Zajanski

Gramowicz(ka)
  • Zawartość

    1757
  • Dołączył

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Zajanski

  1. Patrz wyżej - masz tutaj oczywiście pełną rację. Ale ja jeszcze nie słyszałem o krytyku, który by piał z zachwytu przy Zmierzchu filmowym albo ksiązkowym. A Mass Effect 3 czy inne CoDy od razu dostają od nich "dziesiątki". Kto walczył, ten walczył. Ja byłem hipsterem zanim to było mainstreamowe. Dopóki tandeta pozostaje na jakimś tam marginesie ("guilty pleasure" itd.) to nie ma problemu - nawet jeśli to jest popularne. W końcu nie każdy musi czytać tylko "ambitne" książki, oglądać tylko "dobre" filmy to i nie trzeba grać tylko w wartościowe gry. Tylko że te tandetne gry są tytułami sztandarowymi i to nie tylko ze względu na swoją popularność. Nie o takie gry walczyłem. xD Cóż, pisałem o swoim zdaniu na ten temat już ze sto razy więc kończę się już produkować, bo to zapewne nudne dla rozmówców, osób postronnych, ale przede wszystkim dla mnie samego. ;0
  2. No więc widzisz, różnica polega na tym, że literatura sama się reguluje wyśmiewając szmirowate pozycje (choć i tak są popularne), a w przypadku gier im większy i mniej wymagający gniot, tym lepsze zyska oceny od bezkrytyków. ;0
  3. I to jest właśnie ta smutna prawda o graczach. Kiedyś istniała nadzieja, że z gier zrobi się sensowna dziedzina kultury, a stan dzisiejszy pokazuje, że największą popularnością cieszą się gry, które zawstydziłyby najbardziej szmirowate produkcje Hollywoodu. No ale mówi się trudno i żyje dalej.
  4. Akurat po tę konkretną grę raczej nie sięgnę, ale dobrze widzieć, że modderzy się rozwijają. Właściwie to takie oddolne inicjatywy są chyba jedyną nadzieją dla branży - nierzadko modderzy potrafią najzwyczajniej w świecie ponaprawiać popsute gry, na które wyrzucono miliony dolarów. Tym lepiej, że potrafią się usamodzielnić.
  5. Podejrzewam, że ogólnie, bo nie widzę powodu, żeby sądzić, że brytyjski rynek odbiega jakoś szczególnie od innych (może za wyjątkiem Japonii i tego typu przypadków). Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na to, że wiele gier też najzwyczajniej w świecie nie sprzedaje się na Amazonie. Niemniej, lista i tak jest IMO zatrważająca. ;0
  6. Ta lista pokazuje smutną prawdę o graczach xD
  7. Bzdura i potwarz! Tamten news był tylko o tym, że będzie 500k, a ten jest o tym że będzie 500k i nie można odzyskać postaci więc jest to jak najbardziej materiał godny nowego newsa o zacnej grze GTAV. Czy tam GTA Online.
  8. Zajanski

    Kłopoty The Wolf Among Us: Episode One

    I my mamy się zgadzać z nimi, bo większość ma taki gust? Oczywiście nie, ponieważ to że większość się na coś zgodza nie oznacza ani tego, że to coś jest lepsze i trzeba się z tym zgadzać ani tego, że to coś jest gorsze i trzeba to tępić. To po prostu oznacza, że większość się na to zgadza i nic więcej. Oderwanie praktyki od strefy normatywnej to najlepszy sposób na pomnożenie wszelkich patologii. Poza tym ty próbujesz usprawiedliwiać, co sam przyznałeś, więc sam wkroczyłeś w strefę normatywną. Co nie znaczy, że należy się zgadzać na zdzierstwo i jeszcze próbować ich usprawiedliwiać tym, że skoro im się opłaca, to mogą. A ideologia którą szerzysz ("jeśli większość się zgadza, to jest ok") mocno się temu przysługuje. Na razie to ty sobie co najwyżej wyobraziłeś, że ja sobie coś takiego wyobrażam. ;0 Sam się generalnie nie dokładam do tego zbydlęcenia i to mi wystarczy, żeby być zadowolonym. No, okazjonalnie może napiszę jakiś narzekający post na forum, ale to tyle. Żaden ze mnie bojownik, który by chciał zmieniać świat. Kończę OT, bo tu nie wolno, poważny błąd, i przyjdzie zły Wojman albo jakiś inny Hellmut i mnie zje.
  9. Moim zdaniem niesłusznie, nie dość że narzekanie ma wartość terapeutyczną, to jeszcze pozwala ludziom zakomunikować pewne problemy. Jak niby ludzie mają "wyjść na ulicę" (w tym wypadku byłby to pewnie bojkot), dopóki przedtem nie uzgodnią, co im się niepodoba i co faktycznie zasługuje na tępienie? Jasne że spora część tego narzekania jest niesłuszna, ale świat w którym ludzie nie narzekają to jakieś obrzydliwe muminkowo, w którym przejdzie każdy przekręt, bo nikt nie będzie mógł się mu skutecznie przeciwstawić - skoro nawet nie mógł zakomunikować, że coś mu się nie podobało i dogadać się z innymi. Narzekanie FTW.
  10. Zajanski

