DesCorax

Gramowicz(ka)
  • Zawartość

    25
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O DesCorax

  • Ranga
    Robotnik
  1. No i co z tego? Wszystko "przewala się" w konkretnym kontekście. Na przykład tutaj ktoś narzekał na to, że wydawany jest patch nie uwzględniający rozjeżdżającej się mechaniki. Robiłem "co"? ;> Ja do dyskusji włączyłem się dopiero w poprzednim poście. Wcześniej zrobiłem tylko ogólnikową uwagę nie mieszając się w toczący się swoim torem spór. Ring5 odniósł się do niego bardziej bezpośrednio. Ciekawe, czy napisanie równie merytorycznego jak mój pierwszy post (przypominam, nie będącego głosem w rozmowie) "GOTY!!!11!" albo "NO NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NO" ściągnęłoby na mnie słuszne gromy potępienia hipokryzji przez użytkownika Daelor. ;>
  2. Czy naprawdę jest sens wałkować ten temat tylko dlatego, że przemoc nie podoba się komuś zasłużonemu w branży a nie dziennikarzom Fox News? Usuwanie przemocy z gier? A niby dlaczego, po co? Nawet ta najbardziej irracjonalna, nieposiadająca żadnego uzasadnienia przemoc nikomu stabilnemu psychicznie nie szkodzi. A dostęp do gier w ich wypadku powinien być ograniczony przez opiekuna na przykład, a nie sklepy czy producentów. To jak zakazywanie produkowania noży bo małoletnie dziecko może nieopatrznie się nim pociąć. Nie posiadająca uzasadnienia przemoc w grze to jak oglądanie slashera albo Opowieści z krypty. Że nie rozwija? Nie taki ma cel. Dla mnie dużo poważniejszym problemem jest wykorzystywanie gier i ich uniwersów jako wehikułów polityczno-ideowych w prymitywny sposób, choć i sam pomysł jest w większości wypadków poroniony. W Call of Duty nawet przekomiczne dialogi ociekają tanią, bogoojczyźnianą sztampą do granic możliwości, a w takim Assassin''s Creed kapitalizm został wymyślony przez Templariuszy by uciskać ciemne masy i wielkie umysły, jak altruistycznego Teslę okradzionego przez podłego templariusza Edisona z patentów mogących zrewolucjonizować przemysł. Ba, w tej wersji historii nawet bolszewicy byli spoko, a rosyjski odłam asasynów polował na zacofanych "białych" oraz psychopatycznego cara. Klasycznie już - asasyni "utracili kontrolę" na jakiś czas przed największymi zbrodniami komunistów mającymi skompromitować ruch, oczywiście na rzecz kogo? ;) @Olamagato >Ludzie jako cywilizacja bardzo wiele zrobili, żeby przestać z publicznych egzekucji czy z walk gladiatorów robić prymitywną zabawę. Bo taka jest prawda. Bawienie się okrucieństwem, które dzisiaj jest obecne w niemal każdej grze, to nie rozwój, ale cywilizacyjne cofanie się. Może potępmy przy okazji przekraczanie prędkości w Need for Speed? Bo ciche zezwolenie to sposób na uczenie naszych pociech nieprzestrzegania przepisów, a poza tym jest to niekulturalne i szczeniackie. Do argumentu o "niektórzy uzasadniają to realizmem" odnosił się nie będę, bo nie widziałem jeszcze nikogo poważnego, kto odwoływałby się do "realizmu". Co najwyżej IMMERSJI.
  3. Szczerze mówiąc, trochę (a raczej KOMPLETNIE) nie rozumiem tej dziwnej motywacji pchającej ludzi do pisania postów, które niczego nie wnoszą do dyskusji. Dziwi cię, że ktoś w ogóle ośmiela się porównać gry z tej samej serii? TO DWIE RÓŻNE GRY NO JAK ŚMIECIE!1!1 CO TO W OGÓLE ZA POMYSŁ ŻEBY OCENIAĆ GRĘ PRZEZ PRYZMAT ZMIANY MECHANIKI W NASTĘPNYCH CZĘŚCIACH???/? Piszesz, że "najlepsza jest ta, która nam odpowiada". Pomiająjąc już coelhowskie oczywistości, warto się nad tym głupim argumentem zastanowić w kontekście samej idei pisania recenzji. No bo po co? Czemu mają służyć? Jedni lubią pomarańcze a drudzy jak im nogi śmierdzą. Zamykanie ust krytykom typowym "nie lubisz, to się nie odzywaj".
  4. Pozwolę się wtrącić: no i? Nie zgadza się z tobą, ale wykazywał co innego, niż mu imputujesz. To naprawdę trudne do zrozumienia? Spoko. I co z tego wynika? Przecież nikt nie postulował prawnego narzucenia obowiązku sprzedawania czegokolwiek po niższej cenie. Nacisk opinii publicznej (konsumentów) właśnie tym różni od aparatu państwowego, że dochodzi swojego samodzielnie i poprzez uświadomienie sprzedawcy błędu w jego polityce handlowej. To jest właśnie normalny, zdrowy kapitalizm napędzany świadomą konsumpcją, nie konsumpcją bezmyślną. Wszystko było w porządku do tego punktu: To już tylko naiwna asumpcja, nie posiadająca żadnego oparcia w regule. Korporacje nie limitują kopii dostępnych na rynku na podstawie widzimisię, tylko badań rynku i prognoz. Nikt odgórnie nie narzuca żadnej zamkniętej, określonej liczby. Szczególnie w sytuacji, gdy mówimy o kluczach a nie kopiach fizycznych. Proszę o empiryczny dowód na poparcie twojego argumentu najlepiej w postaci bezpośrednich obserwacji rynku opartych o dane statystyczne lub analogię wywiązaną z tego rozumowania na rynku innych produktów. Nie wiem, skąd wzięło się twoje przekonanie nt. cen produktów ograniczone do UE. W Norwegii nienależącej do UE Diablo kosztuje 395 koron norweskich, czyli 53 euro. Na Węgrzech 1200 HUF, czyli 40 euro. Z kolei ceny na Amazonie osiągnęły poziom 59£, co daje nam sumę oscylującą wokół 116 euro. Węgry i GB należą do Unii, prawda? W porządku, a czym się tak w zasadzie zajmujesz i dlaczego nie przedstawiłeś konkretnych danych, skoro odwołujesz się do nieznanej nam metodologii? To powinno być dla ciebie proste. Po pierwsze, ja w jego poście nie widzę żadnej frustracji, a ty sobie coś zaczynasz dopowiadać. Po drugie, twoje pytanie ma się nijak do omawianego tematu. Sprawa jest banalna - nie można zmieniać warunków umowy już po jej zawarciu bez zgody obu stron. Nie można ograniczać ludzi, którzy zakupili rosyjski klucz już po tym, jak zakupili go na starych warunkach. Proste, prawda? Wiem, ze się z tym zgadzasz, więc być może nie rozumiem kontekstu tego pytania. Jaki miało cel, poważny sens? "Fakt, generalizuję, ale dlatego, że generalizuję". To, że jesteśmy Polakami jeszcze za wiele nie implikuje. Twoje uwagi to zbywanie przeciwnika odwołaniem do generalizowania. Jak wyżej: proszę o konkrety, czyli więcej, niż argument opisowy którego wartość trudno jest sprawdzić bez dowodów pokrywających się z tezą.
