Reclawyx_Sabre

Gramowicz(ka)
  • Zawartość

    33
  • Dołączył

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Reclawyx_Sabre

  1. Czy warto "sięgnąć" to zależy, czy pod tym słowem rozumiemy np. zagranie na konsoli u znajomego, który tę grę kupił, czy jej zakup. Co do kupna uważam z punktu potencjalnego nabywcy, że za taką cenę jeszcze nie na tym etapie. Natomiast spróbować gry w postaci dema chciałbym bardzo i podobnie jest z kilkoma milionami potencjalnych nabywców. Nawet jeśli 90% z nich stwierdziłoby, że gra jest za droga lub zbyt kiepska, Hello Games zyskałoby dodatkowych kilkaset tysięcy nabywców. Jeszcze jedna niewykorzystana marketingowo okazja. Szczerze kibicuję temu projektowi i mam nadzieję, że będzie rozwijany aż zbliży się do tego, czym miał być.
  2. Reclawyx_Sabre

    Pecetowa wersja No Man`s Sky z przydatnymi modami

    > Marketing byłby wtedy gdyby wyolbrzymiali, a tutaj nie dość, że wyolbrzymiali > to jeszcze do tego kłamali w żywe oczy. Samo twierdzenie podczas prezentacji na E3, że > każdy rzecz, którą widzimy na ekranie jest wygenerowana i prezenter widzi je pierwszy > raz, jak się później okazało, było dobrze przygotowane dużo wcześniej, a grzebiąc w plikach > gry możemy znaleźć foldery z tymi planetami. Jeśli tak jest, że te planety zostały rzeczywiście zaaranżowane na potrzeby napędzenia oczekiwań, to faktycznie jest to naciąganie graczy. Co do multiplayera to osobiście dziwią mnie te utyskiwania, że "miał być" a go nie ma, bo śledziłem uważnie wywiady Murraya i jasne było dla mnie, że to miała być gra medytacyjna a nie społecznościowa. Ale z drugiej strony jeśli nie będzie żadnej możliwości odciśnięcia na serwerach gry swojego śladu poza nazwami, w postaci choćby jakichś wiadomości "dla potomnych" którzy odwiedzą taką planetę, gra umrze bardzo szybko. Jeśli chodzi o generowanie proceduralne, to pominąwszy wszystkie mankamenty, jest to jednak przełom w grach. Można oczekiwać, i mam taką nadzieję, że wkrótce pojawią się klony NMS. I jeśli nawet będą to tylko mikroskopijne w porównaniu do NMS światy zbudowane z z tysięcy a nie trylionów planet, będzie to nawet lepsze dla rozgrywki, bo zdaje się, z tego, co czytam, że praktyczna nieskończoność NMS jest bardzo iluzoryczna i wcale nie jest zaletą, ale może odrzucać swoim przytłaczającym ogromem. Podejrzewam, że już za miesiąc - dwa zobaczymy, co z tej gry pozostało, kiedy opadnie ekscytacja nowinką a graczom (a takich będzie zdecydowana większość) znudzi się dziabanie laserową motyką. Z drugiej strony, Minecraft jeszcze się nie znudził, ale tam przynajmniej można pochwalić się przed innymi swoimi osiągnięciami.
  3. Reclawyx_Sabre

    Pecetowa wersja No Man`s Sky z przydatnymi modami

    Świetnie, że twórcy zaczynają bardziej myśleć w kategorii ergonomii eksploracji. Chcieli złapać dwie sroki za ogon jednocześnie - zadowolić żądnych relaksu samotników i dzieciaki przywykłe do bardziej dynamicznej nawalanki w grach surwiwalowych, ale to na dłuższą metę nie da się trwale skleić w spójną całość. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że początkowa wizja Murray''a była inna niż to, co nam zaoferował, ale nie mam do niego żalu zważywszy, że gdyby nie mecenat Sony gra być może w ogóle by nie zaistniała na rynku. Mam więc nadzieję, że Sean nie zapomni o tych, dla których ta gra miała być, i umożliwi przynajmniej tworzenie map i możliwość teleportacji do już odkrytych planet (może nawet w drodze upgrade''u ekwipunku, niech gra ma to swoje, jako to mówią, "tarcie") - z punktu widzenia eksploratora to kwestie podstawowe. I dobrze byłoby jeszcze, gdyby istniała opcja robienia zdjęć w dużej rozdzielczości, nawet kosztem spowolnienia gry dla pełnego renderingu sceny (screenshot to nie to samo co zdjęcie). To wszystko są też postulaty, które przewijają się często w dyskusjach pod artykułami o grze w USA czy UK. Mam nadzieję, że presja fanów pomoże Hello Games wyprowadzić tę grę z okresu chorób dziecięcych, choć doskonale rozumiem rozczarowanie tych, którzy liczyli, że ta gra będzie przynajmniej stabilna. Sam się do nich zaliczam.
  4. Reclawyx_Sabre

