sylwasss

Forum umiera? - może czas na zmiany

108 postów w tym temacie

Halo halo, po około dwóch latach w końcu dałem radę się zalogować na swoje konto. Przeglądałem stare posty, patrzyłem na to, czym żyło forum w latach 2014-2015, przypomniałem sobie niektóre osoby. I uznałem, że warto podzielić się historią swego życia po gramie paroma spostrzeżeniami z tamtego okresu.

Weteranem forum nigdy nie byłem, działałem na GSach i to tam poznałem masę ludzi. Jeden jest moim przyjacielem do dzisiaj (tutaj znany był jako skyline20), z kilkoma mam kontakt lepszy bądź gorszy. Do paru osób się zraziłem, czy to na Twitterze, czy na FB, ale cóż, każdy ma prawo do swoich poglądów. Smutno trochę prawie nie widzieć znajomych nicków na forum, przykro też się patrzy na topki GSowe, gdzie większość osób była online pół roku temu albo i więcej. W dalszym ciągu sądzę, że szansę na utrzymanie stałego community zaprzepaszczono mniej więcej w okresie, w którym społeczność zaczęła wręcz żądać nowych Gramsajtów. Zawsze to jakieś medium motywujące do powracania, coś, co po prostu przyciąga. 

Nie było mnie na forum przed 2013, tak więc ciężko jest mi powiedzieć jak to wyglądało wcześniej. Najnowszej historii (2017-2018) też nie znam, bo zwyczajnie straciłem zainteresowanie całą branżą grową. Mogę tylko powiedzieć tyle, że gdy przychodziłem, forum było naprawdę aktywne i nie jestem w stanie wymienić wszystkich userów, z którymi dyskutowałem, nie przywołam też większości autorów z GSów, bo było ich zwyczajnie bardzo dużo. W pewnym momencie jednak coś pękło i forum nieco przyspieszyło swój marsz w kierunku przepaści. Co było tego powodem? Nie wiem, można tylko gdybać. Faktem jest jednak, jak już wspominali przedmówcy, że ogólnie cały ogólny koncept forum jako miejsca do dyskusji nie stoi już tak mocno jak kiedyś ze względu na grupy FB czy inne social media. To przykre, ale prawdziwe. No i, z całym szacunkiem, ale gram.pl jako strona też zwyczajnie nie ma już nic ciekawego do zaoferowania. 

Pozdrawiam wszystkich tych, którzy jakimś cudem mnie pamiętają i z którymi miałem okazję rozmawiać. Koniec końców gram.pl było pierwszym miejscem, gdzie publikowałem teksty i tak naprawdę jedyną stroną grową, na jaką regularnie zaglądałem. Do zobaczenia ludziska, może gdzieś kiedyś na siebie jeszcze trafimy, świat jest mały i niejednokrotnie miałem okazję się o tym przekonać. Czołem! (jeśli nie zapomnę o tym topicu to z chęcią jeszcze wymienię się poglądami). 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, JR_N7 napisał:

W dalszym ciągu sądzę, że szansę na utrzymanie stałego community zaprzepaszczono mniej więcej w okresie, w którym społeczność zaczęła wręcz żądać nowych Gramsajtów. Zawsze to jakieś medium motywujące do powracania, coś, co po prostu przyciąga. 

Mogę powiedzieć tylko, że z Twojej perspektywy tak to faktycznie może wyglądać. Prawda jest trochę inna, nieco bardziej złożona, może nawet jeszcze bardziej bolesna.

Sm pomysł odświeżenia gramsajtów oraz ich projekt nie był zły. Wręcz przeciwnie - był naprawdę dobry. W międzyczasie jednak zmieniło się bardzo dużo. Rotacja redaktorów naczelnych, część gramowej ekipy odeszła, więc właściwie trudno było mówić konkretnie o tych zmianach. Nadal myślę, że mimo wszystko największym katalizatorem takiej sytuacji od strony społecznościowej było gruntowne przerobienie forum i wejście Disqusa, który sam w sobie złym silnikiem nie jest... jeśli się odpowiednio go wprowadzi na moduł forumowo-komentarzowy. Tamto rozwiązanie było wręcz zupełnie nietrafione. Później zaczęliśmy wszystko jakoś doprowadzać ten temat do jakiegoś ładu i składu, aby nie było aż tak źle. Do aktualnego wyglądu forum się przyzwyczaiłem i mi odpowiada.

