Tenebrael

Gramowicz(ka)
  • Zawartość

    4490
  • Dołączył

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Tenebrael

  1. > od zaufanych recenzentów (aka nie gram.pl) Zastanawia mnie tylko, po co w takim razie udzielasz się właśnie na tym forum, tego portalu. Przecież w sieci jest masa innych, bardziej (Twoim zdaniem) "zaufanych". Jaki sens ma więc pisanie tutaj? Nie mam nic przeciw konstruktywnej krytyce, bo gramowi sporo można różnych rzeczy zarzucić, ale wtrynianie takich uszczypliwych komentarzy pod tekstem o jakiejś grze (a więc nawet nie w wątku tej krytyce poświęconym), w dodatku bez rozwinięcia o argumenty, uważam za (wybacz) dość gówniarskie zachowanie, na poziomie wczesnego gimnazjum.
  2. @Vojtas: Odpowiadając zbiorczo: chodzi zasadniczo o to, że jak to CDPR - z wielkiego szumu robionego w mediach maluteńki deszcz. Że kolejny raz spamowali wszędzie info, by oglądać, bo będzie soczysty gameplay, a rzucili go z 10 sekundy razem, niczego specjalnego nie pokazując. Czy miałem nadzieję, że będzie inaczej? Tak, liczyłem na to, że ta firma się WRESZCIE ogarnie i zacznie przynajmniej nieco bardziej dostosowywać robiony hajp do tego, co ma się pojawić. A czy mimo wszystko spodziewałem się, że może być inaczej? Również tak, bo znam ich wcześniejsze poczynania na tyle, by wiedzieć, że są w mistrzami w robieniu wielkiego hałasu o nic, na głowę bijąc swoją zachodnią konkurencję. A jeszcze co do tego, że "nie czytałem newsów" - wiesz, jeżeli muszę czytać newsy by wiedzieć, że Novigrad to Novigrad, to znaczy, że coś tu jest nie tak. Może jeszcze Geralt powinien być bezosobowy, a gracz powinien czytać newsy by wiedzieć, że on w tej grze się pojawia? ;) EDIT: A REDom docinam, bo imho jest za co. Kolejna premiera, kolejne pokazy, kolejne informacje - i wciąż te same zachowania. Teraz tylko czekam, co będzie na premierę. UWAGA, WRÓŻĘ: Wiedźmin 3 wyjdzie, wcześniej zostanie zrobiony mega hajp, każdy portal growy zostanie zaspamowany chmarą nic nie znaczących, mających na celu tylko nakręcenie graczy newsów o kolorze portek Geralta (jakby to było info roku), twórcy będą na każdym kroku się podniecać, jaka to mistrzowska gra, jaki "eRPeG ostateczny". Gracze włączą i okaże się że: a) gra jest technicznym potworkiem, niczym obie poprzednie części w dniu premiery, b) otwarty świat to tam niby jest, ale np do lasu, przez który przejeżdżasz, możesz wejść tylko w wyznaczonych miejscach i chodzić tylko wyznaczonymi ścieżkami i c) questów jest mnóstwo, ale jedynie z 10% jest fabularnych, reszta to fed-ex-owe zapychacze, udające głębsze opowieści. Za niecały rok (Vojtas) wrócę do tego "prorokowania", zacytuję i zobaczymy, czy się myliłem ;)
  3. Imho najjaśniejszym punktem było The Division, które WRESZCIE pokazało jakiegoś next-gena w tym next genie. I pokazało konkretnie, na sensownych przykładach. Nie mówiąc o No Man''s Space, które jawi się jako coś ciekawego, nowego. Pokaz Wiedźmina 3 to z kolei odgrzewany kotlet tego, co już widzieliśmy. Tyle, że już od dwóch tygodni (jakoś) trąbili, by wyczekiwać na VGX, robili atmosferę wielkiego oczekiwania na soczysty gameplay. A, jak pisałem, niczym się ten gameplay nie różnił od tego, oc już pokazano. To samo, tylko w nieco zmienionej scenerii. Gdybym nie wiedział, że to Novigrad, w życiu bym się nie domyślił. Wiatrak - wow, istny next-gen! Jeszcze młyna brakuje, i mielibyśmy orgazm w locie! Kraczma, hmmm. I walka w niej - łohoho, tego jeszcze nigdy nie było.Jatka na ulicy - man, please... Fragment walki z potworem - super, Geralt wymachuje mieczem, WOW. A coś z mechaniki, pokazanie otwartego świata w akcji (a nie tylko w szczątkowych ujęciach)? Oczekiwałem, że dowiem się o grze czegokolwiek nowego. Zobaczę np jak się używa w praktyce znaków w W3. Jak nowy system combosów działa na żywo. Albo chociaż te multum animacji, których ma być tak wiele (a widziałem rpzez tą jedną sekundę może ze 2). Po prostu nic tam nie pokazali, jak na razie W3 wygląda jak dodatek do W2 (tylko Geralt w jakimś niewieścim gorsecie pomyka - a może anoreksja go dopadła?). [ironia mode off] Czyli coś, co, spójrz, nawet przeoczyłem, tak jest to "przełomowe". Odcinana reka - fajnie, tylko jak to było jedno półsekundowe ujęcie, to nie wiem, czy w praktyce będzie to w ogóle fajne (musiałbym porównać do innej odcinanej kończyny, wtedy się okaże, jaka jest tu w rzeczywistości różnorodność). Jak widzę zaspamowanego walla na FB informacjami od twórców, powtarzających w kółko, byśmy oczekiwali na VGX, to chyba mam prawo oczekiwać nieco więcej, niż tego drobiazgu, który rzucili. Ale przecież oni ten hype kręcą już od dawna... W podobnym czasie twócy The Division pokazali MASĘ różnych nowych technologii. W takim samym czasie twócy No Man''s Space zaprezentowali całą nową grę. A nasi Czerwoni sklonowali to, co już pokazywali, i rzucali tylko hasełkami reklamowymi. 1 minuta to bardzo dużo czasu, jeśli się go dobrze wykorzystan. REDzi tego niestety nie zrobili.
