Blackbird

Polska - polityka, gospodarka, kwestie społeczne, statystyka

52586 postów w tym temacie

Dnia 08.04.2016 o 21:27, pawbuk napisał:

Być może przy niewielkim ruchu jest szybciej, ale kiedy są tłumy znacznie spowalnia to
wydawanie zamówień.


Niby czemu? Automaty działają wolniej gdy jest duża kolejka?

Dnia 08.04.2016 o 21:27, pawbuk napisał:

Jak rozumiem powstały już rzetelne analizy wpływu płacy minimalnej na rynek pracy? Takie
artykuły naprawdę niewiele mówią. Jakoś w naszym kraju płaca minimalna jest stale podnoszona,
bezrobocie ostatnio znacząco spadło, szara strefa jest raczej stabilna.


... i dostać umowę o pracę jest ciężko, bo wtedy już się nie opłaca zatrudnić pracownika.
Artykuł dokładnie pokazuje jak ten mechanizm działa w praktyce. "Mądrzy" politycy sobie pomyślą "podniesiemy płacę minimalną i wszyscy będą zarabiać więcej - genialne" a przedsiębiorcy znajdują sposób aby zredukować koszty i albo pensji nie podnosić, albo ludzi zastąpić czymś tańszym. Bo muszą. I dzieje się tak głównie dlatego, bo ludzie którzy na takie pomysły wpadają nie mają pojęcia jak działa biznes i gospodarka, żyją w innym świecie w którym pieniądze rosną na drzewach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 10.02.2016 o 14:42, fenr1r napisał:

Lepsza fabryka i słabo płatne miejsca pracy niż puste pole. Chiny zawdzięczają swój rozwój
właśnie tanim miejscom pracy i inwestycją zagranicznym. Dopiero teraz zaczyna się to
zmieniać, bo Chiny stają się coraz mniej konkurencyjne pod względem kosztów pracy. Chyba
większość tygrysów azjatyckich jak również Japonia zaczynało od imitacji i tanich produktów.
Imitacja wcale nie jest czymś złym. Zresztą innowacja nie gwarantuje trwałego sukcesu.
Gdzie jest teraz Phillips, w jakiej kondycji jest Sony?


Tylko, że i tam ludzie zaczynają się dorabiać i rośnie klasa średnia. Słabszy wzrost i załamanie na rynkach chińskich wynika z tego, że gospodarka chińska z rozwijającej się przeobrazi się na rozwiniętą, prędzej czy później tak będzie, jeśli chodzi o Polsce to należymy już do krajów rozwiniętych, a niektórzy mówią, że nadal powinniśmy zachowywać się jakbyśmy mieli gospodarkę rozwijającą się, nonsens.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Właśnie przeczytałem sondaż CBOS o uchodźcach, nawet jakby był nie do końca miarodajny to należy zwrócić uwagę na to, że tylko 4 proc. jest zdania, iż Polska powinna nie tylko przyjmować uchodźców, ale także pozwolić im się osiedlać na stałe. 53% przeciw, 40 proc. uważa, że powinno się im udzielić schronienia - ale tylko do czasu, kiedy będą mogli wrócić do swych krajów. Jednym słowem nikt poza 4% nie jest za osiedlaniem się ich tu na stałe, a co tu ukrywać, celem większości uchodźców jest stałe osiedlenie się w Europie i ściągnięcie swoich rodzin. I niech mi tu ktoś jeszcze próbuje wmówić, że Polacy są za osiedlaniem się uchodźców, bo brakuje rąk do pracy..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W mojej robocie po raz kolejny w krótkim okresie czasu zmienił się dyrektor tzw. sprzedaży. Zawsze mnie fascynowało jak ci ludzie uważają, iż każda branża jest taka sama. Np. że równie łatwo sprzedać perfum i coś do pielęgnacj, jak samochód plus komplet opon.
Ba, najnowszy pomysł to coraz więcej szkoleń sprzedażowych, przy jednoczesnym braku produktowych, czy nie masz wiedzieć co sprzedajesz, ważne, że sprzedałeś. A potem są kwiatki w stylu laski, która nie wie jak dopisać skrzynkę pocztową klienta do programu pocztowego. Czy tylko ja widzę tutaj jakiś błąd, czy po prostu tak ma być?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 09.04.2016 o 12:49, maniekk napisał:

Czy tylko ja widzę tutaj jakiś błąd, czy po prostu tak ma być?

