xguzikx

Ekipa Gram.pl
  • Zawartość

    59
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O xguzikx

  • Ranga
    Robotnik
  1. Co kto lubi ;) Z pierwszego odcinka pamiętam fajne sceny walki (drużynowe akcje) i to, że ani razu się nie zaśmiałem. 
  2. @SpiralArchitect Właśnie tak. Pomijając świetny system nemezis, walkę, rozwój postaci i to, że bugi nie psują zabawy (o czym pisałem, ale chyba nie doczytałeś ;)   
  3. No przeczytaniu takich postów sam nie wiem co myslec. No bo jesli sam recenzent stwierdza ze fabula ssie i trzeba grindowac zeby ukonczyc gre, po czym wystawia ocene koncowa taka a nie inna, to zastanawiam sie czy owy recenzent nie powinien zajac sie czyms innym niz recenzowanie gier. recenzent stwierdza, że fabuła nie jest najmocniejszą stroną gry i gdybym tylko dla niej grał, to odpuściłbym bardzo szybko. Stwierdzam też, że rozgrywka jest na tyle satysfakcjonująca, że mimo powtarzalności bawi nawet po kilkudziesięciu godzinach. Stąd taka wysoka ocena. Nie twierdzę również, że ktoś, kto zrazi się po kilku godzinach, nie może wystawić znacznie niższej noty.
  4. ok, tylko że dla mnie (i nie tylko, sądząc po zagranicznych recenzjach) końcowy grind związany ze zdobywaniem/bronieniem fortec to wartość sama w sobie. To oczywiście nie zmienia faktu, że wielu się odbije i będzie narzekało na ścianę grindu/wymuszanie płacenia za ułatwienia. Ale co kto lubi. 
  5. musisz sobie zadać pytanie, czy chcesz grać dla fabuły (słaby pomysł), czy dla walki, zaliczania wyzwań, polowania na kapitanów, budowania własnej armii itp. itd. ŚCM nie tylko w endgame jest powtarzalny, ale to chyba żadne zaskoczenie. 
  6. jeszcze bardzo trafne podsumowanie pani z Kotaku, która nie piętnuje grindu, bo - mówiąc w skrócie - ŚCM właśne na tym polega: The narrative is that Shadow of War’s post-game has been designed differently than the rest of the experience. It’s actually simpler than that. Shadow of War’s endgame is constructed exactly like the main game, which is already a bit repetitive. And as I mentioned in my review, the bulk of the Shadow of War experience is extremely similar Shadow of Mordor, the first game. Shadow Wars doesn’t illuminate much about the evils of microtransactions and how they can change and ruin a game, as much as it reveals something about the already existing experience.
  7. no niezupełnie, bo w moim tekście nie znajdziesz narzekania na "żmudny grindfest". Że się zacytuję: "Gdzieniegdzie pojawiają się głosy, że kupując skrzynki unikamy końcowego grindu, koniecznego do odblokowania tzw. prawdziwego zakończenia. Jest w tym trochę racji, ale w gruncie rzeczy cały ten grind jest niejako wpisany w model rozgrywki Śródziemia: Cienia Wojny. Co nie jest niczym złym, gdyż na pozór powtarzalne czynności (polowanie na kapitanów, walki, tworzenie armii, ulepszanie postaci itd.) są kwintesencją całej zabawy." Model rozgrywki w ŚCM przypadł mi do gustu, choć zdaję sobie sprawę, że niektórym pewna powtarzalność ("żmudny grindfest") występująca, gdy chcemy wycisnąć z gry ostatnie soki, może przeszkadzać. Tylko że to nie mój problem i nie będę uwzględniał czyichś preferencji w mojej ocenie gry, opartej na moim doświadczeniu. W tekście zwróciłem uwagę na kwestię mikrotransakcji, które są całkowicie OPCJONALNE, gdyż wszystko, co można kupić za złotówki, można też znaleźć w grze. Twórcy nie ukryli właściwego zakończenia w płatnym DLC (jak chyba było w Prince of Persia z 2008), nie nałożyli jakiejś blokady czasowej na zabawę jak w wielu f2p, w stylu: "kolejny szturm na fortecę możesz zacząć za 15 godzin. Chyba że zapłacisz..." Jeśli ktoś polubi model rozgrywki w ŚCM, to nie ma żadnych powodów do narzekania na mikropłatności, bo po prostu je oleje i zdobędzie wszystko grając w fajną grę. Pozdrawiam
  8. zagraj Pan w Mario + Rabbids i sam Pan powiedz, czy przesadzam ;)  
  9. tu nie może być mowy o whitewashingu, bo film jest celowo osadzony w realiach amerykańskich, a główny bohater był Amerykaninem. Whitewashing to mieliśmy tutaj https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a7/Starring_Mickey_Rooney.jpg
  10. jakoś nigdy nie sięgałem po gry Falcomu z myślą o muzyce. I bardziej sobie cenię chociażby soundtrack z nowej Persony niż ten z Tokyo Xanadu, który zupełnie nie zapadł mi w pamięć
  11. moje główne wspomnienie związane z FFXIII - pierwsze 28,5 godziny, które spędziłem w "korytarzu". Walka fajna, ale w życiu nie chciałbym tego powtarzać
  12. Activision jest wydawcą. Sony nic nie rzuciło. 
  13. grałem na Switchu. W mobilnym wydaniu wypada świetnie