Zaloguj się, aby obserwować  
Gram.pl

Role-playing czy odgrywanie roli? Felieton Trafienie Krytyczne

23 postów w tym temacie

W końcu ktoś ma takie samo podejście do gier RPG jak ja. Według mnie statystyk i levelowania mogłoby w ogóle nie być... najważniejsze są właśnie te relacje bohatera ze światem i postaciami, historia tych postaci, główna fabuła i podejmowanie decyzji które mają wpływ na różne aspekty świata - nie tylko zakończenie. Najbardziej mnie drażni jak ktoś gra w grę RPG - czyli FABULARNĄ (gdzie ten aspekt powinien być najważniejszy) - a gra tak na prawdę dla maxowania statystyk (co zrobić, żeby stworzyć najlepszy build), znalezienia najlepszego lootu i to jest takiej osoby główny cel. Zupełnie nie tak powinno się w te gry grać. Czasem podczas grania w Wiedźmina, Dragon Age'a czy jakiegokolwiek innego RPGa sprawdzałem jakie inni gracze podjęli decyzje w danym momencie gry. Przerażało mnie to, że dla sporej części, wyznacznikiem "dobrej decyzji" było to jaką nagrodę się dostanie po zakończeniu questa. Nie moralny akspekt, nie jakieś konsekwencje dla świata lub bohaterów, tylko nagroda. Wiadomo, każdy może grać jak chce - nikt nie powinien narzucać nikomu stylu rozgrywki, ale jednak trochę mnie to smuci, że dla tak dużej grupy graczy ważniejsze są te nagrody, levele itp. niż jakieś głębsze wrażenia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Czy w Skyrim tudzież Fallout 4 jesteśmy kimś? A skąd. Jesteśmy nikim. Nawet gdy gra próbuje nam coś tam narzucić, żeśmy dovakhiin jakiś, czy coś w ten deseń, to zaraz potem pozwala nam zostać jednocześnie mistrzem złodziei, arcymagiem i hieną cmentarną. Czyli nikim konkretnym, nie? Sawyer marzy o grach, w których odgrywa się role, podając za przykłady produkcje, w których odgrywanie tejże jest niemożliwe. "

Nie zgadzam się z powyższym twierdzeniem, w obu powyższych tytułach historia naszej postaci, jak i jej cele są jasno zdefiniowane. W Fallout 4 z którym to tytułem jestem bardziej na świeżo, mamy obraz człowieka któremu w niewyjaśnionych okolicznościach zabito partnera i porwano syna. Motorem naszych działań jest jego odnalezienie, a następnie po poznaniu prawdy - przyłączenie do odpowiadającej nam moralnie frakcji. Towarzyszą temu emocje naszego bohatera i ja nie miałem problemu z odgrywaniem roli swojej postaci, biorąc nawet pod uwagę część drętwych dialogów i rozwodnienie rozgrywki powtarzalnymi side-questami.

Autor twierdzi też, że z góry narzucona nam postać lepiej spełnia definicję "odgrywania roli" z czym też się nie do końca zgadzam bo  właśnie większa swoboda działania, podejmowania wyborów i to że możemy zostać kim chcemy  pozwala nam na stworzenie takiej postaci jaką chcemy ogrywać w ramach danego świata. W Wiedźminie  możemy być tylko wiedźminem, w Dragon Age 2 tylko człowiekiem uchodźcą, myślę że to ogranicza ową swobodę. Nie uważam oczywiście że są to rozwiązania gorsze bo zgadzam się z autorem w kwestii tego, że dobra gra sama się obroni niezależnie od ilości i skomplikowania  statystyk oraz swobody kreowania swojej postaci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj grami RPG określa się takie tytuły jak choćby Assassin’s Creed Origins, a to świadczony o tym w jakich fatalnych czasach żyjemy jeżeli chodzi o gry.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Traktuję ten artykuł z przymrużeniem oka. Niemniej ustosunkuję się. 

Ani Wedźmin i jemu podobne (Kingdom Come), ani Fallout 4 czy Skyrim nie są grami role-playing.

