Tablica osiągnięć


Lubiane posty

Zawartość z największą liczbą reputacji od 05/11/17 Wszystko

  1. 1 point
    Dzięki za wszystkie nadesłane komentarze! Książki powędrują do: - Quetz05 - Swoen - Yevoni - MistrzGry - Filu97 Gratulujemy! Jeszcze dziś dostaniecie od nas maile, w których poprosimy o dane niezbędne do wysyłki.
  2. 1 point
    Rejestracja już nie działa, bo jest już dawno po terminie. programy sa zamkniete. (i z samym cdprojektem troche sie pozmienialo) Dotyczy to zarówno wPLN czy CDPunkty do CDPROgramu Zadna z tych akcji nie oferowala cyfrowej kopii zapasowej gry do sciagniecia, jedna akcja dawala znizki przy zakupach, a druga klucze/gry na goga.
  3. 1 point
    Panie Warrenie Vidic - bardzo się cieszę [tu uścisk dłoni], że mogłem pana w końcu poznać, bo tylko u Templariuszy mogę się realizować twórczo. No oczywiście, że ta kontrpropozycja od tych paskudnych Asasynów była nie do przyjęcia, jak szukanie piórek po Wenecji [z przytaknięciem]! Szkoda słów, ale zaraz, zaraz... [zdumienie] czy to jest ten sławny Fragment Edenu (Winogrono), o którym pan mi wspominał? Niesamowite cudo, Vidic, wprost czuć tę emanującą różową poświatę z jego kiści [z rozkoszą w głosie]... ale... co tam jeszcze stoi?! O rety... toż to nowa generecja Animusa SetTurbo 99.99 SE [z osłupieniem[... która może odtworzyć wspomnienia nawet mojego prapraprapra(....)przodka, który był jeszcze plemnikiem!
  4. 1 point
    29 września 2184 Niech szlag trafi Zaćmienie i tego przeklętego salarianina! Po raz kolejny wpakowałem się w kłopoty za jakąś marną garść kredytów... Kira. Moja Kira. Te skur*ysyny zabiły Kirę!! Lepiej bym wyszedł na tym wszystkim jakbym sam wciągnął ten czerwony piasek, zamiast sprzedawać go chłopakom Arii. Arii! Teraz pewnie pół Omegi siedzi mi na ogonie. Jak wyjdę z tego cało zmieniam branżę. Naprawdę. Zostanę jakimś cieciem w klubie albo innym strażnikiem magazynu. Może słabo płacą ale przynajmniej nikt nie chce odstrzelić ciebie ani bliskich ci osób. 14 października 2184 Kolejny dzień w Systemach Terminusa. Chyba jakoś udało mi się zgubić najemników Arii. Przynajmniej na razie. Batarianie, też coś. Myślałem, że grzeszą większą inteligencją. Co nie zmienia faktu, że skończyły mi się fundusze. I tęsknię za Kirą... Nie wiem jakim cudem znajdę sposób na przedostanie się do przestrzeni Cytadeli. Eh, ciężkie jest życie "porządnego" szmuglera. Do tego samotnego. 21 października 2184 Cofam wszystko co mówiłem o batarianach! Te kanalie zastawiły na mnie pułapkę, cudem uszedłem z życiem. W przeciwieństwie do jednego z nich. Był szybki. Ale nie dość szybki. Niech sobie mówią co chcą, Kat to najlepsza broń w Drodze Mlecznej. A propos galaktyki to chyba musiałbym uciec do jakiejś innej, bo w tej jestem spalony. Innymi słowy: Damian szykuj sobie jakiś grób. Byle tani. Niech to wszystko szlag! Dlaczego musiałem podpaść  akurat Arii T'Loak?! 11 listopada 2184 Cerberus. Powinni używać tego słowa jako synonimu wybawcy. Gdyby ktoś mi wczoraj powiedział, że dzisiaj spotkam kolesia, który będzie mi proponował podróż do innej galaktyki w zamian za moje umiejętności szmuglerksie powiedziałbym, że wypił za dużo rynkolu. I żeby szedł do diabła. Ale dzisiaj... Kira nie żyje. Ja już niedługo pewnie też będę martwy. A w nowej galaktyce... będę miał spokój z najemnikami Arii. I mógłbym zacząć nowe życie (rzecz jasna zaraz po wykonaniu zadania dla Cerbersua). Tak jak kiedyś chcieliśmy oboje z Kirą. Założyłbym knajpę. Taką w stylu retro jaką odwiedziliśmy kiedyś z Kirą na Ziemii. To by było coś pięknego. A jeśli to wszystko bujda albo totalna porażka czy choćby zginę w trakcie podróży... to i tak przyspieszenie nieuniknionego. Co mam do stracenia? Tutaj nic lepszego niż szybka śmierć mnie nie spotka. 3 stycznia 2185 Inicjatywa Andromeda. Jestem szalony. Nienormalny. Kira pewnie przerwaca się w grobie... ze śmiechu. No ale zawsze mogłem być już martwy. A tak zyskałem nową tożsamość, przechodzę szkolenia jak wzorowy obywatel. Aż naprawdę zaczynam wierzyć, że to się uda. 600 lat snu a potem jak nowo narodzony. Tyle niezbadanych planet, tyle dziewiczych miejsc, których jeszcze nikt nie widział. Może nawet mógłbym mieć własną planetę? Tak! To by było coś pięknego. Założyłbym tam najlepszą knajpę w Andromedzie! Nazwałbym ją "Kira se'lai"! Szkoda, że Kiry tu nie ma. Szczególnie gdy mam szansę spełnić nasze wspólne marzenia.  
  5. 1 point
    Skłaniam się w stronę Templariuszy, głównie z tego powodu że są to ludzie potężni, bogaci i wpływowi. A któż nie chce kwalifikować się do takiej grupy? Już na początku Assassin's Creed było powiedziane że Templariusze różnią sie od Asasynów nie celami, a jedynie środkami. A ja nie mam nic przeciwko środkom Temlariuszy, nie mam nic do kontrolowania ludzi, dopóki to ja jestem stroną kontrolującą. Poza tym bieganie po dachach, walka i zabijanie, może i jest ciekawe, ale wole trzymać się z dala od niebezpieczeństwa.  
  6. 1 point
    Jestem po stronie Asasynów,ponieważ szanują innych ludzi żyjąc z nimi w harmonii.Dążą do pokoju na świecie gdzie ludzie będą wolni i mieli pełne prawa.Szanują kulturę i nauke poprzez przechowywanie cennych ksiąg i artefaktów.Bronią własnej siedziby i miasta starając się uchronić ludność cywilną przed śmiercią z rąk nieprzyjaciela.Podoba mi sie równość miedzy Asasynami,ponieważ za każde złamanie zasad jest surowo karane.
  7. 1 point
    Od dziecka wpatrywałem się w niebo z zachwytem. Ta nieskończona czarna przestrzeń wypełniona ogromnymi obiektami, których rozmiary trudno sobie wyobrazić. To wszystko oddalone od siebie na olbrzymie odległości. Patrzyłem na te przestworza nie tylko z zachwytem, lecz także z dziwnym niepokojem i lękiem, którego przyczyna była trudna do zrozumienia. Czaiła się gdzieś z tyłu głowy, niepokoiła mnie gdy tam spoglądałem. Po latach czuję ten sam lęk i już wiem, że to strach przed nieznanym. Świat szybko się zmienia. To co przed laty było nieznane dziś jest na wyciągnięcie ręki, a ja zostanę jednym z tych, którzy sprawią, że ta ręka dosięgnie jeszcze dalej. Kiedyś nie były możliwe nawet podróże po naszym układzie, a teraz zwiedzimy nową, nieznaną i odległą galaktykę - Andromedę. Podróż potrwa ponad pół milenium. Kupa czasu, prawda? Wyprawa to najprawdopodobniej bilet w jedną stronę, a nawet jeśli wrócę, to jak po ponad tysiącu lat będzie wyglądał mój świat? Gdy tam dolecę, na ziemi miną pokolenia. Pogodziłem się z tym, ale ciągle o tym rozmyślam. Podobna sytuacja miała miejsce wiele lat temu podczas pierwszej wyprawy na marsa, na którego można dzisiaj dolecieć promem za grosze. Wtedy znaleźli się ludzie. Dziś do tego wielkiego grona odkrywców-ochotników dołączam ja. Planety nie wyglądają już dziś tak jak dawniej. Cała galaktyka jest przeludniona. Trzeba wiedzieć kiedy odejść i zostawić stary rodzinny dom, w końcu i tak jesteśmy tu już zbyt długo i galaktyka o tym przypomina. Lecę tam w szczytnym celu znalezienia nowego domu, ale wciąż czuję, że nie powinienem opuszczać tego starego. Jestem już sławny, chociaż nie zrobiłem jeszcze nic wielkiego. Ludzie patrzą na mnie jak na bohatera, którym się nie czuję. Wszystkie oczy wpatrzone są w naszą misję i to między innymi ja odpowiadam za jej powodzenie. Dlatego niedługo udowodnię im wszystkim i również samemu sobie, że na to zasługuję. Znajdę dla nas nowy, lepszy do, planetę, która zastąpi ziemię. Oni wszyscy nas potrzebuj. Jednak statek, którym lecimy wyląduje tam, gdy ci ludzie nie będą już na nas patrzeć. Zrobią to ich dzieci i również wnuki. Już w wkrótce nadejdzie pora ruszać w drogę, a ja muszę być gotowy na wszystko. Lecimy znaleźć nowe miejsce do życia, ale czy będzie ono lepsze? Mam nadzieję, że tak Chciałbym być tego pewien. Czego mam oczekiwać? Wszyscy mówią, że na pewno coś znajdziemy, ta galaktyka jest pełna planet, ale ile z nich będzie zdatnych do zamieszkania? Ile będzie już zamieszkanych!? Nie wiemy co tam znajdziemy. Ta misja to loteria. Czy mieszkające tam społeczeństwa nas przyjmą? Jak będzie wyglądać pierwszy kontakt? Wszystkie te pytania dręczą mnie dzień i noc, a ja wciąż poszukuję na nie nowych odpowiedzi.
  8. 1 point
    Kiedy tylko usłyszałam o Inicjatywie Andromeda poleciałam pędem do pierwszego biura rejestracyjnego. Pełno tam było idealistów, ludzi, którzy chcą zmienić świat czy szukają przygody. Nie obyło się również bez gości z pod ciemnej gwiazdy, którym źle z oczy patrzyło. Teraz kiedy trzymam w ręku potwierdzenie lotu serce wali mi z radości. Wszyscy sie mnie pytają dlaczego ja, szara osóbka daje się zamrozić i wysłać w ciemny kosmos. Ponoć są odpowiedniejsze do tego osoby. Odpowiedź jest dość prosta... Czy Wy wiecie co może się zdarzyć za 600 lat? Oczywiście, że nie ale na pewno chcielibyście to zobaczyć a się nie da. Dlaczego? Oczywiście dlatego, że żadna istota ludzka nie żyje tak długiego czasu. Co innego tacy Kroganie czy Asari... Dla mnie lot do Andromedy jest przeżyciem samej siebie! Podróżą w czasie gdzie będę żyć wtedy kiedy nie powinnam. Nie boję się niebezpieczeństw, chcę spłatać psikusa dziadkowi czasowi a co mnie czeka to już tylko kolejna przygoda! Nie znam się na tej całej biologi czy kosmicznej broni od ochrony mamy Pionierów, a ja kocham kosmos,gwiazdy!  Może z drugiej strony pozwolą mi spojrzeć przez teleskop Gethów na naszą kochaną Drogę Mleczną i wtedy dostrzegę przyszłość? PS: Cóż, mam nadzieję, że zabiorą ten teleskop. Nie chcę tylko hodować kosmicznych owiec! 
  9. 1 point
    Promienie słońca odbijały się we łzach spływających po jego policzkach – minęły już cztery lata od chwili w kórej przewrotny i okrutny los mu ją odebrał. Tu się poznali o wschodzie słońca podczas porannego joggingu i to miejsce odwiedzał w każdą rocznicę jej śmierci. Oboje tego dnia na wieczornej gali mieli odebrać upragnione odznaczenia oficerów Floty Przymierza – ba nawet żartowali, że pewnego dnia zostaną Widmami a być może odkryją coś zupełnie nowego, niezbadanego. Wydawałoby się, że to nie mogło się udać On jest człowiekiem, a Ona mogła żyć nawet tysiąc lat – a jednak stanowili jedność, kochali się ponad wszystko przez wiele lat - On powinien odejść pierwszy... Teraz stoję tu gdzie zaczęło się nasze uczucie trzymając w dłoni oficjalne pismo Dowództwa – dostałem propozycję – szansę o jakiej zawsze marzyliśmy. Cieszę się i jednocześnie obawiam - mimo to zawsze stawialiśmy czoła przeciwnościom losu oraz wyzwaniom z podniesioną głową do samego końca... Muszę jednak przeprosić za to, że już Cię tu nie odwiedzę ale cząstka Ciebie na zawsze pozostanie w moim sercu. Pozwoli to po części i Tobie wyruszyć ze mną ku nieznanemu. Czas zacząć od nowa kochana – wiem, że to zrozumiesz gdziekolwiek teraz jesteś. Wiesz, wcześniej już o tym słyszałem – myślałem, że to tylko plotki, a jednak wysyłają dziesiątki tysięcy ludzi i przedstawicieli innych ras ku nowej galaktyce! To jest niesamowite i przerażające ale bardziej Niesamowite! Mieć swój udział w odkrywaniu czegoś zupełnie nowego – Nazwali to Inicjatywą Andromedy i chcą mnie na pokładzie – to wyróżnienie ale i ogromna odpowiedzialność. Zrobię wszystko by nie zawieść siebie oraz Ciebie i tych których tu zostawię... Rozmawiałem już z rodzicami oraz przyjaciółmi – na początku to był dla nich szok. Rozumiem ich doskonale – dla nich i dla mnie to będzie ostateczne pożegnanie. To boli jak diabli. Wiesz,... podróż będzie trwała ponad sześćset lat – dla mnie to tylko krótka chwila dla nich lata wspomnień i tęsknoty. Po przebudzeniu będę musiał poradzić sobie z faktem – że wszyscy moi bliscy już dawno odeszli... Jednak za każdym razem gdy kończy się życie rodzi się nowe i tej myśli się trzymam. Nie wiem co mnie tam czeka ale pragnę to odkryć – gdyby nie odwaga i determinacja naszych przodków. Okupiona niejednokrotnie bólem, cierpieniem oraz śmiercią nigdy nie zbadalibyśmy nawet Drogi Mlecznej i nigdy nie poznałbym Ciebie. Wylatujemy za dwa tygodnie – to będą niezapomniane dwa tygodnie w gronie najbliższych! Gdy Ciebie zabrakło trudno było mi się pozbierać – jakoś dałem radę. Choć nigdy do końca nie odnalazłem wszystkich odłamków serca. To będzie nowy początek, nowa droga i najbardziej odpowiedzialene zadanie jakie można otrzymać – odnaleźć i stworzyć nowy dom dla przyszłych pokoleń, odkryć tajemnice niezbadanego kosmosu okazać szacunek i zrozumienie temu co tam odkryjemy. Być może również tam – miliony lat świetlnych od domu odnajdę brakujący odłamek i nauczę się kochać od nowa.    
  10. 1 point
    Nazywam się kapitan Tartt. Dowodzę jednym ze statków Narodów Zjednoczonych, którym niedługo wyruszymy w nieznane. Zostaliśmy wybrani, by reprezentować ludzkość podczas najważniejszej misji w dziejach. Ale nie to jest jej głównym celem. Nasz dom – Ziemia, niedługo nie będzie w stanie pomieścić tak dużej naszej liczby. Zostałem więc członkiem Inicjatywy Andromeda. Zadaniem moim i całej załogi jest odnalezienie nowego domu. Wyruszamy do galaktyki Andromedy w nadziei, że znajdziemy tam takie miejsce. Staram się podbudować morale całej załogi, lecz tak naprawdę nie wiem z czym spotkamy się po przebudzeniu. Już dawno temu odkryliśmy w tym układzie planety podobne do naszej. Nie licząc podobnego ciśnienia i temperatury są tam, jak wykazały najnowsze badania ogromne ilości wody. Więc jest to miejsce, na którym jest życie. Być może będą one jednak niezdatne do zamieszkania, może natrafimy na nowych wrogów, być może nie będzie to miejsce pokojowo do nas nastawione. Wiem jedno – jesteśmy Pionierami! Zrobimy wszystko, by ludzkość przetrwała i znalazła nowy dom. Jesteśmy pokojowo nastawieni i chcemy zawrzeć nowe sojusze. Lecz jeśli okaże się, że istoty, które napotkamy będą chciały zagrozić ludzkości – będziemy walczyć. Wierzę w naszą misję. Jestem dumny, że mogę wziąć w niej udział. Nie chcę sławy, to nie jest istotne. Patrzę raczej z szerszej perspektywy. Najważniejsze dla mnie jest przetrwanie ludzkości i sukces naszej wyprawy.
  11. 1 point
    Wiadomo, Templariuszy. Jak mówi ich pozdrowienie: Niech prowadzi cię Ojciec Zrozumienia (dosłownie Wskazówek ale co tam); Zakon stara się kierować logiką i próbą wprowadzenia sensownego porządku, nawet jeśli wiąże się to z decyzjami, nie koniecznie zrozumiałymi czy akceptowanymi przez ludzi.  Templariusze nie są źli, po prostu zdają sobie sprawę, że społeczeństwo jest stadem dzieci ze zbyt bliskim dostępem do kontaktu z prądem. W końcu, czy rodzic postrzymujący cię przed wetchnięciem dłoni w objęcia ostrza kosiarki jest zły, czy zwyczajnie zdaje sobie sprawę z przykrych konsekwencji jakie byś poniósł przez tą decyzję? (Przed którą zdecydowanie nie powstrzymali by cię Assassini patrząc na lekkomyślność większości protagonistów z gier w serii)
  12. 1 point
    Wybierając stronę konfliktu, myślę, że dołączyłbym do Templariuszy - z kilku powodów. Przez tyle części grania po stronie Assassynów, naprawdę bym zobaczył jak wygląda bycie takim templariuszem, bez metki z podpisem "tych złych". Kierując się żelaznymi zasadami, silną wiarą, jak i niezłomną wolą. Stawiając sobie jasno określony cel - uratowania świata na swój sposób, gdzie każdy będzie równy, bez kłamstw i uprzedzeń i wielu, wielu innych  chorób toczących nasz świat - obecny. Podoba mi się ta wizja, z chęcią bym odpowiedział się tej właśnie stronie konfliktu.