Co do "laski", to może sprawdza się tu stare dobre "jaka płaca, taka praca" ...czy jakoś tak. Sam robiłem kiedyś w wakacje w fusze prowizyjnej, i zwyczajnie nie rozumiem jak ktokolwiek, nawet na skraju śmierci głodowej, mógłby na to pójść. Nawet jeślibym miał fach w rę...języku, i wciskanie szło mi ponadprzeciętnie łatwo -a wątpię czy tylu naiwnych się pałęta po świecie- to zwyczajnie celowałbym jak najwyżej i nie zadowolił się byle ochłapem, w byle handlu detalicznym. A jak tak, to niżej idą ludzie z łapanki.

Also: to całkiem możliwe, że wreszcie -czy to za sprawą edukacji szkolnej, czy kryzysowej- dochodzimy do punktu, gdy stare metody (wciskanie) już się nie sprawdzają, bo wszyscy zaczynają kalkulować i kombinować, szukają rzetelnej informacji o produkcie, porównują, negocjują etc. W tej sytuacji im mniej taki handlowiec wie o produkcie, tym gorzej (klient 2.0? Nah, ale miło pomarzyć :). Ja bym jednak stawiał na to, że ktoś przecenia podatność naszego rynku na "zachodnie wynalazki handlowe" - skoncentrowano się na wzorcach zza oceanu, które stawiają na różne takie show sprzedażowe dla ignorantów, nie rozumiejąc, że tutaj ludzie jednak trochę mądrzejsi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dnia 09.04.2016 o 14:49, zadymek napisał:

Co do "laski", to może sprawdza się tu stare dobre "jaka płaca, taka praca" ...czy jakoś
tak. Sam robiłem kiedyś w wakacje w fusze prowizyjnej, i zwyczajnie nie rozumiem jak
ktokolwiek, nawet na skraju śmierci głodowej, mógłby na to pójść. Nawet jeślibym miał
fach w rę...języku, i wciskanie szło mi ponadprzeciętnie łatwo -a wątpię czy tylu naiwnych
się pałęta po świecie- to zwyczajnie celowałbym jak najwyżej i nie zadowolił się byle
ochłapem, w byle handlu detalicznym. A jak tak, to niżej idą ludzie z łapanki.



Zależy w jakiej branży. W medycynie prywatnej-komercyjnej ginekolog chałturnik łamane przez hurtownik wyjmie netto luzem 20-30 tysięcy na czysto. Pies to trącał, ze kosztem zdrowia pacjentów i poświęcając na ciężarną w zaawansowanej patologicznej ciąży max 5 minut na wizytę.

Przykład z naszego podwórka - lider na rynku medycyny prywatnej właśnie od tego miesiąca podniósł ceny usług. Średnio o 10-15%. Wniosek - mimo problemów z dostępnością, problemów kadrowych [czytaj - nie ma kim robić, ludzie którzy przychodzą do pracy, po studiach, do tego studiach kierunkowych w służbie zdrowia - są zbyt "głupi", żeby nawet w dziale obsługi klienta/pacjenta się odnaleźć] - opłaca im się, klienci płacą, przychodzą, rośnie ich liczba i to w zastraszającym tempie [terminy usług prywatnych dla pacjentów abonamentowych to obecnie terminy usług jak w NFZcie kilka lat temu, oczywiście dziś terminy w NFZcie to terminy na lata 20-9-2025 w przypadku np ortopedy z tytułem profesorskim czy proktologa =P]. Płace też są rozrzucone, nie zachwycają [ok - nie płacimy mało pracownikom administracyjnym, to nie jest "głodowe 1200" made in poland, natomiast płacimy niewspółmiernie do ogromu pracy, odpowiedzialności i wszechstronności jaką musi mieć taki pracownik - a to szeregowy pracownik, średnia "na głowę" jeśli chodzi o ilość obsłużonych pacjentów w miesiącu naprawdę nie jest mała, nawet w klinikach o statusie małej placówki]