Ale wracając jeszcze do Gramsajtów, bo jednak z nich wyszedłem - jak już wspomniałem wcześniej, trochę zmieniły się również czasy, w których się znajdujemy. Gramsajty same w sobie już nie pełnią takiej roli, jak jeszcze dobrych kilka lat temu. Kiedyś były fajnym wstępem do poważniejszego blogowania (wiele osób piszących na GSach potem naturalnie zaczęło pisać dla innych redakcji, prowadzić swoje blogi czy zasiliły szeregi gram.pl). Dziś potrzebna byłaby nowa idea, może zmienione podejście do całości? Tego nie wiem. Mimo, iż staram się robić tyle, ile mogę, aby było dobrze tak wiem, że moje (jak i innych) dobre chęci to tylko pewien procent z tego, co składa się na resztę. 

Innymi słowy, to jak status na Facebooku - to skomplikowane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

GSy nie pełnią takiej roli, bo zwyczajnie nie ma po co ich prowadzić. Wstęp do pisania? Zgodzę się, ale tylko wtedy, kiedy ktoś faktycznie czyta to, co masz do powiedzenia i proponuje jakiekolwiek poprawki - wiem sam po sobie, przez te parę lat otarłem się o kilka dość poważnych redakcji, prowadzę swoje blogi i prawdą jest, że tutejsza społeczność dała mi naprawdę dużo. Czy można ożywić blogosferę? Trzeba dać ludziom jakąkolwiek motywację, zamieszczać wybrane teksty na głównej itp. Uwierz mi, będą quality wpisy i będą ciekawe dyskusje, ale ludzie muszą wiedzieć, że robią to po coś. Bo wrzucenie tekstu tutaj nie różni się całkowicie niczym od założenia sobie stronki na Bloggerze, ba, powiem więcej, stoi nawet niżej, bo tam masz pełną kontrolę nad sprawami technicznymi itp. Kiedyś jeśli tu coś wrzuciłeś to mogłeś mieć pewność, że ktoś to przeczyta, doradzi, może nawet uwzględni w podsumowaniu tygodnia, które kiedyś kiedyś coś tam nawet znaczyło. Miałeś jakąś trampolinę. Nie chcę wnikać w jakieś zakulisowe detale na gramie, bo prawdę mówiąc nie sądzę, że są warte choćby chwili uwagi. Od zawsze była ta sama śpiewka z "góry". GSy może nie przodowały jeśli chodzi o popularność w społeczności, ale paczka tam obecna była bardzo zgrana i po prostu sobie pomagała. Czy teraz ktoś tam by wrócił? Czas leci. Jeśli ktoś ma pisać, to pisze w innych miejscach, ale czasu też jest o wiele mniej niż było kiedyś. Wiem sam po sobie, muszę rozdzielać czas między studia a narzeczoną i zwyczajnie czasem nie ma kiedy coś naskrobać. Jeśli chcesz zmieniać podejście to moim zdaniem jest to po prostu dobry moment, aby ściągnąć ludzi całkowicie świeżych do pisania, nowe pokolenie, bo ostatnie, które tworzyło cokolwiek wartego uwagi (czyli nicki takie jak skyline, Manwe, Eskel, Roctuss, Zoso czy nawet ja) przeminęło dawno temu (nie mam też na celu urażenie kogokolwiek, jeśli ktoś w nieco nowszym okresie coś skrobał to niech nie bierze tego do siebie, po prostu patrzę na obecną topkę i widzę samych nieaktywnych) Nie wiem, czy obecnie ktoś coś pisze, jeśli tak, to chętnie sam na to spojrzę. Mam wielki sentyment do tego miejsca i jeśli będziesz stary potrzebował jakiejkolwiek pomocy to w miarę możliwości służę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, JR_N7 napisał:

GSy nie pełnią takiej roli, bo zwyczajnie nie ma po co ich prowadzić. Wstęp do pisania? Zgodzę się, ale tylko wtedy, kiedy ktoś faktycznie czyta to, co masz do powiedzenia i proponuje jakiekolwiek poprawki - wiem sam po sobie, przez te parę lat otarłem się o kilka dość poważnych redakcji, prowadzę swoje blogi i prawdą jest, że tutejsza społeczność dała mi naprawdę dużo. Czy można ożywić blogosferę? Trzeba dać ludziom jakąkolwiek motywację, zamieszczać wybrane teksty na głównej itp. 

Bo i taki był pierwotny plan... i raczej to powinna nowa idea założenia Gramsajtu/Bloga. Wcześniej ideą była prostota i łatwość w przekazywaniu czy modyfikowaniu treści. Dziś? Tak jak mówisz - założenie bloga na Wordpressie czy Bloggerze nie jest wcale takie trudne, a niestety, tutaj z bólem serca muszę przyznać, że mimo wcześniejszych działań związanych z blogami aktywność i tak malała z dnia na dzień. Ile to problem wcześniejszych obietnic, a ile powolne tworzenie własnych i autonomicznych miejsc w sieci? Trudno na to pytanie odpowiedzieć.

11 godzin temu, JR_N7 napisał:

 Kiedyś jeśli tu coś wrzuciłeś to mogłeś mieć pewność, że ktoś to przeczyta, doradzi, może nawet uwzględni w podsumowaniu tygodnia, które kiedyś kiedyś coś tam nawet znaczyło. Miałeś jakąś trampolinę.

Wiem, bo powiem więcej - przecież sam te podsumowania klepałem ;)

Tylko ostatecznie i tak wychodziło na to, że w podsumowaniach pojawiały się ciągle te same twarze, a jak już pojawiały się nowe, to zazwyczaj ginęły w gąszczu całej reszty. Choć sam jestem tego zdania, że akurat z tematu wskrzeszenia podsumowań gramsajtowych (za które poniekąd odpowiada Martivar) sam jestem zadowolony, bo pewien efekt jednak przyniosły - zachęciły do pisania. Tylko z czasem coraz trudniej było dobrać wpisy, coraz trudniej było znaleźć te naprawdę dobre treści. Najpierw podsumowania były skromniejsze, potem co dwa tygodnie... a potem zniknęły. Tak samo, jak wybory Gramowiczów Roku, w których mało kto chciał brać udział i tak dalej, i tak dalej. 

11 godzin temu, JR_N7 napisał:

Nie chcę wnikać w jakieś zakulisowe detale na gramie, bo prawdę mówiąc nie sądzę, że są warte choćby chwili uwagi. Od zawsze była ta sama śpiewka z "góry".

Oj byś się zdziwił... :D 

11 godzin temu, JR_N7 napisał:

GSy może nie przodowały jeśli chodzi o popularność w społeczności, ale paczka tam obecna była bardzo zgrana i po prostu sobie pomagała. Czy teraz ktoś tam by wrócił? Czas leci. Jeśli ktoś ma pisać, to pisze w innych miejscach, ale czasu też jest o wiele mniej niż było kiedyś. Wiem sam po sobie, muszę rozdzielać czas między studia a narzeczoną i zwyczajnie czasem nie ma kiedy coś naskrobać. 

No i własnie tutaj uderzyłeś w ten punkt, w który i ja, i wiele innych osób trafiało - pewna zmiana w społeczności. Dzisiejszy internauta dobrze wie, z czego korzystać. Masz tumblra, masz Medium, masz dłuższe wpisy na Facebooku czy live-action Twittera. Dzisiejszy internauta umie też sam wykupić domenę i założyć prostego bloga na Wordpressie. W tym całym towarzystwie dochodzi do tego, że Gramsajty są same w sobie reliktem przeszłości. Miłym, nostalgicznym, ale nadal reliktem. Oczywiście, gdyby nagle wielu użytkowników zaczęło pisać na nich, to może nawet byłoby łatwo sklecić jedno podsumowanie gramsajtowe... może coś z tego by było.

12 godzin temu, JR_N7 napisał:

Jeśli chcesz zmieniać podejście to moim zdaniem jest to po prostu dobry moment, aby ściągnąć ludzi całkowicie świeżych do pisania, nowe pokolenie, bo ostatnie, które tworzyło cokolwiek wartego uwagi (czyli nicki takie jak skyline, Manwe, Eskel, Roctuss, Zoso czy nawet ja) przeminęło dawno temu (nie mam też na celu urażenie kogokolwiek, jeśli ktoś w nieco nowszym okresie coś skrobał to niech nie bierze tego do siebie, po prostu patrzę na obecną topkę i widzę samych nieaktywnych) Nie wiem, czy obecnie ktoś coś pisze, jeśli tak, to chętnie sam na to spojrzę. Mam wielki sentyment do tego miejsca i jeśli będziesz stary potrzebował jakiejkolwiek pomocy to w miarę możliwości służę. 

Zawsze mnie interesowało to, jak łatwo wiele osób zapomina o moim istnieniu na Gramsajtach... ale nieważne.

Ogólnie sprawa jest prosta, tak jak za każdym razem - jeśli jest opcja, aby pokazać innym, że coś się dzieje, to potrzeba aktywności. Mówiłem to wielokrotnie, więc powtórzę to jeszcze raz: bez ruchu i aktywności trudno jest kogokolwiek przekonać do tego, że to wszystko jest warte czegokolwiek. I nie mówię tego jako "ten zdrajca z ekipy gram.pl", tylko raczej użytkownik, który rozumie pewne mechanizmy, jakimi ten cały biznes stoi.

Szczerze? Bardzo bym chciał skleić jeszcze jedno podsumowanie gramsajtowe, skołować konkurs "tylko dla forumowiczów gram.pl" czy też pomyśleć nad innymi aktywnościami dla wszystkich użytkowników serwisu... ale sami raczej nie damy rady tego zrobić. Za każdym razem trochę ironicznie mówię na temat "Weteranów", ponieważ właściwie to my powinniśmy być trzonem tej społeczności. Próbować jakoś motywować innych do działania, próby podjęcia kolejnej społecznościowej walki o lepsze jutro. W ostatecznym rozrachunku na placu boju zostaliśmy sami, a ja również po tylu latach prób i rozmów szczerze mówiąc jestem zmęczony motywowaniem oraz próbowaniem zrobienia czegoś w imię honoru i utrzymania pewnej tradycji. Wiele osób odeszło mówiąc krótko "nie ma zmian, nie ma nas" i zrozumiałbym takie podejście... gdyby nie to, że do rozwiązania pewnych problemów potrzeba było właśnie czegoś zupełnie odwrotnego. No ale wtedy wyszło na to, że Muradin to już do końca jest przesiąknięty korporacją ;)

Gram to 13 lat świetnej historii. Lepszej, gorszej, ale jednak historii polskiej growej branży. Zawsze to miejsce darzę szczególnym sentymentem, bo tutaj zaczynałem wiele różnych aktywności związanych z branżą. To coś trochę jak przynależność klubowa - niektórzy piłkarze w swoich klubach siedzą aż do emerytury i nie zmieniają barw... ale z drugiej strony nawet Gigi Buffon po odejściu z Juventusu przeszedł do PSG. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Muradin napisał:

 

Zawsze mnie interesowało to, jak łatwo wiele osób zapomina o moim istnieniu na Gramsajtach... ale nieważne.

 

Oj stary uwierz mi, każdy o tym pamięta. Doskonale wiem przecież, że to Ty wraz z Zoso i bodajże do pewnego momentu Krajem stałeś za Gramikiem, klepałeś wszystkie podsumowania, wybierałeś wpisy, próbowałeś coś ugrać. Pamiętam o tym i to szanuję. Jeśli masz na myśli to, że nie wymieniłem Twojego nicku, to zrobiłem to tylko dlatego, że chciałem po prostu wspomnieć o innych osobach, które w mojej opinii tworzyły pod koniec jakiegokolwiek zainteresowania GSami fajny content. Wiem, że też pisałeś, i Twoje wpisy też były dobre. 

 

2 godziny temu, Muradin napisał:

Wiele osób odeszło mówiąc krótko "nie ma zmian, nie ma nas" i zrozumiałbym takie podejście... gdyby nie to, że do rozwiązania pewnych problemów potrzeba było właśnie czegoś zupełnie odwrotnego. No ale wtedy wyszło na to, że Muradin to już do końca jest przesiąknięty korporacją ;)

 

I to jest właśnie rzecz, którą chyba nie do końca rozumiałeś wtedy i zdajesz się nie rozumieć także dzisiaj. Ludzie nie obudzili się pewnego dnia i nie zażądali nowych GSów, to gram samo zapowiedziało zmiany w community, przekazanie pałeczki w ręce z tego co pamiętam MartivaRa i wielkie ogłoszenie, że coś się dzieje. Fakt, było to spowodowane po części tym, że odzew ze strony społeczności stawał się coraz głośniejszy i dlatego na chwilę uwierzyłem, że idzie nowe. No właśnie - miało iść, nie przyszło, a jakiekolwiek próby kontaktu nie przynosiły absolutnie żadnego rezultatu. Nie chodziło tu nawet o brak zmian, powodem było totalne olewactwo ze strony góry (z wyjątkiem wspomnianego już MartivaRa, który chyba jako jedyny bezpośrednio z gramu jakkolwiek się udzielał w tym temacie).  Można czekać miesiąc, dwa miesiące, kwartał, pół roku, nawet rok, ale tylko wtedy, kiedy się wie, że faktycznie do czegoś dojdzie. Po jakimś czasie ludzie po prostu przestali wierzyć, że dojdzie do zmian, i poszli swoją drogą. Też jeśli kiedyś się mnie ktoś zapyta jakie było moje forum/strona growa, na której zaczynałem, odpowiem, że gram.pl. Nie wstydzę się czasu spędzonego tutaj i nie żałuję, ale trzeba powiedzieć jasno i otwarcie, że w pewnym momencie trzeba było podjąć decyzję taką a nie inną, bo każda sekunda dłużej była już tylko marnowaniem czasu. 

Co do przesiąknięcia korpo - wydaje mi się, że to wzięło się z faktu, że ciągle starałeś się wszystkich przekonać o nadchodzących zmianach, chociaż z biegiem czasu każdy już wiedział, że nic z tego nie będzie. Dlatego ludzie widzieli w Tobie gościa, który jest w ekipie i będzie robił wszystko, żeby ratować jej wizerunek, choć nie ma tak naprawdę argumentów do tego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
56 minut temu, JR_N7 napisał:

Oj stary uwierz mi, każdy o tym pamięta. Doskonale wiem przecież, że to Ty wraz z Zoso i bodajże do pewnego momentu Krajem stałeś za Gramikiem, klepałeś wszystkie podsumowania, wybierałeś wpisy, próbowałeś coś ugrać. Pamiętam o tym i to szanuję. Jeśli masz na myśli to, że nie wymieniłem Twojego nicku, to zrobiłem to tylko dlatego, że chciałem po prostu wspomnieć o innych osobach, które w mojej opinii tworzyły pod koniec jakiegokolwiek zainteresowania GSami fajny content. Wiem, że też pisałeś, i Twoje wpisy też były dobre. 

Nawet nie o to chodzi, tylko tak zwyczajnie zauważyłem, że od jakiegoś czasu temat "złego Muradina" się pojawiał w różnych dyskusjach... albo też byłem zupełnie pomijany. Zresztą, mnie to nie dziwi ;)

 

57 minut temu, JR_N7 napisał:

I to jest właśnie rzecz, którą chyba nie do końca rozumiałeś wtedy i zdajesz się nie rozumieć także dzisiaj. Ludzie nie obudzili się pewnego dnia i nie zażądali nowych GSów, to gram samo zapowiedziało zmiany w community, przekazanie pałeczki w ręce z tego co pamiętam MartivaRa i wielkie ogłoszenie, że coś się dzieje. Fakt, było to spowodowane po części tym, że odzew ze strony społeczności stawał się coraz głośniejszy i dlatego na chwilę uwierzyłem, że idzie nowe. No właśnie - miało iść, nie przyszło, a jakiekolwiek próby kontaktu nie przynosiły absolutnie żadnego rezultatu. Nie chodziło tu nawet o brak zmian, powodem było totalne olewactwo ze strony góry (z wyjątkiem wspomnianego już MartivaRa, który chyba jako jedyny bezpośrednio z gramu jakkolwiek się udzielał w tym temacie).  Można czekać miesiąc, dwa miesiące, kwartał, pół roku, nawet rok, ale tylko wtedy, kiedy się wie, że faktycznie do czegoś dojdzie. Po jakimś czasie ludzie po prostu przestali wierzyć, że dojdzie do zmian, i poszli swoją drogą. Też jeśli kiedyś się mnie ktoś zapyta jakie było moje forum/strona growa, na której zaczynałem, odpowiem, że gram.pl. Nie wstydzę się czasu spędzonego tutaj i nie żałuję, ale trzeba powiedzieć jasno i otwarcie, że w pewnym momencie trzeba było podjąć decyzję taką a nie inną, bo każda sekunda dłużej była już tylko marnowaniem czasu. 

Powiem tak - po przejściu już na stałe do gramu (nie z doskoku na uczelni, jak to miało miejsce przez ostatnie lata) zrozumiałem, w czym mógł leżeć problem. O ile kwestia stania okoniem oraz braku dialogu to zupełnie inny temat (do tego namawiałem zarówno ówczesnych panujących, jak i społeczność), tak niestety - winne temu było trochę inne podejście. Dlatego z Myszą doszliśmy do jednego i bardzo dobrego wniosku: jeśli coś będzie nowego, to będziemy o tym mówić, gdy będzie pewność, że to zostanie wprowadzone. Myślę, że to o wiele bardziej sprawiedliwe podejście do sytuacji na dzień dzisiejszy. A co do poprzednich planów - wizja była piękna, sam miałem nadzieję, że zostanie wprowadzona. Jednak coś nie "pykło" i ostatecznie na wizji się skończyło. Trochę słabo, gdy przez ten cały czas, gdy mieliśmy coś zrobić ostatecznie dostajesz wiadomość "no jednak nie".

Zresztą, pamiętam to, jak w 2016 roku chyba napisałem pewien post, w którym dałem to jasno do zrozumienia ;)

1 godzinę temu, JR_N7 napisał:

Co do przesiąknięcia korpo - wydaje mi się, że to wzięło się z faktu, że ciągle starałeś się wszystkich przekonać o nadchodzących zmianach, chociaż z biegiem czasu każdy już wiedział, że nic z tego nie będzie. Dlatego ludzie widzieli w Tobie gościa, który jest w ekipie i będzie robił wszystko, żeby ratować jej wizerunek, choć nie ma tak naprawdę argumentów do tego. 

Bo tak właściwie do samego końca o takowych planach/ruchach dostawałem informacje, więc nie było podstaw ku temu, aby nie próbować mówić innym, że coś się będzie działo. Z czasem jednak, jak już pewnie wiele osób zdążyło zauważyć, moje podejście również się zmieniło. Nie wiem, może ktoś jeszcze uważać, że może nawet dołożyłem rękę do tego, aby to wszystko umarło. Tylko po drugiej stronie prezentuje się to zupełnie inaczej. Serio - gdyby tak łatwo byłoby wziąć i wprowadzić to czy coś innego, to prawdopodobnie już zostałoby to wprowadzone. I nie - to nie jest tak, że to gram.pl jest złe, leniwe i nie chce czegoś wprowadzać, bo ma w głębokim poważaniu społeczność.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie było mnie tu od baaaaaaaaaardzo dawna. I, niestety, emocje nadal są silne. Powiem wprost: Muradin mijasz się z prawdą. A prawda jest bolesna, po prostu ekipa gram.pl miała głęboko gdzieś całe community serwisu. Jednym z głównych winowajców takiego stanu rzeczy jest Lucas, który jako opiekun Moderatorów dużo bardziej był zainteresowany tym, żeby zrobić sobie zdjęcie z kolejnym piwkiem w pubie, a nie jakąś tam społecznością. Problemem było to, że z ekipy gram.pl wogóle nie było chęci rozmowy. Maile, telefony czy posty na tajnym forum pozostawały bez odpowiedzi. 

Kiedy serwis należał do CD Projektu, a ja zostałem Moderatorem sprawy wyglądały prosto i profesjonalnie. Pojawił się problem? Wystarczyło napisać maila albo zadzwonić i się go rozwiązywało. Czasem w późnych godzinach nocnych wchodziłem na forum, kilku zgłaszało użytkowników miało jakiś problem z dajmy na to ze statusem zamówienia Ważnej Wielkiej Premiery Growej to szedł SMS do odpowiedniej osoby i zaraz się znajdowało rozwiązanie. Wtedy włodarzom serwisu naprawdę zależało na profesjonalnej obsłudze i zmianach na lepsze. Nawet kilkakrotnie byliśmy zapraszani na spotkania w sprawie zmian. 

Później serwis stał się samodzielny i wykupiony przez Action SA. Od tego czasu zaczęła się równia pochyła w dół. Owszem na początku jeszcze kontakt jakiś był, ale z czasem coraz słabszy. W tym okresie jedyną osobą z ekipy, z którą dało się porozmawiać była Akne. I nadal często jej po nocach wysyłałem SMSy z informacją "coś w zamówieniach się popsuło", a pięć minut później była już na forum i gasiła pożar. Za to osoby odpowiedzialne za community... cóż, powiedzmy sobie szczerze, miały wszystko i wszystkich gdzieś. Dopiero jak w akcie desperacji wysyłałem maila do prezesa Action SA coś zaczęło się dziać i nagle okazało się, że pewne osoby w serwisie znają nawet mój numer telefonu i potrafią zadzwonić. Tyle, że to już nawet nie było gaszenie pożaru. Nie chce mi się rozpisywać o wszystkich problemach. Faktem jest, że po tylu latach nadal mam żal do włodarzy serwisu. Szczególnie o to, że najzwyczajniej w świecie wszystkie prośby o konstruktywną rozmowę i komunikację zostawały bez odpowiedzi. 

  • Upvote 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Wojman napisał:

Nie było mnie tu od baaaaaaaaaardzo dawna. I, niestety, emocje nadal są silne. Powiem wprost: Muradin mijasz się z prawdą. A prawda jest bolesna, po prostu ekipa gram.pl miała głęboko gdzieś całe community serwisu. Jednym z głównych winowajców takiego stanu rzeczy jest Lucas, który jako opiekun Moderatorów dużo bardziej był zainteresowany tym, żeby zrobić sobie zdjęcie z kolejnym piwkiem w pubie, a nie jakąś tam społecznością. Problemem było to, że z ekipy gram.pl wogóle nie było chęci rozmowy. Maile, telefony czy posty na tajnym forum pozostawały bez odpowiedzi. 

Kiedy serwis należał do CD Projektu, a ja zostałem Moderatorem sprawy wyglądały prosto i profesjonalnie. Pojawił się problem? Wystarczyło napisać maila albo zadzwonić i się go rozwiązywało. Czasem w późnych godzinach nocnych wchodziłem na forum, kilku zgłaszało użytkowników miało jakiś problem z dajmy na to ze statusem zamówienia Ważnej Wielkiej Premiery Growej to szedł SMS do odpowiedniej osoby i zaraz się znajdowało rozwiązanie. Wtedy włodarzom serwisu naprawdę zależało na profesjonalnej obsłudze i zmianach na lepsze. Nawet kilkakrotnie byliśmy zapraszani na spotkania w sprawie zmian. 

Później serwis stał się samodzielny i wykupiony przez Action SA. Od tego czasu zaczęła się równia pochyła w dół. Owszem na początku jeszcze kontakt jakiś był, ale z czasem coraz słabszy. W tym okresie jedyną osobą z ekipy, z którą dało się porozmawiać była Akne. I nadal często jej po nocach wysyłałem SMSy z informacją "coś w zamówieniach się popsuło", a pięć minut później była już na forum i gasiła pożar. Za to osoby odpowiedzialne za community... cóż, powiedzmy sobie szczerze, miały wszystko i wszystkich gdzieś. Dopiero jak w akcie desperacji wysyłałem maila do prezesa Action SA coś zaczęło się dziać i nagle okazało się, że pewne osoby w serwisie znają nawet mój numer telefonu i potrafią zadzwonić. Tyle, że to już nawet nie było gaszenie pożaru. Nie chce mi się rozpisywać o wszystkich problemach. Faktem jest, że po tylu latach nadal mam żal do włodarzy serwisu. Szczególnie o to, że najzwyczajniej w świecie wszystkie prośby o konstruktywną rozmowę i komunikację zostawały bez odpowiedzi. 

Ale nadal - mówisz o tym stanie, w którym ja byłem jeszcze użytkownikiem i tak: faktycznie to było widać.

Zresztą, nie bez powodu później przy większych działaniach ze strony użytkowników dostałem telefon "bo stary, bierzemy się na poważnie za społeczność, bo dobrze wiemy, że było słabo".

Dlatego mówię, że każdy może mieć rację i nawet nie ma co się o to kłócić. Ja wtedy raczej byłem tym gościem, który skrobał wpisy na gramsajty i widziałem niektóre rzeczy inaczej. Wiem jednak, jak wyglądało to później. Może z jednej strony dałem się ponieść wizji (co nie jest złe), a może potem zderzyło się to wszystko ze ścianą, na co zwyczajnie nikt nie miał wpływu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.


Zaloguj się