W grze role-playing niewątpliwie potrzebna jest nam postać/rola, którą jako gracze możemy odgrywać. Tylko ta "pewna dowolność", o której autor tekstu pisze, jest właśnie tym, co w większości przypadków odbiera grom role-playing element role-playing. Gdyż jest tylko "pewna", a najczęściej żadna. Gdyż postać jest już zdefiniowana i określona pod względem charakteru i tego, co myśli i sądzi o różnych zjawiskach. My w Wiedźminie nie odgrywamy roli, bo nie ma tu czego odgrywać i dodawać od siebie, postać odgrywa się sama. My kierujemy/sterujemy postacią i tyle. Tak samo jak w Dishonored, GTA, Battlefield czy Thief gdzie też oddaje się nam konkretne postaci do dyspozycji, gdzie też są to jakieś role i podobnie jak w Wiedźminie są zdefiniowane, określone i skończone. Nikt jednak nie obwołuje tych gier grami RPG.

Role, o których pisze autor tekstu, są jak najbardziej dobrym pomysłem. Problem leży jednak w tym, co twórcy z taką rolą, oddaną graczowi, robią później w trakcie gry. W wielu ostatnich tak zwanych grach RPG typu Wiedźmin czy Kingdom Come twórcy wcinają się w postać gracza filmowymi przerywnikami, w których to gracz momentalnie traci kontrolę nad postacią i nad tym, jak się ona zachowuje i co ważniejsze - jak i co mówi. Z jednej strony oddaje się nam postać do dyspozycji, ale z drugiej odbiera możliwość kreowania tej postaci poprzez dialog, który - jako częsty element cut-scenek - prowadzi się sam. I tak oto mamy dwóch Geraltów, Henryków itd., jeden nasz, sterowany, a drugi samej gry. W Age of Decadence również możemy wybrać rolę, która jasno definiuje środowisko naszej postaci, skąd się może wywodzić itd., ale cała reszta to nasza sprawa. Kreowanie stosunku z tym czy innym środowiskiem oraz ich bohaterami to już nasza sprawa. Gra się nie wcina. Faktycznie umożliwia się nam odgrywanie roli i przez cały czas można stwierdzić - to moja postać.

Dalej autor pisze o ożywianiu postaci, o relacjach ze światem i innymi. I jednocześnie stwierdza, że system dialogowy z wielością opcji to nie tędy droga. Otóż właśnie tędy droga. Jak inaczej bowiem, jeśli nie poprzez dialog i możliwość wpływania na niego, mamy budować stosunek swojej postaci do świata i reszty? Bohater oczywiście może zacząć z jakimś tłem i umocowaniem w świecie, jak to jest np. w Tyranny czy Divinity 2, ale cała reszta należy już do nas (a w Tyranny to nawet i w kreowaniu tego tła możemy wziąć udział). W Wiedźminie Geralt ma swoje tło, ale umocowany jest w sposób, który na odgrywanie i kreowanie tej postaci nie pozwala.

W tekście przywołane zostały też gry Bethesdy - ich problem polega najczęściej na tym, że choć sama gra (np. Skyrim) nie narzuca się graczowi, nie wcina, to też nie udostępnia narzędzi, które pozwalają tę postać odgrywać i kształtować. Niesłychanie ubogi w opcje system dialogowy sprawia, że nie ma sposobu, by nasza postać stała się w jakiś sposób unikalna. Z jednej strony możemy zostać, kim jako gracze chcemy, a z drugiej strony świat nic sobie z tego nie robi, brak tu więc korespondencji między czynami/słowami bohatera a światem i postaciami. Co z tego, że jesteśmy Arcymagiem od wielkiego "A", że kierujemy akademią magów, skoro niczego to tak naprawdę nie oznacza, a większość straży miejskiej dalej może przeganiać postać jak psa. W Dragon Age 1 wyglądało to inaczej - fakt bycia magiem można było wykorzystać w dialogu, np. z opryszkami, by zniechęcić ich do ataku na nas. Tego rodzaju działania budują tę unikalność i sprawiają, że widać różnice między jedną a drugą profesją. Chciałoby się tego więcej.

Krótko mówiąc - bądźmy tym wiedźminem, bądźmy tym uchodźcą, tylko niech sama gra potem nie wchodzi nam w paradę swoją wizją naszej postaci i tego, jak ona "powinna" się zachowywać. Niech dadzą narzędzia do odgrywania i kształtowania bohatera, rozbudowany system dialogowy, który pozwoli podkreślać cechy charakteru postaci, jakie chcielibyśmy ukazać. Pillars of Eternity na to pozwolił. 

Shu postawił znak równości między RPG a grą fabularną. No nie. Gra fabularna skupiona jest na fabule, gdzie czynnik odgrywania postaci nie jest kluczowy. Takimi grami są właśnie Wiedźmin i Kingdom Come. Grę RPG można by nazwać grą fabularną (ostatecznie zwykle mamy do czynienia z jakąś przygodą), ale za podstawę, zgodnie ze skrótem, bierze się odgrywanie postaci. Fabuła nie jest najważniejsza, ale jest ważna. Zresztą dobra fabuła służy każdej grze, jeśli jest w niej miejsce na fabułę. Gdy jednak sięgam po tytuł, która ma uchodzić za role-playing, to liczę przede wszystkim na to role-playing. 

Gry role-playing to nie eksploracja, walka, ekwipunek, mechaniczny rozwój postaci. Nie twierdzę, że te elementy nie służą takiej grze, bo służą, ale nie o to chodzi. Coraz częściej, także tu, na Gramie, pojawiają się komunikaty o nowych grach ze skrótem RPG, których trailery ukazują tylko te wyżej wspomniane elementy. Victor Vran jest jedną z takich gier, które swojego czasu tym znakiem tutaj opatrzono, a jedyną ukazaną interakcją ze światem w tym tytule to walka i zabijanie różnych stworzeń. Nowego Asasyna też co poniektórzy określiliby mianem gry role-playing tylko dlatego, że pojawił się system ekwipunku i "levelowania" postaci.

Zdecydowanie nie tędy droga. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Xelos_Iterion napisał:

Traktuję ten artykuł z przymrużeniem oka. Niemniej ustosunkuję się. 

Ani Wedźmin i jemu podobne (Kingdom Come), ani Fallout 4 czy Skyrim nie są grami role-playing.

 

Zdecydowanie nie tędy droga. 

 

 

Tobie się nie nudzi pisanie tego samego cały czas? Tym bardziej że jest to tylko Twoje zdanie, niepoparte żadnymi oficjalnymi definicjami, bo takich przecież nie ma. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, TigerXP napisał:

Tobie się nie nudzi pisanie tego samego cały czas? Tym bardziej że jest to tylko Twoje zdanie, niepoparte żadnymi oficjalnymi definicjami, bo takich przecież nie ma. 

Tak się składa zabawnie, że nie tylko moje zdanie. Czy mi się nie nudzi? Mógłbym zadać Ci to samo pytanie w kontekście zabierania głosu pod artykułami o charakterze politycznym jednego z tutejszych autorów tekstów. 

Jeśli chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami, to proszę. Tylko nie przywołuj znowu argumentu o tym, że gdzieś na steamie czy innym gogu gra widnieje w takiej a takiej kategorii itd. Trudno nazwać to przemyśleniem. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, Xelos_Iterion napisał:

/.../Jeśli chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami, to proszę. ../

 

W grach, czy to jest Diablo, Gothic czy Wiedźmin, jestem Samotnym Bohaterem Zbawiającym Świat. To i tak więcej, niż granie Zbawcy Narodu przez prezesa Kaczyńskiego i mniej bolesne dla innych. I mam zawsze wybór, jeśli gra mi tego nie umożliwia, to w taką grę nie gram. Wolę grać w sapera.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Xelos_Iterion napisał:

Jeśli chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami, to proszę. Tylko nie przywołuj znowu argumentu o tym, że gdzieś na steamie czy innym gogu gra widnieje w takiej a takiej kategorii itd. Trudno nazwać to przemyśleniem. 

Jeśli tylko tyle pamiętasz z tego co napisałem, to czas odstawić masło, bo słabo z pamięcią :P 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja pamiętam - a właściwie to niepamiętam - kiedy wyszedł pierwszy Mass Effect to ledwo zobaczyłem pierwszy trailer tej gry i minęło bez echa. Potem wyszła druga część to zagrałem tylko do momentu, kiedy zebrałem kilku członków ekipy. Olałem ją na lata. O trzeciej części nic nie wiedziałem, bo nawet trailerów i recenzji nie chciało mi się ogladać to ominęły mnie ataki na nią za zakończenie. Ludzie wtedy powszechnie mówili, że Mass Effect to żadne RPG i ja też tak wtedy myślałem, nie skupiając sie zbytnio na fabule a strzelaniu, które w drugiej części mnie znudziło, że nie dokończyłem gry nawet jak fabuła wydawała mi się znośna, sa innych części nawet nie próbowałem. Wtedy grałem w klasyki typu Baldurs Gate, gdzie ważna była rasa, klasa i statystykistatystyki i tworzyło się samemu postać od zera. Uważałem tylko takie RPG za najlepsze. Ale wtedy byłem młody i dojrzałem tak myślę (chociaż rozumiem tych co dalej wolą takie rodzsje RPG, bo sam je do dziś uwielbiam, ale nie są dla mnie wyrocznią).

Chociaż wcześniej zagrywałem się w RPG z narziconą postacią typu seria Gothic czy Evil Island, ale jednak bez szału, bo gdzie im do gier typu BG2. Minęły lata i zeszłym roku straciłem pracę ii w oczekiwaniu na rozmowy kwalifikacyjne w coś postanowiłem zagraćzagrać a nie za bardzo wiedziałem w co, więc sobie myślę, że po wielu latach podejdę do Mass Effect zaczynając od pierwszej, bo może inaczej będe czuł fabułe, jak zacznę od początku, a nie od środka od Mass Effect 2. I od początku sie w grze zakochałem. Zagrałem do końca. Potem zagrałem w drugą część z obawami czy może też mnie znuży jak lata temu i moje obawy były nieuzasadnione, bo również się wciągnąłem na maksa. Myślałem w wolnych chwilach o tej grze co będzie dalej, jak usiąde na kompa. Pochłonęło mnie. Kiedy skończyłem drugą część to uznałem za odpowiedni czas, aby w 2017 roku zobaczyć pierwszy raz na oczy trailer oraz gameplay z trzeciej części gry. Mogłem grać ze wszystkimi DLC i modami graficznymi to ominęła mnie awantura o zakończenie. Zagrałem i również byłem oczarowany grafiką i w końcu walką, ale fabularnie dalej czułem euforié, jak od pierwszej części. Skończyłem całą trylogię Mass Effect i uznałem ją za najlepszą grę w historii dla mnie (trylogię liczę jako jedno).