Konkluzja - wszystko to kwestia branży. Jedna się wybitnie nie nadaje do systemu prowizyjnego, inna wręcz przeciwnie [jak moralność, przysięgę Hipokratesa i osobiste poczucie przyzwoitości schowamy w kieszeń =P]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przez kilka miesięcy pracowałem jako sprzedawca/handlowiec/doradca klienta w jednym salonów sieci zajmującej się sprzedażą laptopów, podzespołów komputerowych i tym podobnych, ogólnie elekroniki użytkowej, więc nieco widziałem. Jednym z obowiązków było sprzedawanie klientom polis/dodatkowego ubezpieczenia sprzętu i za to można było zgarnąć sporo dodatkowej kasy. Mieliśmy jakieś z tego szkolenia, jednak prawdę mówiąc niespecjalnie pomagały one w sprzedaży. Jakieś tam różne typy nastawienia i inne bzdety, którze rzeczywistość szybko weryfikowała - ogólnie nie lubię wciskać nikomu na siłę czegoś, czego nie chce :D
Mieliśmy też instrukcje jak zajmować się klientami na terenie salonu, ale szybko je zaczęliśmy ignorować. Podchodzenie do klienta rozglądajacego sie po salonie po chwili wszyscy uznawaliśmy za totalny idiotyzm - i tak siedzieliśmy dwa metry dalej, więc zawsze mógł zapytać ;)
Generalnie wyżej była ceniona wiedza i zainteresowanie tematem niż umiejętności sprzedażowe, choć było widać jak niektórzy radzą sobie zdecydowanie lepiej, a inni słabo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 09.04.2016 o 16:05, pawbuk napisał:

Konkluzja - wszystko to kwestia branży. Jedna się wybitnie nie nadaje do systemu prowizyjnego,
inna wręcz przeciwnie [jak moralność, przysięgę Hipokratesa i osobiste poczucie przyzwoitości
schowamy w kieszeń =P]

No toć chyba mowa była o branży handlowej (a nie usługowej) nie?
Ale nie smućmy się zarobkami niewspółmiernymi do pracy - jest rynkowo, więc prawidłowo, vive la enterprise, i takie tam...

A propos poborów: podobno (wiecie, statystyka...) mają tu i ówdzie wzrosnąć, a, znowu podobno, w sektorach wymagających jako takich kwalifikacji ...zaczyna brakować rąk do pracy, więc pracodawcy kombinują jak tu swoich złotodajnych "chałturników" jednak zatrzymać w firmie, bo, znowuż podobno, wielu rozważa zmianę firmy i, o zgrozo, nie obawia się utraty etatu!
Z takim rozwojem sytuacji już niedługo pensja minimalna będzie najmniejszym problemem przedsiębiorców w RP ;)

Dnia 09.04.2016 o 16:05, pawbuk napisał:

Generalnie wyżej była ceniona wiedza i zainteresowanie tematem niż umiejętności sprzedażowe,
choć było widać jak niektórzy radzą sobie zdecydowanie lepiej, a inni słabo.

O, to może jednak jest na świecie więcej takich upierdliwców jak ja, i Klient 2.0 to nie pieśń odległej przyszłości :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dnia 09.04.2016 o 14:49, zadymek napisał:

Co do "laski", to może sprawdza się tu stare dobre "jaka płaca, taka praca" ...czy jakoś
tak.


Nie wiem ile dostaje, nie ja ją zatrudniałem. Gdybym ją zatrudniał sprawdziłbym co ewentualnie umie i czy potrafi się uczyć. Bo do tej pory jest standardowym przykładem swojej generacji. Z nauką ciężko, ale nos wysoko.

Dnia 09.04.2016 o 14:49, zadymek napisał:

Sam robiłem kiedyś w wakacje w fusze prowizyjnej, i zwyczajnie nie rozumiem jak
ktokolwiek, nawet na skraju śmierci głodowej, mógłby na to pójść. Nawet jeślibym miał
fach w rę...języku, i wciskanie szło mi ponadprzeciętnie łatwo -a wątpię czy tylu naiwnych
się pałęta po świecie- to zwyczajnie celowałbym jak najwyżej i nie zadowolił się byle
ochłapem, w byle handlu detalicznym. A jak tak, to niżej idą ludzie z łapanki.


Rozumiem, że ludzie pracujący w handlu, są dla Ciebie podgatunkiem człowieka? Czy tak? ;)

Dnia 09.04.2016 o 14:49, zadymek napisał:

Also: to całkiem możliwe, że wreszcie -czy to za sprawą edukacji szkolnej, czy kryzysowej-
dochodzimy do punktu, gdy stare metody (wciskanie) już się nie sprawdzają, bo wszyscy
zaczynają kalkulować i kombinować, szukają rzetelnej informacji o produkcie, porównują,
negocjują etc. W tej sytuacji im mniej taki handlowiec wie o produkcie, tym gorzej (klient
2.0? Nah, ale miło pomarzyć :). Ja bym jednak stawiał na to, że ktoś przecenia podatność
naszego rynku na "zachodnie wynalazki handlowe" - skoncentrowano się na wzorcach zza
oceanu, które stawiają na różne takie show sprzedażowe dla ignorantów, nie rozumiejąc,
że tutaj ludzie jednak trochę mądrzejsi...


Wciskanie nigdy się nie sprawdza, no może na początku, kiedy powstał u nas wolny rynek. Ty, ja czy ktoś inny z tego forum potrafi poszukać materiałów i wyciągnąć wnioski z tego co znalazł. Natomiast jest jeszcze grupa ludzi która nie chce/nie lubi tego robić, bo za ciężko. Sam czasem jestem zmuszony zapytać sprzedawcy w sklepie z np. hydrauliką domową co mam kupić, bo kompletnie się na tym nie znam. W tym wypadku raczej wolałbym, aby konkretny sprzedawca wiedział co ma i co sprzedaje, a nie tylko umiał podać z półki i podać cenę.
Kiedyś słyszałem tezę, że im sprzedawca więcej wie, tym trudniej jest mu coś sprzedać. Coś w tym jest, spójrz chociażby na rynek komputerowy, jak wiesz jakie są parametry danego komponentu i zastanawiasz się czy będzie to działało z Twoim sprzętem itp. O ile prościej jest powiedzieć: "będzie działać, bierz Pan". Prawda? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dnia 09.04.2016 o 16:05, pawbuk napisał:

Mieliśmy też instrukcje jak zajmować się klientami na terenie salonu, ale szybko je zaczęliśmy
ignorować. Podchodzenie do klienta rozglądajacego sie po salonie po chwili wszyscy uznawaliśmy
za totalny idiotyzm - i tak siedzieliśmy dwa metry dalej, więc zawsze mógł zapytać ;)
Generalnie wyżej była ceniona wiedza i zainteresowanie tematem niż umiejętności sprzedażowe,
choć było widać jak niektórzy radzą sobie zdecydowanie lepiej, a inni słabo.


Tutaj dobrze widać jak ten, kto ma dobre gadanie ma lepszą pozycję. Z drugiej strony wolę sprzedawcę, który pogada ze mną jak z człowiekiem i jest duża szansa, że wezmę u niego więcej niż zamierzałem i do niego wrócę po więcej, niż do kogoś, kto tylko mi poda i powie cenę.
Te instrukcje chyba piszą osoby, które nigdy w życiu nie siedziały za tzw. "ladą" ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 10.04.2016 o 19:14, maniekk napisał:

Rozumiem, że ludzie pracujący w handlu, są dla Ciebie podgatunkiem człowieka? Czy tak? ;)

Raczej godność ich zawodu oceniam tak nisko. Mi się w akwizycji pracowało okropnie: robota była ciężka, płaca podła, morale niskie, a presja spora.

Dnia 10.04.2016 o 19:14, maniekk napisał:

Kiedyś słyszałem tezę, że im sprzedawca więcej wie, tym trudniej jest mu coś sprzedać.
Coś w tym jest, spójrz chociażby na rynek komputerowy, jak wiesz jakie są parametry danego
komponentu i zastanawiasz się czy będzie to działało z Twoim sprzętem itp. O ile prościej
jest powiedzieć: "będzie działać, bierz Pan". Prawda? ;)

Jak ktoś ma zasobny portfel (a mało czasu), to pewnie tak kupuje sprzęt.
Ja ktoś nie ma, to musi kombinować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 10.04.2016 o 23:29, zadymek napisał:

Raczej godność ich zawodu oceniam tak nisko. Mi się w akwizycji pracowało okropnie: robota
była ciężka, płaca podła, morale niskie, a presja spora.


