Shveid

Gramowicz(ka)
  • Zawartość

    2220
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O Shveid

  • Ranga
    Przewodniczący
  1. Pograłem co nieco w betę, Pooglądałem jak ludzie bardziej ograni grają. Na chwilę obecną gra ma sporo problemów- kiepski interfejs, nieczytelność, kompletny chaos, głupi pomysł z power core jako trybem głównym, nieciekawe mapy, mało interesująca muzyka odpalająca się się tylko przy starciach i kilka innych. To (i absurdalna cena) wstrzymuje mnie od zakupienia tej gry. Ale większość z problemów można naprawić i jeśli Relic zdecyduje się wziąć za te poważniejsze problemy, to może nie będzie to początek renesansu RTSów, ale na pewno przyzwoita gra. Wszystko zależy od tego co zrobi Relic patchując to. Osobiście trzymam kciuki. A jeśli kampania faktycznie polega przede wszystkim na pójściu na drugi koniec mapy...to na dobrą sprawę nic sie nie zmieniło patrząc na podstawki jedynki i dwójki
  2. Czyli DoW3 jednak będzie czymś dla mnie, skoro wyrzucają wszystko to, czym psychopata Ebbert zniszczył serię. Na razie jednak oprawa wizualna (o ile wygląda to lepiej w ruchu, to wciąż tak sobie) i głos Angelosa (fatalny) wciąż odrzucają. Zobaczę, co się zmieni do czasu bety. Podstawka i WA najgorsze kampanie? Seriously? Obydwie były całkiem przyzwoite i dały kilka naprawdę fajnych postaci takich jak Angelos, Sturnn czy Gorgutz. Najgorszy jest Soulstorm- milion potyczek z komputerem bez urozmaiceń jak w DC i banda debili na stanowiskach dowodzących pozbawionych jakiegokolwiek charakteru.
  3. A odkopię temat na 5 minut, ponieważ swego czasu Rerik zawiadomił, iż ponawia wspieranie Dawn of Warów i jak na razie ten pan poniżej jest rezultatem http://store.steampowered.com/app/378041/ Do ściągnięcia za darmo od 10 do 15 marca
  4. Shveid

    Nadchodzi Dawn of War III?

    Fakty równie obiektywne, co "szczepionki powodują autyzm". W ogóle co to za pojęcie "fakty obiektywnie"? Poruszę trochę te twoje "obiektywne fakty", plus te 15 oddziałów. 1) Bolce vs pojazdy- albo nie grałeś w Dawn of Wara 1 albo pomyliły ci się gry, bo w DoWie 2 dewastatorzy mieli amunicję do walki z lżejszymi pojazdami, a Gwardia miała Sentinela dostępnego od początku gry, który miał taki sam pancerz co Marines. W grze były pojazdy posiadające lżejszy pancerz takie jak Sentinele Gwardii, Land Speedery Marines czy Reaver Jetbike''i Mrocznych Eldarów, które można było rozwalić podstawową bronią, ale potrzebna była do tego już pokaźna masa masa jednostek (o tym zaraz w punkcie 2), potrzeba było do tego tyle czasu, że oddziały poniosłyby odczuwalne straty i na dłuższą metę było głupie, bo wystarczało kupić wyrzutnię rakiet, która brała lekkie pojazdy na 2 strzały. Rozwalenie z kolei już hellhounda zajmowało już na tyle czasu, że maryna ginęła w oddziałach. I powodzenia w bolterowaniu baneblade''a, zanim dojedziesz mu do połowy życia to on zniszczy twoją bazę. 3 razy. I mały fun fact- w bitewniaku marines mogą z bolterów zniszczyć sentinela. Ciężki bolter może nawet przebić pancerz :D 2) 15 oddziałów. Nie wiem skąd wyciągnąłeś tą liczbę, bo 2 sprawy. Raz, to było nieopłacalne- na początku gry wystawiało się max 4 oddziały z commanderem, bo 5+ już stwarzało ryzyko przetechowania. Dwa, limit jednostek wynosił 20. Większość jednostek robiących za rdzeń armii- od Gwardzistów do Marines- zajmowała 2 jednostki populacji, przez co zrobienie 15 oddziałów było po prostu niemożliwe. Jedynie to było wykonalne w wydaniu jednostek zajmujących 1 jednostkę populacji jak zwiadowcy marines bądź Tau ( co było BARDZO głupim pomysłem) albo w wydaniu Orków (ale wtedy nie ma 15 oddziałów po 15 zielonych tylko 15 oddziałów po 4 zielonych. Zasady populacji Orków robią swoje). To jest po prostu nieopłacalne i zrobienie nadmiarowej ilości oddziałów nie ma sensu (chyba, że tylko w QS). Zatem proszę zastanów się zanim wyskoczysz z kolejnymi "obiektywnymi faktami". I nie, nie jestem gościem, którym zagrał w DoWa 2 kilka razy, dostał tęgie baty i zaczął płakać na forach jaki to DoW2 jest ubogi. Przy obu tytułach spędziłem sporo czasu (może nie tyle co Jaracz, który brał udział ESLowych turniejach) i choć dobrze mi się grało nawet w dwójkę, to pod względem "taktycznej głębi" w porównaniu do jedynki Dawn of War 2 jest płaski jak naleśnik.
  5. Shveid

    Nadchodzi Dawn of War III?

    Ja też wolałbym grę bardziej w stylu jedynki. Choć w dwójkę (a dokładniej w Retribution) szło mi ogólnie lepiej niż w jedynkę, to jednak jedynka miała znacznie ciekawszy i rozbudowany gameplay. W dwójce fajne było doświadczenie jednostek i dowódcy...i w sumie tyle. Główny problem to to, że wcisnęli mechanikę CoHa do DoWa. A niestety coś, co sprawdza się w grze o 2 Wojnie Światorej niekoniecznie działa w grze o mrocznym milenium. Pierwszy lepszy z brzegu przykład- mechanika melee. O ile na początku takie jednostki jak ASM czy Banshee sprawiały mi problem, to jednak po kilku godzinach byłem w stanie się do nich dostosować, przez co nie miałem większego problemu z radzeniem sobie z nimi. Supression zabija większość melee. Z dobrych jednostek do bicia po mordach były tylko pojazdy (z czego nie zawsze one dawały radę- stormtrooperzy Gwardii pozdrawiają), Noby i wszystko, co mogło się teleportować bądź skakać (co czasami działało na niekorzyść, bo nie mieli szarży), ale na dłuższą metę tylko Noby mogło być wystarczająco długo odporne na supression, by robiły siekę. A one też były dostępne dopiero w lategame. Tak poza tym, to w early można było bezpiecznie uciec retreat buttonem/wystawić bolca, a w mid gamie armie miały na tyle dużą siłe ognia, że melee bez teleportacji/skoku/egzekucji przed nerfem bionic eye po prostu ginęły. I samo budowanie baz to też była ciekawa opcja, bo był ograniczony do rozsądnego minimum- to nie jest terran ze Stacrafta 2, który musi wystawić milion raxów i uważać, by jednostki mogły wciąż wyjść z bazy. W jedynce nie trzeba było budować więcej niż 1 budynek produkcyjny danego typu (chyba, że grało się orkami w Dark Crusade), ale cały czas podejmowało się ważne decyzje- czy mogę zbudować kolejny generator? Czy mogę sobie pozwolić na ten budynek? Oszczędzać energię, by awansować na następny tier czy wydać trochę na ulepszenia bądź broń? Budowanie baz nie zmniejsza elementów taktyki, wręcz dodaje, bo jednak makroekonomia jest częścią taktyki. I nie rozumiem o co chodzi z tą większą taktycznością dwójki. Raz, frakcje miały zazwyczaj 2-3 taktyki na krzyż (Tyranidami można grać waląc baniakiem w klawiaturę). I zawsze gdy coś się chrzani jest magiczny retreat button. Wpadłeś w szmabo? Retreat button. Biegnie na ciebie oddział do walki wręcz, a nie ma niczego w okolicy, co by pomogło w walce z nim? Retreat button. Wróg ma pojazd na 15 sekund przed tobą? Retreat button. Przeciwnik traci atut, a ja nie jestem karany za to, bo a) żołnierze są kulodporni, a za chwilę zbyt szybcy dla melee oddziałów b) w bazie mnie nie zabije, bo nie jest w stanie przez T3 i napompowanego reda i c) mapy są na tyle małe, że zdążę wrócić. Cała taktyczność to zajęcie odpowiednich coverów- które się krzaczą, gdy nasz oddział ma więcej niż 6 żołnierzy- pozdro gwardia i ustawienie jednostek anty-melee na wypadek, gdyby wróg miał coś od lania po mordzie. I jeszcze jeden czynnik- game feel. Grając w jedynkę czułem, że to Warhammerm 40k- z trupami, wybuchami, wydzieraniem się, pękającym morale, ogromnymi starciami, w których jednak jest miejsce na mocne pojedyńcze jednostki. W dwójce...no, darcie ryja było, ale tylko pojedyńcze jednostki robiły wrażenie do czasu dodania Chaośniaków. Nie licząc ostatnich umiejek każdej frakcji nie ma zbyt wielu ciekawych efektów. Ot...mehhammer. I skala. Jeśli ktoś twierdzi, że jest bliższa bitewniakowi, to się ciut myli, bo IIRC w bitewniaku zazwyczaj się grało do 1500-1700 punktów, a tymczasem w Dawn of Warze drugim odejmując największe jednostki (Avatar, baneblade itede) to zazwyczaj wychodzą nam starcia niewiele większe od potyczek patrolowych (500 punktów). Dlatego też mam nadzieję, że jeśli Dawn of War 3 wyjdzie, to nie będzie kolejnym CoHem w kosmosie. Naczelnego partacza, czyli Jonnego Eberta nie ma już w Relicu, więc jest nadzieja...
  6. Chyba co niektórzy za bardzo szukają we wszystkim skoku na kasę... Soul Calibur 2 miał Heihachiego Mishima i Linka i ktoś tam jeszcze. Czwórka przywitała postacie z gwiezdnych wojen. Piątka Ezio z Assassin''s Creed. Tekken 3 miał Gona (akurat tutaj wszyscy gracze mieli słuszny powód by go nie lubić :D). Postacie gościnne nie są niczym nowym. A jak dla mnie Jason znacznie lepiej pasuje do Mortal Kombat niż Freddy.
  7. Co to, boją się że dzieci po 1h gry zamierającej trochę obijania ludzi/potworów itd zamienią się w bojowników IS? Czekam na informacje o brutalności Pasjansa.
  8. A mnie akurat naszła ochota by spróbować grać kimś z Mezoameryki... Choć w dniu premiery nie kupię to jednak po jakiejś przecenie rzucę na dodatek okiem. Mechaniki religii Azteków, Majów i Inków brzmią interesująco i z ich premiami to rdzenne ludy mają powód, by zostać przy swoich wierzeniach (bo teraz to pogańskie religie wypadają blado w porównaniu z chrześcijanami). Po wealth of nations gra państwem hinduskim jest bardzo fajna, więc spodziewam się podobnego efektu i tutaj. Nation designer brzmi interesująco, tylko szkoda, że z "nietypowych" religii tylko Nordowie się na razie wyróżniają.