  4. Oglądałem galę na żywo, i jak dla mnie materiał z Wiedźmina był chyba njawiększym rozczarowaniem całego VGX. Sama gra prezentuje się oczywiście wybornie, tu nie mam zastrzeżeń. Ale co oni na tym klipie tak na prawdę pokazalili? REDzi już od jakichś 2 tygodni robili szum, zapowiadali, by oglądać, bo co to oni nie pokażą. Że będzie "mięso", że gameplay. A co było? Kilka niegrywalnych ujęć z wioski jako wprowadzenie, pokazujących w szczegółach tylko jedną postać (nota bene, nijak nie pasującą do uniwersum, bardziej rpzypominającą Saurona z (filmowego) Władcy Pierścieni. A potem gameplay. Całe... bo ja wiem? 5 sekund? A na nim absolutnie NIC, czego byśmy wcześniej nie widzieli, tylko nieco inne ujęcia. Geralt jedzie na koniu przez pola (wcześniej były lasy). Geralt idzie przez wioskę (wcześniej przez misateczko). Geralt siecze potworki (sekundę - wcześniej też siekł, tylko nieco inne potworki). Żadnych nowych mechanizmów, żadnych ciekawych smaczków. Jak dla mnie ta prezentacja była pusta niczym lodówka w akademiku. Ale to niestety standard u CDPR - najpierw narobić nie wiadomo jakiego szumu, by chwilę potem okazało się, że zupełnie nie ma się czym podniecać, bo nie pokazali kompletnie nic. Śmiać mi się tylko chce, jak ludzie zaczęli dostawać trzęsawki i pluc słodyczą na ich profilu na FB, tak, jakby REDzi pokazali co najmniej 30 min czystego gameplay''u. Teraz graczy naprawdę łatwo zadowolić, wystarczy marketing, co niestety widać było jak na dłoni...
  5. Ziptofaf: Żeby nie robić tasiemca i nie odpisywać na wszystko po kolei, opiszę pokrótce, jak wyglądała moja ostatnia przygoda z Linuxem (jakiś czas temu chciałem sobie zainstalować): 1. Włączyłem Ubuntu (Live DVD). Bo wszyscy piszą, że najprostsze, najbardziej przyjazne. Ok, jedziemy. Po godzininie płytka poleciała do koszta. Unity jest tak bezsensownie udziwnione, jakby twórcy na siłę chcieli być "inni". Kompletnie wszystko jest na opak względem Windowsa, nawet głupie przyciski zamykania/minimalizowania okien muszą być po przeciwnej stronie. Po co? Nie wiem... 2. Ok, Linux Mint KDE. Tym razem instalacja, bo kilka minut z Live DVD wyglądało obiecująco. System zainstalowany, chcę ustawić myszkę. Razer. Sterowników brak. Jest jakiś zamiennik sprzed chyba 5-6 lat, który nawet mojej myszy nie widzi (Razer Mamba 2012), bo jak powstawał, to jej nawet nie było. Działają tylko podstawowe przyciski, durnej rzeczy pokroju MMB ustawić nie mogę. Windows oczywiście bez problemu działa bez nawet ustawiania sterownika, choćby to była chiński, bazarowy szajs. Tutaj już nie. Szukam rozwiązania... 3. W necie natrafiam na opis, jak sprawić, by mysz choć częściowo działała (nie licząc oczywiście tony "złotych porad", bym kupił sobie inną mysz). Wszystko w terminalu, wyjaśniona na zasadzie "wpisz XXX YYY ZZZ". Co to robi, jak działa i po co - nie wiadomo. Rozwiązania przyjaznego userowi - brak. 4. No dobra, kij z myszką, wrócę do niej później. Chcę zainstalować Blendera. Ok, ale jak? Hmm, wiem, że muszę wejść w jakieś repozytoria, tam dodać to blenderowe i ustawić automatyczne aktualizacje. Mam manager repo, więc myślę, że będzie z górki. Gdzieś znalazłem adres repo, dodaję. Po drodze muszę włączyć/wyłączyć kilka funkcji, które mają tak do bólu techniczne nazwy, że kompletnie NIC z nich nie rozumiem. Widać, że pisał je informatyk, jak nic. Ok, repo działa, ściąga się. Hmmm, tylko czemu Blender w wersji dwie wstecz? I rzekomo najnowszy. Grrr.... 5. Dobra, czas na personalizację. Wchodzę do ustawień, odnajduję odpowiednie zakładki. A tam TONY opcji, z których połowa nic mi nie mówi (bo znowu, opisana jest takim językiem, że szkoda gadać), 2/3 są mi do niczego niepotrzebne (nie dało się tego wywalić do jakichś "zaawansowanych", czy coś?), a reszta niby działa, ale nie do końca (ustawiłem zmianę pulpitu w KDE pod "Shift + strzałka w lewo" - zero reakcji, nie wiem, dlaczego). 6. Podobne przejścia miałem z praktycznie KAŻDYM, najdrobniejszym ustawieniem w systemie. Tak, jakby twórcy na siłę chcieli wszystko maksymalnie skomplikować, by tylko nowy użytkownik się odbił i nie zatruwał hardkorom tyłków na forach. 7. W pewnym momencie coś nie chciało mi działać w VLC. Ok, trzeba doinstalować sterownik. Z repo poaktualizowane, więc to nic nie da. Szukam sterownika w managerze pakietów. Oczywiście istna dżungla wszystkiego, jedne programy jakoś opisane, inne mające nazwy typu "vxgx7738" i opis: "Pakiet binarnej destrukturyzacji wejściowych danych nieliniowych" - że co? Sterownika (przynajmniej nazwanego po ludzku) - brak. Dobra, wujek Google i szukamy. Znalazłem opisy, wszystko w terminalu. No niech będzie, uruchomię dziada. Wpisuję to, co koledzy znawcy zaproponowali. Coś się mieli, coś pracuje i buczy. Ok, chyba skończyło. Włączam VLC. Film jak nie działał, tak nie działą, w dodatku teraz coś dziwnie się zwiesza na chwilę, gdy włączam program. Ok, inny film. Tym razem zwiesiło się na amen, mimo, że chwilę temu działało. ARGHHHH EPILOG: Wywalam Linuxa w cholerę i wracam do Windowsa, na którym jednym kliknięciem instaluję sterowniki, mysz działa jak złoto nawet bez oprogramowania Razera, system aktualizuje się sam, a ustawienie durnych schematów pulpitu nie wygląda jak konsola sterownicza promu kosmicznego.
  6. Chodziło mi bardziej o typowe sytuacje. Kiedy dowiedziałem się, ile muszę się nakombinować, by działała mi mysz Razera (nosz kur..., przecież to jeden z największych dostawców hardware''u dla graczy!), to mi mina zrzedła. Albo jak szukałem rozwiązania problemów, które na Windowsie rozwiązuje się kilkoma klikami, a na Linuxie trzeba edytować pliki systemowe ręcznie lub grzebać w terminalu. Na Win większość z tych akcji gra robi za Ciebie automatycznie. Rzadko natrafiałem na sytuację, bym naprawdę musiał się męczyć z podobnymi rzeczami, a swój poziom ogarnięcia informatycznego określiłbym jako 5/10. Owszem, ale nieraz okazuje się, że w repo znajdują się wersje przestarzałe. I stajesz przed koniecznością zainstalowania czegoś ręcznie. Co z kolei nieraz wiąże się, że zacytuję prezesa firmy, w której pracuję, "tańczeniem na [męskim członku]". Linux jest znacznie prostszy od Windowsa, dopóki coś się nie wysypie, nie zepsuje, dopóki robisz mega standardowe rzeczy. Ale wystarczy, byś o milimetr zszedł z tej jedynej słusznej ścieżki, i natrafiasz na zasieki, pola minowe i zmasowany ostrzał artylerii. W windowsie z kolei bazowy stopień skomplikowania w radzeniu sobie z problemami jest nieco wyższy, ale też rośnie względnie liniowo. To nie do końca tak. Zauaż, że gry wymagające DX11 są nawet dziś (kilka lat po jego wprowadzeniu) w mniejszości. Zdecydowana większość wymaga co najwyżej DX9. Więcej niż 16 GB RAM też raczej się nie przyda, chyba, że projektujesz grafikę lub stawiasz serwer - ale do tych celów przeznaczone są już nieco inne maszyny. Ze starymi grami też nie jest źle, większość produkcji nawet z lat 90-tych chodzi na moim W7 64 bit jak złoto. Tak, jednak przez kilkanaście lat użytkowania Windowsa taka sytuacja zdarzyła mi się może raz czy dwa. Ogólnie, trudno jest tak zepsuć system, by konieczne było grzebanie w rejestrze. W Linuxie, jak już powiedziałem, znacznie prościej jest o konieczność grzebania w terminalu. Tzn. tu zalezy, co masz na myśli mówiąc "typowy". Bo to akurat dość płynne pojęcie. Z tego co mi wiadomo, problemem jest też to, że twórcy OpenGL mocno zaspali i projekt nieco się zastał, podczas gdy DX był rozwijany. Ale tu nie chcę się mądrzyć, bo nie jestem ekspertem. Z kolei co do tego, jaki efekt będą miały działania Valve, to zastanawiam się, co z wsparcia dla Linuxa mieliby twórcy gier. W zasadzie zarobiłoby głównie Valve, dzięki Steamowi, który mocno tą platformę wspiera. Chyba, że udałoby się znacznie więcej użytkowników przekonać do Linuxa. Tu jednak trafia się mur: właśnie te różnice między Linuxem a Windowsem. Aby Linux mógł się rpzebić do mainstreamu (a musiałby, aby być traktowany na równi z Win jako platforma do gier), konieczne by było wyeliminowanie tych elementów, które dla obecnego użytkownika Windowsa byłyby w Linuxie nieczytelne, niejasne czy trudne. A nie wydaje mi się, by którekolwiek distro do tego dążyło, nawet osławione Ubuntu. Ja bardziej liczę na to, że jednak może więcej gier będzie wychodziło na Linuxa. Bo skoro SteamOS ma być (jak wspomniał kolega wyżej) tylko pochodną trybu Big Picture, to SteamOS jako system jest dla mnie skreslony - ale wsparcie dla Linuxa pozostaje, co może być tylko na plus.
  7. Co do SteamOS, to imho wszystko zależy od tego, czym w zasadzie ten system będzie. Bo jeżeli będzie to system WYŁĄCZNIE do gier (nie nadający się do normalnej pracy, przeglądania netu, redagowania tekstów i masy innych rzeczy, do których PC jest przeznaczony), to nie wróże mu zbyt dużego sukcesu. Powód? Ci, którym zależy jedynie na maszynie do grania kupią po prostu konsolę (tańszą i mniej wymagającą w utrzymaniu), z kolei ci, dla których granie to tylko jedna z funkcji, którą musi spełniać PC (i którzy najpewniej już posiadają Windowsa) nie będą się prawdopodobnie chcieli bawić w dwa systemy operacyjne (gdyż jest to wbrew pozorom ciężkie w utrzymaniu na dłuższą metę). No dobrze, ale załóżmy, że Valve pomyślało, i SteamOS będzie pełnoprawnym distro Linuxa, posiadającym wszystkie kluczowe funkcje normalnego systemu operacyjnego (czyli nadającym się tak do gier, jak i do innych rzeczy), z tym, że mocno zintegrowanym z platformą Valve. Co taki system musiałby spełniać, by mieć szansę się wybić? Moim zdaniem: 1. Być łatwy w obsłudze - to największa bolączka Linuxa. Choć są już distro pokroju Ubuntu, to bez posiadania głębszej wiedzy o systemie, nie sposób w nim robić nic poza absolutnie podstawowe działania. A niech tylko coś się popsuje, to już katorga - bez znajomości terminala ani rusz. SteamOS musiałby więc tak przedstawiać użytkownikowi możliwości systemu i zawierać na tyle dużo ułatwień, aby gracz nie poczuł zbyt boleśnie przesiadki z Windowsa. Inaczej szybko wróci do znienawidzonych, ale "oswojonych" Okienek. 2. Sterowniki - z tym jest na Linuxie bardzo krucho. Zbyt wiele razy czytałem na forach poświęconych temu systemowi "złotą poradę": jeśli sprzęt Ci nie działa pod Linuxem... wymień sprzęt. Kuriozalne? Owszem, jednak w środowisku linuxowym jest to całkiem normalna porada... Niestety, sterowniki oficjalne są nieraz albo przestarzałe, albo działają, jak chcą. Owszem, są otwarte odpowiedniki, ale wynikają one z tzw. "inverse engineering", czyli wnioskowania na podstawie działania na innych systemach, jak funkcjonuje sprzęt, i pisanie własnych sterowników na bazie obserwacji. Efekty są najczęściej co najwyżej połowiczne. Dopóki SteamOS nie będzie zaopatrzony w porządne, oficjalne sterowniki przynajmniej od największych graczy na rynku (np. Razer czy Roccat jeśli chodzi o peryferia), nie mają co liczyć na tłumy przechodzące na ten system. 3. Gry - owszem, wiemy już, że Valve planuje na start SteamOS mieć co najmniej 3000 tytułów. Problem w tym, że nie wiemy jakich. Ile z nich będzie grami z najwyższej półki, po które sięgają rzesze graczy? A ile z nich będzie jedynie indykami, o których nieraz wie jedynie garstka graczy? Jak będzie z kompatybilnością wydanych wcześniej tytułów? Czy one również doczekają się linuxowych wersji? Jak wersje na Pingwina będą działać? Syzbciej, wolniej, stabilnie, niestabilnie? Przed Valve (i popierającymi ich twórcami) masa pracy, a jeżeli nie wykonają jej dobrze i do końca, czarno widzę SteamOS. Aby nie przedłużać: by SteamOS odniósł sukces, musiałby oferować co najmniej taką samą funkcjonalność, jak Windows. Jeżeli będzie tylko systemem do gier, przegra z konsolami. Jeżeli będzie tylko kolejnym distro Linuxa - wyjdzie na tarczy po walce z Windowsem. Mimo wszystko, gorąco Valve kibicuję. Bardzo bym chciał przenieść się na Linuxa, jednak dopóki będzie to oznaczało walkę ze sprzętem i oprogramowaniem - muszę stać z boku i czekać. Mam nadzieję, że SteamOS to zmieni, dając mi ostateczny argument, do wywalenia Okien razem z framugami.
  8. Szara_Eminencja, Lelio: Ja chociażby gram. Po jakimś czasie od premiery miałem przerwę. Potem próbowałem kilku innych MMO i mnie totalnie odrzuciło. Takie zmiany, jak brak durnego "kto uderzy pierwszy, tego loot i exp" czy równie beznadziejnego "czekaj pół godziny na grupę do dungeonu, spamująć LFG" sprawiają, że teraz wszystkie inne MMO wydają mi się archaiczne. Co więcej, jest to chyba jedyne MMO, w którym nie trzeba poświęcać 90% życia prywatnego, by cokolwiek w grze osiągnąć. Jasne, GW2 posiada masę wad, jednak imho zalety są n tyle znaczące, że równoważą niedogodności, a nawet je znacznie przewyższają. Co do tego, czy ktoś jeszcze gra - jasne. Kilka dni temu zrobiłem sobie alta i nawet na niskolevelowych obszarach nie ma problemu, by spotkać graczy (swoją drogą - kolejny plus GW2 w stosunku do innych gier, w których początkowe lokacje tydzień po premierze świecą pustkami). Tak więc spoko, akurat o frekwencję nie ma się co martwić ;)
  9. [Żeby nie robić tasiemca, odpowiadam tylko na co ważniejsze punkty, trochę potnę cytaty, żeby dało się to czytać. Jak coś - referencja do całości jest post wyżej ;) ] Więc raz na 2-3 lata musisz wydać 50-100 zł na nowy napęd. Normalnie tragedia ;) Janek, ja rozumiem ostra dyskusja i drobiazgowa argumentacja, ale to jest już dorabianie teorii do drobiazgów. Jak Ci się schrzani napęd, to po prostu masz (mały) problem, idziesz do sklepu i cześć. Żaden wydawca nie będzie specjalnie dla tych, co akurat mają awarię, dostosowywał swojej całej polityki wydawniczej - bądźmy poważni. Czym innym jest dołączanie kodu Steam, gdy gra WYMAGA połączenia z tą platformą, a czym innym dołączanie kodu na (de facto) dodatkowy egzemplarz gry. Nie porównuj jednego do drugiego, bo to dwie zupełnie różne rzeczy. Trudno, by wydawca nie dawał kodu Steam do gry, która tego Steama wymaga, nieprawdaż? Znowu, bądźmy poważni i nie rozmydlajmy rzeczywistości. Janek, powoli zaczynam rozumieć, czemu Vojtas skończył tą dyskusję. Czy Ty sam nie widzisz bzdurności tych argumentów? Jasne, do W1 i W2 dodawali kody na GOG, super. Tylko to było KAWAŁ czasu po premierze, a nie kod już dodany do pudełka. Twoje argumenty NIJAK mają się do tematu rozmowy. Po 1-2 latach od premiery (co ja mówię, nawet PÓŁ roku po premierze) sprzedaż to już tylko malutki strumyczek cieknącej gotówki. Wtedy już nikt nie będzie się bawił w machinacje w stylu kupowanie w Polsce box''a i sprzedawanie kodu na zachodzie, bo to za mała kasa, zbyt małe zainteresowanie. Wydawca zachodni też będzie miał to gdzieś, bo czas największej sprzedaży będzie już daaawno za nimi. Więc na podstawie Twojego argumentu mogę Ci powiedzieć, że tak, fajnie by było, jakby dodali kod na GoG do W3 - 1-2 lata po premierze ;) Zadowolony? Bo tego Twój argument dotyczył ;) Na takiej zasadzie do Wiedźmina 3 powinni też dodawać co najmniej nową mysz i klawiaturę (lub pada) - bo przecież akurat możesz mieć awarię tych urządzeń i, biedyny, nie móc przez to grać w grę ;) Janek, sorry, ale bądźmy poważni (wiem, powtarzam to już któryś raz), są pewne granice. Rok po premierze W2, gdy i tak z wydawniczego punktu widzenia nie miało to wielkiego znaczenia. Więc ok, fajnie by było, aby ROK po premierze W3 dali kod na W3 na GoG. Ale rozmawiamy chyba o dodaniu go nie rok po, ale w dniu premiery, czyż nie? Więc trzymajmy się tematu. Po pierwsze: ile z tego to edycje premierowe, na których wydawca zarabia, a ile to wersje z tanich serii, bundle, rozdawnictwo itp, hmm? Wiedźminy były "dodawane nawet do chrupków", więc sama liczba 200 tyś sztuk NIC nam nie mówi. Po drugie: Polityka dodawania kodu na GOG sprawiłaby, że owszem, więcej osób kupiłoby w Polsce, ale znając mentalność naszych rodaków, większość z tych kodów od razu pojawiłaby się za granicą, zmniejszając sprzedaż tam. Mówiąc krótko, CDP smi by sobie ograniczyli sprzedaż, bo sprzedawaliby 2 gry w cenie jednej, już na premierę, kiedy idzie największa kasa. Nie sądzę, by korzyści wizerunkowe i zwiększona sprzedaż w Polsce była w stanie zrównoważyć (nie mówiąc o przewyższeniu) straty z tego wynikłe. Po trzecie: podsumowując, Twoje słowa mają sens tylko z punktu widzenia gracza. Z punktu widzenia kogoś prowadzącego biznes, są absurdem. To żaden argument. Jeśli oceniamy stan obecny, to oceniamy stan obecny. Czyli co, jak za 5 lat CDP.pl będzie miało w ofercie 100 000 gier po 5 zł każda, nówki, a GOG 10 000 staroci po 20 zł, to dalej będziesz mówił o wyższości GOG, bo kiedyś tam CDP.pl obiecywało cyfrową rewolucję i jej nie zrobiło? Janek, sorry, ale te argumenty to jakiś totalny absurd. Co więcej, tu nikt nie dyskutuje nad tym, czy GOG jest lepszy, czy CDP.pl. Jasne, że GOG ma lepszą renomę, ale to kompletnie nic nie zmienia.Dodanie tych kodów w GOG na premierę byłoby biznesowym bublem, i takie są po prostu fakty. CDPRED tak, CDP.pl - nie. Nie wiem, czemu uparcie uznajesz, że skoro te firmy należą do jednej grupy kapitałowej, to ich target musi być identyczny. CDP.pl konsekwentnie skupia się na rynku polskim, i jak na razie nie widzę, by się to miało zmieniać. Żeby odnieść sukces sprzedażowy, nie można sprzedawać dwóch gier w DNIU PREMIERY w cenie jednej, dodatkowo dając furtkę w postaci możliwości sprzedania kodu dalej na zachód i ograniczenia tam sprzedaży samego wydawcy. Twój postulat byłby prostą drogą do bankructwa, lub co najmniej strzałem w stopę, tudzież inne kolano. REASUMUJĄC: Wybacz, Janku, ale Twoje argumenty są biznesowo pozbawione jakiegokolwiek sensu. A co gorsza, starasz się na siłę robić porównania czy stawiać tezy, które nijak mają się do tematu dyskusji (tak jak porównywanie dodawania kodów Steam do dodawania kodów W1/W2 1-2 lata po premierze, do dodawania kodu GOG w dniu premiery - przecież to są zupełnie różne rzeczy, nijak się do siebie mające). Wiem, że z perspektywy gracza znalezienie w pudełku kodu na GOG byłoby lepsze, niż kod na CDP.pl. Ale mimo wszystko raz, że jest to dodatek, więc trudno tutaj kogokolwiek krytykować, że robiąc coś takiego chce promować swój mniej wypromowany serwis. Dwa, że dodawanie kodu GOG byłoby biznesowym seppuku. To tak w telegraficznym skrócie...
  10. A kto o zdrowych zmysłach kupuje wersję pudełkową gry, nie mając napędu optycznego? To tak, jakbym kupił cysternę oleju napędowego, wiedząc, że mam samochód na benzynę... Co do niesprawnego napędu, please - teraz cena nowego, dobrego napędu jest niższa niż cena premierowej gry na PC. Nie zapominaj również, że akurat podejśćie CDP jest tutaj raczej ukłonem w stronę graczy, a nie standardem. Trudno się pieklić o coś, co de facto jest działaniem ponad normę, nawet jeśli nie jest w pełni takie, jak sobie człowiek wymarzy. Z oboma powyższymi zgoda. I właśnie dotknąłeś clue problemu. W Polsce najprawdopodobniej cena wersji pudełkowej będzie niższa niż na zachodzie. Co by było, gdyby do wersji pudełkowej dodawali klucze na GOG? Już Ci mówię: gracze kupowaliby grę w ilościach hurtowych w Polsce, a następnie same klucze sprzedawali dalej za cenę pomiędzy ceną pudełkową w PL a ceną normalną cyfrową na zachodzie. Tacy "domorośli inwestorzy" zarobiliby krocie, czego nie można powiedzieć o CDP, które by na tym traciło, gdyż zamiast 50$ (150 zł) dostawaliby 35$ (ok. 100 zł). Jak widzisz, z czysto racjonalnego, biznesowego punktu widzenia, dodawanie kodu na GOG nie ma ABSOLUTNIE żadnego sensu. Nie wspominając o kosztach procesów sądowydh (i najpewniej karach), gdy Namco dowie się, że CDP poprzez swoje działania jawnie psuje im biznes. No proszę Cię, ile jest takich osób? Promil? Ułamek promila? Ja rozumiem, dbanie o klienta, ale nie można podejmować decyzji z uwagi na naprawdę mikroskopijną grupkę osób. Również uważam, że ten argument Vojtasa jest bzdurny, co nie zmienia faktu, że patrz dwa akapity wyżej :) Odpowiedź jest banalnie prosta, i zwie się wolumen zakupowy. Zagraniczne sklepy mogą wynegocjować niższe ceny (zmniejszenie marży wydawcy) i samemu sprzedawać taniej (zmniejszenie marży swojej), gdyż potencjalna grupa, do której promocja dotrze i potencjalna ilość zakupionych egzemplarzy jest na tyle duża, że zysk wypracują ilością, a nie ceną. Polski rynek to przy tym mikrob. W związku z tym ceny nei mogą być niższe, gdyż cena zakupu (ze względu na małą ilość potencjalnie sprzedanych kopii w porównaniu do serwisów międzynarodowych) musi być odpowiednio wysoka. Albo inaczej i prościej: aby móc negocjować niższe ceny z wydawcą, musisz mieć coś konkretnego do zaoferowania. A kiedy zagraniczny wydawca usłyszy, że planujesz uzyskać "zawrotną" ilość 10 000 sprzedanych sztuk, to raczej się roześmieje, niż potraktuje to jak kartę przetargową w negocjacjach. Tu nie ma żadnej magii ani tajemnicy, tylko podstawy biznesu. Nie znam danych sprzedażowych CDP.pl, ale jeżeli taki podział asortymentu okazuje się dla nich korzystny, to cóż, nic na to nie poradzisz. No ale rewolucji nie było, z dużej chmury mały deszcz, wszyscy to już wiemy. Po co po raz setny wałkować to samo? Żeby obrać kierunek globalny, potrzeba mieć odpowiednie środki, nie tylko finansowe, ale też logistyczne, techniczne itp. Jeśli chcieliby wejść na rynek globalny, konkurowaliby z takimi gigantami, jak choćby Steam - a raczej nie mają na to ani zaplecza technicznego, ani tym bardziej kasy. Byliby więc skazani na bycie kompletnie nikim w skali światowej. Gdyby poszli drogą, którą proponujesz, praktycznie z miejsca popełniliby natychmiastowe samobójstwo. A po co? Przecież po takim czasie wszyscy, którzy chcieli zagrać, już od dawien dawna mają grę na Steam. Myślisz, że kupiliby tylko po to, by mieć świadomość, że jest DRM Free? Mocno wątpię.
  11. Nie zrobiłem, bo to taka trochę dyskusja o niczym. Jeden prosty temat ("czy wolę, by kod był na GoG, czy na CDP.pl" - czyta kwestia preferencji) rozmydlony do fefnastu aspektów, z których żaden nie klei się z pozostałymi. Uważam, że obaj zabrnęliście w robienie gigantycznego tasiemca - a w takich wypadkach co kilka postów warto walnąć podsumowanie tego, co się ustaliło, w czym się zgadzacie a w czym nie. Inaczej robi się z tego dyskusja o kilkunastu rzeczach naraz i chyba żaden z Was nie wiedział już dokładnie, gdzie tu jest clue romowy (patrząc po postach). Ale to akurat offtop, z cyklu "porady wujcia Tencia, jak prowadzić sensowną dyskusję" ;)
  12. A ja powiem krótko: niech ten Wiedźmin 3 działa NA PREMIERĘ tak, jak powinien działać (a nie jak poprzednie części, które w miarę grywalne były po pół roku łatania). Jeśli tylko ten warunek zostanie spełniony, to niech sobie dodają kod w pudełku, do czego chcą, i tak jest to miły (i dość unikalny w skali całego rynku) dodatek, a podstawę stanowi box i płytki. A co do Waszej dyskusji o wyższości miotły nad motyką, wypowiadał się nie będę. Dla mnie istnieje tylko: BOX > Steam > GOG (w dokładnie tej kolejności). Popierdółki pokroju CDP.pl mnie nie kręcą, bo po co mi kolejne konto na kolejnym serwisie z cyfrową dystrybucją? Ale jak ktoś lubi, to niech tam kupuje, na zdrowie...
  13. Moje spostrzeżenia odnośnie Steam Controllera (i częściowo odpowiedź dla niektórych piszących powyżej): 1. Świetna precyzja. Pamiętam, ile chrzanienia się wymagało u mnie nie tylke strzelenie headshota, co w ogóle nakierowanie celownika na cel w dowolnym shooterze na padzie. Koszmar. Tutaj gość praktycznie natychmiast potrafi wycelować w głowę bez żadnego auto-aima. Jasne, nie jest to precyzja na poziomie turniejowym, ale wexmy pod uwagę, że gracze turniejowi ćwiczą po kilka godzin dziennie czasem przez lata, by taką precyzję wyrobić ;) 2. Zaskoczyła mnie niesamowita płynnośc gry w Civ 5. I znowu - precyzja. Żadnych zacinek, żadnego "dokierowywania" do celu i korygowania pozycji (jak na tradycyjnym padzie). Miód. 3. Dla nieangielszczatych - w filmie pada stwierdzenie, że będzie można pada przełączyć w tryb analogowy i ciągły, tzn wirtualne analogi albo będą działały tak jak na zwykłym padzie, albo tak jak myszka. 4. Ogólnie rzecz biorąc, działa tak, jak oczekiwałem. Jeżeli tylko cena nie będzie zaporowa (a o to się najmocniej obawiam) i jeżeli nie będzie problemów z podłączeniem do PC opartego na Windowsie, to kupuję na 100%. Natomiast jeszcze jedna sprawa. Cały czas słyszę komentarze w stylu "SteamOS będzie zaprojektowany do grania kanapowego, a nie jako normalny system". A coś takiego nigdzie, w żadnym miejscu nie zostało powiedziane. Jasne, będzie się NADAWAŁ do grania kanapowego, ale czy kosztem normalnych opcji systemowych? Tego nie wiadomo. A sam bym się chętnie dowiedział, bo planuję przesiadkę na Linuxa i nie wiem, czy czekać na SteamOS, czy przesiadać się już teraz :)
  14. Jak się to popularnie mówi: "Shut up and take my money!". Szkoda, że nie będzie to na Steam Early Acces czy coś w ten deseń, bo z miejsca bym studiu zasilił portfele zielonymi :)
  15. Vojtas, ok, ja się ze wszystkim zgadzam. Wierz mi, ja też nie jestem głupi i wiem, że dla wizerunku CDPR wymaganie Win8 do uruchomienia W3 byłoby druzgocące. Wiem też (i wierz mi, bardzo szanuję) jakie podejście do klienta prezentuje CDPR. Ale wiem też, że mają na swoim koncie taką liczbę wpadek i decyzji, co do których nikt by się nie spodziewał, że będą miały miejsce, że podchodzę do wszystkich podobnych, dwuznacznych wypowiedzi, ze sporą rezerwą. A jeśli już mówimy o firmach z mega-zaufaniem, strzelających sobie w stopy. Czy 2 lata temu powiedziałbyś, że na Blizzarda poleci taka fala hejtu, a zaufanie do nich tak drstycznie spadnie? Przecież Blizz zawsze był podawany za przykład mega-solidnej, hiper-uczciwej firmy, na której zawsze można polegać. A tu psikus, jedno Diablo 3 i stał się wrogiem publicznym numer jeden. Tak więc CDPR nie byliby pierwszymi, którzy swoimi decyzjami nagle zrażają do siebie całe masy ludzi.
  16. Podstawowa zasada przy interpretowaniu komunikatów PR-owych: NIGDY, ale to przenigdy nie uznawaj niczego za "oczywiste". Właśnie w ten sposób wydawcy/twórcy sprawiają nieraz, że klienci sami się oszukują, choć oni nic nie powiedzieli wprost. Swoją drogą, polecam książkę Marketing Gier Wideo (www.marketinggier.pl). Darmowa, wyczerpująca, i pokazująca mase podobnych tricków, stosowanych przez developerów i wydawców nagminnie.
  17. A kto napisał, że będzie można zagrać RÓWNIEŻ na Win8? Napisali, że będzie można zagrać na Win8. Ale czy "tylko", czy "również" - to pominięto milczeniem.
  18. Mam, i to całkiem spore. Jeżeli twórcy Wiedźmina 3 stwierdzą, że chcą, aby gra wykorzystywała funkcję dostępną jedynie w DX 11.2, a bez tej funkcji gra nie ruszy (bo np. całe oświetlenie będzie na niej bazowało), wtedy o graniu bez DX 11.2 (a więc tylko na Win 8) możesz zapomnieć. Krótko i na temat.
  19. Vojtas, tu nie chodzi o to, że komuś coś wypominam. Chodzi o to, że już wiele razy było tak, że wszystko miało być pięknie, ślicznie i cacy, a wyszło jak zawsze. Czasem był to efekt głupich decyzji CDPR, czasem wynik nacisku ze strony zachodniego wydawcy, whatever. Całą myślą przewodnią mojej wypowiedzi było w założeniu to, że w tej branży niczego nie można być pewnym. Wiele rzeczy się zmienia, wiele jest pdoejmowanych, wydawałoby się, kuriozalnych decyzji. Mówisz, że decyzja o pełnym przejściu byłab y samobójstwem dla CDPR? Możliwe. A zobacz, jak wyglądała sprawa z XboxONE - każdy ROZSĄDNY człowiek przewidziałby, jakim shitstormem się skończy ujawnienie takiej masy antyuserowych informacji w jednym czasie. Można by pomyśleć, że MS to wielka firma i wie, co robi. A jednak, zrobili coś, co było PR-owym samobójstwem. Wniosek z powyższego taki, że sam fakt, że coś wydaje się nie logiczne, nie mówi nam, że tego NIE BĘDZIE. Ta branża nie jest logiczna. Dlatego popóki ludzie z CDPR nie powiedzią wprost: "Do grania w Wiedźmina 3 NIE BĘDZIE wymagany Windows 8", nie mam zamiaru z góry zakładać (jak co niektórzy), że tak nie będzie. Po prostu jestem jednak w tej branży zbyt doświadczony, by uznawać coś na podstawie (teoretycznie) logiki.
  20. Słowo klucz: obecnie. Co w PR-owym żargonie oznacza tyle, co: "na razie się nie martwcie, śpijcie spokojnie, ale nikt nie mówi, że jutro nam się nie odmieni". Czyli w zasadzie potwierdzają to, co mówię - teraz niczego takiego nie powiedzieli, ale też nie stwierdzili jasno, że NIE BĘDZIE.
  21. Nie chcę Ci Vojtas wypominać, ale podobna rozmowa miała między nami miejsce gdzieś przed premierą W2. Mówiłem, że obawiam się, że będą znowu jazdy na premierę kolekcjonerki - broniłeś CDPR jak lew. Że przecież wyciągnęli wnioski, że to "tylko drobny pliczek". Jak było, wszyscy wiemy. Dalej, mówiłem przy newsach odnośnie W2, że nie powiedzieli wprost, że nie będzie DRM. Znowu, własną piersią zasłaniałeś, że przecież skoro nie chcą, to nie będzie. Jak było - wiemy. Dalej, przy W2 nabijałem się, że ciekawe, ile "wersji rozszerzonych" powstanie, zanim wyeliminują tony błędów. Oponowałeś. Też wiemy jak było. Więc wybacz, ale nauczyłem się, że często wydawałoby się, zdrowy rozsądek, nie jest najlepszym miernikiem tego, czy coś zostanie, czy nie zostanie wprowadzone. Ale swoje stanowisko podsumowałbym najwyżej określeniem: "Z rezerwą". Niczego nie przesądzam, ale też daleki jestem do zaufania, bo to CDPR nadszarpnęło wielokrotnie , jakkolwiek bym ich lubił i cenił.
  22. UP: Ja nie sieję paniki, ani nie twierdzę, że będzie wymóg W8. Stwierdzam tylko, że w wypowiedzi NIGDZIE nie padło, że W8 NIE będzie wymagany. A nieco tą branżę już znam, przez te paręnaście lat widziałem już wiele - stąd wiem, że dopóki ktoś jasno i kategorycznie nie stwierdzi "NIE BĘDZIE" (a czasem nawet i wtedy, bo takie przypadki też były...) to niczego nie można być pewnym na 100%. Natomiast co do komentarzy w stylu "Oni nie są głupi, nie okroją sobie grupy klientów". Ciekaw jestem, jak by zareagowali, jakby MS sypnął kasą, aby gra byłą tylko na W8. Dla obydwu stron byłoby to opłacalne. Ciekawe, czy wtedy CDPR by stali twardo przy swojej polityce "dla dobra ludu", czy połakomili się na pewny (i zapewne niemały) zarobek. I zaznaczę: NIE twierdzę, że tak było, jest czy będzie. Mówię tylko, że niczego nie można być pewnym, a już na pewno nie w przypadku CDPR, które wpadek i "nie do końca trafnych tez" ma na swoim koncie całą masę.
  23. No właśnie on przeczytał ze zrozumieniem. Napisane jest "NA TĘ CHWILĘ nie planujemy". Czyli nikt nie powiedział, że NIE BĘDZIE. A co będzie, jeśli Wiedźmin 3 będzie obsługiwał funkcje DX 11.2? Cóż, to zależy - jeśli będzie to opcjonalne do włączenia, to nic. Jeśli z kolei stwierdzą, że bez tego gra nie ruszy, to tylko i wyłącznie Windows 8. A znając CDPR i ich częste słowne gierki (tak samo, jak "nie chcieli DRM w Wiedźminie 2", co nie oznaczało, że go miało nie być) wcale bym taki spokojny nie był...
  24. Tenebrael

    Magazyn Gramy! debiutuje na rynku

    Wstęp jest całkowicie wolny, a zaproszenie mają wszyscy - tak więc wpadać tłumnie i rezerwować piątkowy wieczór :)
  25. Tenebrael

    Magazyn Gramy! debiutuje na rynku

    Oficjalnie 20-go września. Nieoficjalnie - w niektórych salonach może się pojawić już jutro :) (nie mam dokładnych danych, ale strzelam, że będą to sklepy typu Empik, jutro po robocie się tam przejadę i jeśli będzie, to dam znać :) )