Tablica osiągnięć


Lubiane posty

Showing content with the highest reputation since 26.06.2018 Wszystko

  1. 3 points
    Nie było mnie tu od baaaaaaaaaardzo dawna. I, niestety, emocje nadal są silne. Powiem wprost: Muradin mijasz się z prawdą. A prawda jest bolesna, po prostu ekipa gram.pl miała głęboko gdzieś całe community serwisu. Jednym z głównych winowajców takiego stanu rzeczy jest Lucas, który jako opiekun Moderatorów dużo bardziej był zainteresowany tym, żeby zrobić sobie zdjęcie z kolejnym piwkiem w pubie, a nie jakąś tam społecznością. Problemem było to, że z ekipy gram.pl wogóle nie było chęci rozmowy. Maile, telefony czy posty na tajnym forum pozostawały bez odpowiedzi. Kiedy serwis należał do CD Projektu, a ja zostałem Moderatorem sprawy wyglądały prosto i profesjonalnie. Pojawił się problem? Wystarczyło napisać maila albo zadzwonić i się go rozwiązywało. Czasem w późnych godzinach nocnych wchodziłem na forum, kilku zgłaszało użytkowników miało jakiś problem z dajmy na to ze statusem zamówienia Ważnej Wielkiej Premiery Growej to szedł SMS do odpowiedniej osoby i zaraz się znajdowało rozwiązanie. Wtedy włodarzom serwisu naprawdę zależało na profesjonalnej obsłudze i zmianach na lepsze. Nawet kilkakrotnie byliśmy zapraszani na spotkania w sprawie zmian. Później serwis stał się samodzielny i wykupiony przez Action SA. Od tego czasu zaczęła się równia pochyła w dół. Owszem na początku jeszcze kontakt jakiś był, ale z czasem coraz słabszy. W tym okresie jedyną osobą z ekipy, z którą dało się porozmawiać była Akne. I nadal często jej po nocach wysyłałem SMSy z informacją "coś w zamówieniach się popsuło", a pięć minut później była już na forum i gasiła pożar. Za to osoby odpowiedzialne za community... cóż, powiedzmy sobie szczerze, miały wszystko i wszystkich gdzieś. Dopiero jak w akcie desperacji wysyłałem maila do prezesa Action SA coś zaczęło się dziać i nagle okazało się, że pewne osoby w serwisie znają nawet mój numer telefonu i potrafią zadzwonić. Tyle, że to już nawet nie było gaszenie pożaru. Nie chce mi się rozpisywać o wszystkich problemach. Faktem jest, że po tylu latach nadal mam żal do włodarzy serwisu. Szczególnie o to, że najzwyczajniej w świecie wszystkie prośby o konstruktywną rozmowę i komunikację zostawały bez odpowiedzi.
  2. 1 point
    Widać dużo sił włożyli w optymalizacje, chociaż w dobie gier z otwartym światem to te mniejsze lokacje u nich mogą ułatwiać parę spraw.
  3. 1 point
    Myślę, że możesz być bardziej spokojny niż o nowe fallouty. Jak powiedzieli twórcy to zadań pobocznych nie będzie jako takich tylko co najwyżej w jakiś ruinkach będzie coś trzeba podnieść i donieść do zlecającego. Latanie po mapie to zależy jak patrzeć, już w lastlight było parę takich większych przestrzeni czy obszarów i tam lubiłem sobie pograć. Pamiętam też, że gracze przy poprzednich częściach liczyli na więcej swobody - na wzór stalkera, to tu na pewno stalkerem nie jest ale swoboda jak najbardziej jest wyczuwalna. Modyfikacje broni to nie wiem jak dokładnie rozwiązali ale wątpię by doprowadzono do tego co było w F4 tj. latasz po mapie, zbierasz co popadnie aż wyczerpiesz limit, wracasz z tym i od nowa póki nie będziesz mieć na ulepszenie.
  4. 1 point
  5. 1 point
    Ja az tak strasznie złych wspomnień z AO nie mam, więc chętnie nowego Batmana z serii Arkham przygarnę.
  6. 1 point
    > że jeszcze niedawno słyszeliśmy, że holding radzi sobie na tyle źle Miliard dolarów zysku za pierwsze 3 kwartały tego roku to napewno tragedia xD https://imgur.com/a/c1h4faT https://imgur.com/a/L487WVh https://imgur.com/a/tcikDYC > że Activision wymusiło na Blizzard Entertainment rozmaite cięcia kadrowe i budżetowe. Żadnej takiej informacji nie było. Jest jedynie restrukturyzacja w dziale kontroli klienta. > Ich skutkiem były m.in. masowe zwolnienia w dziale wsparcia klientów, ale niewykluczone, że zmiana polityki budżetowej odbije się także na kondycji wydanych czy nieujawnionych jeszcze projektów. W jaki sposób cięcia w działąch nie związanych developingiem mają się odbić na kondycji projektów. I o jakie zmianie polity budżetowej mowa skoro nic takiego nie ma miejsca a jakby miało byłoby to kluczowa informacja jaką holding musiałby się podzielić na co kwartalny spotkaniu z inwerstorami. Jako że blizzard ma zapoweidzienia na razie z nowych projektów diablo na telefon które robi głownie jakaś chińska firma, to czemu mieli by ciąć jakieś niezapowiedziane projekty skoro to ich jedyna perspektywa przysłego zysku? 
  7. 1 point
    Tu się zgodzę pod względem graczy Epic nie zagrozi Steamowi. Gracze nie lubią zmieniać platform. Jak napisał Xanthi88 po co tyle tego sam na Uplay nie zerknąłem od 2 lat nawet jak dawali darmowo jakąś grę. Nie mniej rozumiem trochę twórców że chcą trochę dorobić zamiast dzielić się ze steamem i dawać 30% zysku 12% brzmi dla nich fajniej. Myślę że steam może zmniejszyć trochę dolę za serwery jak by było coś nie po ich myśli :D chyba że epic store będzie niewypałem. Poczekamy zobaczymy :p
  8. 1 point
    Ale to my jako pierwsi napisaliśmy o tym dwa razy ;p A tak serio, to staramy się robić dla Was jak najwięcej, więc i szansa na błąd wzrasta, ale postaramy się też, żeby było ich jak najmniej. Albo żeby nie było ich wcale :) Nie jest aż tak źle, średnio dwa pozytywne komentarze na 3 tysiące publikacji. Jest moc ;) ale to chyba taka specyfika pracy, swojego czasu pisałem solucje do liniowych gier, dla których było tylko jedno poprawne rozwiązanie, a teksty i tak były oceniane negatywnie ;p ;p  Korzystając z okazji - Udanego gamingowego 2019 Gramowicze :) 
  9. 1 point
    Czarnulka w wersji pro co prawda nie w każdej grze ale jednak w wielu pozwala wybrać więcej klatek kosztem rozdzielczości czy HDR.
  10. 1 point
    No graficznie to nawet Just Cause 2 wersja na PC wygląda o niebo lepiej od tego czegoś, nie wspominając w najgorszym w historii serii wczytywaniu się obiektów. Dla przykładu tutaj Just cause 3 vs 4 i weź zobacz co się dzieje od siódmej minuty. A sama recenzja pokazuje dlaczego recenzjami większych stron należy jedynie używać jako papieru toaletowego.
  11. 1 point
    FC 5 kończył się wybuchami atomowymi więc teraz mamy kontynuację. Ale w konkurencję dla fallouta nie wierzę, chociaż nietrudno będzie przebić fallouta 4.
  12. 1 point
    Kinguin działa identycznie do G2A. Zależy też o jakiej promocji mówisz, bo często te serwisy oferują klucze, które sami uzyskali od producentów/dystrybutorów drogą oficjalną.
  13. 1 point
  14. 1 point
    Znając EA to na premierę będzie dramatycznie dla tych co kupili grę i śmiesznie dla wszystkich innych.
  15. 1 point
    Co by nie mówić, ja już nie jestem spokojny, niemal pół roku upłynęło i co? I nic.
  16. 1 point
    Martwa platforma, nie ma sensu się pchać w Z270 i 7700k. Normalnie poleciłbym coś pokroju i5 8600, sęk w tym że proce intela strasznie podrażały i kupowanie ich na ten moment jest po prostu nieopłacalne. Więc może jakiś ryzen? Sądzę że taki ryzen 2700 powinien podołać, w grach będzie miał trochę mniej klatek, ale za to pokaże pazur przy obróbce grafiki. Można by też pomyśleć o większym ssd, przy dzisiejszych grach które często zajmują 50gb+, poza windą wciśniesz tam najwyżej jedną grę, a nowe produkcje lubią się ostatni z ssd.
  17. 1 point
    Ta gdzie dopiero pół roku po premierze gra była jako tako poprawiona pod tym względem.
  18. 1 point
    Sławek Serafin Pan po prostu jest uprzedzony. Żaden poważny i wykształcony człowiek nie zrówna konserwatyzmu z rasizmem, tak jak zrobił to Pan. Idealnie Pan wpasowuje się w myśli Marksa, który zalecał terror wobec przeciwników rewolucji, co starało się naśladować ZSRR na swoich obywatelach, tyle że Pan zamiast terroryzować poprzez zabijanie, Pan terroryzuje poprzez szczucie i poniżanie innych przypisując konserwatyzmowi łatkę rasizmu, tym samym dając im do zrozumienia, że ludzie o takich poglądach nie są zdrową częścią społeczeństwa, czyli ładu, w który Pan wierzy (zawsze i wszędzie różnorodność rasowa w świecie fantasy) i należy się ich pozbyć. Pan chce ich usunąć ze społeczeństwa poprzez spotęgowanie w ich uczucie wstydu i stygmatyzację w byciu tym złym, aby zeszli pod ziemię, zamykając im usta, aby przestali istnieć w świecie wirtualnym lub publicznym. Dziś takie mamy czasy, że ludzi się nie zabija w taki sposób, ale Pan stosuje taką właśnie mentalność. Dawniej ludzie z takimi poglądami zabijali innych, ludzie którzy w ten sam sposób rozumowali - jak Pan - zabili 6 milionów Żydów czy działali podczas Wielkiego Terroru zabijając masowo ludzi. Najpierw zaczynało się na poniżaniu - tak jak Pan - wzmagając nieuzasadnione pokazywanie ich jako gorszych oraz nienawiść do grupy ludzi, która nie podziela danych poglądów, a kończyło się to na terrorze w ZSRR czy Holocauście w III Rzeszy. Dawniej niektórzy w Żydach widzieli kapitalistów, komunistów czy po prostu pasożytów, tak jak Pan widzi w konserwatystach rasistów. Ludzie nie potrafią się dziś pięknie różnić, więc przypisuje im się różne łatki, którymi tak naprawdę nie są naznaczeni, a którymi również obsypywano Żydów w pierwszej połowie XX wieku. Podobnie dziś robią to politycy opozycji i władzy i media im przychylne, gdzie jeden drugiego wyzywa od komunistów w rozumieniu tych z ZSRR czy faszystów, tym samym rozmydlając rzeczywiste znaczenie tych słów, tak jak Pan to robi mówiąc o rasizmie. Dziś już określenie komunista czy faszysta nie brzmi strasznie, a przez wielu ludzi najwyżej jest traktowane jako obelga i nic więcej. Podobnie z łatką rasisty czy ksenofoba. Przypisywanie komuś określonych rzeczowników których rzeczywiście nie posiada, rozmydla rzeczywiste znaczenie danych epitetów i Pan dokłada również do tego cegiełkę. Faszysta, komunista w wydaniu ZSRR czy rasista to były dawniej terminy, które wzbudzały lęk, bo każdy od razu myślał o rzeczach, których dokonywali tacy ludzie. A dziś każdy wyzywa się od rasistów, komuchów w rozumieniu radzieckim czy faszystów, a przeciętni Kowalscy, którzy widząc czy czytając o ludziach tak wyzywanych, osłabia się ten ich lęk do tych terminów i z czasem rzeczywiści rasiści, komuniści rodem z ZSRR czy faszyści są postrzegani jako niegroźni przez społeczeństwo, a nawet przez mniejszości etniczne, które najwyżej takich epitetów używają w tym samym celu, aby zamknąć usta oponentowi. Wielu ludzi, których tak wyzywano, w ogóle nie zachowuje się, w ogóle tak nie działa, w ogóle nie nawołuje do takich rzeczy, które miały miejsca podczas IIWŚ. Ponadto jest Pan hipokrytą, ale to Pan sam zauważy za chwilę... Zacytuję 257 Artykuł Kodeksu Karnego: " Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. " Rasizm jest zakazany przez prawo, więc na samym początku pragnę spytać, kim Pan jest żeby orzekać, kto wyraża rasistowskie poglądy, a kto nie? Pan jest sędzią i wydaje wyrok bez procesu? To jest dobre dla systemów totalitarnych, jakim były bez wątpienia ZSRR czy III Rzesza. Takie poglądu są Panu najbliższe? To niech Pan nie wyrokuje, bo to sąd jest od oceny dowodu w sprawie rasizmie, czyli w akcie, który jest zakazany przez prawo. Zresztą w państwie prawa, która jest naszą zdobyczą cywilizacyjną istnieje coś takiego jak domniemanie niewinności, więc siłą rzeczy, Pan wyrokuje, kto jest rasistą bez wyroku, ani próby obrony przez oskarżonego. A skoro są niewinni w świetle prawa to trudno orzec, że są rasistami. Jeśli Pan widzi przestępstwo to je Pan zgłasza odpowiednim organom. Ukrywanie przestępstwa jest również łamaniem prawa. Ale wie Pan czemu tego nigdy nie zgłosi? Bo Pan wie, że zostałby pośmiewiskiem, gdyż o wyroku skazującym w takiej sprawie może najwyżej pomarzyć, więc nie są skazani za rasizm. Ja rozumiem, że są wypowiedzi wulgarne i niegodne, gdzie się czepiają koloru skóry dla samego koloru skóry, ale Pan wszystkich wrzucił do jednego wora - tak jak Hitler oskarżał wszystkich Żydów - ignorując argumentację, jaka pada po słowach "BO", czyli dlaczego ktoś nie chce czarnej Ciri. Jeśli ktoś nie chce czarnej aktorki, bo jest czarna to wtedy można mówić najwyżej mówić o rasizmie, ale jak ktoś podaje inne argumenty to trzeba się w nie wsłuchać, bo ważny jest motyw, bo tak jak w sądzie, czym innym jest zabicie dla pieniędzy a czym innym w obronie własnej i dziecka. Więc jeśli nie jest Pan sędzią, to może jest Pan zawodowym psychologiem i orzeka Pan czyjąś nienawiść, rasizm czy ksenofobię, oceniając ludzką psychikę wcześniej mając oczywiście bezpośredni kontakt z danymi osobami, czyli Pana pacjentami? Rozumiem, że Pan przebadał tych wszystkich o których Pan pisał? Jasne, że nie. Ja jedynie apeluję o nierobienie tego co robią nasi politycy i media, a więc rozmydlanie danych słów, czyniąc je niegroźnymi. Może robi Pan to nieświadomie, ale takie epitety jak rasista dziś na wielu nie robią wrażenia, ponieważ te słowo już jest tak rozmydlone i oswojone, niekojarzące się już z tym co robili choćby naziści. Ale czemu się dziwić, jak rasistą określę osobę, która jest przeciętnym Kowalskim mówiącym tylko, że chciałby on, aby postacie serialu były takie same jak w źródłach. Jak tu się bać takiego rasistę? Nie idzie. To nie jest nadawanie tym terminom ludzkiej twarzy, bo wokół same komuchy, faszyści, rasiści, a każdy żyje normalnie. To nie ten kaliber, co Niemiec polujący na Żydów czy członkowie Klu Klux Klanu na czarnoskórych. Jak Panu słusznie wspomniano, czepiano się zarostu Żebrowskiego. A tak od siebie dodam, że po pierwsze kolor włosów mniej rzuca się za bardzo w oczy (chyba, że jest to nienaturalny kolor, jak np. niebieski), o ile nie jest czymś charakterystycznym dla danej postaci lub wynikająca z nimi jakaś historia, jak choćby postać Geralta Wiedźmina czy rudowłosa Ania z Zielonego Wzgórza. Ponadto dotyczy to przeważnie tylko postaci uznanych za kultowe. Znowu kolor skóry, a także ubiór, to atrybuty, które rzucają się od razu w oczu, bo dotyczy człowieka od stóp po głowę. W cywilizacji zachodniej biała skóra kojarzy się z rdzennością, czymś swojskim, a autor książek o Wiedźminie wzorował się na średniowiecznej Europie, a więc czymś swojskim i z tego powodu wielu przedstawicieli cywilizacji zachodniej chciałoby, aby swojska książka była również swojskim serialem. Najlepiej tą swojskość widać w wizerunku Jezusa, gdzie w Europie i Ameryce przypomina jasnoskórego greckiego filozofa, a znowu w Azji jego postać jest nieraz przedstawiana z żółtym kolorem skóry, a w Czarnej Afryce jest on nieraz murzynem. Czy pragnienie swojskości nazwałby Pan rasizmem? To nie jest rasizm o ile jest czymś podparty, np. historią (w jednym serialu francuską królową sprzed wieków gra czarnoskóra aktorka i było oburzenie, więc czy pragnienie swojskości jest rzeczą dozwoloną) lub literaturą (postać Conana czy Wiedźmina, ale też Czarnej Pantery od Marvela) czy naturalnym wyobrażeniem wizerunku danej postaci, które stało się częścią społeczeństwa stając się czymś co przypomina mnie (wizerunek jasnoskórego, długowłosego Jezusa przypominającego greckiego filozofa, ale równie dobrze czarnoskóry może powiedzieć, że on widzi Jezusa jako czarnoskórego). W żadnym z tych przypadkach nie ma nic złego. Złe jest dopiero wtedy, kiedy nie jest reprezentantem żadnego z powyższych, gdzie wtedy idzie krytyka koloru skóry dla samego koloru skóry, a także przedstawicieli danych społeczności, bo są przedstawicielami danych społeczności (to robili Niemcy wobec Słowian poprzez pseudohistoria i pseudoarcheologią, a także wobec Żydów przez pseudoliteraturę czy promowaniu wizerunku nie jako swojaka, ale jako wroga). Niektórzy jednak sprzeciwiają się czarnoskórej Ciri nie z powodu chęci swojskości mającej silne poparcie w argumentach, o których wyżej wspomniałem. Niektórzy po prostu są konserwatystami w tym sensie, że chcą zobaczyć tak jak było na początku w historii czy myśli autora piszącego swe dzieło. Ja jako z wykształcenia historyk nie wyobrażam sobie wyobrażać Napoleona jako Azjatę i jeśli oglądałbym o nim film to chciałbym zobaczyć takim, jakim rzeczywiście był. To nie jest chęć swojskości, a rzeczywistości, ponieważ nie chcę białego Zulu Czakę czy białego Chyngis Chana. Wspominałem, że jest Pan hipokrytą i to właśnie ten Pana komentarz to zdradził. Może jest Pan nieświadomy swej hipokryzji, bo mógłby być wynik braku wrażliwości i możliwości wczucia się w myśli innej osoby poprzez ignorowania argumentów jakie padają po słowie "BO". W wielu przypadkach można łatwo spróbować się wczuć, szukając motywów określonego działania. Pan nie patrzy na motyw, a sam czyn, czyli jest negacja czarnej Ciri i widzi Pan w tym rasizm. Nie patrzy Pan na motyw albo we wszystkich motywach widzi Pan rasizm, co tylko podkreślałoby Pana hipokryzję oraz to, że Pan nie potrafi wczuć się w innych, będąc głuchy na ich wyjaśnienia, jakie padają po słowie "BO". Chodzi mi o to, że Pan pisał, że w przypadku realiów historycznych jest to normalne (nie Pan jest wyrocznią, aby oceniać normę), aby chcieć odwzorowywanie realiów epoki takie jakie były, bo inaczej mamy do czynienia z przekłamaniem. Pan jednak odmawia ludziom pragnienia, chęci żeby przedstawiać światy stworzone przez książki oraz wierzenia (mitologia), aby były takie jakie były. Takie rozumowanie jest niepoważne. Każdy ma prawo chcieć pokazywać wszystko takie, jakie było. To nie ma znaczenia, czy to historia, mitologia czy świat fantasy z książek. Otóż realia fantasy czy mitologia można chcieć tak samo przedstawić w sposób pierwotny, jak w sposób pierwotny chce się odwzorowywać historię. Ja jako historyk zajmuję się przede wszystkim starożytnym społeczeństwem greckim i jego wierzeniami, więc logiczne, że mam prawo chcieć tego, aby sfilmowana mitologia (czy książka) była jak najwierniejsza i mam prawo krytykować każde odejście od źródła, tak jak mam prawo krytykować film historyczny za odejście od źródła historycznego (Pan jako osoba zajmująca się grami nigdy niczego w grach nie skrytykował? Czy Pana konstruktywna krytyka to rasizm?). Zresztą nie trzeba być wykształconym w dziedzinie wierzeń Greków, bo można być po prostu fanem ich religii, tak jak fanem książek nie będąc z wykształcenia krytykiem literackim. Mnie choćby drażniła postać Ojnomaosa, która w serialu o Spartakusie była czarna, a w rzeczywistości była biała, bo to był Celt lub Germanin. Rozumiem, że według Pana mam prawo czepiać się, bo chodzi o realia historyczne i wtedy nie nazwie mnie Pan rasistą? Bądź Pan konsekwentny i powiedz, że to jest normalne, bo to realia historyczne, jak sam Pan napisał. A przyznaję, że serial obejrzałem do końca i bardzo mi się podobał mimo wszystko. Nie podobały mi się ahistoryczne rozwiązania twórców (nie tylko odnośne koloru skóry Ojnomaosa, ale i całych wydarzeń), ale chyba mam prawo do tego, że chcę aby pokazano "tak jak było"? No właśnie mam według mnie i według Pana również (skoro Pana wpis odnosi się do realiów historycznych, że jest to zasadne) i wtedy nie jestem rasistą. Tak samo mam prawo krytykować czarnoskórą postać Hannibala, którą ostatnio próbuje nam się reklamować? Według Pana nie jestem rasistą, bo to nie fantasy, więc tutaj zasadne jest, że chcę realiów! Jakby w grze Civilization VI było wspomniane w encyklopedii, że krzywa wieża powstała w Pizzy, albo że bitwa pod Grunwaldem była w 1510 roku czy że Wałęsa to robotnik z Kazachstanu? To mam prawo krytykować? Mam prawo. Natomiast przechodząc do mitologii greckiej to drażniła mnie czarnoskórego Orfeusza, który z pochodzenia był Trakiem w filmie o Jazonie, który wyruszył po złote runo. Zniosłem to jakoś, film nawet miło się oglądało. Natomiast czarę goryczy przelał serial o upadku Troi, gdzie biegał czarnoskóry Achilles. Nie dotrwałem do końca serialu, nie zachwycił mnie. Może obejrzałbym cały, gdyby serial był tak dobrze nakręcony (w sensie zaciekawienia widza, a nie odchodzenia od źródła) jak ten o Spartakusie lub chociaż przyzwoity w moim mniemaniu, jak o Jazonie. Jednak postać Ojnomaosa z historii czy Orfeusza z mitologii jest znacznie mniej znana ludziom przez co ludzie przeważnie przymykają oko, ale postać Achillesa jest w naszej kulturze tak znana, nawet bardziej niż sam Geralt z Rivii. Twórcy serialu mogli dodać postać Memnona i jego Etiopów, którzy według mitologii (nie u Homera, ale u innych autorów starożytnych) uczestniczyli w tej mitycznej wojnie po stronie Trojan. Nie można było aktora grającego obecnie Achillesa dać do roli Memnona? Wtedy wilk syty i owca cała, bo Pan byłby zadowolony z różnorodności i ja byłbym zadowolony za nieodstępowanie od źródła. Ale nie, lepiej pominąć postać czarnoskórą postać znaną z mitologii i biało postać uczynić czarną. Równie dobrze to można byłoby podciągnąć pod rasizm, pomijanie lub wymazywanie czarnych postaci, aby dać im rolę białych. Logiczne było, że ludzi kochającym mitologię oraz takim historykom jak ja zgłębionym w tym świecie, nie spodoba się ten pomysł z czarnym Achillesem. Ja źródła Homera, ale także książki Sapkowskiego - jak i wielu innych - traktuję tak samo poważnie, jak źródła historyczne opisujące rzeczywiste wydarzenie historyczne. Poważne nie w sensie rzeczywistej realności, ale poważne w rzeczywistości literackiej lub mitologicznej, czyli odpowiednie podchodzenie do źródła, pragnienie zobaczenia tego, jak było w książce fantasy czy mitologii. Ja nie chcę swojskości - uzasadnionej lub nie - ale chcę rzeczywistości, czyli taką postać jaka jest w źródle. To nie jest rasizm. Pan chciałby, aby postać Czarnej Pantery zagrał biały mężczyzna? Jeśli byłby Pan przeciwny to wtedy według Pana toku rozumowania sam Pan byłby rasistą! Bo to tylko fantasy, a nie realia historyczne. Nie chciałby Pan aby zachować to tak, jak było w źródle? Chyba by Pan chciał i ja bym chciał, więc stanęlibyśmy wtedy po jednej stronie barykady, ja rasista według Pana. W przypadku Ciri czy samego Geralta (jakby miał go zagrać czarny) niezadowolenie wyraziliby sami czarnoskórzy, którzy nie chcą swojskości, a rzeczywistości, tej książkowej, czyli źródłowej. A może Ci przeciwni czarnoskórzy to też rasiści, bo nie chcą czarnoskórego Wiedźmina czy Ciri? Nonsens byłoby tak twierdzić. Ja nie chcę białej Czarnej Pantery, tak samo czarnej Ciri. Chcę aby trzymano się źródła. Myśli Pan, że nie posypały się słowa krytyki na pittowy film Troja czy disneyowego Herkulesa za odejście od mitologii? Były, ale nie z powodu innego koloru skóry bohaterów (bo tutaj Ci pragnący swojskości zostali zaspokojeni), ale za bardzo znaczne odejścia od wydarzeń opisanych w mitologii. Sfilmowana trylogia Tolkiena pomijała pewne wydarzenia lub je zniekształcała na potrzeby filmu (też nie dało się wszystkiego pokazać przez czas i trzeba było albo pominąć albo przekształcić), ale twórcy starali się ze wszystkich sił pokazać świat Tolkiena, takim jaki sobie wyobraził, a więc wyobrażenia Europy pierwszej połowy XX wieku, która wtedy kojarzyła się jednoznacznie z białym kolorem skóry. Był świetny klimat i zachowano motyw przedstawienia przyjaźni. Dziś ta filmowa trylogia to jedne z najlepszych filmów w historii kina (co pokazuje nie tylko ilość oscarów) i niemal każdy fan Tolkiena wyobraża sobie postaci bohaterów książkowych na wzór tych filmowych. Dla fana Tolkiena ważne jest to, co myślał i jak sobie wyobrażał ten świat Tolkien i jeśli jego świat był wzorowany wtedy na białej Europie to niemal każdy miłośnik jego książek stara sobie wyobrażać świat, tak jak autor, czyli źródło. I jeśli film starał się jak najdokładniej to pokazać to dziś nie dziwi fakt, że nawet zagorzali fani Tolkiena postacie książkowych bohaterów wyobrażają sobie na wzór filmowych (nie mówię o samych wydarzeniach, ale o wyglądzie bohaterów np. twarzy). W filmie nie ma postaci czarnoskórych w ogóle (grają oni tylko orków i postacie zamknięte w zbrojach i hełmach) i przez co zachowano klimat dawnej staroangielski klimat. Myślę, że Tolkiena lubią nie tylko biali, ale i czarni czy żółci i oni również wyobrażają sobie bohaterów jako białych, czy to przez film czy to przez miłość do wierności źródłowej. Odwrotnie tego nie uświadczysz wcale, że filmowa postać (kultowa lub mało znana) o danym kolorze skóry zastąpiła wśród fanów książki wyobrażenia wielkiego i kultowego odpowiednika książkowego, który był innego koloru skóry. Taka podmiana jest możliwa tylko w przypadku do postaci, które w książkach, historii czy mitologii są mało znane lub ciekawe, a przez to nie czujemy z nią żadnej więzi lub po prostu nie wiemy jak wyglądała (jak wspomniany rzeczywisty biały Ojnomaos ze Spartakusa będący w serialu czarnym i naprawdę wielu ludzi nie wie do dziś kim rzeczywiście była ta postać) i jeśli film się nam podobał to przyswajamy sobie wtedy jej nierzeczywiste wyobrażenie. Ale mitologiczny Achilles, książkowy Wiedźmin czy historyczny Hannibal to postacie, które tak wrosły w naszą cywilizację, jest to na dzisiaj całkowicie niemożliwe, a w przyszłości byłoby bardzo trudne do zrealizowania, aby pokazać ich jako czarnoskórych w taki sposób, że każdy fan mitologii czytając Homera wyobrażałbym sobie Achillesa czarnego, fan Sapkowskiego wyobrażałby sobie Geralta czy Ciri czarną, czy fan historii starożytnego Rzymu i Kartaginy czytając źródła antyczne wyobrażałby sobie czarnego Hannibala. Tak samo niemożliwe jest wyobrażenie sobie czarnego Aragorna przez zagorzałego fana Tolkiena czy białą postać Czarnej Pantery przez fanów Marvela. Co to Ciri to niech zagra ją nawet muzułmańska Arabka, ale niech będzie biała, aby odpowiadała źródłu (bo są takie, które za bardzo nie różniłyby się od Europejek). Pozdrawiam
  19. 1 point
  20. 1 point
    Do tego na płytach tylko sama gra, DLC trzeba pobrać osobno beeeeeeeeeeeeeeeeeka Katastrofa!!!   Tak jest praktycznie z każdą grą...
  21. 1 point
    Przede wszystkim Spiderman jest jedynym albo jeddym z nie wielu bohaterów Marvela, do którego prawa ma Sony, a nie Marvel właśnie. Cudem się dogadali przy włączeniu spidermana do MCU. I chwała im za to.
  22. 1 point
  23. 1 point
    Dlatego że wszystkim wisi Wonder Woman, a dla Spidermana ludzie będą kupować PS4.
  24. 1 point
    Heh, bodajze CS:GO jest oznaczony 18+, ale wieksza krzywde tam to chyba robi toksycznosc graczy. Pamietam, ze za gowniaka ogrywalem wszystko, co wpadlo w rece (resident evile, silent hille, pierwsze gta, mortal kombat, soldier of fortuny). To, ze te gry byly czasami nawet mocno oparte o brutalne sceny ( mimo o wiele gorszej graifki, niz teraz), totalnie nie mialo wplywu na mnie, a to przez to jak rodzice mnie wychowywali. Nigdy nie przedkladalem gier nad kontakty z rowiesnikami badz z rodzicami, bo to bylo dla mnie rownie zabawne co granie. Jako 10 latek potrafilem sobie wpoic, ze to co dzieje sie na ekranie komputera to fikcja, stworzona tylko po to by mnie bawic. Mimo braku internetu w tych czasach, przez starsze rodzenstwo mialem dostep do wielu takich tytulow. Niestety, to, ze dzieciaki sa agresywne to wina rodzicow.  Niedawno stwierdzilem, obserwujac jak takie mlode pokolenia sie zachowuja dzisiaj w porownaniu do lat 90, ze to jakas masakra. Czasami wydaje mi sie, ze wychowanie dzieciaka w dzisiejszych czasach jest o wiele trudniejsze. Dostep do internetu, wszedzie elektroniczne zabawki, dziecko rozwydrzone i majace rodzica w du**e, bo wiecej czasu spedza ze smartfonem niz z matka/ojcem. To nie same tresci sa problemem, to pojscie na latwizne i zycie karierowicza rodzicow.
  25. 1 point
    Ściągnij CCleanera i przeczyść system i rejestr, a 88 stopni na procesorze w lapku to spooooooro, ale nie tłumaczy to za bardzo spowolnienia. Bardziej bym obstawiał tę kartę graficzną Intela. Albo wycięłaś statystyki tej karty nVidii, albo jest nieodpalona (wyłączona w systemie) - wtedy nic dziwnego, że wszystko żabkuje, bo karta Intela to się do sapera co najwyżej nadaje.