military

Gramowicz(ka)
  • Zawartość

    387
  • Dołączył

  • Ostatnio

Posty napisane przez military


  1. Kurczę, no, co za feler. Chciałem grę kupić, zachodzę do empika, a tu... nie ma! Choć zawsze była, teraz ani jednego egzemplarza. Idę do jednego hipermarketu - nie ma! Do drugiego - nie ma! ZAWSZE były!!!! Wystarczyło, że do kin weszła druga część filmu, a wszyscy się rzucili na grę... (no cóż, ja też chciałem kupić właśnie po obejrzeniu filmu ;) ). Za chwilę udaję się na wyprawę do kolejnego sklepu... Życzcie mi powodzenia.:P


  2. Dnia 30.07.2006 o 09:52, Adam k. napisał:

    Jak coś to nie z gry w filmie tylko z filmu w grze. Gra powstała pierwsza.


    No tak, czy jest muzyka z filmu w grze? Gra powstawała równolegle z filmem, tak samo jak gry LOTR itp. Ale to gra jest oparta na licencji filmu.

    Powtórzę pytanie: czy muzyka z filmu jest w grze?


  3. Kurczę blade, ta gra to jedno z tych brzydkich kaczątek, co przechodzą niezauważone i niedocenione. A przecież i pięknie wygląda, i wyciska adrenalinę. Misje są krótkie, ale maksymalnie efektowne i szybkie. Brak im nieco do rozmachu Freespace 1 i 2, ale mimo tego kosmiczne bitwy prezentują się bardziej niż okazale. Chciałbym zobaczyć Freespace 3 na tym enginie... Chciałbym zobaczyć jakikolwiek bardziej rozbudowany space-sim na tym enginie! Starmageddon 2 jest jak kosmiczny Serious Sam - świetna, uproszczona wersja "poważnych" tytułów. Jak dla mnie 9\10. Ta gra nie udaje, że ma ambicje być czymś więcej niż jest.


  4. To ja dodam jeszcze Hidden and Dangerous w wersji na PSX. Gra była o tyle trudna, że zawierała błąd który uniemożliwiał przejście misji z ratowaniem więźniów z jakiegoś niemieckiego zameczku czy posiadłości. Wybijałem wszystkich wrogów (czasem zdarzało się, że jakiś zaklinował się w ścianie, tak że nie można go było dorwać, ale on mógł strzelać), szedłem po więźniów i... albo nie uciekali, albo ich w ogóle nie było. Misji w żaden sposób nie dało się pominąć, do gry nie ma też żadnych kodów. I takim oto sposobem wydałem 40 zł na oryginał, który w wyniku niechlujstwa programistów dało się przejść do połowy. Rzucałem mięchem jak nigdy przedtem...


  5. Dnia 27.07.2006 o 23:34, Sita napisał:

    Mysle ze lepsze by bylo "Tony Hawk:Amerykanskie Pustkowie".
    Dalej "Mroczny mesjasz Potengi i magi"

    A dla mnie "Ace Combat 5 Unsung War"


    A czym jest ten Unsung? To przymiotnik czy nazwa własna? Bo może być Walka Asów 5: Wojna o Unsung, albo np. Niezaśpiewana wojna, ale to głupie by było.;)


  6. Dnia 27.07.2006 o 15:11, ntum22 napisał:

    No nie wiem w jaką wersją gry grałeś ale u mnie te "bardzo rzadkie przypadki" to się zdarzały
    co 3 min.
    praktycznie co drugą palmę, kamień ect... mimo zpachowania gra mi się wywalała pod koniec 1
    misji (wchodząc na jedno z wzgórz) ijak dla mnie położyło to całą gre.


    Dziwne, u mnie zdarzyło się w zasadzie tylko dwa razy żebym gdzieś utknął... I ani razu mnie nie wywaliło do windows.

    Dnia 27.07.2006 o 15:11, ntum22 napisał:

    Poza tym w multi nie znalazłem żadnego servera :( a szkoda...


    Ja znalazłem aż dwa. W jednym nie zgadzała mi się wersja, w drugim trzeba znać hasło. No i nie pograłem.:P


  7. W Halo nie grałem... Po ile ta gra w sklepach chodzi?:P Muszę jej spróbować?:) W każdym razie - dla mnie Breed to niemal ideał. No jasne, że napisałem bardzo subiektywnie, wiem też że wiele osób uważa Breed za przeciętniaka, ale do mnie ta gra trafiła. Podobnie jak Trespasser i parę innych powszechnie nielubianych.:)


  8. Dnia 27.07.2006 o 13:23, Seqiu napisał:

    Być może jest doskonała, ale umnie jakoś leży na półce z CDA i nie pałam się żeby w nią zagrać
    ;)


    Też tak miałem na początku, prawdę mówiąc. Zainstalowałem, zobaczyłem trening, przeszedłem, ale korzystając z rad które w nim zawarto jakoś mi nie szło... Więc mała rada: olejcie trening! Grajcie po swojemu, sterowanie jest banalnie proste, a jak coś nie pasuje to edytujcie je w trakcie gry. Dopiero po drugiej instalacji i przy takim podejściu dałem się wciągnąć magii Breeda.:P


  9. Marcinos07 - ale nie ma innej singleplayerowej drużynowej gry wojennej na dużą skalę, w której walczyłoby się z kosmitami. :P

    Piter Fersin - no toteż piszę, że to uproszczony Flashpoint, w Breed też masz całą wyspę i tylko jeden waypoint, a zadanie - dotrzeć do niego.;) Dróg może i jest mniej (dwie-trzy), ale mimo wszystko jakiś wybór jest...


  10. Dnia 27.07.2006 o 13:18, Piter Fersin napisał:

    w tej grze chodzi właśnie o to by głupio nie spamowac i dawac obrazki bo szukajac obrazka musiz
    poswieci na to chwile a piszac bez niego poprostu spamujesz wiec dodaj prosze obrazek albo
    nei udzielaj sie w temacie łąmiac jego zasady :D


    Hmm, myslalem ze obrazek jest po to by nie robić błędów w zapisie tytułu... Dlatego napisałem, że MDK go nie wymaga.;) No ale ok, oto i on:


  11. Trudno mi opisać jak REWELACYJNA jest ta gra. Właściwie to pierwsze UDANE podejście do pokazania wojny z kosmitami na taką skalę. Bo owszem, Breed jest niejako symulatorem żołnierza przyszłości, biorącego udział w boju o odbicie Ziemi z rąk Obcych. Jeśli ktoś pamięta takie tytuły jak Incoming czy Incoming Forces, będzie miał pojęcie o co mniej więcej chodzi. Ale obie części Incoming są przy Breed po prostu beznadziejne...

    Zaczynamy od dowodzenia czteroosobowym oddziałem piechoty, by stać się dowódcą czołgu czy pilotem, ale nawet podczas "chodzonych" misji można używać pojazdów. Przypomina to bardzo Operation Flashpoint - bo i Breed jest takim kosmicznym Flashpointem, tyle że uproszczonym - co dodaje mu grywalności i czyni grę ekstremalnie zabawną. W miłym spędzaniu czasu pomagają wielopoziomowe, zróżnicowane misje. Bywa, że zaczynamy jako pilot myśliwca, a naszym zadaniem jest zniszczenie dział przeciwlotniczych, potem wcielamy się w pilota transportera - wylatujemy ze statku-matki, wchodzimy w atmosferę, lądujemy (to wszystko w jednej CZĘŚCI misji!), dostarczamy piechotę. Następnie wcielamy się piechociarzy, którymi wykonujemy właściwe zadanie... No coś takiego mnie najzwyczajniej powala, można się niesamowicie wczuć w klimat wielkiej wojny! Tym bardziej, że wrogów są setki a plansze są przeogromne.

    Technicznie gra wykonana jest - moim zdaniem - doskonale. Grafika nie jest może arcypiękna, ale świetnie oddaje realia przyszłości w stylu Żołnierzy Kosmosu. Inspirację tym filmem widać zresztą już w intrze, zachęcającym do wojaczki mimo okrucieństw jakie widać w tle. Narzekać raczej nie można - piękne oświetlenie, duże mapy, świetna woda, ładne modele postaci... Muzyka idealnie wpisuje się w stylistykę gry.

    Wady? AI wrogów jest niska, stawiają oni raczej na ilość. Ale to nie wada - chodzi o bezstresową rozwałkę, a pięknie jest mierzyć się z hordami kosmitów i przy tym mieć jakiś sensowny cel misji. Głupi wrogowie w tym przypadku bardziej cieszą niż przeszkadzają, więc to raczej nie wada. Inna sprawa, że nasi podopieczni potrafią czasem wleźć w jakieś miejsce z którego osobiście trzeba ich wyprowadzić, ale to bardzo rzadkie przypadki i nie przeszkadzają w komfortowym graniu. Doskwiera czasem niechlujstwo w przygotowywaniu cut scenek. Zdarza się, że kiedy powinien być efekt dźwiękowy - nie ma go, a zamiast muzyki jest cisza...

    Nie zmienia to jednak faktu, że przy Breed można bawić się doskonale. Aż chce się przechodzić tę grę znów i znów! Nie wiem, czy wyszedł dodatek, ale jeśli nie, to mam nadzieję na sequel. Ten tytuł bowiem jest jednym z niewielu, w ktorych cieszyłem się, że outro pozostawia nierozstrzygnięte pewne kwestie, a po filmiku widać napis "to be continued".

    Krótko mówiąc - polecam każdemu! Bez wahania, mimo wad, dałbym Breed ocenę 10\10. Radocha płynąca z gry sprawia bowiem, że wszystkie (nieliczne) wady stają się nieistotne.