  5. Mam niezłą bekę czytając wypowiedzi zapłakanych fanbojów Blizzware nt. podłych cziteruf i bociarzy, co to psujo rozgrywkę normalnym ludziom ;( i w ogóle zero tolerancji. Nawet im przez główkę nie przyjdzie, że ich nudne "BUHUHUHU DRM JEST POTRZEBNE NIE CHCESZ NIE KUPUJ" nabrzmiało kompromitacją i nabrało pysznego smaku ich łez oraz potu wylanego na marne w obronie Blizzarda parę dobrych tygodni temu. ;>
  6. W szóstkę jeszcze nie miałem okazji zagrać, ale słyszałem, że to porażka na miarę czwórki. Wnioskuję więc, że WOG i HoMM V + TotE wciąż pozostają niezagrożone. Smutne, że ostatnio wyszło tak wiele nowych części tak wielu dobrych marek (bądź mają wyjść niebawem), a autorzy stoją okrakiem między masówką a próbą przyciągnięcia starych fanów. Prawdziwa lawina zaczęła się od ostatniego Resident Evil i Splinter Cella, później fala pochłonęła coraz więcej tytułów. Niewyobrażalnie przehajpowane Diablo, pierwszy zrujnowany Hitman w serii, wykastrowany Mass Effect, wyprany z noirowego klimatu Max Payne... zobaczymy, co jeszcze dołączy do tego grona. Oczywiście nie wszystkie z wymienionych gier są, będą lub były złe. Być może się mylę i to wszystko zaczęło się dużo wcześniej, a ja połykając nowe, świetne tytuły przez ostatnie lata ten moment przegapiłem.
  7. Ale to przecież nie było takie trudne do zmienienia przy jednoczesnym pozostaniu przy starej metodzie, geez. Reset skilli za pieniądze, to wszystko, co należało wprowadzić. Kupując Diablo miałem nadzieję na hack''n''slash, a nie arcade''ową sieczkę. A zmiana stylu prowadzenia postaci możliwa jest tylko na najwyższych poziomach - gra jest orżnięta z możliwości budowania własnej postaci, dlatego musisz mulić do czasu, gdy łaskawie pozwoli ci się odblokować nowy skill. Nie czuję się z tego akurat powodu oszukany, bo wiedziałem, co kupuję, ale nie sądziłem że wynik będzie tak tragicznie nużący. Arenowe PvP też nie napawa optymizmem. Po krótkotrwałej euforii zrozumiałem, że nowe Diablo to jakiś kolorowy potworek nieprzystający poziomem do dwójki. Rozczarowanie jest niestety niewspółmierne do faktycznego poziomu produkcji, bo hype był niesamowity i to on stanowić będzie punkt oparcia wielu opinii, czasem mimowolnie.
  8. Beka. Po ME3 nawet EAware''owych fanbojów szlag trafił, to nie zdarza się często. Zastanawia mnie tylko, po jaką cholerę im jeszcze więcej opinii pryszczatych, skoro "trójka" była robiona właśnie według podobnego schematu. Rzeczowa krytyka była zalewana potokami łez fanów tanich bioware''owskich romansideł, a bezczelni tfurcy i moderatorzy prześcigali się w atakowaniu użytkowników niezadowolonych z nowego kierunku. Z czasem w szeregach zapanował taki popłoch, że po odejściu oryginalnego anioła stróża serii scenariusz wyglądał jak mokry sen nastolatka bez podstawowych zdolności pisarskich. Tylu dziur w historii i uniwersum żadnej z bioware''owskich gier jeszcze nie było, nawet omawiany w artykule Dragon Age II nie może się równać z ME 3 pod tym względem... :)
  9. Odkopuję temat. ;P Mam problem związany z postępem rozwoju skilli. Pasek rozwoju combat magic stanął na 87% procent i ani drgnie. Mam 31 poziom, mój pomocnik również, a mimo to osiągnął już 30 proficiency w melee. Jednak podobnie, jak ja - nagle przestał się rozwijać. Używam Hotfix Mod i KohlBeast Mod, nie mam zainstalowanego dodatku. Gra spatchowana do 2.2.
  10. Szkoda "zmarnowanej" premiery. Nie zapowiadało się na nową jakość, ale solidny produkt nad którym będzie można trochę posiedzieć. Na nieszczęście twórców ostatnio pojawiło się dużo o wiele bardziej przyciągających nowości, więc wątpię, żeby gra doczekała się wielkiej rzeszy fanów.
  11. No nie wiem, nie wiem... pierwsza część mnie zniszczyła, przechodziłem ją około 4 razy. Druga zrezygnowała z ciężkiego klimatu noir podlanego zemstą na rzecz noirowego romansidła, a te mnie nudzą i denerwują. Trójka zapowiadała się na początku katastrofalnie, z czasem się jednak do niej przekonałem, a po zobaczeniu bullet time w multi opadła mi szczęka. Pożyjemy, zobaczymy. Poczekam na opinie wiarygodnych dla mnie graczy.
  12. Internetowa napinka i powszechność mentalnych dzieciaków w multi to chyba główne powody, dla których po prostu w to nie gram. Pewne osiągi miałem w UT, Diablo i standardowym warcraftowym łupaniu (nie żadne DOTA et cetera), ale było to jeszcze w czasach, gdy dzieci z Polski nie miały tak szerokiego dostępu do internetu. Oczywiście nie tylko te polskie są okropne - dziś przechodzą mnie ciarki gdy pomyślę, jak wygląda BF3, a jakie miałem co do niego nadzieje swojego czasu. Ostatni raz miałem frajdę grając w Tribes, ale było to zanim stało się o nim naprawdę głośno. Dodam tylko, że przed nowym Tribes ostatnią grą w jaką miałem okazję bawić się przez internet były otwarte betatesty MMORPGa (Redemption się chyba zwał), który zresztą już padł... a po tym, jak Shadowbane również zakończyło swój żywot a ja znudziłem się Ragnarokiem, nie pozostało dla mnie zbyt wiele tytułów wartych sprawdzenia.
  13. DesCorax

    Artykuł: Marketingowe mantry

    Dwie uwagi: EAware nie słuchało się swoich fanów, tylko fanbojów i nastoletnich pisarzy sex fanfiction. A fanboje z radością przyklaskiwali każdemu idiotycznemu pomysłowi, uparcie twierdząc, że erpegowość ME została w pełni zachowana od początku do końca, a wizja artystyczna jest spójna. "Ogłosimy jak skończymy" równie często była wykorzystywana przez id Software i dziwię się, że nazwa ta nie pojawiła się w artykule. ;P
  14. Hue, hue, to już wiemy, dlaczego Bethesda tak bardzo chciała ukręcić łeb folałtowemu MMO. Jak skok na kasę nie wypali, mają jeszcze jednego asa w zanadrzu. Szczerze wspólczuję starym fanom TESa. Ta okrawywana z gry na grę seria skończy jako MMO służące wyciskaniu ostatnich soków z naiwniaków. Tym razem nikt nie wykombinuje odpowiednika script extendera a Bethesda nie wypuści toolsetu, więc mody nie uratują już sp...nej doszczętnie mechaniki. Porażka na miarę TORtanica, hulającego zresztą na tym samym silniczku. Naprawdę, HERO ENGINE? Czy oni STARAJĄ SIĘ, żeby wszystko maksymalnie pogrążyć?
  15. Zapowiada się bardzo przeciętnie, trochę niemrawo wręcz. Faktycznie, skojarzenia z Necrovision cisną się na usta - gra miała duży potencjał porównywalny do Painkillera (a może nawet i większy? Pierwsza wojna światowa nie była wcześniej specjalnie eksploatowana, a walka na bagnety zapowiadała się ciekawie), ale twórcy nie potrafili go zagospodarować. Niemniej życzę sukcesu.