    Pecetowa wersja No Man`s Sky z przydatnymi modami

    > Muszę przyznać, że ten filmik pokazuje kwintesencję oszustwa jakim jest ta gra xD Oszustwo to za wiele powiedziane. Raczej kwintesencję marketingu, o, to tak. Tego rodzaju widoki, które te napędzające hype trailery pokazywały z tego, co już zdołałem wywnioskować na podstawie prześledzenia parunastu godzin gry innych graczy i setkach screenshotów, których liczba z każdym dniem lawinowo przyrasta, z pewnością występują. Pisałem tu w komentarzu pod art. red. Serafina, że zwierzaki (a jest to opinia dość często powtarzana) wyglądają jakby zostały zrobione przez jakiegoś Frankensteina, i to prawda, zwłaszcza, kiedy widzisz np. krowę z doczepionymi skrzydełkami ważki unoszącą się lekko i radośnie nad łąką. Ale też widziałem kilka widoków, które jednak zainteresowały mnie zaskakującymi wynikami procedury generacyjnej, gdyż pokazują rzeczywiście interesujące możliwe formy obcego życia, wprawdzie to były formy statyczne (w domniemaniu roślinopodobne), ale ciekawe, że niektóre kolonie organizmów najwyraźniej są wyraźnie zróżnicowane wg stopnia wzrostu, morfologii czy stadium. Gra dla mnie zaczyna być interesująca nie ze względu na ewidentne idiotyzmy, których dostarcza bez liku, ale przez to, że zastosowany algorytm najwyraźniej raz na kilka czy kilkadziesiąt tysięcy planet generuje rzeczywiście rzeczy istotnie nowe. Oby tylko opanowali te wszystkie niedociągi techniczne, ale to, obawiam się, sprawa na długie miesiące czekania. Screenshoty, o których piszę, zamieścił portal rockpapershotgun.com.
  5. To przez te grzybki :D Wydaje mi się (widziałem już Muminka skrzyżowanego z T-Rexem) że program jest zrobiony, hm, jakby to ująć, trochę dla śmiechu. Nie oczekiwałem nigdy, że zostanie zaadresowany do nobliwego grona biologów ewolucyjnych i, nawiasem mówiąc, trochę rozbawił mnie jakiś komentarz jednego z bardziej zdaje się wyczulonych na punkcie ''scientific accuracy'' oburzonych nabywców gry, w którym punktował wszystkie absurdy związane z biologią NMS . Myślę, że można potraktować tego rodzaju napromieniowane humorem stwory jako część zabawy którą NMS powinno być. Jeśli takie było zamierzenie, ode mnie duży PLUS dla Stwórców Galaktyki Euklidesa :)
  6. Dobre w tej grze jest to, że jakaś tam fizyka i jej ograniczenia ciągle obowiązują - gdyby nie znane techniczne niedoróbki mogłaby być zdecydowanie bardziej wciągająca. Tak czy owak - jak na misję o tej skali twórcy wyposażyli naszego kosmonautę w zdecydowanie zbyt skąpe instrumentarium. Ponieważ lata trwało oczekiwanie na tę produkcję zniecierpliwiony poszukałem w sieci, czy przypadkiem ktoś już nie podjął tematu. Rzeczywiście, jest coś podobnego w idei: to program Space Engine, który nie jest grą, ale symulatorem Wszechświata. Program jest napisany przez Władimira Romaniuka, rosyjskiego astronoma, i przestrzega wszelkich zasad fizyki, a więc nie ma tu miejsca na żadne neonowe fajerwerki, może poza zorzami polarnymi. Cały Wszechświat jest generowany proceduralnie a program "waży" tylko 1 GB. Widoki z planet zapierają dech w piersiach swoim realizmem, naprawdę momentami ma się wrażenie że obserwuje się obraz przesłany z próbnika (w moim przypadku rendering otoczenia po wylądowaniu zabiera nawet ok. 