Shu

Gramowicz(ka)
  • Zawartość

    75
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

-1 Słaba

O Shu

  • Ranga
    Robotnik
  1. Po pierwsze wszystkie narzekania na downgrade'y w grach uważam za idiotyczne. No chyba, że finalny produkt wygląda po prostu źle, ale w tym przypadku tak nie jest. Nie grałem w bete więc nie jestem w stanie ocenić o ile gorzej wygląda, ale generalnie jest to normalne. W becie nie było wszystkiego co jest w pełnej wersji więc gra mogłą wykorzystać więcej mocy przerobowych na wyświetlenie lepszej grafiki. Nie sądzę, żeby dało się z góry przewidzieć jak gra się zachowa kiedy zaimplementuje się wszystko co się chcę, więc kiedy się to zrobi, trzeba iść na jakieś kompromisy. Do tego przy betach i alfach zwykle pisze się, że nie prezentują one finalnej jakości produktu, a to może działać w dwie strony ;) Wiadmo, że dla gracza to słaba stytuacja, bo mógł oczekiwać czegoś lepszego, ale żeby nazywać coś takiego oszustwem czy czymś w tym stylu to gruba przesada.  Do tego pozsotaje fakt, że screeny w tym artykule nie przedstawiają dokładnie tych samych miejsc w nawet podobnych warunkach atmosferycznych - więc nie jest to rzetelne i miarodajne porównanie. 
  2. Jakby było na PC lub konsole, a styl graficzny bardziej szedłby w strone ralizmu niż simsów, to z chęcią bym zagrał. Tak to chyba oleję. Chociaz rozumiem tą decyzję - na dotykowych ekranach fajnie można rozwiązać kwestię zaklęć. 
  3. Dokładnie tak. Do tego (z tego co wiem) bywa, że gry składa się w kawalkach - jedna ekipa pracuje nad jakąś częścią, druga nad inną, trzecia nad jeszcze czymś innym. Dopóki nie są połączone wszystko działa ok, ale kiedy już się to zrobi okazuje się, że trzeba wszystko zmodyfikować żeby miało rację bytu. Na wczesnym etapie produkcji, w momencie kiedy powstają pierwsze trailery, nikt nie może być pewny czy gra będzie mogła wyglądać tak w finalnej wersji, ale chce się pokazać ją w jak najlepszym świetle. Stąd ten cały "downgrade". Fakt jest taki, że jeśli podczas premiery gra wygląda dobrze jak na moment w którym wychodzi (nawet jeśli gorzej niż na pierwszych materiałach) to nie powinno być mowy o żadnym downgradzie. 
  4. Rozenek i reszta ekipy machnie dubbing i Ci sie spodoba. W Polsce nie ma mozliwosci zeby nakrecic taki serial na poziomie, z aktorami tez byłby problem, bo mamy raptem kilku dobrych na krzyz.  Nie wiem czy nawet kilku by się znalazło. I jasne - w pełni klimatu w języku angielskim się nie odtworzy, ale moim zdaniem lepiej utracić go troszkę na rzecz wysokiego poziomu produkji, niż robić po polsku i mieć nadzieję, że sam klimat to pociągnie... bo prawda jest taka, że nie pociągnie :)
  5. Nie jestem pewny, ale wydaje mi się, że w jakiś starszych wywiadach (chyba zanim została ogłoszona współpraca z Netflixem) Bagiński powiedział, że aktorzy są już wstępnie wybrani, a castingi prowadzone. Tak jak mówie, nie jestem tego pewny - mogłem coś źle zapamiętać, ale wydaje mi się, że coś takiego powiedział. Ale może też być tak, że w momencie rozpoczęcią współpracy z Netflixem, poprzednie założenia projektu zostały porzucone i cały proces zaczął się od nowa.  P.S. Z serialowych aktorów to Anson Mount (Hell on Wheels) nadaję się idealnie na Geralta :) 
  6. A ja się trochę nie zgodzę. Generalnie ten serial nigdy nie był niczym wybitnym ani aktorsko, ani jeśli chodzi o scenariusz. Pierwsze trzy sezony stały na trochę wyższym poziomie, ale w momencie kiedy zaczał być zauważalny schemat: znajdujemy nowy dom i walczymy z przeciwną grupą to można się bylo spodziewać jak to będzie dalej wyglądać. I w ten sposób ja nie jestem zawiedziony, bo dokładnie tego się spodziewalem. Jest średniawka, ale nie jest to zaskoczenie. W dalszym ciągu jednak ogląda się to całkiem przyjemnie i ten sezon chyba jednak w moim odczuciu jest lepszy niż (przynajmniej) dwa poprzednie. 
  7. Kurde, jak przeczytałem "RPG" i "Harry Potter" to się nawet zajarałem (chociaż polubiłem ten swiat dopiero rok temu przy chyba czwartm podejściu do filmów :D). A tu zonk - kolejna mobilna pseudo-gra. Szkoda. 
  8. No i bardzo dobrze. Oczywiście skrzynkom mówie stanowcze nie, ale nazywanie tego hazardem to absurd. Po prostu.
  9. Z wszystkich materiałów i tekstów o tej grze to wlaśnie walka budzi moje duże wątpliwości. Rozumiem to realistyczne podejście do całej gry i w każdym innym aspekcie mi to nie przeszkadza, ale walka? Tutaj jednak bardzo się boję że będzie za nudna i za mało widowskowa jak na grę komputerową. Wiecie, to tak jak w filmach - gdyby w filmach o średniowiecznych wojnach przedstawiali walkę tak jak ona faktycznie wyglądała to te filmy straciły bardzo dużo. I niestety wydaje mi się, że tutaj tak własnie będzie. Myślę że tu po prostu brakuje balansu między widowiskowością a realizmem. 
  10. Niech broni do końca, bo nie ma w tej scenie nic niewłaściwego. Tylko w oczach kogoś kto nie rozumie czym są gry, scena ta może być gorsząca. Niech ktoś kto ma taką możliwość zada pytanie tym wszystkim obrońcom, dlaczego w filmach można, a w grach to już nie.
  11. Dlatego że ty kupujesz coś dla tymczasowego bonusu zawartego w czymś nic nie znaczy. Jeśli kupujesz chipsy dla karty, to dalej kupujesz produkt chipsy, nie kartę. Karta jest 100% bonusem nie wliczonym w cenę. To samo z jajkiem. Kupujesz produkt jajko niespodziankę, nie niespodziankę w jajku.   Odnośnie całej tej sprawy... to wszystko zależy jak dany loot box działa. Jeśli masz gwarancję dostania czegoś, to nie jest to już taki hazard. Tym bardziej jeśli dają gwarancję na coś czego jeszcze nie masz i loot box'y można zakupić bez pomocy twardej waluty. W takiej sytuacji doskonale wiesz co dostaniesz plus bonusy. Co powinno być zakazne to system "Pay 2 Win", gdzie musisz wydać twardą walutę aby móc rywalizować bez opcji pokonania płacenia czystym grind'em. W końcu jeśli jest opcja zakupienia czegoś tylko poprzez granię w grę, to już nie jest Pay 2 Win. Kwestia ile czasu trzeba spędzić na to zupełnie inny temat. Wiesz, idąc tym tropem to w grach też kupujeś LOOT BOXA. Wirtualną skrzyneczkę, a zawartość to tylko dodatek ;) Ale to tak pół żartem... A bardziej serio to co jeśli zrobią lootbox'y, w których zawsze będzie jeden stały element (totalną pierdołę), za który w teorii się płaci, a reszta zostanie losowa... Wtedy już nie będzie to hazard, wtedy będzie to dokładnie tak jak w przypadku chipsów czy jajka niespodzianki :)
  12. Z twojego linku działa, jak wchodzę ze strony głównej bądź listy artykółów - przekierwojue mnie na podstrone "Newsy" Dobra, to co powiesz na automaty z zabawkami (takimi kuleczkami w których są jakieś pierdółki)? Wrzucasz monetę i nie wiesz co ci wypadnie :) Chociaż z twoim argumentem o czipsach nie do końca się zgadzam, bo jak pewnie pamiętasz z dzieciństwa - często kupowało się paczkę chipsów tylko i wyłącznie dla karty czy innego gadżety który w niej był, tak samo z jajkiem niespodzianką... niby jest stały element - czekolada - ale kupuje się to głównie dla zabawki. 
  13. O ile też jestem przeciw zbyt nachalnym mikropłatnościom, bez których nie da się normalnie grać w daną grę, to uważam że porownywanie losowości w nich do hazardu za lekką przesadę. Taką samą losowość mamy też np. w chipsach (różne karty, które mogą być mocniejsze/więcej warte, a dopóki nie otworzymy paczki nie wiemy jaką kartę znajdziemy... o ile w ogóle jakąś znajdziemy).  A tak poza tym to nie dziala news o Kingdom Come ;) 
  14. Mi też się to bardzo nie podoba, ale typ ma generalnie rację... Weźcie pod uwagę, że gracze tacy jak my, którzy się interesują grami, wybierają w co grają itp. to raczej niski odsetek (nie, nie mam na ten temat żandych danych - czyste obserwacje i domysły). Duża większość (a już szczególnie na zachodzie) to gracze powiedzmy "niedzielni", którzy grają tak na prawdę w byle co i UWAGA - lubią wydawać kasę na mikrotransakcje. A skoro ludzie chcą płacić, to z punktu widzenia biznesowego umożliwenie tego i co więcej stopniowe podnoszenie cen to idealny sposób na zarobek. Szkoda, że odbija się to na nas.   
  15. Tak swoją drogą to ciekawe, że tyle świetnych/ważnych obchodzi w tym roku 10. urodziny: Uncharted, Wiedźmin, Mass Effect, Assassin's Creed... 2007 to był chyba jakiś złoty rok w growym świecie :)