Nie można uogólniać - mi się np pracowało dobrze, zarobki były niezłe jak na pierwszą pracę na studiach (1500 zł netto na umowie o pracę + premia zależna od sprzedaży - standardowo ok 1000 - 1500 zł miesięcznie, choć w grudniu zdarzało się i 2500 zł), presja na wyniki jakaś była, ale bez przesady - kierownik nas nie cisnął, atmosfera była spokojna (poza grudniem). Oczywiście to nie jest praca na lata i każdy raczej szuka czegoś w zawodzie.
Ja sam teraz szukam czegoś w zawodzie analityka danych i ponieważ nie mam jeszcze doświadczenia i cały czas studiuję raczej nie oczekuję, że będę zarabiał ponad 3000 zł netto, czyli w sumie godzę sie na podobne albo nawet nizsze zarobki jak wcześniej, ale mam nadzieję, że zyskując doświadczenie będę zarabiał więcej i więcej :D

Dnia 10.04.2016 o 23:29, zadymek napisał:

Kiedyś słyszałem tezę, że im sprzedawca więcej wie, tym trudniej jest mu coś sprzedać.

Coś w tym jest, spójrz chociażby na rynek komputerowy, jak wiesz jakie są parametry
danego komponentu i zastanawiasz się czy będzie to działało z Twoim sprzętem itp. O ile
prościej jest powiedzieć: "będzie działać, bierz Pan". Prawda? ;)


Bardzo często jest tak, że klient wcale nie chce mieć dużego wyboru tylko oczekuje wskazania mu najlepszej opcji albo przyznania, że opcja ku której się skłania jest najlepsza :D
Zdarzało się też tak, że mogłem klientowi sprzedać coś, na czym ja bym zyskał więcej, ale chcialem być uczciwy i mu odradzałem albo proponowałem alternatywę. Nigdy też nie polecałem rzeczy do których nie byłem sam przekonany, a trzeba przyznać, ze bardzo wielu klientów nam, sprzedawcom, ufało.
Generalnie praca z klientami jest dość ciężka i raczej w przyszłości nie chciałbym pracować w obsłudze klienta - to ciężka, męcząca psychicznie praca, często klienci uważają, że maksyma "klient nasz Pan" oznacza, że mogą sie bezkarnie na sprzedawcy wyżywać albo odbijać sobie na nim niepowodzenia w życiu prywatnym albo zawodowym. A sprzedawca, który chce zachować pracę nie moze praktycznie nic zrobić - musi zachować kamienną twarz i spokój niezależnie od okoliczności :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No i jest już rezolucja Europarlamentu. Według PISu, to nie Marsjanie doprowadzili do uchwalenia rezolucji, tylko " totalna opozycja ", która podniosła rękę na Polskę i Polaków - bo to nie jest rezolucja przeciwko PIS, ani przeciwko rządowi, tylko przeciwko Polsce i Polacy tego opozycji nigdy nie wybaczą. Premier uznała wręcz, że PO i Nowoczesna dopuściły się zdrady narodowej.
Ogólnie, PO jest winne wszystkiemu: śmierci klaczy w Janowie i, oczywiście, wycinki w Puszczy Białowieskiej - jak pisze minister Szyszko, PO przez osiem lat niszczyła PB, nie wycinając jej i teraz biedny PIS musi ja ratować poprzez wycinkę, czemu sprzeciwia się większość fachowców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Rozpoczął się PIS owski sezon łowiecki i pretekst do zemsty na politycznych konkurentach. PIS oznajmił, że Polska na prawdę jest w ruinie i przez ostatnie osiem lat mieliśmy najgorszy rząd w historii, rząd, który ukradł polakom 340 miliardów złotych, inwigilował dziennikarzy i ukrywał dowody w sprawie Smoleńska. Mało tego, Polska płynęła w głównym nurcie Europejskim i zgadzała się na wszystko, trzymając sztamę z Niemcami, zamiast tupać i krzyczeć i walczyć o swoje, kumplując się z Węgrami i innymi anty Unijnymi krajami. Oczywiście, PO zadłużyło Polskę na niebotyczną skalę ( przypomnę, że gdy wybuchł kryzys finansowy w 2008 r. to PIS krzyczał, żeby Polskę jak najbardziej zadłużyć i tym samym wzmóc popyt wewnętrzny i że to PIS obecnie zadłuża nasz kraj: 500+ - 27 miliardów zł rocznie, obniżony wiek emerytalny, ok. 20 miliardów zł rocznie, frankowicze - 70 miliardów zł według pierwotnego pomysłu prezydenta ) ale, na szczęście, mamy już błogosławiony rząd PIS u i Zjednoczonej Prawicy - ludzi nieskazitelnych, uczciwych i czystych jak łza ( jak chociażby pan Kamiński i Ziobro ) i teraz Polska będzie potęgą jak się patrzy.
Od kiedy PIS przejął media publiczne nie da się oglądać min. TNP Info, bo jest to zwykła laurka dla PIS u i obrażanie wszystkich innych. Leci tam taka podróbka " Szkła Kontaktowego " - " W tyle wizji ", gdzie najczęściej obśmiewa się opozycje. Niedawno był tam chyba pan Pietrzak, który mówił, że PO i Nowoczesna to naziści, gdyż chcą oni obalić legalnie wybraną władzę, odzyskać władzę lub się jej dochłapać. Był też telefon przedstawiciela narodu, który mówił, że dopóki PIS nie rozliczy się z PO w komisji śledczej, nie będzie mógł normalnie rządzić. Potem przyjdzie czas na Nowoczesną 9 bo to przecież liberałowie i kopia PO ), a Kukiz sam się podda woli Kaczyńskiego. Kto wie, czy dzisiejsza szopka nie jest pierwszym krokiem do realizacji tego scenariusza. A jeżeli już PIS z Kukizem zmienią Konstytucję to możemy się spodziewać wszystkiego, łącznie z zapisem, że PIS ma rządzić dożywotnio, a Duda ma być na zawsze prezydentem i wtedy " Putynizacja " polski może być faktem, gdyż PIS i jej prezes chcą nam odebrać jak najwięcej praw obywatelskich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam, że odpowiadam na post po miesiącu, ale może w ten sposób uda się tutaj co nieco zreanimować.