Naszły mnie przemyślenia po zakończeniu gry. Myślę, że do tej serii musiałem dojrzeć, aby czuc klimat i fabułęfabułę. Od tamtego czasu uznałem, że gry RPG mają większy potencjał jeśli bohater jest z góry narzucony. Byłem zdumiony, że w Mass Effect moje decyzję z poprzednich części miały jakieś znaczenie dla określonych ludzi czy społeczności w częściach kolejnych. Taki efekt najlepiej się uzyskuje, kiedy bohater jest narzucony z góry i przez to czułem, że te trzy części są jedną grą. Taka seria Dragon Age nie ma się co równać, bo niemal każda część jest inna i inny bohater. A tak w Mass Effect twórcy mogli zaplanowąć jedną fabułę dla jednego bohatera na całe trzy części i wyszło im to znakomicie. Dziś też patrzę na nowy Mass Effect, który jest nieporównywalnie gorszy od przygód Sheparda, a to dlaczego? Bo nie odgrywa się tam tak dobrze postaci a fabuła spotkała się z ograniczeniami w postaci otwartego świata. To właśnie narzucony bohater i zamknięty świat dają największe możliwości w graniu postacią. I w tym zamkniętym i ciasnym świecie dawać wybory, które mają wpływ nawet na kolejne częściczęści, co jest mega smasczkiem. Teraz na taki Skyrim patrzę i myślę, że jako RPG to słaba gra, bo mogę tworzyć własną postać i świat jest otwarty, to mogę olać główną fabułę. Oczywiście jest to dobra gra jako gra, ale moim zdaniem słaba jako RPG. Teraz na piedestale stawiam gry z narzuconym bohaterem, jak Mass Effect. Oczywiście gry z otwartym światem też mogą być dobre, ale inteligentnie, jak Gothic czy Wiedźmin, co już nawet filmy powstały o podobieństwach i czerpaniach, a nie w nudny sposób jak Skyrim. W tych grach są świetni towarzysze, co też je napędza, a nie tak prostacko jask w Dragon Age, gdzie obsypywało się prezentami, aby wymaksować relacje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Gdybym chciał prawdziwy role-playing to umówiłbym się z kumplami na LARP lub D&D. cRPG nie jest "prawdziwym" RP, tak jak e-sport nie jest "prawdziwym" sportem i e-mail nie jest "prawdziwą" pocztą, ale po raz kolejny, kogo to razi? Zresztą, podajcie mi przykład gry komputerowej, gdzie tworzymy swoją rolę, a wszystkie nasze wybory mają znaczenie i wpływ na świat. Jeśli takowej nie ma, to wg tego co niektórzy mówią żadna gra nie powinna nazywać się RPGiem, a ten gatunek to wymysł deweloperów i jedna wielka iluzja. Amen.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przeczytałem artykuł, przeczytałem komentarze i wyniosłem z tego jedną rzecz:
ŻADNA GRA KOMPUTEROWA NIE MOŻE BYĆ NAZWANA PRAWDZIWYM/CZYSTYM RPG
RPG byłoby wtedy, gdybyśmy sami kreowali postacie, narrację, fabułę i świat. Czy takie coś mamy w grach komputerowych? TAK i NIE. We wszystkich wymienianych tytułach mamy już wykreowany świat, narzucony początek i koniec fabuły, a narracja ogranicza się do kilku opcji dialogowych. W naszych rękach pozostaje jedynie odgrywanie roli, która jest nam w mniejszym lub większym stopniu narzucona. To wszystko oddala gry komputerowe od klasyfikowania jako RPG. Z drugiej strony są elementy w grach komputerowe które zbliżają je do takiej klasyfikacji. Do takich elementów można zaliczyć chociażby wpływ naszych decyzji na dalsze wydarzenia i relacje z innymi postaciami czy też swobodę w eksploracji i podejmowaniu działań. Nawet dobrze to wyszło w serii Wiedźmin i Mass Effect gdzie decyzje z poprzednich części mają wpływ na to co zobaczymy w dalszych wydarzeniach. Wpływ może znikomy, ale lepszy taki niż żaden. Dość dobrze robił to taki Fallout 1 i 2 gdzie zabicie dziecka naznacza nas specjalnym perkiem przez co niektóre NPC nie chcą z nami rozmawiać. Podobnie z łowcami niewolników i rangerami z NCR gdzie dołączenie do nich czyni nasz wrogrami konkretnych postaci. Jeśli dostaniemy informację o jakimś wydarzeniu to możemy je zignorować i oglądać konsekwencje co może nam pokrzyżować plany lub zabrać w nich udział. Są jeszcze gry z serii TES i jej podobne Fallouty, które nie błyszczą narracją, ale dają to czego inne tytuły nie mają czyli pełną swobodę. Tam zawsze znajdzie się jakaś góra na którą mamy ochotę wejśc i na nią wejdziemy. Tam gdzieś na horyzoncie zauważymy wyrużniający się budynek, który przyciągnie naszą uwagę, a w nim wielu przeciwników. Przeciwników, których możemy wysadzić, spopielić, zdezintegrować lub po prostu powalić jednym ciosem w zwarciu lub na dystans.
To teraz trochę inaczej. Weźmy klasyczne RPG. Mamy mistrza gry i czterech graczy siedzących naprzeciwko. Jednak Mistrz przygotował opis wielkiego świata, zarys fabularny i postacie, które gracze spotkają (lub też nie) na swojej drodze w określonym momencie. Czy takie coś można nazwać RPG? Zapewne TAK, ale czy to nie jest to samo co ma chociażby Skyrim lub Fallout? Raczej TAK. Dodajmy do tego RPG jeszcze wykreowaną postać przez Mistrza i zdarzenia, które owa postać napotka w konkretnych miejscach (o ile do nich trafi). Niech sam gracz kieruje jej losem i mamy coś na wzór papierowego Wiedźmina.
Zasada jest prosta: KWADRAT JEST PROSTOKĄTEM, ALE PROSTOKĄT NIE JEST KWADRATEM.
Komputerowe RPG od klasycznego RPG różni się tylko tym, że nie możemy modyfikować świata i rozgrywki w podczas jej trwania.

"według samego Sawyera (...) statystyki i poziomy nie są sercem i duszą gier role-playing"
Może sercem i duszą nie są, ale w znacznym stopniu na nie wpływają. Ciekawe czy Wiedźmin 3 i Skyrim byłyby takim sukcesem gdybyśmy przez całą grę zmieniali/ulepszali ekwipunek tylko 2-3 razy przez 100 godzin gry. Bo niby po co go zmieniać jeśli zmienia się tylko jego wygląd?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kolejna dyskusja na temat istoty gier RPG pogrzebana u podstaw przez brak sensu i logiki w argumentacji. Jeśli głównym wyznacznikiem tego, czy gra ma prawo nazywać się RPG uczynimy dosłowne tłumaczenie w/w skrótu, to za chwilę okaże się, że mogę sobie podciągnąć pod taką definicję masę tytułów, które nie mają z gatunkiem NIC wspólnego. Nic, poza wspomnianym odgrywaniem roli. Zabawne też, jak wielu odzywających się tutaj znawców tematu gotowych jest iść "na noże" w obronie stworzonych przez samych siebie, "lepszych" definicji gatunku. Ja mogę wam powiedzieć od siebie tylko tyle: z gatunkami gier, czy filmów, zawsze będzie tak, że będziemy je klasyfikować troszkę subiektywnie, a troszkę umownie, na podstawie ogółu często powtarzanych odniesień. A toczenie sporów o sprawy subiektywne, niedoprecyzowane i umowne jest i zawsze będzie zwyczajną głupotą i stratą czasu. Ja mogę napisać, co MNIE przychodzi pierwszego do głowy, gdy słyszę określenie RPG w odniesieniu do gier komputerowych. A jest to ROZWÓJ postaci. A nie wcielanie się w postać, tworzenie jej, czy odgrywanie, gdyż te elementy spotykamy w wielu innych grach, od Simsów po Life is Strange. Tym, co dla mnie wyróżnia ten gatunek spośród innych, jest właśnie rozwój. Ale to żadna definicja. Jedynie moje skojarzenia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Headbangerr napisał:

 

Nie chciałbym się czepiać, ale rozwój postaci też można spotkać w wielu grach od FPSów po strategie. Czy więc jest to taki wyróżniający element? Chyba nie. Rozwój postaci, jej odgrywanie, tworzenie itd. to są tylko elementy RPG. Po prostu na gatunki gier trzeba patrzeć jak na większą całość a nie koncentrować się na poszczególnych elementach, które same, w oderwaniu od innych części nie definiują gatunku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie chciałbym się czepiać, ale rozwój postaci też można spotkać w wielu grach od FPSów po strategie. Czy więc jest to taki wyróżniający element? Chyba nie. Rozwój postaci, jej odgrywanie, tworzenie itd. to są tylko elementy RPG.

Więc dlaczego niektóre gry nazywa się "z elementami RPG", jeśli zawierają tylko rozwój postaci, ale nie korzysta się już z tego określenia, jeśli obecny jest w nich np. tylko loot, lub tylko "odgrywanie" kogoś? ;P Coś ta logika dziurawa ;P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Headbangerr napisał:

Więc dlaczego niektóre gry nazywa się "z elementami RPG", jeśli zawierają tylko rozwój postaci, ale nie korzysta się już z tego określenia, jeśli obecny jest w nich np. tylko loot, lub tylko "odgrywanie" kogoś? ;P Coś ta logika dziurawa ;P

Ignorancja, nonszalancja... nie wiem, może nawet kompleks wyższości?

Ludzie gadają głupoty, bo inni też gadają i "się przyjęło". I potem taki Dark Souls nazywają RPG dla przykładu. I bądź tu mądry.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ignorancja, nonszalancja... nie wiem, może nawet kompleks wyższości? 
Nie wiem, o czym piszesz, ale z pewnością nie ma to nic wspólnego z tematem deskusji. 
Ludzie gadają głupoty, bo
inni też gadają i "się przyjęło". I potem taki Dark Souls nazywają RPG dla przykładu. I bądź tu mądry.

Patrząc w ten sposób, wszystko jest "gadaniem głupot". Ktoś te pojęcia tworzy i ktoś z nich korzysta. Tak to zwykle działa ;) 

  • Upvote 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A dla mnie statystyki są ważne. W cRPG, w przeciwieństwie do normalnego, trudniej stworzyć indywidualną, oryginalną ostać bez cyferek właśnie. Buduję swoją postać (czyli tworzę ją) poprzez jej decyzje, sposoby prowadzenia dialogów i właśnie poprzez cechy postaci. W normalnym RPG mógłbym je odgrać. W cRPG taka możliwość jest ograniczona. Ale jeśli będę mógł rozbudowywać wedle własnej chęci te wszystkie charyzmy, siły i percepcje, to wzmocni to unikalość mojej postaci. A jeśli gram w Fallouta, to jeszcze te cyferi w bardzo realny sposób wpłyną na moje możliwości w grze w każdym właściwie jej aspekcie.

Ba, lubię czuć satysfakcję z gry. I tu też statystyki mi pomagają, bo "widzę jak się rozwijam". Wzorsła mi siła, szybkość mogę pokonać wcześniej nieosiągalnego wroga. Wzrosła mi charyzma, pogadają ze mną ci, którzy wcześniej pogadać nie chcieli.

Dla mnie to istotne. Tak samo jak rozbudowane dialogi pozwalające "odgywać" postać (chyba jedyny na to sposób w cRPGu obok podejmiowania decyzji). Wolę możliwość budowania postaci od podstaw od grania nadaną, ale jeśli tę nadaną będę mógł rozbudowywać jak chcę, to ok. Przeżyję.

Dla mnie cRPGi zawsze wiążały się z wolnością podejmowania decyzji i dowolnością oraz bogactwem rozbudowy postaci. Dobra fabuła pomaga. Ciekawe światy pomagają. Ograniczenia zawsze przeszkadzają.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Headbangerr napisał:

Patrząc w ten sposób, wszystko jest "gadaniem głupot". Ktoś te pojęcia tworzy i ktoś z nich korzysta. Tak to zwykle działa ;)

Nie, nie. Ty mówisz o popularności, ja mówię o faktach. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego: coś się przyjęło niekoniecznie dlatego, że jest zgodne z faktami, ale dlatego, że ładnie brzmi, albo jakiś "autorytet" to zaserwował, albo się komuś coś pomerdało. Ale to nawet nie dotyczy twojej wypowiedzi, bo odniosłeś się do haseł marketingowych.

"z elementami RPG", znaczy "hej, RPG-owce, może nasza gra nie jest w waszym typie, ale znajdziecie tu coś znajomego". Taki bełkot tylko z marketingu. Często powtarzany w tzw. prasie branżowej. Newsflash ppl, nie ma czegoś takiego jak elementy RPG. RPG charakteryzuje zestaw elementów, podwędzonych z innych mediów, które RAZEM dają cechy gatunku, ale osobno nic.

To marketingowcy szastają tymi terminami an prawo i lewo. Dlaczego? To chyba oczywiste...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.


Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować