Zaloguj się, aby obserwować  
ArkStorm

OOBE, LD - czyli wszystko o Waszych doświadczeniach poza ciałem

4287 postów w tym temacie

edit: /ciach/

Weź przestań opowiadać o tych hipnagogach i paraliżach bo w sierpniu mam zamiar z powrotem bawić się w LD, ten miesiąc niestety nie pozwala mi na to praca i pobudka wcześnie rano...
Jak tak czytam o twoich halucynacjach, to normalnie żywcem wyjęte z horroru, u mnie największym osiągnieciem było tylko piszczenie w uszach, kołotanie serca i kolorki przed powiekami, jak bym poczuł zapach siarki już widze swoją reakcje, od razu na myśl przyszły by mi sceny z egzorcyzmów Emily Rose, gdzie ona też wyczuwała zapach spalonej siarki/mięsa, a potem wiadomo co było, o dżizas, w sumie lepiej wiedzieć, że to część hipnagogów niżeli strachać sie w niewiedzy...

Przy okazji jak wyglądałby u mnie paraliż senny po wybudzeniu, gdybym spał centymetr od ściany zwrócony ku niej twarzą, dośięgły by mnie wizualne haluny czy nie , bo jakoś sobie nie wyobrażam stwora miniaturowej wielkości pomiędzy mna i ścianą?:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ach, racja racja, terminy mi sie powalily, to bylo 4+1 a nie WILD.

A co do psychiki, o nia sie nie martw. Utrzymuje sie w przekonaniu (I nie tylko ja) ze do ciala zawsze sie wraca, mimo wszystko postaram sie uwazac :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 23.07.2012 o 22:23, korinek2 napisał:

Weź przestań opowiadać o tych hipnagogach i paraliżach bo w sierpniu mam zamiar z powrotem
bawić się w LD, ten miesiąc niestety nie pozwala mi na to praca i pobudka wcześnie rano...

Możesz nie czytać. Ale nie zamierzam udawać że problem nie istnieje i nikogo nie dotyka i że zabawa w LD/OOBE jest absolutnie nieszkodliwa dla naszej psychiki. Nie ma róży bez kolców, w moim przypadku rozpoczęcie przygód z LD skończyło się tym że mam te paraliże. Da się z tym żyć, nie przytrafiają się codziennie a prędzej co 2-3 miesiące obecnie (powiedziałbym że im częściej miałem LD tym częściej towarzyszyły im też paraliże). Tym niemniej istnieją.

Dnia 23.07.2012 o 22:23, korinek2 napisał:

Przy okazji jak wyglądałby u mnie paraliż senny po wybudzeniu, gdybym spał centymetr
od ściany zwrócony ku niej twarzą, dośięgły by mnie wizualne haluny czy nie , bo jakoś
sobie nie wyobrażam stwora miniaturowej wielkości pomiędzy mna i ścianą?:P


Erm, gwarantuję że paraliż senny nie jest tak przyjemny. Może i rzeczywiście niewiele będziesz widzieć w takiej sytuacji (chociaż nadal możesz zobaczyć np. jak po ścianie łażą jakieś tarantule ;)). Ale nadal będziesz czuć jak coś siada ci na brzuchu, jak się dusisz itp (i w tym przypadku nie są to tylko moje odczucia, pierwsze zaobserwowane i opisane przypadki pochodzą jeszcze ze średniowiecza), jak NIE możesz się w ogóle poruszyć... Proszę bardzo, wmawiaj sobie że to tylko halucynacja. No i jest jedna olbrzymia różnica z której nie zdajesz sobie zapewne sprawy - co innego kiedy na taki paraliż jesteś przygotowany (np. wchodząc do świadomego snu metodą WILD) a co innego kiedy nagle w tak gwałtowny sposób się wybudzasz. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć że dopiero kiedy to mijało to mogłem na spokojnie wszystko przemyśleć i położyć się znowu spać po kilkunastu minutach. Za pierwszym razem oczywiście było gorzej, tyle dobrego że słyszałem wcześniej o tym stanie więc wiedziałem co to było... ale i tak reszty tej nocy to już nie przespałem. Ani tej ani kolejnej prawdę mówiąc.

@ Dartitwo

I znowu - TERAZ utrzymujesz się w takim przekonaniu. Wytłumaczę ci to na prostym przykładzie - powiem ci że jest naukowo udowodnione że możesz wsadzić łapę prosto do butli ciekłego azotu i nic ci się nie stanie. Zrobisz to ufając mi na słowo? Czy może jednak najpierw wolałbyś zobaczyć jak robi to kto inny zanim spróbujesz tego samemu? W przypadku OoBE jednak nie ma takiej możliwości, jedyne co masz to właśnie opinie na forach dyskusyjnych do których należy podchodzić co najmniej nieufnie (i tak, moja też oczywiście się zalicza do tej kategorii). Mogę się osobiście założyć że mniej niż 10% osób piszących że była w OoBE rzeczywiście osiągnęła ten stan. A potem biorą się plotki, kłamstwa, zmyślone opinie... do tego znowu, dochodzi opisywana przeze mnie różnica między wierzyć w coś a widzieć sytuację tuż przed swoimi oczami. Jesteś pewny że wrócisz do ciała - ok. Ale co jeśli OoBE nie będzie trwać 15 minut? A 2-3 godzinę pod rząd (biorąc pod uwagę że mamy tam nieco zaburzone poczucie czasu to nie można wykluczyć takiego scenariusza)? Pamiętaj - znajdujesz się wtedy albo w nietypowej odmianie snu albo rzeczywiście w całkowicie odmiennym świecie o którym nie wiesz tak naprawdę NIC (bo co, ufasz temu co przeczytałeś w necie opisanego przez ludzi ukrywających się pod ksywkami?).

I dlatego OoBE po prostu odradzam i nie zamierzam dołączać do grupy zwolenników mówiących o "zwiedzaniu nieznanego, rozmawianiu z duchami, podróży po innym świecie, poznawaniu Prawdy (cokolwiek to ma znaczyć), widzeniu aur" itp. Za to polecam włączyć swój własny rozum i przeanalizować "co tak naprawdę wiem o OoBE?" bo nagle okaże się że tyle co nic. Zresztą nawet ci zwolennicy jednak mówią wprost by np. nie iść w stronę światła bo już się nie wróci. Brzmi to może dość dziecinnie, może to tylko takie straszenie niepoparte faktami ale mimo wszystko, jeśli już wierzyć temu co piszą w internecie, to temu też jednak by wypadało, no nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hm, i coz ja mialbym ci tutaj odpowiedziec. Na pewno wiesz co mowisz i masz powody zeby tak mowic, ale ciekawosc w koncu i tak pewnie wezmie gore. Moglbym zamiast tego probowac LD, i pewnie zaczne, natomiast bardziej meczace jest dla mnie prowadzenie tych wszystkich dziennikow, afirmacje, techniki transowe wydaje mi sie po prostu najwygodniejsze, tylko nie mam za duzo pojecia o tym skoro mozna wejsc dzieki temu w LD lub OOBE, o ile w tym wypadku nie jest to tym samym. A w internecie, coz, wszystko takie ogolnikowe, zeby dowiedziec sie tego co obecnie ciebie interesuje trzeba pytac po forach albo latac po tysiacach stron w poszukiwaniu tych kilku znakow.

Dzisiaj np chcialem skorzystac z techniki, ze po przebudzeniu nie poruszac cialem i lezec spokojnie. Tak tez zrobilem, po paru chwilach doznalem jakichs wibracji ktore faktycznie nie byly jakos przyjemne, ale tez nie jakies straszne. Jak nagle sie zaczely tak szybko ustaly, a potem nic.

No i badz tu madrym, co to bylo albo znajdz gdzies tam w tej ciemnej dupie odpowiedz :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mam parę pytań apropos LD. :) Mam zamiar wykorzystać poszkolne drzemki do treningów. Czy WILDa czy MILDa/DILDa, to się okaże.

1) Czy halucynacje wzrokowe w czasie paraliżu sennego są powiązane z dźwiękiem? Czyt. czy widząc kosmitę przechadzającego się obok naszego łóżka będziemy słyszeć jego kroki? Czy może będziemy słyszeć jakieś zupełnie inne dźwięki, nie widząc ich źródła?
2) Czy WILD ma jakieś "powikłania"? Czyt. czy można po nim zasypiać także normalnie, czy są z tym jakieś problemy?
3) Podobno WILD lepiej wychodzi w czasie drzemek popołudniowych. Czy to samo tyczy się MILD/DILD?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 05.09.2012 o 18:14, Kardithron napisał:

1) Czy halucynacje wzrokowe w czasie paraliżu sennego są powiązane z dźwiękiem? Czyt.
czy widząc kosmitę przechadzającego się obok naszego łóżka będziemy słyszeć jego kroki?
Czy może będziemy słyszeć jakieś zupełnie inne dźwięki, nie widząc ich źródła?

Możesz w ogóle nie słyszeć żadnych dźwięków. Pamiętam "mój pierwszy raz", gdy słyszałem strasznie głośny pisk. To wszystko, żadnego obrazu.

Dnia 05.09.2012 o 18:14, Kardithron napisał:

2) Czy WILD ma jakieś "powikłania"? Czyt. czy można po nim zasypiać także normalnie,
czy są z tym jakieś problemy?

O żadnych powikłaniach nie słyszałem. Czasem osoby które biegle opanowały sztukę LD skarżą się, że są zmęczone tym i chciałyby częściej mieć "zwykłe sny".

Dnia 05.09.2012 o 18:14, Kardithron napisał:

3) Podobno WILD lepiej wychodzi w czasie drzemek popołudniowych. Czy to samo tyczy się
MILD/DILD?

Zależy czy jesteś w stanie zasnąć popołudniu. Każdy człowiek jest inny. U niektórych może działać tylko rano po przebudzeniu. Trzeba próbować ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ok, dziękuję za odpowiedź. Tak jak planowałem, podszedłem dzisiaj do WILDa. Położyłem się ok. 18:30. Opiszę to, co czułem.

Przede wszystkim zacząłem od wygodnego ułożenia się w łóżku. To uznaję za podstawę. Kolejny jej element: relaks, by uspokoić ciało. Nie użyłem żadnej pełnej techniki znanej mi z realnego życia, czy formułki z internetu. Po prostu, wyobrażając sobie czym jest relaks, próbowałem doprowadzić się do niego poprzez autosugestię. Napinałem jak największą liczbę mięśni i rozluźniałem, podchodząc do tego, jak wyganiania z mojego ciała niespokojnych mocy.

Spełniło to chyba swoją rolę. Nie wiem, czy czułem się bardzo odprężony, ale nie było już problemu z drapaniem się, przekładaniem ręki etc. Zacząłem więc liczyć.

Była to czynność nieco trudna do skontrolowania. Raz do liczenia używałem samej myśli. Innym razem dodatkowo wyobrażałem sobie liczbę napisaną określoną czcionką na czarnym tle. Co jakiś czas moje skupienie spadło zbyt nisko, by utrzymać ciągłość i w pewnym momencie nie byłem pewien, czy liczba, na której aktualnie stoję jest właściwa. Jednocześnie wyobrażałem sobie, jak moje ciało zaczyna się "zagnieżdżać" w aktualnej pozycji. Czyt. poruszenie ręką lub nogą wymagało nieco większego zaangażowania, ale oczywiście było wykonalne (do paraliżu stąd było chyba jeszcze daleko).

Co jakiś czas dokonywałem wizualizacji miejsca, w którym chcę się pojawić.

Liczyłem w sumie do... 383. To ostatnia liczba, jaką pamiętam. Może to dziwne, ale w międzyczasie chyba przysnąłem. Wnioskuję to z czasu, jaki spędziłem w łóżku (80 minut). Nie mam pojęcia, kiedy to się dokładnie stało, ale najwyraźniej nie skupiłem się dostatecznie mocno. W każdym razie, od pewnego momentu liczyłem dalej, jakoś od 100 z hakiem. Moje ciało wydawało się już solidnie usytuowane w łożu i czułem nawet coś w rodzaju odrętwienia, ale pojawił się problem. Zacząłem bać się paraliżu sennego. Zacząłem bać się tego, co usłyszę, co poczuję, co zobaczę. Serce zaczynało mi bić coraz szybciej. W pewnym momencie stwierdziłem, że nie dam rady. Wykonałem powoli ruchy rękoma, potem nogami... I było po ptokach.

Co jakiś czas podczas całej próby WILDa przełykałem wydzielinę, gdyż miałem niewielki katar.


Jutro spróbuję może jeszcze raz, tym razem zaraz po szkole. Może gdy dzień nie będzie jeszcze tak sędziwego wieku mój strach przed halucynacjami nie będzie tak nasilony. Póki co, czy ktoś ma dla mnie jakieś informacje/rady?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio, z częstotliwością około raz na pół roku, podczas\przed snem mam jakby stan wzmożonego talentu artystycznego, za pierwszym razem (zasypiając słuchając Opeth w pociągu) byłem w stanie sobie półświadomie wyobrażać różne obrazy, w tym stylu: http://www.metal-archives.com/images/2/2/7/8/227832.jpg, z dużą szybkością, przechodziły jeden od drugiego co jakieś 2 sekundy, a normalnie w życiu nie wiem czy byłbym w stanie sobie coś takiego wyobrazić. Pozostałe 2 razy były muzyczne, byłem w stanie jednocześnie na bieżąco wymyślać linie melodyczne całego zespołu i do jakiegoś stopnia tekst. Jest to jakiś z rodzajów LD? Da się to świadomie wywołać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 12.01.2013 o 21:26, Steelshadow napisał:

byłem w stanie jednocześnie na bieżąco wymyślać linie melodyczne całego zespołu
i do jakiegoś stopnia tekst.

Ja od czasu do czasu śnię wierszem albo musicalowo, czyli wszystkie dialogi w moim śnie są rymowane lub śpiewane. Najbardziej zaskakujące jest to, że po przebudzeniu przez chwilę pamiętam kilka ostatnich zwrotek i jak je na szybko analizuje to uważam je za genialne. Czasami aż mi szczena opada, bo zachowując świadomość w życiu nie wymyśliłbym takich wierszy jakie mój mózg komponuje podczas spontanicznego snu. Gdybym tylko je pamiętał i gdzieś notował to dogoniłbym mistrzów fachu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 12.01.2013 o 22:08, kaczoor napisał:

Czy palenie marihuany obniża szanse na LD? Jeżeli tak, to jak bardzo? Są na ten temat
jakieś badania?


Osobiscie znam osoby ktorym po paleniu latwiej wejsc w owy stan, ale mozliwe ze zalezy to od czlowieka :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie pamiętam nazwiska, ale był taki muzyk rockowy, który wszystkie riffy wymyślił podczas snu. Podobno kiedy wstawał rano miał gitare obok łóżka, chwytał i grał nowy riff.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Co za głupoty... nie ma możliwości by nie wrócić do ciała. Wraz ja, jak i Darek Sugier próbowaliśym tam zostać i prosiliśmy o to MTJ ale się nie da poprostu. Zawsze Cię cofnie do ciała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No więc tak:

LD - miałem może z dwa razy. W jednym uświadomiłem sobie, że śnię ale nie miałem nad nim kontroli. W drugim już miałem jaką taką kontrolę(mogłem latać) ale wywaliło mnie po 5-ciu minutach. Mimo to te 5 minut było niezwykłe i trochę mnie nakręciło na kolejne świadome śnienie. Niestety, na razie na tym się moja przygoda skończyła :) misze sie kiedyś zebrac i spróbować jeszcze raz.

OOBE - to już jest dla mnie zbyt hardcorowe. Owszem, to co tam zobaczymy nie doświadczymy w LD(jak czytam niektóre opowieści to normalnie aż dech zapiera) ale jest parę wątków, które mi się nie podobają(np. można być zaatakowanym przez jakieś istoty). Do tego wydaje mi się, że OOBE zahacza trochę o okultyzm.

Dlatego LD jak najbardziej(zwłaszcza, że się ma pełną kontrolę nad co się dzieje), OOBE już niekoniecznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 13.01.2013 o 10:31, Lukas1694 napisał:

Co za głupoty... nie ma możliwości by nie wrócić do ciała. Wraz ja, jak i Darek Sugier
próbowaliśmy tam zostać i prosiliśmy o to MTJ ale się nie da po prostu. Zawsze Cię cofnie
do ciała.


I jesteś tego pewny bo....? Po pierwsze, CZYM dokładnie jest OOBE? Jeśli tylko nietypową odmianą snu to jasne, nie ma takiego ryzyka. Choć znowu, nie jest to tak do końca prawda. Poczytaj czym jest np. taka komora deprywacji sensorycznej. Albo o ludziach cierpiących na bezsenność z powodu stresu/strachu. A co jak co ale zobaczenie własnego ciała na łóżku POTRAFI się do tej kategorii zaliczać.
Ale zapewne obaj tutaj uważamy ze OoBE to coś innego to sen co wiąże się ze znacznie większą ilością możliwości.