Dnia 11.05.2016 o 21:07, lis_23 napisał:

Był też telefon przedstawiciela
narodu, który mówił, że dopóki PIS nie rozliczy się z PO w komisji śledczej, nie będzie
mógł normalnie rządzić. Potem przyjdzie czas na Nowoczesną 9 bo to przecież liberałowie
i kopia PO ), a Kukiz sam się podda woli Kaczyńskiego. Kto wie, czy dzisiejsza szopka
nie jest pierwszym krokiem do realizacji tego scenariusza.


Według mnie nie. Ta szopka ma na celu wyłącznie wzbudzenie i podtrzymanie takich reakcji "przedstawicieli narodu", ale prawdziwego rozliczenia nie będzie. Nikt przed sądem czy TS nie stanie (może poza jakimiś kozłami ofiarnymi), a komisje śledcze skończą się niczym. Powód jest prosty - opozycja jest PiS-owi potrzebna jako źródło wszelkiego zła stale, jak tlen do życia. Nigdy nie nastąpi stwierdzenie: "OK, już posprzątaliśmy, od teraz możemy zacząć odpowiadać przed Narodem", bo to by PiS zabiło.

Zobacz co się dzieje w sprawie Smoleńska. Retoryka jest (i będzie jeszcze długo) mniej więcej taka: "jesteśmy przekonani, że w Smoleńsku doszło do zamachu, ale z powodu zaniedbań z pierwszych 5-ciu lat śledztwa wiele dowodów uległo - świadomie lub nie - zniszczeniu, więc niczego nie udowodnimy i nie wskażemy winnych". Ten teatr można w zasadzie ciągnąć w nieskończoność - zawsze znajdzie się jakaś "obiektywna trzecia strona" (Eskimosi, Australijczycy), którą można poprosić o pomoc w wyjaśnieniu katastrofy, zrobić jakąś konferencję ekspertów, wymyślić nową teorię. Już dawno (o ile kiedykolwiek o to chodziło) przestało chodzić o dojście do jakiejkolwiek prawdy - liczy się jedynie "dochodzenie".

I nie łudź się - było tak zawsze. AWS sprzątał po SLD, SLD po AWS, PiS po SLD, PO po PiS (pamiętasz Julię Piterę i dorsza?), teraz znowu PiS po PO. Obecnie jesteśmy w wyjątkowej sytuacji, bo PiS w zasadzie nie powinien już móc używać tego argumentu (ma większość, więc w teorii może wszystko), ale jako społeczeństwo dajemy się robić w jajo każdego dnia i daliśmy się wpuścić w ten sposób myślenia: ma prawo nie zmienić się nic, bo najpierw trzeba zrobić porządek.

Przy okazji chciałbym odczarować jeszcze jedną rzecz: frekwencję. Mówi się, że na PiS zagłosowało jedynie 19% uprawnionych, sugerując, że PiSu większość społeczeństwa nie popiera i "gdyby tylko" zmobilizować tych, którzy nie głosowali, zepchnęlibyśmy Kaczyńskiego pod próg wyborczy. To mit i kłamstwo. Skoro można przepytać 10 tys. losowych osób i przewidzieć wynik głosowania 30 mln. ludzi (skala 1:30000) z dokładnością do jednego punkta procentowego, to nawet gdyby do wyborów poszło pięć milionów osób więcej (albo i wszyscy), to układ procentowy byłby mniej więcej taki sam. Przypomnijcie sobie co było w 2007 roku: OBIE partie zyskały mniej więcej po milionie nowych wyborców (frekwencja była wyższa), kwestia jest tylko taka, że PO zdobyła tych głosów jednak nieco więcej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 08.06.2016 o 03:13, Vilmar napisał:

Przy okazji chciałbym odczarować jeszcze jedną rzecz: frekwencję. Mówi się, że na PiS
zagłosowało jedynie 19% uprawnionych, sugerując, że PiSu większość społeczeństwa nie
popiera i "gdyby tylko" zmobilizować tych, którzy nie głosowali, zepchnęlibyśmy Kaczyńskiego
pod próg wyborczy. To mit i kłamstwo. Skoro można przepytać 10 tys. losowych osób i przewidzieć
wynik głosowania 30 mln. ludzi (skala 1:30000) z dokładnością do jednego punkta procentowego,


Widzę jeden słaby punkt w tych wszystkich wyliczeniach, otóż ludzie po prostu nie mówią prawdy na kogo będą głosować.
Wyraźnie pokazały to wybory prezydenckie Lech Kaczyński kontra Donald Tusk przy teoretycznej 10% przewadze Tusk miał wygrać w cuglach.


Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 15.07.2016 o 23:02, Outlander-pro napisał:

Dopiero co zamach w Nicei, a teraz prawdopodobnie wojskowy zamach stanu w Turcji ...
co to się dzieje z tym światem?


Jak tak patrzę na ostatnie kilkaset lat historii Europy, to chyba niestety nic niezwykłego. To raczej okresy spokoju na naszym kontynencie są czymś wyjątkowym.

Czekam jak się rozwinie sytuacja, bo wiadomo, że Turcja jest kluczowym elementem w tym najbardziej zapalnym regionie naszego globu. Pytanie czy całe wojsko popiera ten pucz i jak zareagują Kurdowie. O reakcję NATO, UE, czy innych krajów jestem spokojny - wyrażą ''głębokie zaniepokojenie'' :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 15.07.2016 o 23:02, Outlander-pro napisał:

co to się dzieje z tym światem?


Nic.
Normalne procesy, które zachodzą w cywilizacji od tysięcy lat.

W przypadku wydarzeń w Turcji, ot typowy dla państw bliskowschodnich przewrót stanu przez wojskowych.
Wszystko zależy od siły wywrotowców, a jeśli będzie udany i skończy się stryczkiem dla Erdogana, jest szansa na lata względnego spokoju w Turcji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 15.07.2016 o 23:14, meryphillia napisał:

Nic.
Normalne procesy, które zachodzą w cywilizacji od tysięcy lat.

Mądrala ;]

Dnia 15.07.2016 o 23:14, meryphillia napisał:

W przypadku wydarzeń w Turcji, ot typowy dla państw bliskowschodnich przewrót stanu przez
wojskowych.
Wszystko zależy od siły wywrotowców, a jeśli będzie udany i skończy się stryczkiem dla
Erdogana, jest szansa na lata względnego spokoju w Turcji.


Jestem ciekaw reakcji Zachodu - ostatecznie Turcja jest członkiem NATO, dopiero co był szczyt i zapewnienia o solidarności i innych pierdołach ...
Tak czy siak jest chaos i są to niebezpieczne czasy i mi się to nie podoba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby skomentować

Będziesz mógł dodać komentarz po zalogowaniu się



Zaloguj się