Graffis

Moderator
  • Zawartość

    5869
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O Graffis

  • Ranga
    Ray of Sunshine
  1. Twoją wypowiedź rozumiem jako wiarę w to, że zachodnie państwa chcą byśmy wytrwali jako strefa oddzielająca je od Rosji, a samej Rosji się nie spieszy do zmiany tego stanu rzeczy. Zgodzę się w zupełności - póki co interesy kręcą się dobrze i stabilna sytuacja w Rosji sprzyja utrzymaniu się tamtejszej władzy. Nie ma więc potrzeby do kolejnych działań jak te na Krymie. Mi chodzi, o to, że w sytuacji gdy to się zmieni i teoretycznie Putin lub jakiś jego nastepca zdecydują się na wojnę nie zabezpiecza nas nikt i nic. Bez względu na to, czy rząd będziemy mieli pro-niemiecki, pro-francuski, pro-EU, czy anty to nie ma różnicy. Zarówno NATO i EU gdy już się po kilku dniach spotkają w jakimś kurorcie, to nie będą rozmawiać o tym jak Polsce czy jakiemukolwiek innemu państwu pomóc. Istotne będzie jak poświęcić takiego nieszczęśnika byleby tylko utrzymać ta tonąca łajbę na powierzchni. Łatwo się to może tobie mówi. Ja w swojej pracy żyję w ciągłym stresie kiedy napatoczy się jakiś dziennikarzyna z ćwiartką mózgu i smarnie artykuł, który dobrze się sprzeda. 'Lekarz morderca', 'Pacjent zmarł w męczarniach', 'Lekarz odmówił pomocy - pacjent zmarł opuszczony!', 'Zabójca w białym kitlu'. A potem gdy się okaże, że to wypociny jakiegoś niedouczonego głupca? Nic, w końcu mamy wolność słowa, a on zrobił to najlepiej jak mógł. Mnie sąd uniewinni, ale powodzenia w szukaniu pracy. Nic mnie nie obchodzi z tego co dzieje się w sejmie, rządzie i innych takich. Banda kłamców i nierobów, która żre się między sobą o stołki i kasę. Kto by tam nie siedział i czego by nie robił, mi tylko zaszkodzi. Czy to pokażą w mediach czy nie jest mi równie obojętne.
  2. Nie chodzi o życie IIWŚ. Po prostu nie wierzę w UE lub NATO. Uważam, że jedyna korzyść z uczestnictwa w tym czym jest UE to wyciąganie stamtąd kasy - wszystko inne to mniejszy lub większy problem. Nie twierdzę też, że jesteśmy strategicznie istotnym państwem - Europa w całości ma znaczenie raczej symboliczne. Putinlandia mogłaby ten teren zaorać militarnie w kilka dni - nie ma w Europie żadnej siły mogącej w zdecydowany sposób przeciwstawić się Rosji zbrojnie. Wynika to imho przede wszystkim z mentalności europejskich przywódców, którzy nie potrafią podjąć żadnej stanowczej decyzji i chyba nigdy tego nie uczynili. Dotyczy to też Orbana, który działa na naszą szkodę, a Putinowi je z ręki. Może nie wyraziłem się wcześniej dostatecznie jasno: przyjaźń z Węgrami to albo medialna zasłona dymna nieporadności naszej dyplomacji, albo dowód głupoty tejże. Niestety to samo dotyczy tak bronionych przez ciebie relacji z Niemcami i Francją. W dłuższej perspektywie sytuacja jest podobna: oba mocarstewka są na kremlowskiej smyczy i nie daje nam to żadnych obiektywnych korzyści. Zgodzę się, że krótkotrwały zysk jakiś jest - głównie dla tych którzy zgodzą się na właściwie bezwarunkowe realizowanie narzuconych pomysłów. Nie twierdzę, że mamy silną pozycję negocjacyjną umożliwiającą stawianie warunków komukolwiek, bo tak nie jest. Ale podkładanie się i hołdowanie wszystkim pomysłom przychodzącym zza Odry też nie przyniosło nam wymiernych korzyści (poza pochwałami za taką postawę). Wartość służb wywiadowczych NATO? No proszę cię. Macierewicz jako źródło problemów służb Paktu? Paradne. Jedno słowo, które paraliżuje jakiekolwiek działania szpiegowskie i analityczne wobec Rosji (i ISIS): Snowden. Żeby nie było - popieram gospodarczy związek państw europejskich, współprace ekonomiczną, logistyczną i dyplomatyczną na rzecz wzmacniania Europy. Nie podoba mi się rzad dusz sprawowany przez UE - niszczenie indywidualności, krzewienie tzw. demokracji, wymuszanie jjedynie słusznej wizji świata, nawet wbrew oczywistym faktom (vide uchodźcy). W naszym kraju dziennikarz jest panem życia i śmierci. Nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to co i jak powie, wszystko jest wolnością słowa - manipulacja, kłamstwa, przekręcanie faktów, naginanie rzeczywistości, wymyślanie historii. Potem to po prostu pomyłka i tyle, chciał dobrze ale nie wyszło. Osądzić nie można, bo to przecież publiczna służba prawdzie - a że po drodze sponiewierał kilka osób, to trudno. Cokolwiek co ma na celu ukrócenie dziennikarskiej samowoli jest dobre. Nic się nie martw - rehabilitacja to etap dopiero po leczeniu, a tego niedługo wcale nie będzie. A wówczas po co komu rehabilitacja
  3. I lepszą postawą jest urojone bezpieczeństwo wynikające z wiary w trzy filary europejskiego pokoju: - udawanie, że problemy nie istnieją i wszyscy nasi wrogowie będą zawsze szukali rozwiązań na takiej same drodze co my czyli bezcelowych i wiodących donikąd negocjacji i szczytów; problem Rosji nie istnieje, problem ISIS nie istnieje, etc. - EU ma jakie znaczenie? Archaiczna sypiąca się instytucja, wobec której można zrobić tylko jedno - wydoić zanim samoistnie się rozpadnie - NATO - poważnie wierzysz, że którekolwiek z państw członkowskich zrobiłoby cokolwiek, by nas bronić? Oczywiście oprócz podjęcia szybkich negocjacji z najeźdźcą. Nie wierzę w nasze gwarancje bezpieczeństwa militarnego, politycznego i ekonomicznego, nie mam żadnego powodu by wierzyć. Czy postawa oferowana przez PiS, czyli udawania że w cztery lata pyskowania komu popadnie i tworzenia głupawych sojuszy (np. przyjaźń z Orbanem, bo sobie wtedy poradzimy z Rosją ) coś da? Nie. Tak samo jak nie da się naprawić tego, że przez osiem lat rządów poprzedniej ekipy budowano mit bezpieczeństwa i pewności oparty o europejskie sny. Coraz bardziej brodzimy w szambie i nie ma większego znaczenia co wybierzemy. Gruzja podskakiwała Rosji i dostała w łeb. Ukrainie EU próbowała pomóc układając się z Misiem a tu niespodzianka - w klatce siedzi teraz Niedźwiedź i właściwie już wyłamał zamki. Tymczasem Obama zmienia okręty podwodne z balistycznych w oceanograficzne i spowalnia proces wymiany floty lotniskowców, bo jest eko. Ofc nie jest w stanie to zrazić naszego ministra obrony, głęboko przekonanego że US of A to nasz BFF i w razie czego rzuci się Niedźwiedziowi do gardła. Kto wie, czy nie zmierzamy do sytuacji analogicznej do lat 36-39 XXw. Jakie znaczenia miała decyzja o odmowie połączenia terytoriów Rzeszy? Zdaniem Korwina kluczowe, ale chyba jednak był to po prostu pretekst, sytuacja rozstrzygnęła się o wiele wcześniej.
  4. Nie wiem co, a raczej jak na to odpowiedzieć. Nie jest zwolennikiem partii rządzącej, ani opozycji - w inny sposób ale obie te opcje są fatalne dla tego kraju.
  5. Bo tak mogło być. Nie oszukujmy się - nikomu zaangażowanemu w politykę nie chodzi o dobro obywateli. PO zwietrzyło możliwość pognębienia PiSu, który podłożył się masakrycznie swoimi działaniami. Nie robią tego dla wolności demokracji itp - chodzi o zmianę przy korycie. Dlatego spontaniczność wszystkich protestów jest dla mnie wątpliwa. Uwierzę w nią, jeśli na protestach nie będzie flag partyjnych, nie zaczną się od stron partyjnych na FB, a skrzykiwać obywateli nie będą prezesi partii. Z tego samego powodu nie uczestniczyłem w proteście lekarzy w Warszawie - nie chcę, by mój protest stał się pożywką i kolejnym krokiem jakiegoś polityka, który przez ileś lat nie zrobił nic, a teraz jest uciśnionym opozycjonistą pomagającym ciemiężonemu ludowi. Rządy obecne nie są ani gorsze, ani lepsze - są tak samo fatalne i antyspołeczne, oparte na kłamstwie, prywacie i innych ideach naszej klasy politycznej.
  6. Mnie szczere bawi jak za obronę wolnych mediów i wolności słowa biorą się ludzie, którzy nie tak dawno temu wysłali ABW do Wprost. A teraz święci. Oczywiście społeczne masy lecą za tym jak muchy za... sami wiecie czym. A sam pomysł ograniczenia biegania dziennikarzy po korytarzach i typowej dla naszych mediów pogoni za sensacją uważam za wspaniały pomysł. Zresztą dla mnie właściwie każdy pomysł ograniczania samowoli (nie wolności) mediów jest dobry.
  7. Najprawdopodobniej sklep musiał jakąś datę wstawić i z sufitu rzucili taką. Do tego szary pasek na opakowaniu gry chyba nie jest stosowany na konsoli Sony obecnej generacji. Tak czy siak pudełko dość fajne - proste i jednocześnie ponure, a jednak w stylu CP2020 przez kolor czcionki - o ile to prawda to pomysł wydaje się lepszy niż wstawianie jakiś postaci.
  8. Piękna stolica nasza, warszawski sen tego owego. Kurs sobie leniwie trwa, a ja emocjonalnie i uczuciowo ubagacony kilkoma Jaeger-bombs rozkminiam pojęcie terapii daremnej, etykę stanów. terminalnych, oświadczenia woli i inne takie wynalazki. Uroki życia i śmierci 1-0-1.
  9. Do takich wniosków nie trzeba ani specjalnych talentów, ani umiejętności wrodzonych lub nabytych - od lat BioWare wyznacza swoimi produktami właśnie taki standard oczekiwań wobec swoich gier. Czy to zaskoczenie, że publika od razu zakłada, ze i tym razem powtórzą stare błędy opakowane w mizerny scenariusz oraz arcade'owy gameplay, by nazywać to potem RPG roku/dekady/wieku/mielenium?
  10. WD2 podobnie jak pierwszą część ograłem na PS. Wrażenia z najnowszej części znacznie gorsze. Owszem fajne są pomysły dotyczące drona, jumpera itd. ale postać głównego bohatera zwyczajnie nie pozwalała mi cieszyć się grą. Głupawy imprezowicz hipster, który właściwie po co robi to co robi. Aiden był prosty jak cep, ale posiadał przynajmniej jakiś osobisty powód do działania, które z szukania zabójców dzieciaka eskaluje do walki z megakorporacją. A Marcus? Kto jest mi w stanie powiedzieć po co robi to co robi? Oprócz tego że nawalony jak szpak z kilkoma kumplami w czasie ogniska na plaży zdecydował się zbawiać świat.
  11. Byliśmy na obozie gdzie mieli takie iskrzące puszki, wiadra z woda i szmaty w zestawach, były nocne biegi na orientację po kilku tygodniach bez jedzenia. Teraz już będziemy postępować jak tylko userzy tego od nas chcą A zupełnie poważnie to żadnej 'reedukacji' nie było - nie było też potrzeby, by się odbywała, regulamin nie ulegał zmianom. Dostosowano stronę graficzną i funkcjonalną forum do oczekiwań userów, ot co.
  12. Kłopotliwa sprawa, bo to zwykle jest leczenie objawów. Bez usunięcia przyczyny, to po prostu z czasem potrzeba więcej i więcej, mocniej i mocniej dla tego samego efektu. A i ten bywa różny. No i oczywiście nic za darmo - każdy wyskok ma swoją cenę. Moją bezsenność zasila teraz praca na zmianę z 3 miesięcznym synem - śpi świetnie, ale jakoś zboczenie rzuca się na głowę i liczę jego oddechy aż mnie sen nie porwie
  13. Jestem dziś po dobowym dyżurze, a i tak z okazji restartu forum postanowiłem tutaj zajrzeć My nie śpimy, sen jest przereklamowany.
  14. Daje właśnie to co opisał - przyjemne uczucie, relaks, błogość etc. Rzadziej typowe psychodeliczne halucynacje itd. Problemy, ze względu na które nie przesadzamy z tym lekiem (poza kilkoma bardzo szczególnymi przypadkami) to sedacja, depresja oddechowa, u niektórych zaparcia, wymioty, niepokój i takie tam. Pozytywne wrażenia po morfinie i pochodnych wynikają z ich naturalnie 'przyjemnego' skutku działania.
  15. To czym się bawimy to raczej substancje nastawione na działanie 'wyłączające'. Same preparaty i dawki są takie jakie są, bo ma nie boleć. Rozrywka dla ćpunków byłaby pewnie wątpliwa, aczkolwiek jak się taki trafi to nigdy nie narzeka Same preparaty nie są nadzwyczajne - oksykodon, morfina, fentanyl, petydyna, nalbufina. EDIT: I tak lekarz.