W poprzednim poście przywołałem argument o tym że człowiek może po prostu wsadzić łapę do butli ciekłego azotu i nic mu się nie stanie. Uwierzyłbyś mi na słowo? Jestem w końcu człowiekiem z internetu, moje słowa na pewno są dużo warte i należy im ufać. Ba, nawet jeśli twój profesor z fizyki by ci powiedział że tak jest i jeszcze to wyjaśnił to pewnie nieco byś się bał. A w takim przypadku znajdziesz jeszcze pełno materiału wideo który to potwierdza.

Co z kolei mamy w tym przypadku? Opinie ludzi z internetu? Jaki odsetek z nich rzeczywiście osiągnął stan OoBE? 1%? 2%? 10%? Czyli z 9-99 zakłamanych i zmyślonych historii na jedną potencjalnie prawdziwą. Pewnie jakieś książki też się znajdą ale znowu - kto je napisał? Kto sprawdził że nie zmyśla? OoBE jest niesamowicie subiektywnym stanem, do tego stopnia że według większości w ogóle nie istnieje i jest tylko wytworem naszego umysłu. Zresztą może to oni mają rację a nie my, brak możliwości sprawdzenia.

A nawet ci którzy rzeczywiście OoBE osiągnęli różnie na to reagują, żaden z nich nie ma też pełnego obrazu sytuacji. Nie może mieć bo świat OoBE jest olbrzymi. I nie zawsze będzie tylko odbiciem świata rzeczywistego, zapewne obaj byliśmy nieco dalej niż to i widzieliśmy dodatkowe drzwi w różnych pokojach, obiekty niemające sensu które w ogóle nie powinny być w danym miejscu. Ba, jak się uprzemy to możemy zawędrować jeszcze wyżej ponoć (piszę ponoć bo ja tego nie dokonałem). Żaden człowiek nie zdołał zwiedzić tego świata dogłębnie. Mówimy o naszych przeżyciach tam ale czym one są? Kroplą w morzu. Nie mamy żadnej gwarancji iż nie ma tam żadnych bytów które realnie mogą nam zaszkodzić.

W końcu nawet tutaj, w świecie czysto materialnym możesz iść przez ulicę i potrąci cię samochód. A tutaj znamy potencjalne niebezpieczeństwa całkiem nieźle w końcu. Uważam i mam na to swoje empiryczne dowody że podobnie jest w OoBE. Jeśli uważasz że podróże astralne nie wiążą się z żadnym ryzykiem to zastanów się jeszcze raz - nawet niegroźne LD używane w psychiatrii miewają skutki uboczne... więc czy naprawdę uważasz że to w ogóle MOŻE być całkowicie pozbawione ryzyka? Jesteśmy tam niczym nadzy idioci biegający po dżungli. Jedyną naszą wiedzę możemy czerpać z "wersji prealpha wikipedii" w której 90% "artykułów" to bzdura (i co gorsza, nie możemy oddzielić tych prawdziwych od fałszywych więc jakiekolwiek sensowne opinie toną w morzu syfu i zasłyszanych pogłosek).

Ale ale, powiesz, mogę spytać swojego Astralnego Przewodnika, MTJ czy Anioła-Stróża. On mi powie co i jak. znowu w grę wchodzą nasze subiektywne spostrzeżenia i psychika. Ja nigdy żadnego nie spotkałem. I wręcz posunę się do stwierdzenia iż osoby mające z nim rzekomy kontakt po prostu go sobie zmyśliły. Czy może raczej - oni głęboko wierzą że on tam jest, może to rzeczywiście jakiś aspekt/odprysk naszej psychiki, nasz podświadomy lęk przed nieznanym i wizualizacja tego iż chcemy by coś nas broniło. Może. Nie wiem. Równie dobrze mogę zasugerować że to tak naprawdę Szatan który chce przejąć twoją duszę po wsze czasy. A jako że jest inteligentniejszy niż jakakolwiek istota ludzka (ba, on powinien być pewnie prawie że wszechwiedzący) i potrafi przybierać dowolną postać to nawet o tym nie wiemy i bierzemy go za swojego przyjaciela. Czy jesteś wstanie mi UDOWODNIĆ że się mylę? Biorąc pod uwagę to o czym tu mówimy to możemy tylko gdybać i zdać się na siebie (zresztą to jedyna sensowna porada jaką mogę dać ludziom wchodzącym w OoBE - zdać się na siebie. Wyłączyć internet, wszystkie te "fora dyskusyjne" i samemu ocenić sytuację swoimi zmysłami. I gdy uważasz że pora panikować to panikuj a nie myśl "ale na forum mi powiedzieli że będzie ok i nic mi nie grozi").

Oczywiście moja opinia i moje wrażenia są oczywiście tylko słowami. Które większość zignoruje jako kolejną internetową historyjkę wyssaną z palca, część się na nią obrazi (czy czasem pewnie może nawet zakiełkuje w nich to maleńkie ziarnko niepewności i będą chcieli je wyplenić) i wda w polemikę (swoją drogą, ciekawa to polemika gdy i ja, i ty możemy tylko mówić o tym co MY widzieliśmy i co MY odczuwaliśmy i nie ma nikogo kto może potwierdzić naszą historię ;)) a część pewnie przyzna rację.

Choć nie powiem, ja mogę chętnie podyskutować o swoich przeżyciach w OoBE i powymieniać się nimi, bez oceniania czy były prawdziwe czy nie, bez twierdzenia "co za głupoty". Nie gwarantuję że we wszystko uwierzę (znowu - internet) ale porozmawiać mogę, temat w końcu całkiem wdzięczny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie jest to proste, skoro ktoś uważa że OOBE to sen, to niema się czego bać bo we śnie mu się nic nie stanie. Co do MTJ, to zależy jak daleko doszedłeś, czy naprawdę wyszedłeś czy może byłeś w LD. LD to taka płytsza faza OOBE i tam nie spotkasz żadnych istot. Spotkasz tylko wytwory Twojego umysłu, bardzo łatwo jest się wybudzić i powrócić do ciała. Ja się nie boję. Lubię nieznane, fascynują mnie zjawiska paranormalne, wierzę w życie po śmierci. To wszystko co mi daje, że nie odczuwam strachu. Zastanawia mnie zawsze, że nawet jeśli ktoś się boi, że nie powróci to co z tego? Będzie przynajmniej zył w tym lepszym świecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 13.01.2013 o 13:53, Lukas1694 napisał:

Dla mnie jest to proste, skoro ktoś uważa że OOBE to sen, to nie ma się czego bać bo we
śnie mu się nic nie stanie.

Ho ho, powinieneś to powiedzieć psychiatrom, wyśmialiby cię. Sen jest naturalną reakcją obronną organizmu na nadmiar emocji i zgromadzonych negatywnych wrażeń. Zacznij cierpieć na insomnię i już jest kiepsko, mogą cię choćby z pracy wywalić czy zawalisz egzaminy itd bo nie będziesz mógł się za nic skupić. A potem może nie śpij przez tydzień pod rząd (choć to już wymagałoby "pomocy" lekarskiej) a po kolejnej drzemce okaże się że poprzestawiało ci się w głowie. Nie lekceważ roli snu w naszym życiu, nie bez powodu 1/3 dnia na nim mija.

Dnia 13.01.2013 o 13:53, Lukas1694 napisał:

Co do MTJ, to zależy jak daleko doszedłeś, czy naprawdę wyszedłeś czy może byłeś w LD.

Znowu - słowa. I tylko słowa. Z którymi jak sądzę mam prawo się nie zgadzać.

Dnia 13.01.2013 o 13:53, Lukas1694 napisał:

LD to taka płytsza faza OOBE i tam nie spotkasz żadnych istot.

Wiem czym jest LD i szczerze wątpię żeby to co uważam za OoBE było tylko snem. Osobiście uważam LD i OoBE za dwa całkowicie osobne stany, które łączy tylko to że mają miejsce podczas gdy nasze ciało sobie śpi. A nie jedynie za płytszą fazę. Ale oczywiście są to tylko słowa.

Dnia 13.01.2013 o 13:53, Lukas1694 napisał:

To wszystko co mi daje, że nie odczuwam strachu.

Nie zamierzam tutaj się wdawać w polemikę. Ty masz swoją opinię, ja mam swoją.

Dnia 13.01.2013 o 13:53, Lukas1694 napisał:

Zastanawia mnie zawsze, że nawet jeśli ktoś się boi, że nie powróci to co z tego? Będzie przynajmniej zył w
tym lepszym świecie.

Ciekawa opinia. Ma sens jeśli wierzysz w życie po śmierci. Ja na przykład nie. Ginie ciało materialne czy twoja świadomość to znikasz na zawsze. Nie mam powodów by sądzić inaczej, nigdy Boga nie spotkałem. Poza tym co do życia w tym twoim lepszym świecie - ile osób zostawisz za sobą? Rodzinę? A może też masz już dzieci? Niech stracą ojca/matkę, na pewno ICH sytuacja się po tym poprawi, no nie? Jak słyszę ludzi bagatelizujących śmierć to naprawdę szlag potrafi mnie trafić. Tak, każdy kiedyś umiera. I jest to tragedia dla jego bliskich. Jak w ogóle można świadomie do tego dążyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 13.01.2013 o 13:43, Andrzej15 napisał:

No więc tak:

LD - miałem może z dwa razy. W jednym uświadomiłem sobie, że śnię ale nie miałem nad
nim kontroli. W drugim już miałem jaką taką kontrolę(mogłem latać) ale wywaliło mnie
po 5-ciu minutach. Mimo to te 5 minut było niezwykłe i trochę mnie nakręciło na kolejne
świadome śnienie. Niestety, na razie na tym się moja przygoda skończyła :) misze sie
kiedyś zebrac i spróbować jeszcze raz.


Zawsze na początku wywala ze snu. Trzeba kilku prób, chodzi o to aby nadmiernie się nie ekscytować czy nie bać. Jeśli też planujesz sobie urządzić świadomy sen to warto zawczasu wymyślić ze 2-3 rzeczy które chcemy tam zrobić. Bo jak przyjdzie co do czego to często marnuje się mnóstwo czasu w LD na wymyślenie sobie czegoś fajnego, wszechmoc bywa problematyczna. Osobiście polecam sprawdzić co się stanie jeśli będziesz próbować w LD czytać jakąś książkę, fajne efekty.

Dnia 13.01.2013 o 13:43, Andrzej15 napisał:

OOBE - to już jest dla mnie zbyt hardcorowe. Owszem, to co tam zobaczymy nie doświadczymy
w LD(jak czytam niektóre opowieści to normalnie aż dech zapiera)

Tak tylko od siebie dodam że na moje oko to z 90% tego co ludzie piszą o OoBE to bzdury które wymyślili po pijaku a naprawdę nigdy tam nie byli. Więc te zapierające dech w piersiach historie traktowałbym ze sporą dozą krytyki. Oczywiście nie wykluczam tego że to ja jestem tu problemem bo nie eksperymentowałem z tym nadmiernie i nie próbowałem urządzać wycieczek na księżyc czy przechodzić przez jakieś bramy wiodące do światła czy zbyt często sprawdzać co jest w miejscach które nie powinny w ogóle istnieć (ciekawa sprawa z OoBE - dla przykładu będąc we własnym domu możesz zauważyć dodatkowe kąty, ściany czy drzwi o których dobrze wiemy że nie powinno ich tam być) a tam zapewne może być coś "ciekawszego".

Dnia 13.01.2013 o 13:43, Andrzej15 napisał:

ale jest parę wątków, które mi się nie podobają (np. można być zaatakowanym przez jakieś istoty).

Prawdę mówiąc, co zresztą również możesz przeczytać w moim poprzednim poście to czy MOŻNA być zaatakowanym przez różne istoty... to ciężko to tak potwierdzić jak i temu zaprzeczyć. Jedni twierdzą jedno, inni drugie, ja osobiście wycieczek do OoBE miałem kilka i chociaż nic mnie nie zjadło to śmiem twierdzić że to jest po prostu jak łażenie na golasa po dżungli. Nie mam najmniejszego pojęcia jak naprawdę funkcjonuje OoBE, brakuje jakiejkolwiek wiedzy w tym temacie... Dlatego ja osobiście wychodzę z założenia że ilość potencjalnych zagrożeń wynosi przynajmniej tyle co w naszym, realnym świecie. Tylko że te tutaj to my znamy. A tamtych nie.

>Do tego wydaje mi się, że OOBE zahacza trochę o okultyzm.
Z tego co kojarzę to Kościół nie uważa że to "zahacza" o okultyzm a raczej że nim jest ;) To mi akurat nigdy nie przeszkadzało xD

Dnia 13.01.2013 o 13:43, Andrzej15 napisał:

Dlatego LD jak najbardziej(zwłaszcza, że się ma pełną kontrolę nad co się dzieje), OOBE
już niekoniecznie.

To tak od siebie tylko dodam żebyś z LD nadmiernie też nie przesadzał. Paraliże senne nie zaliczają się do przyjemnych. A czasem to właśnie one są skutkiem ubocznym zabawy ze snami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby skomentować

Będziesz mógł dodać komentarz po zalogowaniu się



Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować