Zaloguj się, aby obserwować  
czaja24

Alkohole dla poszukujących nowych smaków i aromatów - temat ogólny [M]

217 postów w tym temacie

Mimo, że skończyłem dopiero 16 lat to już zaczynam degustować w alkoholach. Nie pijam jednak tylko po to aby się schlać czy żeby zyskać szacunek wśród kolegów... W ogóle nie piję alkoholu poza domem, bo i nie mogę :) Nie piłem jeszcze wielu alkoholi, ale póki co najbardziej cenię sobie sherry. Bardzo lubię również napić się czerwonego wina do obiadu. A jako że mieszkam w Szkocji to czasem zdarza mi się napić prawdziwej szkockiej whiskey :) Jeżeli zaś o piwo chodzi to nie przepadam. Kiedy ojciec proponuje mi jakieś piwo (rzadko, ale zawsze coś...) to zazwyczaj odmawiam. Chyba tylko 3 razy wypiłem piwo - dwa razy z okazji meczów Polski z Niemcami i raz w środku nocy kiedy to jechałem zdołowany na lotnisko na samolot powrotny do Szkocji... Myślę, że czuję taki niesmak do piwa, bo nikt mi go nigdy nie zabraniał... Kiedy rodzice zakazują dziecku pić alkohol to wiadomo - zakazany owoc smakuje najlepiej. A ja dostawałem łyka piwa już w czasach przedszkola i odkąd pamiętam, w ogóle mi ono nie smakowało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

>
> brawo!!! ja win nie robie tylko pijam;) no ale sam przygotowuje się do zrobienia bukwicówki,
> tego nie znajdziesz w sklepie;)
No ja wina wcześniej tylko pijałem, teraz coś mnie zainspirowało do robienia wina, z nalewek robiłem tylko raz nalewkę rodzynkową, wyszła nawet, nawet, tylko trochę odrobinę przesłodzona była. Właśnie w winach pociąga mnie możliwość zrobienia rzeczy, których nie kupię nigdzie indziej, planuję stopniowo poszerzać wiedzę na ten temat, aby moje produkcje były dokładnie takie jak zaplanowane, aby jak najmniej pozostawiać przypadkowi. Teraz powoli zbieram się za kompletowanie sprzętu do butelkowania wina, korkownica jest, korki kupione, pozostaje tylko znaleźć jeszcze ok 50-60 butelek do zlania wina :), a na jesień myślę nastawić jeszcze z 2 wina -> herbaciane, z kwiatu bzu, lub truskawek :).
Takie nalewki to też fajna sprawa, zwłaszcza jakieś własne kompozycje, lub ze słabiej dostępnych składników (lub nietypowych), w sumie jak znajdę inspirujący składnik to może bym sobie też coś na jesień, albo zimę zrobił, bo mam jeszcze taki mały 2-3 litrowy baniaczek, akurat na jakąś małą sympatyczną nalewkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 12.06.2008 o 12:05, kordzio1 napisał:

:).
Takie nalewki to też fajna sprawa, zwłaszcza jakieś własne kompozycje, lub ze słabiej
dostępnych składników (lub nietypowych), w sumie jak znajdę inspirujący składnik to może
bym sobie też coś na jesień, albo zimę zrobił, bo mam jeszcze taki mały 2-3 litrowy baniaczek,
akurat na jakąś małą sympatyczną nalewkę.


Dlatego właśnie bukwicówka, u nas nawet jest swego rodzaju rarytasem i jest rzadko spotykana jako wódka, będzie zalana no cóż "duchem puszczy" z żyta;) po kilku tygoniach nabierze landrynkowo zielonej barwy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Na Wyspach z alkoholem jest jakaś dziwna sytuacja, bo z jednej strony niby przestrzegają przepisów dość ostro - czytałem o 50, czy 60cio latku, który został poproszony o dowód, gdy chciał kupić alkohol, sam robiąc zakupy w jednym markecie byłem w przeciągu kilku dni przez tą samą kasjerkę pytany o dowód wtedy miałem 21, 22 lata, golić po robocie mi się zbytnio nie chciało i wyglądałem starzej, a do tego gdy się, spytałem czy pani mnie nie pamięta, przecież ostatnio mnie pani legitymowała, odpowiedziała, że pamięta, ale wolała się upewnić ;). Z drugiej strony, jak tam przeglądałem ichszą prasę i teraz czytam jakieś art. o Anglii zwłaszcza, to mają dość duży problem z alkoholem i narkotykami wśród nieletnich.
A jeśli chodzi o Sherry, to raz albo dwa w Anglii kupiłem jakąś i muszę przyznać, że była całkiem dobra i niedroga, długo się nad nią zastanawiałem, bo butelka przypominająca tanie, lub starsze wódki wódki, albo nalewki z najniższej półki kojarzyła mi się nie najlepiej. W smaku była całkiem dobra i nadawała się na lekkie rozgrzanie w zimny dzień.
Natomiast kiedyś się naciąłem na coś co się nazywało Black Beer, myślałem że to jakiś ich specjał, ciemne piwo tylko jakoś inaczej robione... okazało się, żę jest to jakiś gęsty syrop z pewną zawartością alkoholu, który nadaje się tylko do mieszania z czymś innym, oraz posiada dużo witaminy C (akurat zaczynało się robić chłodniej i zaczynało padać, więc zaryzykowałem), niestety z braku produktów z których dało by się coś smacznego z tego zrobić prawie cała butelka poszła do zlewu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 12.06.2008 o 12:19, czaja24 napisał:

Dlatego właśnie bukwicówka, u nas nawet jest swego rodzaju rarytasem i jest rzadko spotykana
jako wódka, będzie zalana no cóż "duchem puszczy" z żyta;) po kilku tygoniach nabierze
landrynkowo zielonej barwy...

A do czego to podobne w smaku jest? bo znalazłem inf., że trochę podobne do żubrówki... oraz, że wcale do żubrówki niepodobne. Moja luba jakiś czas temu chciała zrobić napój- nalewkę z mniszka lekarskiego, ale sam syropik z mniszków został wypity zanim udało się przejść do sklepu po spirytus :).
Jak mi będzie szło z winiarstwem, to myślę spróbować swoich sił z miodami pitnymi, kiedyś na zajęciach z towaroznawstwa napojów miałem okazję spróbować kilka, później sam kilka razy kupiłem i muszę przyznać, że trunek całkiem zacny:). Zwłaszcza fajne są butelki niektórych z nich - zostawiłem sobie jako dekorację butelkę kamionkową po miodzie Kasztelańskim... opakowanie wygląda klimatycznie, ale odkorkować butelkę było trudno, ostatecznie musiałem końcówkę korka wbić do środka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

w smaku to jest raczej do niczego niepodobne, nieco może mięta w oddali majaczy, lekko słodkawe i zielone jak landrynki. Sam smak ciężko określić, bo trunek cechuje wysoka zawartość alkoholu od 50% - 85%(w zależności od użytego do zalania), jak mój bedzie gotowy to podam co czuje(a niewiele tego będzie bo palę i dopiero się uczę smakować), samo ziele jest znane jako lekarstwo na wiele dolegliwości : żołądkowe, układu krążenia, ukladu nerwowego i wiele innych... aha można powiedzieć że z trunkiem tym trzeba się ostrożnie obchodzić bo działa bardzo mocno nawet na ludzi o mocnych głowach

Na dole mój baryczek

20080619141736

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 19.06.2008 o 14:21, Lost Paradise napisał:

Polecam kielonek Blue Curacao, troszkę likieru bananowego, resztę do końca zalać sokiem
pomarańczowym:) Trochę kostek lodu i kawałek cytryny. Rewelka:)))

a spróbuje ja z kolei polecam drink dla twardzieli 50ml BlueCuracao + 50ml Tequila (najlepiej gold), szklaneczkę schładzamy, brzeg szklanki smarujemy cytryną, następnie posmarowane brzegi wkładamy w sól. wrzucamy pokruszony lód do shakera wlewamy składniki, mieszamy przez 1-2 minuty . Drink gotowy:D Niezwykle orginalny pod względem walorow smakowych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cóż... Wprost uwielbiam polską Dębową (oczywiście piję okazjonalnie;). Praktycznie codziennie (jak na metalhead''a przystało <ironia mode off>) piję tandetne piwo z Tesco - w Irlandii jest całkiem ciekawy wybór w tego typu trunkach. Poza tym gustuję też w whiskey - szczególnie Jameson, którego uważam za masterpiece.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 19.06.2008 o 14:18, czaja24 napisał:

w smaku to jest raczej do niczego niepodobne, nieco może mięta w oddali majaczy, lekko
słodkawe i zielone jak landrynki. Sam smak ciężko określić, bo trunek cechuje wysoka
zawartość alkoholu od 50% - 85%(w zależności od użytego do zalania), jak mój bedzie gotowy
to podam co czuje(a niewiele tego będzie bo palę i dopiero się uczę smakować), samo ziele
jest znane jako lekarstwo na wiele dolegliwości : żołądkowe, układu krążenia, ukladu
nerwowego i wiele innych... aha można powiedzieć że z trunkiem tym trzeba się ostrożnie
obchodzić bo działa bardzo mocno nawet na ludzi o mocnych głowach

