Xelos_Iterion

Gramowicz(ka)
  • Zawartość

    151
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O Xelos_Iterion

  • Ranga
    Przodownik
  1. Przywodzi to na myśl mapy trójwymiarowych Heroes of Might and Magic. Ładne, ale chyba zatęsknię za tą surowizną znaną choćby z Attyli.
  2. Tyle że w odróżnieniu od PoE Wiedźmin nie jest grą RPG. Być może Cyberpunk będzie, się okaże. A kolejna część Pillarsów zapowiada się ciekawie. Byleby tylko usprawnili mechanikę "twierdzy" (cokolwiek miałoby nią być), jeśli taka w Deadfire się pojawi. 
  3. "Na załączonym materiale zaprezentowano przede wszystkim eksplorację mrocznych ulic Londynu i rozmowy z postaciami niezależnymi, słowem przede wszystkim to, czyni Vampyr grą RPG."  To jednak duże nadużycie. Rozmowy i owszem, ale nie tak prowadzone. Tutaj nie ma RPG. Czy naprawdę tyle osób myśli, że wystarczy pobiegać po świecie, poziomować postać, walczyć i rozmawiać z postaciami niezależnymi, by móc z miejsca grę nazwać grą cRPG?  
  4. Twórcy postanowili już na dobre zakłamać fakty historyczne dotyczące asasynów. Starożytny Egipt i początki zakonu? No, no. I dajmy sobie spokój z tym RPG akcji. Po prostu gra akcji/przygodowa i tyle. Żadnego RPG w Assassin's Creed nigdy nie było.
  5. Ciekawy artykuł. Warto odróżniać rzemieślnika od artysty.
  6. No, wreszcie! Prawdziwie oświecony komentarz. Ciekawi mnie, czy na okoliczność premiery Middle-earth: Shadow of War też przeczytam o RPG-u akcji, bo podobnie jak ten Enoch zagwarantuje graczom dużo eksploracji, walki, zbierania ekwipunku i licznych umiejętności do odblokowania.
  7. Eksploracja lokacji, sprzęt, walka, zdolności - bardzo wiele gier posiada te atrybuty, ale tu nie ma elementu role-playing. Bo czy Diablo jest cRPG? Middle-earth: Shadow of War? I wiele innych gier akcji/h&s? Nie.
  8. To prędzej taktyczna gra przygodowa, ale nie RPG. Czy role-playing jako taki naprawdę już nie zobowiązuje?
  9. Nazwać Andromedę cRPGiem to jak nazwać krzesło piłką. No nie sposób. Jako gra po prostu nowy Mass Effect wydał mi się przeciętny, bardzo przeciętny. Ot, kolejny fabularyzowany shooter ze stajni BioWare z fatalnym początkiem. Ostatnią ciekawą grą - i do tego cRPG - jaką to studia wydało, to Dragon Age: Origins. Potem, zdaje się, nie było już niczego z rodzaju role-playing.
  10. Największą w historii Redów, to pewnie możliwe.
  11. Też bym miło przywitał prawdziwego cRPGa, w którym tworzymy wiedźmina, czarodzieja albo kogoś tam innego w uniwersum A. Sapkowskiego. Redzi mieli podaną platformę z wgłębieniami na klocki o różnych kształtach, czyli świat i większość jego motywów oraz postaci. Sami musieli natomiast te klocki o odpowiednich kształtach stworzyć i w odpowiednie miejsca wstawić. Połączenia pomiędzy poszczególnymi motywami są ich dziełem, ale to, że one wystąpiły, to już konsekwencje zdarzeń znanych z literatury. To oczywiście nie jest mało, tym niemniej ogromna wiekszość to zasługa A. Sapkowskiego. Można by rzec, że nieźle oddawali narrację, specyfikę języka autora itd., ale to działania odtwórcze.   
  12. Czy ten potencjał posiadają, to właśnie dopiero się okaże, kiedy stworzą coś zgoła własnego. Przy Wiedźminie Redzi ujawnili się raczej jako rzemieślnicy, a nie artyści. 
  13. Czy Battlefield 1 jest cRPGiem akcji?
  14. Wystarczy, że będzie cRPGiem, jeśli do tego gatunku chce być ta gra zaliczana. Stara i brzydka być nie musi, tekst jest mile widziany. Przy milionie zakończeń cześć na pewno będzie bezsensowna, więc wystarczy kilka sensownych, dwa miliony postaci też nie są do szczęścia potrzebne i wówczas nudno być nie musi. A jeśli do tego dodać rozbudowany system dialogowy i możliwość kreowania swojej postaci poprzez dialog, interakcje z bohaterami i podejmowane działania, to klasyka z miejsca może nie mamy, ale cRPGa na pewno. A to, jak na dzisiejsze czasy, i tak bardzo dużo. Co się zaś tyczy tej hecy wokół recenzji - o ile rozumiem interpretację autora, o tyle niepotrzebne jest, uważam, stosowanie różnych skal względem różnych tytułów i stajni, z których pochodzą. Rzeczywiście też wolałbym, aby przyjęta skala 1-10 była czymś nadrzędnym względem jakiejkolwiek gry, aby była tą ślepą sprawiedliwością. Choć o obiektywizmie można, rzecz jasna, zapomnieć. W końcu recenzja jest sporządzana przez człowieka.
  15. Shaddon: nowy Torment jest, moim zdaniem, grą po prostu dobrą. I, w przeciwieństwie do wielu ostatnich tak zwanych cRPGów, jest cRPGiem. Sam przeczytałem (względnie czytałem) niejedną kiepską powieść, ale teksty Numenery ciężko nazwać grafomańskimi. Gdzieniegdzie mogłoby być zgrabniej ułożone, ale grafomaństwo? Skądże. Choć przyznam, że wersja angielska bardziej przypadła mi do gustu. W tym przypadku więc to rzecz tłumaczy, a nie gry jako takiej. Gra nie spotkała się z moimi oczekiwaniami, a głównym moim wobec niej zarzutem jest długość. To, że jest w zasadzie krótka sprawiło, że w grze nie było zwyczajnie czasu na rozwinięcie fabularnych motywów, zgłębienie tajemnic, poznawanie towarzyszy itd. To niestety sprawiło, że akcenty fabularne rozłożono w taki sposób, że w zasadzie nie do końca można odczuć powagę sytuacji w tym bogatym i osobliwym świecie. Prawda, rozczarowałem się. A jednak ta gra nie udaje cRPGa jak te wszystkie Mass Effecty, Fallouty Bethesdy czy Wiedźminy.