    Kłopoty The Wolf Among Us: Episode One

    A skąd założenie, że większość ma rację z tego tylko tytułu, że jest większością? Chryste, gdyby przyjąć twój światopogląd, to nagle by się okazało, że najlepszą muzyką jest Lady Gaga, najlepszą książką 50 Twarzy Greya, a najlepszą grą CoD. Nie myli ci się przypadkiem praktyka z tym jak powinno być? Opłaca się okradać ludzi (o ile nie dasz się złapać), czasami pewnie opłaca się zabić, często opłaca się oszukiwać. Ale tego nie należy robić, bo to be. A sam fakt, że to się opłaca nie usprawiedliwia w żadnej mierze robienia tego czegoś. Przykłady skrajne po to, żeby uzmysłowić, że takie rozumowanie jest do kitu, a nie po to, żeby przyrównywać DRM do zabójstw, rzecz jasna. Ja akurat nie mam aspiracji czegokolwiek zmieniać (choć bym się nie obraził, gdyby się zmieniło), tak sobie tylko gadam dla rozrywki i zabicia czasu. Zabawne, że zbroja dla konia tak ludzi drażniła, bo przecież ona nie była i tak nikomu do szczęścia potrzebna, to co ludziom przeszkadzało to DLC? O wiele większym problemem są DLC zawierające content wycięty z gry, bez którego produkt jest niepełny.
  11. Kwestią kluczową jest to, jakiego to rodzaju content. Gra nie jest "za darmo", tylko każdy kto ma "oryginał" już za nią zapłacił i najzwyczajniej w świecie należą mu się za tę cenę poprawki. Sam stanowiska w tej konkretnej sprawie nie zajmuję, ale IMO głupio jest odrzucać wszystkie "narzekania" jako roszczeniowe. Istnieją DLC warte swojej ceny, a istnieją DLC które są faktycznie wycięte z gry, albo powinny tam być od samego początku. Kwestia dyskusyjna, jak jest w tym przypadku.
  12. Zajanski

    Kłopoty The Wolf Among Us: Episode One

    A co mnie obchodzi, co inni kupują? Części to nie przeszkadza, nie mój interes. Inni pewnie się zawiedli (sam kupiłem i się zawiodłem - więcej już się na nowe produkcje Blizzarda nie nabiorę), ale ostatecznie wypowiadam się tylko za siebie, a reszta niech sobie robi co chce. Niemniej, warto sobie oczywiście zdawać sprawę, co się finansuje kupując takie D3. Po twoich postach mam często wrażenie, że ty uważasz rynkowe powodzenie jakiejś praktyki za argument, który by ją usprawiedliwiał, a to jakaś totalna bzdura.
  13. Zajanski

    Kłopoty The Wolf Among Us: Episode One

    Wiesz, tu nie chodzi o same gry, tylko o firmę i praktyki, które stosuje. Owszem, jak napisałem, byłbym w stanie to znieść, gdybym miał przekonanie, że to faktycznie są dobre, ale na razie go nie mam (choć może i faktycznie są dobre). Skoro mam do wyboru przekonać się o tym, czy gra od firmy A niezaliczającej takich wpadek jest dobra, albo czy gra od firmy B zaliczającej takie wpadki jest dobra, to oczywiście wybieram grę firmy A i omijam grę firmy B. Tyle miałem na myśli w swoim pierwszym poście.
  14. Zajanski

    Kłopoty The Wolf Among Us: Episode One

    Równie dobrze mogę napisać, że ty popierając takie firmy pozbawisz się przyjemności korzystania z pełnowartościowych produktów. W każdej innej dziedzinie jest jasne, że jeśli coś kupujesz, to powinieneś móc z tego korzystać w momencie gdy to stanie się tylko dostępne. Jedynie gry komputerowe mają tak, że wciska się tu jakieś DRMy które czasami uczciwym graczom (bo przecież nie piratom) uniemożliwiają korzystanie z produktu przez ileś tam dni. I jeszcze gracze są gotowi stanąć murem za takimi developerami. Można się więc spodziewać, że będzie takich numerów coraz więcej, skoro klienci nie wyrażają sprzeciwu poza okazjonalnym narzekaniem na forach. Wolę sobie pograć w "świetne" tytuły, od firm, które nie stosują takich praktyk (lub przynajmniej potrafią je kontrolować), albo w starsze gry. W ostateczności mogę sobie radzić też i bez gier, ale nie zamierzam dokładać "swojej cegiełki" do tego co się współcześnie dzieje z grami. A czy ja powiedziałem cokolwiek o tych grach, albo o ich jakości? Nie przypominam sobie. Nie mam ochoty na zapoznawanie się z tymi grami, skoro firma stosuje takie praktyki. Może i są dobre. Tylko po co marnować czas na to, żeby się o tym dowiedzieć, skoro istnieje masa innych gier do poznania, w które można sobie pograć od premiery, a także masa innych rzeczy, które można robić zamiast denerwowania się, że nie możesz włączyć gry, za którą zapłaciłeś?
  15. Zajanski

    Farming Simulator 2013 - Recenzja

    Zgadzam się w pełni - wystarczy zobaczyć, że autorem jest Pan Robert i od razu wiemy, że to będzie dobry tekst.
  16. Zajanski

    Sprzedaż komputerów nadal spada

    Możesz sobie czytać między wierszami jak chcesz, ale w rzeczywistości ja po prostu wyśmiewam zarozumialstwo i arogancję, jakie bez przerwy się pojawiają ze strony osób "znających się na komputerach" na tym forum. Teraz jeszcze dodatkowo wyśmieję wasze przewrażliwienie, które okazujecie za każdym razem, kiedy ktoś podważy... nie, kiedy sobie wyobrazicie, że ktoś podważył wasze kompetencje w dziedzinie KOMPUTERÓW. Wyśmiewam - OHOHO. (i kończę OT)
  17. Zajanski

    Sprzedaż komputerów nadal spada

    Podobne rzeczy mówią wszyscy inni eksperci z tego forum i zazwyczaj dodają na koniec "zaufaj mi", "wiem co mówię" albo coś innego w tym stylu.
  18. Zajanski

    Sprzedaż komputerów nadal spada

    Na "kompach" to wszyscy się znają na tym forum i mamy co i rusz kłótnie takich ekspertów. Nie żeby mi to przeszkadzało, bo dla osoby postronnej to całkiem zabawne.
  19. Zajanski

    Kłopoty The Wolf Among Us: Episode One

    Oczywiście masz rację, ale ja najzwyczajniej w świecie wolałbym uniknąć finansowania firmy, która stosuje takie praktyki. Nawet poprzez kupowanie ich "starych" gier, w których tego nie było. Gotów jestem wybaczyć DRMy grom, co do których mam przekonanie, że są dobre (co nie znaczy, że to popieram). Tutaj jednak takiego przekonania nie mam, bo jak już wspomniałem, nie wiem nawet co to za gry.
  20. Zajanski

    Kłopoty The Wolf Among Us: Episode One

    A co to masz do rzeczy? Stare gry Bioware''u były dobre, więc nie przesadzajmy z krytyką Mass Effect 3. Nie mam pojęcia jakie były stare gry Telltale, ale z tego co wyczytuję w newsie, to ich "nowe" gry są niegrywalne z powodu zamordystycznego DRMu, którego w ogóle w normalnej grze nie powinno być. Do gazu.
  21. Zajanski

    Kłopoty The Wolf Among Us: Episode One

    Dzięki za info, wcześniej nawet o nich nie słyszałem, ale teraz wiem, że ich gry warto omijać.
  22. Polemizowałbym nawet z tym, że tam każdy w coś wierzy. Ale nie muszę, ponieważ nie każda wiara jest teizmem. Gotów byłbym natomiast zgodzić się co do tego, że nie ma ludzi mądrych w okopach. Rozsądek polega nie na tym, że jesteś bez uczuć, tylko na tym, że zdajesz sobie sprawę gdzie są uczucia, a gdzie fakty i odrózniasz jedno od drugiego. Jeśli ktoś nie wierzy w bogów (a więc jest ateistą) i jednocześnie ma nadzieję, że ktoś tam dostapi zbawienia bo "muh feels", to jest to osoba wyjątkowo nierozsądka. Lekko mówiąc. Popieram liberalizm w ogóle i sprzeciwiam się sztucznemu podziałowi na "liberalizm gospodarczy" i "liberalizm społeczny". Ależ zasady i normy jak najbardziej stanowią ograniczenie wolności - i to właściwie z definicji. Kwestią kluczową jest to, żeby to ograniczenie było po pierwsze sensowne, a po drugie minimalne. A co to niby znaczy "wolność od idiotów"? Że idioci powinni przestać istnieć? Nie wystarczy ci wolność od ingerencji idiotów w twoje życie? A przyznasz chociaż, że masz więcej wolności od pracownika w chińskiej fabryce, czy nie, bo to całkowicie niewymierne? Co sobie inni robią ze swoim życiem, to nie mój interes. Mam prawo krytykować, ale nie mam prawa postulować zakazów i nakazów. Jeśli cywilizacja się popsuje, to trudno. Może nawet uronię łzę. Ale są także i inne cywilizacje. Ludzkość sama się ureguluje. Ja już się ucze skośnych języków. A ty? ;0 @up; Szybkie wyszukiwanie w Google powiedziało mi, że "sofistyka" jest jak najbardziej poprawna.
  23. Ech ja na miejscu kolegi bym się obraził za taką sugestię xD
  24. Gwoli ścisłości to chodzi raczej o to, że wstyd że się o nim wypowiada tak jakby go znał (podrzędny twórca, mało popularny itp.), podczas gdy w rzeczywistości go nie zna.