No to właśnie też czytałem, że to ponoć takie niepodobne do niczego, ale samo ziółko ponoć ma kilka właściwości leczniczych. No jak ma taką zawartość alkoholu to nic dziwnego, że kopytne ;).
Ja wczoraj przy okazji badania poziomu cukru w winkach spróbowałem sobie odrobinkę tego co w probówce zostało i muszę przyznać, że zwłaszcza ryżowiec jest podobny do niczego, ale jak na razie dość przyjemny w smaku, a wina z ziołami, aby mieć w pełni zharmonizowany smak muszą trochę poleżakować, więc chyba winko się uda...
A rodzynkowe natomiast smakuje jak syrop z ananasów z alkoholem i wodą gazowaną, smak powinien się jeszcze zmienić, ale jak na razie jest całkiem sympatyczne.
W międzyczasie doszedł jeszcze pojemnik fermentacyjny na 30l :), o ile zbiorę się w sobie i znajdę jakieś fundusze do zagospodarowania, to spróbuję swoich sił w browarnictwie :), składniki tanie, dla początkujących można znaleźć niedrogo całe brew-kity, skrzynkę butelek od Grolscha na rozlew mam prawie załatwioną, tylko brak mi garnka na 20-25litrów :D.
Widzę, że zapas lepsiejszych alkoholi w bareczku masz, ja w sumie za wódkami nie przepadam, pijam średnio raz na pół roku i to zazwyczaj w ilościach bardzo skromnych - 1, 2 drinki. Jedynie w trakcie powrotu z Anglii kupiłem na wolnocłówce 2 duże Famous Grouse, które poszło dość szybko przy pomocy znajomych :D, z cola mogę wypić, ale "na lodzie" mi nie podchodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 19.06.2008 o 14:38, Metalhead86 napisał:

Cóż... Wprost uwielbiam polską Dębową (oczywiście piję okazjonalnie;). Praktycznie codziennie
(jak na metalhead''a przystało <ironia mode off>) piję tandetne piwo z Tesco -
w Irlandii jest całkiem ciekawy wybór w tego typu trunkach. Poza tym gustuję też w whiskey
- szczególnie Jameson, którego uważam za masterpiece.

Jeśli chodzi o te piwa z Wysp, to są one... jakby to... dość specyficzne, a gdy się chce kupić na spróbowanie coś w ciemno, to można się ostro naciąć, ja sobie na MŚ2006 kupiłem paletę piwa Caffreys na spróbowanie, bo tanie było... mam nauczkę, aby nie brać nigdy w większych ilościach czegoś niesprawdzonego... a przez to podłe piwo musiałem dymać z 20-30kg plecakiem do miejsca zamieszkania w upale...

20080619151043

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 19.06.2008 o 15:35, Union Pacific napisał:

O! Widzę, że też masz Bombay Sapphire. U mnie w szafce stoi (oprócz Bombay''a) Southern
Comfort, Buschmills Malt 16 i białe wino Varna Exlusive.

co ciekawe chyba najlepszy z ginów i w powiedzmy to akceptowalnej cenie, a trunki slodowe a i owszem szczególnie jak się trafi single malt, lub single cask (najczęściej niestety poza moim zasięgiem finansowym). bardzo lubie blendy i malty z wyspy Islay, czekam zwyczajnie na promocje w Makro swego czasu była Coila Ila za 69zł 0.7litra 18lat!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 19.06.2008 o 15:35, Union Pacific napisał:

O! Widzę, że też masz Bombay Sapphire. U mnie w szafce stoi (oprócz Bombay''a) Southern
Comfort, Buschmills Malt 16 i białe wino Varna Exlusive.

z win ciekawych będe polecał wina kaukazkie i bałkańskie, szczególnie markę MARANI ceny od 20zł za butelkę i są naprawdę znakomite, wina francuskie na takim poziomie kosztują kilkakrotnie więcej. Do tego wschodząca gwiazda Jeruzalem Ormoż(Słowenia) gorąco polecam;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mi ostatnio przestały smakować piwa. Ale jak już mam się napić to albo Carlsberg''a, albo Desperados''a.
A tak to wolę napić się drinka Sobieskiego, lub Breezera. Są trochę drogie, ale kompletnie nie czuć w nich alkoholu, choć mają ok. 6%. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 19.06.2008 o 16:00, 8bit napisał:

A tak to wolę napić się drinka Sobieskiego, lub Breezera. Są trochę drogie, ale kompletnie
nie czuć w nich alkoholu, choć mają ok. 6%. ;)


To po co pic drinki alkoholowe jak nie czuc w nich alkoholu?:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 19.06.2008 o 16:09, The-Darkest napisał:

> A tak to wolę napić się drinka Sobieskiego, lub Breezera. Są trochę drogie, ale
kompletnie
> nie czuć w nich alkoholu, choć mają ok. 6%. ;)

To po co pic drinki alkoholowe jak nie czuc w nich alkoholu?:P

bo w piciu alkoholi wcale nie chodzi o alkohol

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 19.06.2008 o 16:09, The-Darkest napisał:

To po co pic drinki alkoholowe jak nie czuc w nich alkoholu?:P

Żeby było weselej. Taka już natura drinków. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby skomentować

Będziesz mógł dodać komentarz po zalogowaniu się



Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować