Gwynblaid

Gramowicz(ka)
  • Zawartość

    5
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O Gwynblaid

  • Ranga
    Obywatel
  1. Dr Akita Yuki, niegdyś sławna chirurg, znudzona "zwykłymi zabiegami" i pozwami pacjentów, a także chęcią niesienia pomocy w trudnych warunkach została chirurgiem polowym. Prócz standardowych umiejętności rasowych takich jak: czujność, ostrzeganie przez niebezpieczeństwem, a także biegłą znajomością języka japońskiego, dr Yuki posiada szereg umiejętności tylko sobie właściwych: - Węch Specjalisty(pasywna) – lata pracy na sali operacyjnej wyczuliły jej naturalne powonienie, w szczególności na krew i substancje chemiczne. - Regeneracja medyka(pasywna) – wiedza medyczna pozwoliła zwiększyć wrodzone tempo gojenia ran. - Inspirujący skowyt(aktywna) – potężny szczek, potęgujący morale przyjaciół, a obniżający wrogów. - Lizanie ran(aktywna) – szybkie, zaopatrzenie drobnych i średnich ran, nie wymaga dodatkowych narzędzi. - Pozszywam cię!(aktywna) – dłużej trwające oraz wymagające sprzętu medycznego leczenie cięższych ran. - Umiejętność specjalna – „Buddies never die – for a treat!” – wiedza medyczna, oraz odpowiedni ekwipunek, a także odpowiednie odżywienie czworonożnej lekarki, pozwalają uratować jednego z towarzyszy od letalnych obrażeń, jednakże operacja ta jest czaso- i energochłonna, więc dr Yuki musi po niej odpocząć. Wymaga także specjalistycznego sprzętu medycyny ratunkowej.
  2. Czy animacja w technologii stop-motion wchodzi w grę?
  3. PRACA KONKURSOWA Pewnego razu piękna, młoda elfka wybrała się w góry przy oddać przy studni cześć bogini księżyca. Pech chciał że natrafiła na smoka, który umiał posługiwać się artykułowaną mową(dość rzadka umiejętność jak na gada),więc przedstawił się ładnie jako Skrzydłośmierć(co rozbawiło elfke) i oczywiście chciał ją zjeść, na co ona wyjęła kość i pewien talizman szczęścia – czaszkę 8-ball i powiedziała: „zagramy?” No cóż amulet nic nie pomógł naszej elfce i przegrała 6:1 i zaczęła powoli się cofać a smok za nią, wtem nagle przejechał obok nich samochód starszej klasy jeszcze produkcji goblinów z napisem na boku 2F2F, po czym elfka usłyszał: „wsiadaj, szybko!”, niewiele myśląc elfka zrobiła to. I we dwójkę odjechali a smok ział za nimi ogniem. Jechali ile fabryka dała, a że gobliny zawsze ustępowały technologii gnomom to nie było zbyt dużo. Dojeżdżając do miasta zobaczyli jak grupa terrorystów wyposażanych w wysokiej klasy uzbrojenie , puszcza to miasto z dymem. Próba wyłgania się z całej sytuacji skończyła się fiaskiem, ponieważ ci ludzie mówili jakimś dziwnym narzeczem nawijając o jakichś Locust’ach, ale na szczęście dwójkę przygodnie napotkanych bohaterów wyratował orkowa szamanka, zwalczając ogień ogniem. Niestety pierwszy wybawiciel elfki chciał pomóc wiedźmie, wyjął ze schowka scyzoryk i rzucił… Trafiając w wiedźmę. Mimo to szczęście dopisało tej dziwnej parce ponieważ szmance zdążyła już spalić agresorów, wiec nasz bohater stwierdził że nic się nie stało i że ogóle jest „gość” bo wyratował ich od wiedźmy, która zwyczajem takowych chciała by ich pewnie utuczyć i zjeść, a przy okazji przedstawił się:” Toad jestem…”, powiedział. Na co elfka chciała mu odpowiedzieć(pięknym za nadobne;), lecz nie zdążyła , gdyż oboje w tym momencie usłyszeli znamienne: „Stać, policja, co tu się stało”. Odwrócili się i zobaczyli oddział do spraw zwalczania przestępczości zorganizowanej umundurowany we kamizelki i karabiny. Gdy ich zgarniali na 48h – do wyjaśnienia, usłyszeli nad głowami: COUNTER TERRORIST WINS!
  4. Z Assassins creed pierwszy raz zetknąłem się tuż przed premierą pierwszej części. Zawsze lubiłem średniowieczne klimaty wiec po recenzji stwierdziłem że to gra warta uwagi. Była to jedna z nie wielu gier które mi się tak spodobały że aż je kupiłem(2 pozostałe to cześć druga i Wiedźmin). Z drugą częścią już było inaczej była „wyczekiwana”, w miedzy czasie grałem na wszelakich emulatorach w inne gry z serii które wydane były tylko na konsole przenośne, aczkolwiek posiadały swoją własna fabułę. Assassins creed II zakorzeniło we mnie pociąg do renesansu. Tuz po drugim ukończeniu gry zacząłem wertować Internet na temat asasynów i rozgrywek politycznych na terenie renesansowych Włoch. Dowiedziałem się wiele o dynastii Medyceuszy, o Wawrzyńcu wspaniałym, o spisku Jacopo i od panującej w Milano dynastii Sforzów, z której pochodziła nasza rodzima królowa(Bona). Dowiedziałem się również o krewniakach Pazzich czyli polskich szlachcicach Pacach. Zainteresowałem się również pracami mistrza Leonarda i Nicolla Machiavellego, oraz dowiedziałem się co nieco o papieży Aleksandrze VI, czyli Rodrigu Borgia’e. Całość fabuły i klimat gry wciągnęły mnie niesamowicie że „odważyłem” się okazywać bycie fanem na „mieście”. Kupiłem sobie koszulkę z ACII, i na pewnej aukcji znalazłem pas asa syna, z klamra podobną do tej Ezia. Oczywiście rozpocząłem tez produkcję ukrytego ostrza i pobrałem delikatne nauki parkuru. Miałem zamiar równeisz kupić AC:Brotherhood w edycji kolekcjonerskiej ale się spóźniłem :/.Więc będę musiał kupić zwykłą Ew. kodeks na pewno będzie „luzem” na allegro ^^. Reasumując AC jest jedna z uwielbianych prze ze mnie gier do której często wracam, jak mi się nudzi, i nie strach się tym pochwalić przed znajomymi ;d Pozdrawiam wszystkich fanów i życzę im i sobie powodzenia! Nothink is true, everythink is permited...