Olamagato

Moderator
  • Zawartość

    11451
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O Olamagato

  • Ranga
    Sekretarz
  1. Ciekawe po co coś konfigurować i po co coś instalować? Gry działają znacznie sprawniej niż jakiekolwiek inne oprogramowanie na Windows właśnie dlatego, że prawie wcale nie integrują się z pomysłami Microsoftu.
  2. Cudownie. Podejrzewam, że 100% świadomych użytkowników będzie w tym trybie przez 100% czasu. ;)
  3. To tylko pokazuje jak wiele niepotrzebnych rzeczy robi Windows 10 bez potrzeby. Naszej potrzeby. :)
  4. Ostatnio odpalam swoje stare dobre gry, w szczególności te, które trochę ulepszyłem i/lub spolszczyłem. Dlatego jeżeli ktoś jeszcze nie grał w pozycje, których lista poniżej, to myślę, że warto: 1. Jedyna strategia bez tur w Star Wars, czyli Rebellion (również znana w UK jako Supremacy). Chętnie pograłbym sieciowo z kimś, kto już tę grę ogarnie (wygrywa często w trybie expert, mała galaktyka, zwycięstwo wojskowe) Spolszczenie tutaj: http://ja.gram.pl/Olamagato/16 2. Poprawiona przeze mnie Knights of The Old Republic (Rycerze Starej Republiki aka KotOR 1) Szukam przy okazji starych wyjadaczy jako beta testerów do swojego patcha na tę grę. Do obadania i pobrania tutaj: http://ja.gram.pl/Olamagato/17 Oprócz tego polecam tę grę, wszystkim którzy jeszcze jej nie widzieli bo wciąż niewiele jest lepszych - szczególnie pod względem fabuły. A już zupełnie na stare studenckie laptopy (nawet takie małe jak Asus Eee). Nic lepszego się nie znajdzie na słabsze grafiki i tablety z Intelem. Oczywiście polecałbym z moim patchem na poziomie łatwym - gra jest wtedy przednia, ciesząca i widowiskowa bo można wyłączyć wszelkie autopauzy bez wielkiej obawy, że trzeba będzie ładować zapis. 3. Dla tych, którzy zamęczyli się z Baldur's Gate i czasem przytłaczającą tam wolnością polecam Icewind Dale 1 i 2 (tą nawet bardziej bardziej) pod warunkiem zainstalowanych wszystkich oficjalnych poprawek. Gra prowadzi tam za rączkę i fabularnie bardziej przypomina film z kilkoma wariantami. Ale trochę całkiem zmyślnych zagadek jest. 4. Z Wciąż odpalam C&C Generals oraz drugą część Zero Hour, żeby przekręcić 10 tys. zwycięstw To znaczy, że chyba warto w to nadal pograć (przynajmniej dla mnie - nic tak nie uspokaja jak widok planowo masakrowanej bazy wroga ). A jest na pewno za grosze. Wystarczy tylko ustawić zgodność z XP SP2 lub czymś starszym, żeby wszystko działało. 5. Sid Meier's Pirates! - warto poznać na pamięć mapę Karaibów przed udaniem się na wakacje w tamte rejony. Wersja wznowiona zachowała klimat pierwowzoru z sprzed 30 lat. Ta pozycja też jest za grosze, a najnowszy oficjalny patch usuwa problem z potrzebą CD. 6. Civilization IV - najnowszy patch nie wymaga potrzeby CD/DVD, a jak niektórym wiadomo poza pierwszą tylko parzyste numerki Cywilizacji są dobre i dopracowane. 7. Locomotion - bezpośredni następca Transport Tycoon Deluxe tego samego autora - rzut izo, działa nawet na komórkach z windozą jak się zakombinuje.
  5. Z wyników wyborów wynika prosta informacja. Wszyscy, którzy zagłosowali na PO, ale również przeciwko PIS, czyli wyborcy Nowoczesnej oraz Kukiza stanowili bezwzględną większość. I to nie używając argumentu frekwencji i hipotetycznych preferencji. Od dekad prawdą jest również iż wszyscy niegłosujący w wyborach mają większość konstytucyjną. Sprawdzałem to wiele razy i jest to tym większa przewaga im mniejszy procent osób bierze udział w wyborach. Krótko mówiąc obie wygrane PiSu w 2005 i w 2015 wynikały głównie z lenistwa (słoneczny weekend) lub zniechęcenia dotychczasowych wyborców PO, a w 2015 również przeniesienie swoich głosów na Nowoczesną i Kukiza, co spowodowało rozdrobnienie głosów. Ponieważ w wyborach głosuje się jednak za czymś, a nie przeciwko czemuś, to oczywiste jest, że musiał wygrać PiS, który ma ok. 5 mln karnych wyborców, którzy zawsze głosują (wracając z kościoła.:)) Z drugiej strony PiS ma największy negatywny elektorat, więc jeżeli na czymkolwiek powinie się obecnej władzy noga w taki sposób, że zaboli to dotychczas niegłosujących, to szanse na reelekcję spadną do zera bo jak się zbierze elektorat negatywny plus obojętni, to nawet w przypadku niewielkiego wzrostu frekwencji (a ta wzrasta w Polsce głównie w wyniku niezadowolenia), te 5 mln karnych wyborców będzie niczym przy np. 10 mln przeciwników. Szczególnie jeżeli następcy nie zapowiedzą likwidacji 500, albo nawet podbiją to do 1000+ od jednego dziecka (co przy niewielkim sprycie jest do wyciągnięcia z banków i całego sektora finansowego).
  6. Pierwszy ma tę zaletę, że ma matową matrycę, co będzie Ci potrzebne jeżeli chcesz ustawić monitor w miejscu nasłonecznionym lub będziesz miał za sobą lampę. Poza tym jeżeli masz dobre głośniki, to nie musisz przepłacać ponad 100 zł za parę badziewnych głośniczków o wartości 2 zł wbudowanych w obudowę. Krótko mówiąc cena jest też zaletą oraz fakt, że masz dwa złącza HDMI. Natomiast olej bzdury o eliminacji migotania w tym LCD. Od 10 lat nie widziałem migotania w płaskim monitorze, co można sobie sprawdzić lampą stroboskopową, albo po prostu nagrywając obraz kamerą z szybkością 120 kl/s i puszczając dwa razy wolniej. Piksele w płaskich monitorach nigdy nie gasną tak jak w CRT gdy tylko schodzi z nich promień elektronów. Tak więc nie wiem po co ta marketingowa bajeczka dla naiwnych. :) Drugi monitor ma tylko tę zaletę, że ma wejście DVI i głośniczki - cechy, które jako zalety są wątpliwe. Zaletami jest cienka ramka oraz 22W poboru energii - ale to też jest dyskusyjne jako zalety. Realną zaletą są dziury na wieszak w standardzie VESA (w modelach LG wszystkie monitory kiedyś je miały). Tak więc za to płacisz 125 zł więcej. Nie wiem czy warto. Trzeci to realnie większa powierzchnia obrazu, co jest widoczne oraz dziury do wieszaka. Jednak cena jest chyba trochę wygórowana i policzona za markę. Ja bym się po prostu zastanowił nad najtańszym monitorem IPS mającym 24" bo to realnie wpływa na jakość używania. Ewentualnie wersję ze zmienną wysokością/pivotem. Ale to możesz sobie wygooglować lub użyć skąpca lub ceneo. Różnice są takie, że nie przepłacasz 150 zł za czegoś czego się nie potrzebuje.
  7. Nie ma niestety filtrowania po standardzie, ale standard uchwytu jest zależny od wielkości (i ciężaru) ekranu, także łatwo sobie znajdziesz. http://www.skapiec.pl/cat/97/sort/rating
  8. Zależy jakie gry... Jeżeli zależy Ci na dynamicznych grach typu FPS, gdzie niektórzy chcą się fetyszyzować absurdalnymi ilościami generowanych ramek w sekundzie, to potrzeba Ci monitora z maksymalnie szybkim odświeżaniem obrazu, co oznacza zazwyczaj, że od samej matrycy będą wymagane czasy przełączania na poziomie 2 ms jakie można dzisiaj bez problemu uzyskać na wszystkich matrycach TFT/TN. Ale niestety paleta kolorów na poziomie 256K, zamiast 16M eliminuje ten typ wyświetlacza z zastosowań CAD/Grafika. A kąty odwzorowań kolorów i luminacji eliminują ten typ matrycy z wszelkich zastosowań. Jest to po prostu przestarzały typ ekranu bo nie ma realnie żadnych zalet w stosunku do innych matryc, a w szczególności do tych, które stały się standardem, czyli IPS. Prosta matematyka. 144 Hz odświeżania oznacza, że cały ekran musi zostać wymieniony na inny w czasie nie dłuższym niz 6,94 ms. Biorąc pod uwagę, że elektronika wyrobi się z przekazaniem sterowania do matrycy dużo szybciej niż w 1 ms, to mamy w zapasie prawie 6 ms. A taki czas przełączania mają najgorsze matryce IPS. Większość ma 5 ms (LG), a podrasowane schodzą do 4 lub 3,6 ms. Szybkie przełączanie pikseli ma znaczenie tylko przy pracy w trybie 3D bo zużywa on dwa razy więcej czasu, żeby poprawnie odwzorować efekt stereoskopowy (ze względu na bezwładność naszego oka). Ponieważ nasze oko rejestruje zmiany nie częściej niż 25-30 obrazów na sekundę, więc wymiana ekranów w tempie 60 ramek na sekundę jest aż zbyt dobra, Dla efektu 3D będzie więc potrzeba 120 ramek na sekundę i to z małą tolerancją odchyłek od regularnych okresów, żeby uzyskać płynny odbiór zmian obrazu. Jeżeli więc będziesz potrzebować 3D, to druga opcja, a jeżeli nie, to pierwsza. Zwykle jednak gracz do niczego tego nie potrzebuje - więc po co? Pod każdym względem za wyjątkiem szybkości przełączania pikseli. Tylko, że pamiętaj iż w TN poziomów przełączania jest 256 tys., a w IPS 16 milionów. Typowa TFT/TN przełąćza w 2 ms, a typowa IPS w 5 ms. Jak podałem wyżej jest to absolutnie wystarczające nawet do pełnego obrazu 3D. Chyba, że ktoś wsadzi do monitora jakąś porytą elektronikę na częściach z chińskiej manufaktury.. Moje doświadczenie wynika z 25 lat siedzenia przed monitorami. IPS jest w tej chwili technologią w całości zastępującą najlepsze rozwiązania CRT, ale bez jakichkolwiek wad geometrii bo ta wynika z ułożenia elementów matrycy. TN był etapem rozwojowym płaskich ekranów i nie jest już potrzebna. Monitor gamingowy brzmi mniej więcej tak jak gamingowa ciężarówka. Sprowadza się do fikuśnie powykrzywianej obudowy, zazwyczaj w stylu F-117 Stealth. Jak dla mnie obciachowe. ;) Myślę, że na tej podstawie samo sobie możesz wybrać najlepszy monitor z listy, którą podałeś. Ja sobie kupuję absolutnie najprostszy, najtańszy i kompletnie najgłupszy monitor z IPS, w którym nie ma żadnych bajerów udających kolejny komputer, a nawet głośników (byle był demultiplekser z HDMI na analogowe wyjścia głośników). Kwestią wyboru jest tylko czy elektronika będzie obsługiwać tryby wysokich częstotliwości odświeżania oraz przełączanie parzyste/nieparzyste (do 3D). Ale ponieważ różnice w koszcie najlepszej elektroniki od najgorszej, to różnice rzędu kilku dolarów w produkcji, to płacenie za to sum, które czasem życzą sobie niektórzy producenci jest już niemoralne. ;)
  9. Właśnie dlatego opozycja musi grać w tę samą grę i do tego nie dopuścić. To wszystko jest skutkiem obniżenia progów konstytucyjnych dzięki czemu niewielka absencja części posłów może zmienić ustrój państwa, a nie generalna zgoda rządzących i opozycji co do zmian strukturalnych państwa. Ale obniżenie progóe konstytucyjnych z dawnych 3/4, na późniejsze 2/3, a następnie znowu zmiana do 3/5, to nic innego jak osłabianie konstytucji, a w efekcie brak stabilności ustrojowej. Polska potrzebuje kilku poprawek do konstytucji, ale nie potrzebuje, żeby banda kolesi, którzy uzyskali władzę przy pomocy 1/5 uprawnionych do wyborów mogła ją całkowicie przebudować na potworka prawnego w którym logiki i spójności można by szukać bezowocnie. Tak, tylko to obrazuje że jest to nic innego jak działanie kogoś kto przy pomocy opłaconych oprychów eliminuje konkurencję po to, żeby mieć monopol na lokalnym rynku. To nie tylko chodzi o brak uczciwości i uczenie tego kolejnych pokoleń, ale bardziej o to, że ktoś kto musi uciekać się do takich metod nie grzeszy rozumem bo to samo można osiągnąć lepszymi metodami - wystarczy przekonać innych, że ich diagnoza problemów oraz metody ich pokonywania są najlepsze. To jest łatwe dla mądrych, ale niestety nie do przeskoczenia dla głupców. Stąd rozwiązania przy pomocy bejzbola. Głupcy tylko nie rozumieją, że używanie siły obróci się przeciwko nim. No, ale rolą głupców jest nieustanne przekonywanie się o tym. Inaczej nie byliby głupcami. :) Tak naprawdę, to oni przeczą sami sobie bo zjawiska w ogóle nie rozumieją. Dokładnie tak samo jak Putin. Są po prostu ludzie oporni na fakty oraz tego jak działa psychika indywidualnych ludzi i jak to się przekłada na działania zbiorowe. Sztandarowym oskarżeniem hipokrytów jest oskarżanie innych o własne strachy. Ludzie, którzy coś potrafią i mają poczucie własnej wartości nie muszą się bać o to, że coś stracą bo jedyną realną stratą może być tylko strata życia. A jak fakty dowodzą w przyznawaniu wysokich rent specjalnych oraz manipulowaniu przy emeryturach specjalizuje się obóz obecnej większości parlamentarnej. Oczywiście, że obecny system emerytalny, to nic innego jak piramida finansowa ze złotymi udziałami. Prędzej czy później zwykła matematyka doprowadzi jednak do jej likwidacji. Oczywiście pociągnie to za sobą generalny upadek finansów państwa, ale z mojego punktu widzenia będzie to korzystne. Taka większość nie byłaby żadnym zagrożeniem gdyby nie zapędy do władzy absolutnej. Moim zdaniem gdyby konstytucja wymuszała maksymalnie wysoką odpowiedzialność polityków za rządzenie, tak jak jest to w krajach anglosaskich, gdzie kolejne partie wygrywające nie mają nawet planu zmiany zasad i podstaw działania państwa mimo posiadania co każde wybory podobnej siły rządzenia jak obecnie PiS, a wcześniej PO. Tylko ludzie muszą zrozumieć, że jeżeli co kolejne wygrane wybory każdy kolejny wygrywający będzie zmieniać zasady działania kraju, to taka destabilizacja uderzy wszystkich po kieszeni. Tak naprawdę Ci, którzy nie rozumieją dlaczego każde pierdnięcie w Azji powoduje ostrą biegunkę wskaźników akcji oraz kursu złotego powinni przemyśleć czy aby właśnie rynek wyceniał wartość naszej państwowości, a ta jest ściśle powiązana z ochroną ich biznesu na jakimś terenie. Jeżeli każda kolejna partia wygrywająca będzie co cztery lata odwracała wszystkie zmiany/reformy poprzednika (nawet te, które się sprawdziły), to dotrzemy do sytuacji, w której nic nie może się polepszyć, a będzie tylko gorzej. Amerykanie doszli do tego problemu już w 18. wieku, kiedy po kilku strasznych kryzysach paraliżu rządzenia zakazali w poprawce do konstytucji aby wybierać prezydenta i wiceprezydenta z innych partii. U nas prędzej czy później musimy dość do tych samych wniosków bo jest on po prostu wzorcem projektowym. :) Tyle, że dłużej będziemy się tego uczyć bo jako naród jesteśmy bardzo opornym uczniem. Musimy długo posiedzieć w kozie i wiele razy dostać po łapach zanim się nauczymy co należy, a czego nie. Byłyby, tylko na innym poziomie. Poza tym gdyby wygrał Komorowski, to PiS nie wygrałby wyborów. Tak naprawdę Komorowski i jego pycha i buta, które wtedy okazał przyczyniły się do późniejszej klęski w parlamencie. A to dlatego, że jego przypadek udowodnił, że jeżeli ludzie są na kogoś źli, to mogą wiele zmienić. I zmienili. A Komorowski nauczył się na własnych błędach, że okazywanie innym lekceważenia bardzo się mści. UE ma swoje problemy, które są całkiem podobne do naszych - biurokracja, przerost gadania nad działaniem oraz niemoc decyzyjna. Jak tego nie rozwiąże, i to szybko, to szybko przestanie istnieć. Możliwe nawet, że w tempie detronizacji Komorowskiego. :)
  10. Niestety nie może. Kaczyńskiego najbardziej boli to, że w jego pojęciu nie wszystko może. A to jest dla niego straszliwy ból tyłka. Przecież gdyby nie to, nie byłoby tej całej awantury o TK. Bo jakby nie kombinować, to dla Kaczyńskiego ludzkie działania powodowane rozumem są jakimś spiskiem. A ponieważ w swoich szeregach ma mnóstwo głupców, którzy sami niczego sensownego stworzyć nie umieją, to taki TK, który opiera się wyłącznie na logice jest barierą nie do pokonania dla każdego potworka legislacyjnego spłodzonego w umysłach takich ludzi. To nie wystarczy, żeby rządzić. Żeby skutecznie wprowadzić jakieś zmiany potrzebne jest przynajmniej trochę dobrej woli ludzi, którzy mają je wprowadzać. A o to nie jest łatwo kiedy Ci ludzie są zdecydowanymi wrogami zmian. Dlatego nasza śmieszna narodowo-socjalistyczna partia wymienia ludzi, a tych których nie może próbuje wyeliminować lub szantażować. Tyle, że nie wystarczy wymiana samych kierowników, dyrektorów itd. bo oni sami nie wykonują konkretnej pracy. Dlatego będą narastać konflikty coraz niżej, będą zwolnienia, wymiany, szukanie alternatyw itd. I to w połączeniu ze skutkami, których nowa władza nie potrafi przewidzieć - choć skutki tego co robią są banalne do przewidzenia - spowoduje, że coraz więcej skażonych pisowską bezmyślnością instytucji zostanie dotkniętych paraliżem. To tylko kwestia czasu i przecież raz już tak było. Paradoksalnie w latach 2005-2007 nie było katastrofy dlatego, że PIS sparaliżowany walką z drugorzędnymi problemami nie był zdolny do poważnego zepsucia czegokolwiek. Teraz zepsuć będzie im łatwiej, ingerencja będzie pewnie głębsza, ale ostatecznie będzie to działało na plus tak jak asteroida, która zmiotła dinozaury po to, żeby szansę dostały ssaki. Państwo Polskie od dekad działa źle i wymaga ogromnych reform tych reform nie zrobiła PO zajmując też się tylko drugorzędnymi sprawami. Nie zostały wykonane praktycznie żadne strukturalne obietnice wyborcze PO ani z 2005, ani nawet z 2007 r., chociaż prawie już ich nie było. Ani razu nie został zrównoważony budżet, ani nie zajęto się coraz większym rozwarstwieniem dochodów, ani nie naprawiono skutecznie prawa i wymiaru sprawiedliwości, co do dzisiaj jest jednym z największych hamulców Polski, ani nie tylko nie zlikwidowano nadmiernej biurokracji, to jeszcze ją rozbudowano. To są winy, za które płaci się przegranymi wyborami. Tym bardziej, że jedyną barierą było 20-30 głosów w Sejmie, które można było zdobyć nawet w ówczesnej opozycji, czyli wśród posłów SLD czy nawet PIS. Można też było bez żadnego problemu poprawić ustawy około-konstytucyjne i na przykład całkowicie znieść próg ważności referendum, dzięki czemu można by było wprowadzić zmiany nawet do samej konstytucji. Można było zrobić mnóstwo rzeczy za pomocą tego co było do dyspozycji. No, ale prościej było rzucić to wszystko w cholerę i wyjechać do Brukseli... Najśmieszniejsze jest to, że te wszystkie dostępne wtedy PO instrumenty bez żadnego oporu wykorzysta PIS. Co prawda wykorzysta do zmian, które skończą się bankructwem państwa i porządnym chaosem, ale tak już jest, że żadna silna zmiana nie może się pojawić kiedy wszystko jako tako działa. Zmiany mogą się pojawić dopiero kiedy wszystko z hukiem się rozpieprzy. I tego właśnie trzeba życzyć rządzącej chwilowo partii bo z dużego dystansu ich bezmyślne rządy, w których nie będzie się dopinać nawet dodawanie są najlepszym zjawiskiem jakie mogło się temu choremu państwu zdarzyć. Co prawda mnóstwo ludzi będzie miało gorzej i pojawi się mnóstwo frustracji, ale tylko taki kop w dupsko ruszy wreszcie tych, którzy wybierają w wyborach lub całkowicie je olewają, żeby ruszyli tyłek i wreszcie zaczęli się interesować tym w jakim szambie żyją. >Jedyne czego PIS owi brakuje, to miasta, I będzie boleć. Zastanawia mnie tylko to czy Kaczyński zdaje sobie sprawę, że te wybory, które wygrał są ostatnimi wygranymi przez niego wyborami. Bo tego, że spróbuje skrócić kadencje samorządów, to jestem prawie pewien. Co prawda w polskim społeczeństwie jest cała masa oportunistów, którzy zawsze opowiadają się po stronie, która aktualnie ma władzę, ale jest też nie mniejsza grupa tych, którzy uważają zdrowy rozsądek i brak fanatyzmu za coś najważniejszego. Prawdopodobnie Ci ostatni są również wśród obecnych posłów PiS, dlatego nie jest wykluczone rozwalenie się obecnego klubu partii rządzącej mimo iż dzisiaj wydaje się ona monolitem. Ten monolit jednak trochę skruszenie kiedy skutki rządów dotrą do zwykłych ludzi, wśród których zapewne mają mnóstwo znajomych. W Polsce dopóki nie zacznie panować przeświadczenie, że celem parlamentu jest sprawianie, żeby obywatelom żyło się lepiej i taniej, nie zmieni się nic. Nowoczesna to nic innego jak ludzie, którzy od zawsze byli liberalnym skrzydłem każdej polskiej partii centrowej. Tak jak KLD kiedyś oddzieliła się od UW, tak jak UW oddzieliło się od AWS, tak samo Nowoczesna powstała z odebrania liberalnego skrzydła wyborców od PO (a nawet częściowo ruch Kukiza). Posłowie PO powinni zrozumieć, że to dzięki tym wyborcom (bo jest to ich twardy elektorat) mieli spokojne 8 lat rządzenia, które zmarnowali. Dlatego mimo iż mają tymczasowo więcej posłów, to tak naprawdę oni są tylko przystawką. PO powstała przez połączenie liberalizmu z niezdecydowanymi oportunistami. Oportuniści wspierają dziś większość, czyli PiS, Nowoczesna zabrała im praktycznie cały twardy liberalny elektorat, a to co im zostało, to te 15% niezdecydowanych, których PiS przekonać nie zdołał (i już nie zdoła). Kompletnie się z tym nie zgadzam. Kiedy trzeba coś zmienić silna jednolita większość jest dużo lepszym wyborem niż niepewna koalicja oparta wyłącznie o rachunki wyborcze lub sympatie swoich kacyków partyjnych. Koalicje, to przez dotychczasowe 25 lat był totalny wrzód na dupie tego kraju. Sprawiły to machinacje wyborcze dzięki dziurom w konstytucji, którymi są ustawy około konstytucyjne. Czyli ustawy, które mają siłę konstytucji, ale jednocześnie uchwala się je zwykłą większością głosów, czyli co nowy rząd, to prawo w tych obszarach można zmienić, nagiąć lub zepsuć. I to się działo. To właśnie dzięki temu od prawa do lewa istnieje przeświadczenie, że walka o władzę (w założeniu po to żeby zrobić coś dla ludzi) jest tak naprawdę walką o stołki i kasę. Był wrzodem, który można było bardzo łatwo przeciąć. Było na to co najmniej kilka sposobów, żeby zdemoralizowaną nepotyzmem i stołkami partyjkę wyeliminować z gry - od zjedzenia przystawki, przez rządzenie bezpośrednie referendami, aż po rozpisanie nowych wyborów w szczycie poparcia dla siebie z konkretnymi propozycjami reform, tak aby głosowanie w wyborach było w istocie decydującym referendum. Ale na to trzeba było nie odpuszczać tak jak zrobił to Tusk. Bo tak jest. Tylko, że w PO nie rozumieją, że w dzisiejszym świecie tzw. lokalne struktury partii są o wiele mniej istotne niż się komuś wydaje. Taki Kukiz praktycznie bez żadnych struktur wykroił 20% poparcia, podobnie jak Nowoczesna. Za pomocą internetu można łatwiej zorganizować wszystko to co jest wielkim problemem dla lokalnych kacyków partyjnych. Odpada przy okazji problem nepotyzmu jaki w każdej lokalnej strukturze w końcu narasta. To tak samo jak sklepy internetowe wygrywają ze sklepami stacjonarnymi. Ten sam mechanizm. Zawsze tak jest, że ktoś uzna coś za coś szkodliwego. Ludzie są różni i mają różne poglądy. Z punktu widzenia członków PO coś co chce Nowoczesna może być do kitu, choć to co chce PiS jest jeszcze bardziej do kitu. W odwrotną stronę też tak jest. Jednak nie myli się tylko ten kto nic nie robi. Mnie najbardziej cieszy to, że wreszcie do czegoś przyda się konstytucyjna instytucja Trybunału Stanu. W to, że Duda zostanie pierwszym pozbawionym stanowiska prezydentem w Polsce w tej chwili nie wątpię. Być może również jeżeli zdarzą się siłowe pomysły przeciw sędziom TK, to kandydatów do osądzenia i skazania zdarzy się więcej. Przede wszystkim nie mówi się o tym, że w TVP narosła zdemoralizowana kadra kierownicza oportunistów, którzy zwolnią bez problemu dziennikarzy z tego powodu, że nakazał to zwierzchnik, który się właśnie zmienił. To jest prawdziwy rak w TVP. To Ci ludzie rządzą, choć w istocie zawsze przyjmują rolę marionetek. A marionetki są jak wiadomo wygodne dla każdej władzy.
  11. No nie desperujmy. Moim zdaniem Rosja zanim się zreflektuje to straci jeszcze kilka samolotów, a F-16 podciągną sobie jeszcze statystyki rzeczywistych zestrzeleń. ;) Może zresztą zrobi się z tego jakaś lokalna potyczka żeby do szeregowych Rosjan dotarły przez internet filmiki z zestrzeliwania ich samolotów. To taka mała wojenka psychologiczna między NATO, a Rosją. Putin robi z siebie twardziela, ale jak przychodzi co do czego to struga wielce pokrzywdzonego. Teraz będzie tylko ciekawiej bo skoro Rosjanie już zapowiedzieli, że będą wysyłać swoje samoloty w grupach nie czując się bezpiecznie, to może się z tego zrobić w jakimś miejscu potyczka. A jak widzę z reakcji całego NATO, które zapowiedziało pełne poparcie dla działań Turcji i ledwie sugestie, żeby się w tym zestrzeliwaniu rosyjskich maszyn zbytnio nie zagalopowało, to zestrzelenie kilku intruzów stosujących sztuczki z zimnej wojny było już od dłuższego czasu uwzględniane. Wydaje mi się, że sami Amerykanie mają trochę dość prowokacji Rosyjskich samolotów i samemu Putinowi dają w ten sposób do zrozumienia, że w Syrii jest on persona non grata, a jego wojska mieszające w tym rejonie nie będą tolerowane.
  12. Takie rzeczy nie dzieją się przypadkiem. Moim zdaniem tureccy wojskowi od dawna mieli zielone światło na pokazanie Rosji, że NATO nie będzie się patyczkować. Gdyby to nastąpiło nad krajami bałtyckimi, to byłby dużo większa afera, a tak wszystko można zrzucić na krewką armię turecką, która co prawda jest w NATO, ale tych, którzy od dawna przyzwyczaili do posługiwania się siłą traktuje się o wiele łagodniej. W razie czego dowództwo NATO może zawsze zakomunikować "to nie my to oni", zwalić na zawieruchę wojenną w tamtym rejonie, płynne granice oraz to, że Rosjanie się sami o to w tamtym rejonie prosili. I właśnie o to chodzi. O przekazanie komunikatu, że z rosyjskimi samolotami wojskowymi nikt nie będzie się już obchodził jak z jajkiem, żeby tylko nie pojawił się jakiś incydent. A że Rosja rozumie tylko prawo siły jak każdy kraj z barbarzyńskimi władzami, to sądzę, że ten komunikat raczej pozytywnie wpłynie na sytuację. Teraz bowiem Putin miał dwie drogi - albo przybrać na wojowniczości i wypowiedzieć pełnowymiarową zimną wojnę na co Rosja nie jest przygotowana, albo poskarżyć się na to jacy to oni biedni, europejscy i że nie powinni być tak traktowani. Jak widać z pierwszych reakcji Putin zgodnie z przewidywaniami wybrał drugą drogę, co paradoksalnie raczej zbliży postrzeganie rosyjskie do euroatlantyckiego niż odwrotnie. A o to właśnie chodzi. Co prawda jest to droga nieintuicyjna, ale w przypadku takiego kraju jak Rosja może się okazać jedyną skuteczną. Na tej samej zasadzie dzisiejsze społeczeństwo japońskie też jest dzisiaj społeczeństwem raczej pokojowym i szanującym wspólnotę międzynarodową, której jest częścią. Ale żeby tak się stało musieli oberwać dwiema atomówkami, żeby zdali sobie sprawę, że walka o swoje interesy przy użyciu siły może się słabo skończyć. A już szczególnie z pomocą fanatyzmu. Po wojnie Japonia zaczęła walczyć o swoje interesy przy pomocy handlu i kultury, które znacznie mniej krzywdzą ludzi. :) Podobnie mogłoby być z Rosją. Skoro całe dekady pokojowego wpływania na nich, żeby przestali zachowywać się jak barbarzyńcy nic nie zmieniły, to pora przyjąć inną strategię. Zacząć traktować rosyjskich militarystów tak jak oni sąsiadów.
  13. Problemy z komputerem (temat ogólny)

    Prawdopodobnie uszkodzony jakiś kondensator w elektronice wzmacniacza lewego kanału. Może powodować zwarcie/duży przepływ, dzięki czemu karta dźwiękowa ogranicza moc na takim wyjściu bo tak działa zabezpieczenie przeciwzwarciowe.
  14. Poczytaj jak rozwiązano to na Islandii. Jest to najstarsza demokracja w kulturze zachodniej bo jej parlament ma już 1000 lat. Ludzie wyrzucili złych polityków polityki, zredukowali też możliwość spekulowania do minimum. Spekulacja pojawia się wszędzie tam gdzie są jakieś różnice wynikające z przyczyn administracyjnych. W przeciwnym wypadku jest to po prostu część gospodarki. Wąska grupa najbogatszych powstała bo głupia, słabo wyedukowana większość ludności na to pozwoliła aby najbardziej przedsiębiorcze jednostki zostały wychowane bez poczucia przyzwoitości. Bo nie ma co się oszukiwać - bardziej inteligentni będą nadal rządzić i nic na to nie poradzisz bo de facto nie ma żadnej równości. Można tylko starać się o równość szans rozwoju. Dla mnie liberalizm oznacza wolność. Bo to w istocie oznacza. Wolność handlu nie jest niczym złym. Zła jest tylko wolność, która niszczy czyjąś wolność. A tak się dzieje ponieważ na to pozwalają, wspierają, albo nawet wręcz promują różne państwa. Choćby mimowolnie przez sam fakt różnych systemów prawnych i podatkowych. Natomiast prawdą jest, że system monetarny ewoluował w celu zachowania bogactwa władzy i majątku tych którzy już je mieli. Początki obecnego systemu pojawiły się wraz z potrzebą skredytowania wypraw do Ameryki. Można oczywiście to zmienić lub naprawić, ale pamiętaj, że w ten sposób trzeba podważyć praktycznie cały światowy system monetarny w którym państwa zadłużają się w bankach prywatnych, a te w państwowych bankach centralnych, a te ostatecznie zadłużają nasze dzieci i wnuki na podstawie wyłącznie oszacowań jak nasi potomkowie będą gospodarować. Oszacowania te są oczywiście wyssane z palucha bo jedyną liczbą jaką możemy trochę przewidzieć jest prognozowana dzietność w skali globalnej. I to pod warunkiem, że nie będzie żadnej wojny lub innej katastrofy globalnej. Jest możliwa zmiana systemu monetarnego. Na przykład na model inflacyjny, który stosowali królowie w średniowieczu unowocześniony do naszych czasów gdzie na poziom założonej inflacji byłby wynikiem decyzji politycznej i jednocześnie jedynym źródłem podatków. System nie wymagający rozbudowanego aparatu podatkowego, administracji, powszechny oraz niezbyt trudny do kontrolowania. Ale jak na razie są to tylko mrzonki. Nie ma ani jednego kraju, który by zastosował inny model monetarny niż powszechnie obowiązujący system zadłużania się u kolejnych pokoleń potomków. Są kraje takie jak Norwegia, które wraz z tym systemem pozostawiają dla potomków również zasoby naturalne do wykorzystania jako przeciwwagę dla zadłużania potomków, ale takie kraje można policzyć na palcach.
  15. World of Warships

    No to szkoda. :| A już się cieszyłem. Co ciekawe okazało się, że w WoT jest to wspólne, więc wykorzystałem to na czołgi. :)