30 min, zatem "realizm" sytuacji jest o tyle większy). Program nie generuje rozwiniętych form życia (na żywych planetach zazwyczaj można ujrzeć co najwyżej zielonkawy nalot na skałach), ale jeśli chodzi o narzędzie edukacyjne jak i zabawę w eksplorację Kosmosu jest, jak na razie, bezkonkurencyjny. Wadą są duże wymagania systemowe, co najmniej 16GB RAM i dobra karta graficzna, chociaż na moim lapku (2.3GHz, 4GB) też co nieco mogłem zobaczyć. Taka mała "reklama", ale program jest darmowy, no i nawiązuje do tematu realizmu wizji Kosmosu w grach.
  7. > Jeśli chodzi o cenę, to jest - niestety - zaporowa w Polsce, ale gra jest kierowana do > specyficznej klienteli, którą raczej będą osoby oczytane w klasycznej SF, lub wychowane > na swoistej estetyce wczesnych Star Treków Toż to właśnie jeden z powodów, dla których gra mnie w ogóle zainteresowała. Rzeczywiście, nie można jej odmówić artystycznego uroku, moje podstawowe zastrzeżenie dotyczy nie kwestii technicznych, które, jak piszesz, są częstą przypadłością tego rodzaju premier, ale właśnie dostępnego sposobu eksplorowania świata. Podczas gdy w wielu sandboxowych grach masz dostęp do różnych form teleportacji, które umożliwiają powrót do wcześniej upatrzonych ciekawych miejsc, czy choćby do seedu świata albo współrzędnych jakiej lokalizacji, tu nic z tych podstawowych rzeczy nie ma. I cóż to jest za "eksploracja", w której to, co raz ujrzałeś zostaje bezpowrotnie stracone nie licząc paru screenshotów. Co do zaś "relaksującego" charakteru takiego kosmicznego spaceru to i tu przydałoby się jedno małe i, jak myślę, dające się łatwo zaimplementować za pomocą paru linijek kodu usprawnienie - wyłączenie tego natrętnego alarmu przypominającego o niskim poziomie energii systemu podtrzymującego życie, który włącza się już na poziomie 75%. W większości streamów które miałem okazję oglądać gracze są wyraźnie zirytowani tym ciągłym ponaglaniem do szukania zasobów. Można by dodać funkcję umożliwiającą wyłączenie tego brzęczyka, zwykły pasek stanu byłby zupełnie wystarczający dla bardziej zaawansowanych w rozgrywce. >Osobiście pograłem kilka godzin, bez pośpiechu, bez ciśnienia na `znajdowanie >przedmiotów Ten ciągły brzęczyk to właśnie to irytujące "ciśnienie", o którym zresztą pisze też kilka recenzji... >nikt mi nie musi mówić co mam zrobić, gdzie iść, kogo zabić, czy jakie przedmioty przynieść Jeśli nie jesteś prowadzony przez Atlasa. >NMS jest o tyle interesujące, że - jako jedna z niewielu gier, szczególnie > kosmicznych - przełamuje główny fetysz cywilizacji Zachodu - zbieraj przedmioty, odbieraj przedmioty, zabijaj dla przedmiotów, czyli reifikacja, redukcja osoby do tego co posiada. Nie wydaje mi się, by to było prawdą, skoro tylu graczy narzeka na to, że chcieliby właśnie móc spokojnie połazić po planecie i ją pooglądać, ale ciągły przymus zbieractwa psuje całą zabawę. Chyba jest wręcz dokładnie na odwrót: NMS ukazuje Wszechświat jako jedną wielką kopalnię surowców, w której wrażliwość na piękno natury i podziw dla jej form nie mają żadnego znaczenia a wręcz przeszkadzają w ciągłej walce o byt. Może, jeśli by już chcieć się na siłę doszukiwać jakiejś tam głębi pod kiczowatą momentami wizualną powłoką całości jest to rzeczywiście jedyne wartościowe przesłanie, które ta gra, być może zupełnie przypadkiem, przynosi - że dowiedzieliśmy się, jako kultura, czym tak naprawdę jest dla nas świat: czymś, co pożeramy. Na razie z trzech opcji - zlekceważ, kup, poczekaj, wybieram trzecią.
  8. Jako jeden z tych, którzy załapali się na hajpowy pociąg do tej gry, uważnie śledziłem przebieg wydarzeń w ostatnich dniach od momentu premiery na PS4 a później PC. Szczerze powiem, że wyobraźnia podpowiadała mi konstrukcję gry, dla której byłbym nawet skłonny wyłożyć niebagatelną jak na tego typu eksperymenty kwotę. Ale po przeczytaniu kilkudziesięciu recenzji i obejrzeniu kilku godzin streamów na YouTubie wydaje mi się, że gra okaże się jednak po tym, jak opadnie cały medialny kurz i ekscytacja nowinką techniczną, spektakularną klapą a jej właściwym przeznaczeniem okaże się to, że jest bardziej czymś w rodzaju nawozu, na którym być może wyrosną w przyszłości bardziej dopracowane i spójne logicznie wirtualne wszechświaty, niż rozrywką zdolną wciągnąć na długie godziny. Nie ratuje jej nawet dorabianie pseudofilozoficznej otoczki w rodzaju "poszukiwania sensu istnienia i znikomości jednostkowej egzystencji w obliczu przytłaczającego ogromu nieskończonego Kosmosu" czy inne tego rodzaju bełkotliwe ściemnianie. Owszem, jej zaletą niewątpliwą są niejednokrotnie zachwycające bez przesady krajobrazy, które ta gra generuje, cóż z tego, kiedy nawet na streamach różnych graczy szybko ujrzycie co najmniej parę tuzinów różnych roślin (najczęściej są to różne grzyby, cóż, ta gra faktycznie miała mieć nieco psychodeliczny klimacik), zwierząt (rozmaite zlepki z warsztatu dr Frankensteina posklejane bez ładu i składu z części znanych ziemskich stworzeń) i formacji geologicznych (obecne niemal na każdej planecie kępki czerwonych kryształów) które z uporczywą monotonią zaczynają po dosłownie kilku godzinach gry odbierać wszelkie poczucie "nowości" i "odkrycia". Nie mówiąc już o bzdurnym uproszczeniu 1 planeta = 1 biom. Dodać do tego brak praktycznie możliwości szybkiego powrotu do już znanej planety, która nam się spodobała, brak możliwości tworzenia bądź wyświetlenia map, brak możliwości pozostawienia jakiejkolwiek informacji na planecie dla innych graczy (czyli totalne fiasko MMO w choćby śladowej postaci, co dla tego rodzaju gry eksploracyjnej jest wyrokiem śmierci) i w rezultacie okazuje się, że najlepsze, co może nas w tej grze spotkać, to rozpoczęcie gry na jakimś paskudnym pozbawionym życia pustkowiu, gdyż w każdym innym przypadku, a już zwłaszcza wtedy, kiedy na początku gry program umieścił nas na jakimś rajskim globie, każda kolejna godzina gry będzie przynosić coraz większe rozczarowanie i poczucie straty, że w ogóle opuściło się tę pierwszą planetę. Ostatecznym jednak gwoździem do trumny dla tej gry jest moim zdaniem opinia portalu testującego sprzęt do gier Gamers Nexus, który stwierdził, że nie można dokonać oceny działania tej gry na poszczególnych pc-towych konfiguracjach sprzętowych z uwagi na to, że gra jest niestabilna w stopniu, który czyni ją niegrywalną. Nie wątpię jednak, że NMS zainfekowało wyobraźnię wielu amatorów tego rodzaju bujania w obłokach w stopniu, którego nie zdoła uleczyć żadna trzeźwa recenzja. Bardzo rzeczowy artykuł - podziękowania dla Autora.