Blackbird

Polska - polityka, gospodarka, kwestie społeczne, statystyka

52587 postów w tym temacie

A zechcesz Krzysztofie przytoczyć definicję niewiary ze swojego słownika? Chociaż pewnie takiego pojęcia tam nie ma skoro można tylko wierzyć a niewiara jest wiarą...
];->

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 14.04.2012 o 15:16, KrzysztofMarek napisał:

No nie, to z kim teraz będę sie spierał? Nawet "mało kulturalnie"? Uprzejmie proszę o
zmianę decyzji. Ja nie będę się denerwował, jako niepoprawnie politycznie niepoprawny
odpowiem Blackbirdowi równie zjadliwie, jak On sam pisze (oczywiście, jeśli będę miał
podstawy). Poprawność polityczną uważam za coś złego. I obiecuję, że nie będę się skarżył,
jak Blackibird nazwie minie (tu wpisać jak mnie nazwie).


Cóż nie zgłosiłem jego odzywek moderatorowi , co ciekawe @KrzysztofieMarku jsteś jedyną osobą która nie została zrugana przez @Blackbirda.
@Blackbird podobnie jak kiedyś @strajker pewnych faktów nie przyjmował do wiadomości np. nielonicza praca chińskich robotników z której korzysta tyle firm , a gdy przyparło się go do muru stwierdził że przecież to się opłaca na to ja że handel bronią i narkotykami również to użył ulubione zagrywki JKM i nazwał mnie socjalistą.

Dnia 14.04.2012 o 15:16, KrzysztofMarek napisał:

No tak, w interesie producenta jest zarobić, ile się da i ile klient może wydać. I trwa
to latami - po to są patenty i tak dalej.


W tym miejscu bym się nie zgodził otóż przyjmijmy @KrzysztofieMarku że stworzyłeś rewelacyjny system operacyjny na pc i wysadziłeś Windowsa z rynku.
Latami niedojadając , niedosypiając pracowałeś na swój sukses i teraz słyszysz JKM który mówi
http://www.youtube.com/watch?v=p2lF7T0twmU
Przecież to jest właśnie socjalizm ponieważ ktoś chce się pozbawić zarobku z tytułu produktu jaki stworzyłeś.
Po 5 latach masz się stracić wszelkie prawa do dzieła swojego życia ? przecież to absurd.

Po drugie Korwin potępia PO i Pis jako partie wodzowskie natomiast jeśli chodzi o jego partię to nie słyszę ządnych wypowiedzi członków jeno Korwin i Korwin czyli wychodzi na to Kongres Nowej Prawicy też jest partią wodzowską.

Po trzecie JKM uważa się za lepszego dyskutanta od innych i że zawsze używa argumentów do rozgromienia przeciwnika
http://www.youtube.com/watch?v=ODsnq0Q6LOQ
W wypowiedzi powyżej nie użył żadnych argumentów ba powiem więcej jest to wypowiedż na poziomie Andrzeja Leppera a wystarczyło powiedzieć iż te kraje mają bogate złoża m.i.n. gazu , ropy itd. itp.
i stąd są pieniądze na socjalizm.

Ps. Oczywiście po wypróbowaniu wszystkich innych opcji politycznych w najbliższych wyborach parlamentarnych zmuszony będę na niego zagłosować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 16.04.2012 o 10:53, S1G napisał:

Moim zdaniem łatwiej było by im "pozbierać" IP z torrentów, każdy kto ściąga jednocześnie
udostępnia więc starczy uruchomić ściągania i logować numerki komputerów z którymi się
połączyliśmy.

Tyle, że jak w życiu, jedni są ignorantami, a inni używają programów takich jak "peerblock". I już żaden komputer znanych firm nie połączy się z komputerem takiego uploadera bo dla niego taki numer ip nie będzie istniał (komputer, który nie odpowiada na nawet na prosty ping - nie istnieje). W przypadku sieci lokalnych, które są reprezentowane jednym publicznym ip, numer będzie co prawda istnieć i będzie pingowany, ale znowu żądanie połączenia się z komputerem wysyłającym żądanie zostanie zignorowane, ergo komputer nie istnieje bądź nie używa programu p2p, którego się szuka (mimo, że używa). Wszystko to oparte jest o setki list, na które podejrzane numery IP może wrzucić każdy, a więc jest to jakiś rodzaj międzynarodowego linczu sieci, których numery ip należą do korporacji, firm zajmujących się wyszukiwaniem piratów, instytucji rządowych, a nawet uczelni (to ostatnie, to pewnie jako opcja bo moim zdaniem jakieś 50% ruchu pirackiego, to lewe serwery stawiane na uczelniach, u nas jakieś 90%).

Dnia 16.04.2012 o 10:53, S1G napisał:

Warto też zaznaczyć że to nadal dotyczy wyłącznie uploaderów, ściągaczy
"ftpowych" póki co nikt nie ściga (brak podstaw prawnych).

To samo dotyczy wszelkich serwerów, do których dostęp ma ograniczona liczba ludzi. Akurat ftp łatwo namierzyć, szczególnie jeżeli posługują się połączeniami anonimowymi.
Jest też pewna ilość serwerów, które są odporne niemal na wszystko ponieważ posługują się własnymi tabelami ip, połączeniami bezpośrednimi (p2p) i protokołami komunikacyjnymi niezgodnymi z tymi obowiązującymi w internecie. Wtedy nawet wyłączenie serwerów DNS im nie przeszkadza dopóki są w stanie wysłać pakiety bezpośrednio do innego ip (mają własne usługi będące odpowiednikiem DNS). Można powiedzieć, że należą one do alternatywnej sieci internetowej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 16.04.2012 o 16:19, S1G napisał:

To właściwie kim jestem jak nie agnostykiem? Bo Ateiści twierdzą że go z całą pewnością
niema, więc na pewno nie jednym z nich.

Niedokładnie. Ateiści twierdzą, że nie wierzą w jego istnienie. Nie wynika z tego, że wierzą w jego "nieistnienie" bo między pojęciem "wierzyć", a pojęciem "nie wierzyć" nie ma przechodniości.
Tzn. Jeżeli w coś nie "wierzysz", to nie wynika z tego, że wierzysz w coś przeciwnego.
Na przykład jeżeli nie wierzysz w to, że sąsiad urwał wycieraczkę w Twoim wozie, to nie znaczy automatycznie, że wierzysz w to iż sąsiad nie urwał Ci tej wycieraczki.
I nie ma tu nic do rzeczy czy wycieraczka została urwana czy też nie - na przykład o urwanej wycieraczce dowiedziałeś się z telefonu sąsiadki, która codziennie chodzi napruta, a na dodatek nie kojarzy, który wóz jest Twój.

Dokładnie tak samo nie ma znaczenia czy jakiś bóg istnieje czy nie. Niewiara w jego istnienia nie powoduje automatycznie wiary w jego nieistnienie. Bo jak już wspomniałem nie ma przechodniości między tymi rozłącznymi logicznie pojęciami.

Natomiast tych, którzy bezmyślnie wierzą iż Boga nie ma (albo ewentualnie żadnych bogów nie ma) można by nazwać antyteistami bo oni właśnie zamiast "nie wierzyć" wierzą w coś innego. I z definicji są oni wierzącymi. Podmiot wiary ludzi wierzących nie ma znaczenia dla określenia czy wierzą czy nie.

Sprawa jest trudna dla osób mających z tym problem i mówiących w językach z podwójnym przeczeniem ponieważ wydaje im się, że czasowniki "wierzyć" i "nie wierzyć" są przeciwieństwami. A tak nie jest.
Błędna interpretacja wychodzi w językach z pojedynczym przeczeniem ("dziwnym" trafem z krajów o takich językach wywodzą się protestanci), ponieważ podwójne przeczenie eliminuje je dając zdanie z brakiem przeczenia.

Natomiast agnostycyzm, to bardziej "poprawna religijnie" nazwa ateisty. Stało się tak dlatego, że ateistów (tych niewierzących w cokolwiek) od udowodnienia niemożliwości istnienia "jedynego i wszechwiedzącego boga" dzieli tylko jeden mały krok - udowodnienia, że nie ma we wszechświecie zjawisk pojedynczych. Gdyby zostało to udowodnione, to dopiero wtedy mogłaby nastąpić przechodniość między "niewiarą w Boga", a "wiarą w nieistnienie Boga". czyli ateiści połączyliby się z "antyteistami".

Jakiś czas temu Stephen Hawking i inni fizycy teoretyczni przedłużyli to zawieszenie przez sugestię, że wielki wybuch mógł być takim pojedynczym i niepowtarzalnym zjawiskiem. Jednak obecnie nie można wykluczyć, że wielkie wybuchy są powtarzalne i zdarzają się nieustannie (sic!). A to będzie oznaczać, że nie ma zjawiska pojedynczego, a tym samym będzie można dorzucić ostatnią cegiełkę do dowodu, że boga nie ma, nigdy nie istniał i co więcej - nigdy istnieć nie mógł - a wiara w niego musi być wyłącznie wytworem ludzkiego mózgu.
Koniec powtórki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.04.2012 o 11:50, Olamagato napisał:

Tyle, że jak w życiu, jedni są ignorantami, a inni używają programów takich jak "peerblock".
I już żaden komputer znanych firm nie połączy się z komputerem takiego uploadera bo dla
niego taki numer ip nie będzie istniał

IP? Nawet jak jest dynamiczny?

Dnia 18.04.2012 o 11:50, Olamagato napisał:

(komputer, który nie odpowiada na nawet na prosty ping - nie istnieje).

Mój nie odpowiada;)

Dnia 18.04.2012 o 11:50, Olamagato napisał:

W przypadku sieci lokalnych, które są reprezentowane jednym publicznym ip, numer będzie co prawda istnieć i
będzie pingowany, ale znowu żądanie połączenia się z komputerem wysyłającym żądanie zostanie
zignorowane, ergo komputer nie istnieje bądź nie używa programu p2p, którego się szuka (mimo, że używa).

A wiesz w ogóle na czym polegają sieci p2p? I dlaczego tak ciężko z nimi walczyć? To już blokowanie portów miało by więcej sensu -więcej ale tylko odrobinkę.

Dnia 18.04.2012 o 11:50, Olamagato napisał:

Jest też pewna ilość serwerów, które są odporne niemal na wszystko ponieważ posługują
się własnymi tabelami ip, połączeniami bezpośrednimi (p2p) i protokołami komunikacyjnymi

Tak, to serwery stawiane przez aplikacje oparte na p2p;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.04.2012 o 12:34, zadymek napisał:

IP? Nawet jak jest dynamiczny?

Tak. Ponieważ nie ma dynamicznego numeru IP na poziomie globalnym. Państwa, instytucje i firmy rejestrują statyczne zakresy ip, którymi będą zarządzać w takich oganizacjach jak IANA (Internet Assigned Numbers Authority) lub InterNIC, a z charakteru sieci TCP/IP wynika, że nie da się ich łatwo zmieniać w czasie. Dlatego jeżeli zablokuje się jakiś zakres numerów, to cała organizacja, która takimi numerami zarządzała przestaje być widoczna i odwrotnie (tzn. jej komputery i inne elementy aktywne sieci).
Oczywiście blokowanie pojedynczych ip nic nie da - chyba, że jakaś firma ma tylko jeden przydzielony IP (nierealne - najmniejsze zakresy globalne mają 16 numerów).

Dnia 18.04.2012 o 12:34, zadymek napisał:

A wiesz w ogóle na czym polegają sieci p2p? I dlaczego tak ciężko z nimi walczyć? To
już blokowanie portów miało by więcej sensu -więcej ale tylko odrobinkę.

Trudno żebym nie wiedział. Blokowanie IP jest skuteczne ponieważ w komunikacji P2P jeżeli jeden z komputerów blokuje komunikację z innym, to ten inny nie ma jak tego obejść (nie ma połączeń niebezpośrednich - bo do tego używa serwerów, a więc nie jest to już p2p). Tak samo można zablokować dowolny serwer. Skrajnym przypadkiem jest blokowanie wszystkich numerów IP, co efektywnie daje całkowite odcięcie od całej sieci internetowej. Taki przypadek występuje przy włączeniu firewalla dla wszystkich ip i wszystkich portów bez wyjątku.

Jedyny sposób aby zbierać informacje o ip komputerów, które biorą udział w jakimś p2p jest nieustannie kupować nowe łącza od różnych dostawców internetu lub wykorzystywać łącza prywatne swoich pracowników. Przynajmniej do momentu aż ktoś to odkryje i wrzuci kolejne ip na listy blokad (choć moment ten może nie nastąpić).

Dnia 18.04.2012 o 12:34, zadymek napisał:

Tak, to serwery stawiane przez aplikacje oparte na p2p;)

Na przykład kademlia (open source). Ale są i inne, dla których trzeba być członkiem jakiejś "organizacji" aby w ogóle uzyskać kod serwera/klienta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.04.2012 o 13:10, Olamagato napisał:

Tak. Ponieważ nie ma dynamicznego numeru IP na poziomie globalnym. Państwa, instytucje
i firmy rejestrują statyczne zakresy ip, którymi będą zarządzać w takich oganizacjach
jak IANA (Internet Assigned Numbers Authority) lub InterNIC, a z charakteru sieci TCP/IP
wynika, że nie da się ich łatwo zmieniać w czasie. Dlatego jeżeli zablokuje się jakiś

Mój Ip zmienia się ilekroć zaloguję się do Neostrady.

Dnia 18.04.2012 o 13:10, Olamagato napisał:

zakres numerów, to cała organizacja, która takimi numerami zarządzała przestaje być widoczna
i odwrotnie (tzn. jej komputery i inne elementy aktywne sieci).

No już widzę jak całą Neostradę zablokują;)

Dnia 18.04.2012 o 13:10, Olamagato napisał:

Oczywiście blokowanie pojedynczych ip nic nie da - chyba, że jakaś firma ma tylko jeden
przydzielony IP (nierealne - najmniejsze zakresy globalne mają 16 numerów).

Pytanie: czy w ogóle można blokować Ip który co chwila przydzielany jest komuś innemu?

Dnia 18.04.2012 o 13:10, Olamagato napisał:

Trudno żebym nie wiedział. Blokowanie IP jest skuteczne ponieważ w komunikacji P2P jeżeli
jeden z komputerów blokuje komunikację z innym, to ten inny nie ma jak tego obejść (nie
ma połączeń niebezpośrednich - bo do tego używa serwerów, a więc nie jest to już p2p).

Tak, ale danego pliku nie ściągasz z jednego komputera. I przede wszystkim nie ściągasz tylko (a właściwe prawie w ogóle) z typowych serwerów, tylko od innych użytkowników-bez pośredników, tak działa p2p. Dodaj do tego dynamicznie zmieniające się Ip...i masz problem. To dlatego atakuje się obecnie bazy danych- które wspomagają znalezienie contentu. Samych userów -w skali masowej- ciężko dopaść.

Dnia 18.04.2012 o 13:10, Olamagato napisał:

Tak samo można zablokować dowolny serwer. Skrajnym przypadkiem jest blokowanie wszystkich

Serwer to serwer. Nigdzie sobie nie pójdzie.

Dnia 18.04.2012 o 13:10, Olamagato napisał:

numerów IP, co efektywnie daje całkowite odcięcie od całej sieci internetowej.

I znowu: chciałbym to zobaczeń przy okazji Neo.

Dnia 18.04.2012 o 13:10, Olamagato napisał:

Jedyny sposób aby zbierać informacje o ip komputerów, które biorą udział w jakimś p2p
jest nieustannie kupować nowe łącza od różnych dostawców internetu lub wykorzystywać
łącza prywatne swoich pracowników. Przynajmniej do momentu aż ktoś to odkryje i wrzuci

Tak mają tylko ci ze stałym Ip.

Dnia 18.04.2012 o 13:10, Olamagato napisał:

kolejne ip na listy blokad (choć moment ten może nie nastąpić).

Ale trzeba jeszcze skądś zdobyć ten Ip by go blokować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak "antypiratom" zablokują ip to zawsze mogą skorzystać z proxy albo i TOR-a, a jak oskarżony ma zmienne IP to będzie w logach operatora której linii było przydzielone w konkretnym dniu i o konkretnej godzinie (a na drugim końcu tej linii będzie komputer oskarżonego)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

>/.../ > Jednak który wg. ciebie Krzysztof jest słuszny?

Dnia 16.04.2012 o 17:54, Neleron napisał:

/.../

I widzisz, zawsze znajdzie sie ktoś, kto z mojego, prostego, jak konstrukcja cepa, posta, wyciąga wnioski zbyt daleko idące i w dodatku nie znajdujące podstaw w moich postach.
Dlatego znowu powtórzę to raz 293 (a moze 294 lub 2811 - straciłem już rachubę).
Bóg istnieje, albo nie istnieje. Wszelkie insynuacje, jakoby Bóg istbiał tylko w czwartki, a w pozostałe dni tygodnia nie istniał, z góry odrzucam. I usciślam, że mówimy o Bogu Chrześcijan, Żydów i Muzułmanów (wbrew pozorom jest to ten sam Bóg, tylko nieco inaczej się tłumaczy Jego przykazania i wierzy w innych proroków (chociaż też nie do końca).
Zatem mamy dwie i tylko dwie możliwości:
1. Bóg istnieje.
2. Bóg nie istnieje.

Za pierwszą możliwością przemawiają świadectwa ludzi, którzy z Bogiem rozmawiali (albo, inaczej, weszli w interakcję) i dają nam świadectwo istnienia Boga. Oczywiście, zawsze możesz powiedzieć, że zwariowali, przyśniło im się, zostali zahipnotyzowani albo też wymyślili to sobie dla własnej korzyści. Ale zignorować wszystkich tych świadectw nie możesz - bo to by po prostu znaczyło, że odrzucasz część otaczającej Cię rzeczywistości i to bez racjonalnego uzasadnienia.
A jakie przesłanki przemawiają za drugą możliwością? No, zadne. Możesz jedynie wnosić, że skoro brak jest przesłanek jednoznacznie wskazujących na istnienie Boga, to Bóg nie istnieje. Zawsze wtedy przypomina mi sie ryba, która wymarła 120 000 000 lat temu.Wymarła sto dwadzieścia milionów lat temu,, ale bodaj w 1981 roku złowiono ją żywą...
Innymi słowami, niedowiarka nic nie przekona (nawet, jak Bóg sie Tobie objawi, będziesz bardziej skłonny uznać że zwariowałeś, niz przyznać, że Bóg istnieje), chyba, zeby kolejno oberwał tak z 30x razy po odwłoku, zanim by zrozumiał, ze to był przekaz do niego, osobiście do niego, żeby uwierzył (bo dowodu nadal nie uzna!) że Bóg istnieje.
Ale jak sobie życzysz.
Ja nikogo nie nawracam, ja tylko (a może aż!) staram się pokazać, że tak zwani niewierzący, czy inaczej ateiści, są tak naprawdę ludźmi wierzącymi. Oni wierzą, że Bóg nie istnieje.
To tylko tyle (a dla innych aż tyle).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.04.2012 o 12:31, Olamagato napisał:

> /.../
Niedokładnie. Ateiści twierdzą, że nie wierzą w jego istnienie. Nie wynika z tego, że
wierzą w jego "nieistnienie" bo między pojęciem "wierzyć", a pojęciem "nie wierzyć" nie
ma przechodniości. /.../

Nadal nie potrafiłeś wykazać błędu w moim krótkim przecież wywodzie na temat istnienia, bądź nieistnienia Boga.
Twój wywód byłby do przyjecia, gdyby nie, "drobiazg", świadectwa ludzi

Widzę zatem, że (niemal) każdemu muszę powtarzać do znudzenia to samo:
Są tylko dwie możliwości:
1. Bóg istnieje (ewentualna mnogość innych bogów nas nie obchodzi, chodzi o tego Jednego!);
2. Bóg nie istnieje.

Za pierwszą możliwością istnieje szereg przesłanek - świadectw ludzi. Swoją drogą jest nadzwyczaj charakterystyczne (i dla mnie śmieszne!), ze Ty również powołujesz się na świadectwa ludzi (konkretnie na Hawkinsa), ale jakoś masz znacznie mnie ich mniei i zupełnie nieudokumentowanych, tylko stawiasz je piedestale nieomylności.
Za drugą możliwością bezpośrednich przesłanek brak. I to zupełnie brak! Są jedynie naciągane, takie które mogą świadczyć, ale wcale nie muszą.
Czas najwyższy, żeby, po dwóch tysiącach lat prób udowodnienia, że Bóg istnieje i prób udowodnienia, że Bóg nie istnieje, rospoznać ilość przesłanek mogących świadczyć za pierwszą, bądź drugą ewentualnością i dokonać indywidualnego wyboru. I przestać opowiadać, ze Bóg nie istnieje. To zaledwie hipoteza, w dodatku słabiej udokumentowana niż przeciwstawna, bo wiecej zdaje się świadczyć, że Bóg istnioeje.
I, przypominam, przyjecie jakiegokolwiek poglądu bez dowodu nazywa się pospolicie wiarą. Bądź na tyle uczciwy, nawet wobec siebie, zeby stwierdzić: "wierzę, że Bóg nie istnieje". Ja zaś będę nadal twierdził "wierzę, że Bóg istnieje".
Co do wynikających z tych przeciwstawnych twierdzeń konsekwencji - ja już nie będę się wykłócał. To już indywidualna sprawa każdego z nas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 08.02.2012 o 15:12, KrzysztofMarek napisał:

> > /.../> @KrzysztofieMarku to nie rewolwer tylko armata kal. 44.
Taa, w Europie nazywali to "kieszonkową haubicą z Hameryki". Taki kaliber był baaardzo
skuteczny. Ale mozesz kupić mniejszy, odpowiadający powszechnie przyjętemu na całym świecie
kalibrowi 9 mm. Ten rewolwer nazywano kieszonkowym. Też był skuteczny.


Broń czarnoprochowa o kalibrze 9mm ? nie słyszałem.
Przypominam że mówimy o broni na którą nie trzeba pozowlenia czyli czarnoprochowej właśnie.

Dnia 08.02.2012 o 15:12, KrzysztofMarek napisał:

No i dobrze, ale... ale możesz ją nosić na wierzchu. Bo posiadanie takiej broni jest
ustawowo dozwolone i to od lat bodaj kilkunastu. Wystarczy, żeby każdy kto zechce, zaopatrzył
się w taką broń.


Noszenie takiej armaty na wierzchu to proszenie się o kłopoty coś ala czerwona płachta na byka chyba że każdy obywatel nosiłby rewolwer wtedy sadzę że drastycznie zmalała by ilość przestępstw złodziejowi nie kalkuowało by się aby kraść Babci torebę jeśli w krótkiej perspektywie mnóstwo ołowiu "poszybowałoby" w jego kierunku

Dnia 08.02.2012 o 15:12, KrzysztofMarek napisał:

> Po drugie trzeba umieć poprawnie załadować taką broń coby nam ręki nie urwało itd.
itp.
Nawet chleb trzeba umieć pokroić. I co z tego wynika?


Chleb może pokroić każdy.
Natomiast nieumiejętne naładowanie broni prochowej to w najlepszym razie brak wystrzału a w najgorszym urywa nam palce lub jeszcze gorzej.
Tak wiem że w internecie są instrukcje jak zbudować bombę atomową ale w tym wypadku przydałoby się znależć jakiegoś fachowca w tej dziedzinie.

Dnia 08.02.2012 o 15:12, KrzysztofMarek napisał:

> Po trzecie naładowanie takiej broni w warunkach polowych zajmuje tyle czasu że bandyta

> zdąży nasz trzy razy zaciukać zanim naładujemy ponownie broń nie wspominając że
działamy
> w stresie , mamy mało czasu itd. itp.

Dnia 08.02.2012 o 15:12, KrzysztofMarek napisał:

Na Dzikim Zachodzie poradzono sobie w ten sposób, że ładowano w domu i noszono broń nabitą.
A żeby nie sprzelić sobie w stopę, to komorę pod kurkiem zostawiano pustą.


To w żaden sposób nie wpływa na celność j.w.

Dnia 08.02.2012 o 15:12, KrzysztofMarek napisał:

> Po czwarte aby trafić w cokolwiek z tej armaty trzeba najpierw poćwiczyć.

Dnia 08.02.2012 o 15:12, KrzysztofMarek napisał:

Nie pamietam, który to słynny rewolwerowiec był słabym strzelcem (kiepsko widział w dodatku).
Dlatego podchodził do przeciwnika blisko i z bliska trafiał.


@KrzysztofieMarku wolne żarty nie jesteśmy na Dzikim Zachodzie tutaj przestępca sztrzeli z dystansu i po nas dlatego pierwszy strzał musi być celny bardzo wątpliwe aby przestępca pozwolił się do siebie zbliżyć na tyle abyśmy oddali celny strzał.
Odnośnie rewolwerowców którzy strzelali z bliska bo byli kipeskimi strzelacami to nie było takich.
Jednym który używał podstępu był John Wesley Hardin.
Natomast rewlwerowcem który na starośc tracił wzrok był Dziki Bill Hickok ale strzelcem był doskonałym ze 100 kroków trafiał przeciwnika w serce.

>Każdy powinien poćwiczyć

Dnia 08.02.2012 o 15:12, KrzysztofMarek napisał:

- nawet, jeśli chodzi o tak prozaiczną czynność jak pływanie, że o strzelaniu nie wspomnę.


O.k. gdzie możemy poćwiczyć strzelanie z takiej aramty ?

Dnia 08.02.2012 o 15:12, KrzysztofMarek napisał:

Tak, a obierając ziemniaki możesz złamać nóż - mnie się to trafiło. Możesz też obciąć
sobie palec - co mnie się wprawdzie nie przytrafiło, ale jeśli chodzi o innych, to na
pewno mogło się przytrafić. No cóż, każda czynność, którą wykonujemy jest ryzykowna,
nawet dłubiąc w nosie można palec złamać, albo chociaż spowodować krwawienie z nosa.


Nóż kuchenny jest o wiele mniej niebezpiecznym narzędziem od broni planej czarnoprochowej.

Dnia 08.02.2012 o 15:12, KrzysztofMarek napisał:

> Chyba że użyje tłumika , skoro potrafił sobie załatwić nielegalnie broń to z tłumikiem

> też nie powinno być problemu.
A pewnie - tłumik można samemu zrobić. Tylko broń z tłumikiem jest niewygodna w użyciu
i ofiara zdąży wyjąć broń samemu - oczywiście, musi mieć możliwość legalnego posiadania
broni. I ofierze napadu huk wystrzału jest na rękę. Bandycie brak pozwolenia w niczym
nie przeszkadza, a hałas bardzo.


Przykład rosyjskich kilerów którzy obecnie działają w Londynie pokazuje jak bardzo skutezna jest broń z tłumikiem skoro nadal pozostają nieuchwytni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.04.2012 o 19:41, kerkas napisał:

> /.../ > Broń czarnoprochowa o kalibrze 9mm ? nie słyszałem.
Przypominam że mówimy o broni na którą nie trzeba pozowlenia czyli czarnoprochowej właśnie.

Kiedy byłem mały, to za komuny wolno było posiadać wszelkiego rodzaju broń palną wyprodukowaną przed rokiem 1850. Teraz prawo jest łagodniejsze, wolno posiadać broń palną wyprodukowaną przed 1870 rokiem i współczesne repliki tej broni. Odsyłam Cie do strony:
http://www.militaria.pl/bron_czarnoprochowa_c318.xml
I kilku następnych. Znajdziesz sobie broń odpowiadającą kalibrowi 9 mm i wiekszych.

Dnia 18.04.2012 o 19:41, kerkas napisał:


> /.../> Noszenie takiej armaty na wierzchu to proszenie się o kłopoty coś ala czerwona płachta
na byka chyba że każdy obywatel nosiłby rewolwer wtedy sadzę że drastycznie zmalała by
ilość przestępstw złodziejowi nie kalkuowało by się aby kraść Babci torebę jeśli w krótkiej
perspektywie mnóstwo ołowiu "poszybowałoby" w jego kierunku

Mój Boże!
I czemu się dziwujesz? Wolno, to wcale nie znaczy że trzeba, albo jest przymus. Ale WOLNO i to jest właśnie to, z czego się cieszę. Bo WOLNO! Ja to ja mam wybór, czy chcę nosić na wierzchu, jak kowboje na filmach, czy też w kieszeni. Albo wcale - no bo w końcu MOGĘ sobie taki rewolwer kupić - albo nie kupić (na razie nie kupiłem)

Dnia 18.04.2012 o 19:41, kerkas napisał:


> /.../ > Nawet chleb trzeba umieć pokroić. I co z tego wynika?

Że jak nie umiesz, to zrobisz krzywdę SOBIE!

Dnia 18.04.2012 o 19:41, kerkas napisał:


Chleb może pokroić każdy.
Natomiast nieumiejętne naładowanie broni prochowej to w najlepszym razie brak wystrzału
a w najgorszym urywa nam palce lub jeszcze gorzej.
Tak wiem że w internecie są instrukcje jak zbudować bombę atomową ale w tym wypadku przydałoby
się znależć jakiegoś fachowca w tej dziedzinie.

Sądzisz, że bym nie potrafił? Z racji wykształcenia niejako "od ręki" potrafiłbym zrobić wieeeeelką bombę, która by rozwaliła wszystko w promieniu kilkuset metrów. No i niby co z tego miałoby wynikać? Przecież takiich ludzi, którzy to potrafią, jest w Polsce conajmniej kilkadziesiąt tysięcy. Conajmniej. No i co, robnią takie bomby?

Dnia 18.04.2012 o 19:41, kerkas napisał:

> > Po trzecie naładowanie takiej broni w warunkach polowych zajmuje tyle czasu
że bandyta
>
> > zdąży nasz trzy razy zaciukać zanim naładujemy ponownie broń nie wspominając
że
> działamy
> > w stresie , mamy mało czasu itd. itp.

Wybacz, ale opowiadasz głupoty. Każdy, kto ma jakiekolwiek pojęcie o takiej broni ładuje ją w domu, jedynie komorę pod kurkiem pozostawia pustą. I to już wszystko.

Dnia 18.04.2012 o 19:41, kerkas napisał:


> Na Dzikim Zachodzie poradzono sobie w ten sposób, że ładowano w domu i noszono broń
nabitą.
> A żeby nie sprzelić sobie w stopę, to komorę pod kurkiem zostawiano pustą.

To w żaden sposób nie wpływa na celność j.w.

> > Po czwarte aby trafić w cokolwiek z tej armaty trzeba najpierw poćwiczyć.

Mój Boże! Toż jeśli jesteś zmuszony do użycia takiej broni, to z kilku metrów moze w oko nie trafisz, nawet, jak odruchowo przy naciskaniu na spust opuscisz lufę, to, za przeproszeniem, jaja facetowi odstrzelisz, a nie zabijesz...

Dnia 18.04.2012 o 19:41, kerkas napisał:


/.../
@KrzysztofieMarku wolne żarty nie jesteśmy na Dzikim Zachodzie tutaj przestępca
sztrzeli z dystansu i po nas dlatego pierwszy strzał musi być celny bardzo wątpliwe aby
przestępca pozwolił się do siebie zbliżyć na tyle abyśmy oddali celny strzał.

Jak się nie zbliży, to Cię nie obrabuje. A jak się zbliży, to go trafisz.

Dnia 18.04.2012 o 19:41, kerkas napisał:

Odnośnie rewolwerowców którzy strzelali z bliska bo byli kipeskimi strzelacami to nie
było takich.
Jednym który używał podstępu był John Wesley Hardin.
Natomast rewlwerowcem który na starośc tracił wzrok był Dziki Bill Hickok ale strzelcem
był doskonałym ze 100 kroków trafiał przeciwnika w serce.

Ze 100 kroków? Oczywiście, tyle, że z karabinu, nie z rewolweru. Z rewolweru, to już tylko przypadkiem. Zapoznaj się z rozrzutem broni na różnych dystansach. Z seryjnego rerwolweru/pistoletu i seryjnej amunicji, to mistrz świata czy mistrz olimpijski trafi w korpus człowieka, ale w serce, co conajwyżej przypadkiem. A to są naprawdę znakomici strzelcy. Oni strzelają na zawodach ze specjalnej brobi i specjalnej amunicji.

Dnia 18.04.2012 o 19:41, kerkas napisał:


>/.../ > O.k. gdzie możemy poćwiczyć strzelanie z takiej aramty ?

>
O ile pamietam, w Hali Mirowskiej była kiedyś sprzedaż broni i strzelnica.

Dnia 18.04.2012 o 19:41, kerkas napisał:

> /.../
Nóż kuchenny jest o wiele mniej niebezpiecznym narzędziem od broni planej czarnoprochowej.

Zabić nożem można równie łatwo, jak z broni czarnoprochowej, a jeśli wziąźć pod uwagę ilość noży, to więcej osób zabito nożem...

Dnia 18.04.2012 o 19:41, kerkas napisał:


> /.../
Przykład rosyjskich kilerów którzy obecnie działają w Londynie pokazuje jak bardzo skutezna
jest broń z tłumikiem skoro nadal pozostają nieuchwytni.

A ile osób zabijających nożem pozostała nieuchwytna?
I czy wiesz, że po umyciu noża nadal pozostają na nim ślady krwi? Ale ja potrafiłbym umyć nóż, podobnie jak wyczyscić rewolwer/pistolet (i ubranie!) tak, ze dowodu z tego nie będzie. No i co z tego? Więcej, potrafiłbym tak zmienić ślad pozostawiany na łusce pocisku i na samym pocisku, ze ten użyty do zabójstwa nie pasowałby do mojego (gdybym go miał). Jeszcze raz zapytam: no i co z tego wynika?
Nie, najwyraźniej mylisz dwie sprawy: ściganie przestepcy i obronę własną, do której to obrony każdy obywatel powinien mieć takie środki, zeby przestępca nie miał nad nim zawsze i wszędzie bezwzgędnej przewagi. To przestępca ma się bać, nie zwykły obywatel.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.04.2012 o 14:46, S1G napisał:

Jak "antypiratom" zablokują ip to zawsze mogą skorzystać z proxy albo i TOR-a, a jak

"antypiratom"?

Dnia 18.04.2012 o 14:46, S1G napisał:

oskarżony ma zmienne IP to będzie w logach operatora której linii było przydzielone w
konkretnym dniu i o konkretnej godzinie (a na drugim końcu tej linii będzie komputer
oskarżonego)

Tak czy inaczej blokowanie Ip nic nie da:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.04.2012 o 18:57, KrzysztofMarek napisał:

Czas najwyższy, żeby, po dwóch tysiącach lat prób udowodnienia, że Bóg istnieje i prób

Skąd ci wyszło akurat 2K lat?

Dnia 18.04.2012 o 18:57, KrzysztofMarek napisał:

udowodnienia, że Bóg nie istnieje, rospoznać ilość przesłanek mogących świadczyć za pierwszą,
bądź drugą ewentualnością i dokonać indywidualnego wyboru. I przestać opowiadać, ze

To ja się teraz zabawię w kerkras''a;)
...bo jak wiadomo "Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą"
Ale masz rację odnośnie ilości "przesłanek", ale tylko dlatego, że "druga strona" traktuje te rewelacje jako nie wiarygodne i nie godne zajęcia stanowiska. Zresztą jak sobie wyobrażasz przesłankę na "nieistnienie"? Czy nasze Muminki potrzebują czegoś takiego czy wystarczą suche dane i zdrowy rozsądek do ich interpretacji by stwierdzić, że to fikcja literacka?

Dnia 18.04.2012 o 18:57, KrzysztofMarek napisał:

Bóg nie istnieje. To zaledwie hipoteza, w dodatku słabiej udokumentowana niż przeciwstawna,
bo wiecej zdaje się świadczyć, że Bóg istnioeje.

Nie ma takiej hipotezy i nie ma argumentów na jej poparcie. Nie ma bo nie może być.

Dnia 18.04.2012 o 18:57, KrzysztofMarek napisał:

I, przypominam, przyjecie jakiegokolwiek poglądu bez dowodu nazywa się pospolicie wiarą.

A jak nazwiesz odrzucenie czyjejś argumentacji jako niewiarygodnej?

Dnia 18.04.2012 o 18:57, KrzysztofMarek napisał:

Bądź na tyle uczciwy, nawet wobec siebie, zeby stwierdzić: "wierzę, że Bóg nie istnieje".

Ja powiem za niego: nie mamy zielonego pojęcia czy istnieje.

Dnia 18.04.2012 o 18:57, KrzysztofMarek napisał:

Ja zaś będę nadal twierdził "wierzę, że Bóg istnieje".

Ja zaś będę nadal twierdził, że "to tylko wiara" a ty jesteś frajer ;)

Dnia 18.04.2012 o 18:57, KrzysztofMarek napisał:

Co do wynikających z tych przeciwstawnych twierdzeń konsekwencji - ja już nie będę się
wykłócał. To już indywidualna sprawa każdego z nas.

O, ja akurat jestem pewien, że jeszcze n-razy do sprawy wrócisz ...i jak zwykle nie będziesz miał nic nowego do powiedzenia:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.04.2012 o 18:36, KrzysztofMarek napisał:

Chrześcijan, Żydów i Muzułmanów (wbrew pozorom jest to ten sam Bóg, tylko nieco inaczej

Z tymi jest pewien problem : chrześcijaństwo ma 2 tysiące lat (malutko jak na religię aspirującą do miana prawdziwej), zaś sama wiara jest zlepkiem innych. Żydowska ma ok 4 tyś (też nie za dużo), zaś Islam ok 1,5 tyś (2 ostatnie religie za wiki więc mogę się mylić, jak by co korygujcie). Jakiś bóg być może istnieje ale to żaden z wyżej wymiecionych.


ps czemu to malutko? najstarsze znalezione szczątki człowieka rozumnego mają 400 tyś lat, zaś nasi "praszczurowie" docenili zalety gotowania ok 1,9 miliona lat temu (wg zębów (mięso gotowane je się inaczej niż surowe, nie trzeba długo żuć), najstarsze odkryte ślady ogniska mają milion. Co oznacza że już wtedy byli ciekawscy i potrafili kombinować (ognień to nie tylko gotowanie (łatwiejsze spożywanie i większy asortyment żywności, takie np ziemniaki to strawne tylko ugotowane) ale i światło oraz odstraszanie reszty fauny) lepiej niż reszta gatunków ).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.04.2012 o 18:36, KrzysztofMarek napisał:

I usciślam, że mówimy o Bogu
Chrześcijan, Żydów i Muzułmanów (wbrew pozorom jest to ten sam Bóg, tylko nieco inaczej
się tłumaczy Jego przykazania i wierzy w innych proroków (chociaż też nie do końca).

Kiedyś do takiego stwierdzenia odniósł się Morgrim.
Napisał krótko- Bóg Chrześcijan to bóg w trzech osobach, w dwóch pozostałych religiach to nie występuje. Ja się z tym w pełni zgadzam, różnica między nazywaniem Jezusa Bogiem a prorokiem jest zasadnicza.
Więc to chyba jednak nie ten sam Bóg.
Choć pewnie wygodnie tak myśleć, to czyni owego boga postacią bardziej globalną, a więc pewnie trochę bardziej prawdopodobną.

Dnia 18.04.2012 o 18:36, KrzysztofMarek napisał:

Dlatego znowu powtórzę to raz 293 (a moze 294 lub 2811 - straciłem już rachubę).

Rzeczywiście powtarzasz się. To jednak nie jest problem, problemem jest to, że ciągle piszesz parafrazy dokładnie tego samego zupełnie nie odnosząc się do tego co Ci piszą krytycy "prostego rozumowania". Dlaczego tego nie robisz? Twoje "rozumowanie" już wszyscy znają przecież i nikt Ci racji nie przyznał.

Dnia 18.04.2012 o 18:36, KrzysztofMarek napisał:

Zatem mamy dwie i tylko dwie możliwości:
1. Bóg istnieje.
2. Bóg nie istnieje.


No dwie.
Tu pisałem, że jednak nie trzeba żadnej wybierać (zresztą już drugi raz):
http://forum.gram.pl/forum_post.asp?tid=146&pid=45706

Czy zatem ja jestem wierzący w istnienie lub wierzący w nieistnienie?
Czy może żadne z powyższych?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

IMHO: Bóg może być jeszcze w stanie splątanym ( tzn. istnieć i nie istnieć w tym samym czasie). W końcu to Bóg, więc może po prostu powiedzieć "O, paczcie. Teraz jestem i nie jestem." i żadna dekoherencja go nie ruszy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.04.2012 o 13:32, zadymek napisał:

No już widzę jak całą Neostradę zablokują;)

Chyba nie zrozumiałeś.
Ciebie jako członka zakresu Neostrady nie można zablokować inaczej jak przez blokadę całego zakresu Neostrady, czyli puli numerów należących do TP.
Natomiast ty jesteś w stanie zablokować każdy stały IP lub każdy zakres. A firmy posługują się wyłącznie zakresami lub stałymi numerami. Jedno i drugie ciężko szybko zmieniać i odbywa się to "ręcznie" przez zmianę rejestracji - podobnej trochę do rejestracji domen. Jeżeli rejestrację się ominie, to może się zdarzyć, że dwie firmy ustawią sobie zachodzące na siebie numery IP i wtedy routery, hosty internetowe i inne elementy aktywne będą wariować, sieć zacznie rwać połączenia i nastąpią różne inne trudne do przewidzenia zjawiska. Dlatego nie ma tu żadnego automatu. W interesie rejestrującego jest aby nie było konfliktów.

Krótko mówiąc firmy mają swoje komputery, a komunikacji z tymi różni użytkownicy p2p (co nie oznacza zawsze że piraci) chcieliby uniknąć. Mogą więc łatwo sprawić aby dla tych komputerów ich komputer przestał w sieci istnieć. Natomiast jeżeli pracownik takiej firmy pójdzie sobie do domu, to z domu dowie się, że ten sam komputer wciąż istnieje. Dlatego napisałem, że "takie firmy muszą wtedy korzystać z komputerów swoich pracowników" (ewentualnie komputerów innych firm, których numery nie znalazły się - jeszcze - na black listach).

Dnia 18.04.2012 o 13:32, zadymek napisał:

Tak, ale danego pliku nie ściągasz z jednego komputera. I przede wszystkim nie ściągasz
tylko (a właściwe prawie w ogóle) z typowych serwerów, tylko od innych użytkowników-bez
pośredników, tak działa p2p.

Załóżmy, że koleś X jakiś plik ściąga z 30 komputerów, z których 10 należy do firmy monitorującej p2p która jest już na black liście. Otóż jego program p2p będzie chwilę próbował połączyć się z nimi, ping nie wróci i uzna je za wyłączone prowadząc dalej normalną wymianę z pozostałymi 20 numerami. Z kolei program p2p z firmy monitorującej również próbując ze swojej strony nawiązać komunikację z komputerem kolesia X dostaje brak echa i również musi zrezygnować uznając ten komputer za wyłączony lub odcięty od sieci.
Tak to właśnie działa.
Czy można to ominąć? Pewnie. Ale żeby zdobyć o ściągających i udostępniających informacje w skali masowej musisz postawić serwer, a serwer taki musi mieć stały ip. I o to się właśnie rozchodzi - ten stały ip łatwo zablokować przez umieszczenie jego ip na blackliście. Tak więc uzyskasz jedynie numery ściągających płotek - zwykle ignorantów, zwykle na DHCP. Uploaderzy korzystają z blacklist, wielokrotnych proxy, zamkniętych forów, zamkniętych hostingów itd.

Dnia 18.04.2012 o 13:32, zadymek napisał:

To dlatego atakuje się obecnie bazy danych- które wspomagają znalezienie contentu.

To oczywiste - jeżeli p2p nie może znaleźć ip innego komputera, który ma tego czego on szuka, to p2p nic piratom nie daje.

Dnia 18.04.2012 o 13:32, zadymek napisał:

Tak mają tylko ci ze stałym Ip.

Firmy, Korporacje, Instytucje itd.

Dnia 18.04.2012 o 13:32, zadymek napisał:

Ale trzeba jeszcze skądś zdobyć ten Ip by go blokować.

To akurat żaden problem. Masz kilkaset usług namierzających adres po numerach ip z dokładnością do najmniejszej sieci z DHCP. W wielu wypadkach oznacza to kilkanaście ulic w konkretnym mieście, w konkretnym kraju. A to oznacza, że każdy może sprawdzić u kogo sobie stoi jakiś serwer. Klasyczne serwery nie posługują się DHCP z definicji (muszą mieć stałe IP).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.04.2012 o 18:57, KrzysztofMarek napisał:

Widzę zatem, że (niemal) każdemu muszę powtarzać do znudzenia to samo:

Z tym "Do znudzenia", to masz rację. :)

Dnia 18.04.2012 o 18:57, KrzysztofMarek napisał:

Są tylko dwie możliwości:
1. Bóg istnieje (ewentualna mnogość innych bogów nas nie obchodzi, chodzi o tego Jednego!);
2. Bóg nie istnieje.

Ale to nie ma znaczenie. Nawet jeżeli jakiś bóg istnieje, to i tak nie rozpatrujemy tego, a rozpatrujemy czy ktoś w jego istnienie wierzy. No bo to dokładnie oznacza "wierzący" lub "niewierzący". Otóż niewierzący nie wie czy jakiś bóg istnieje, może tylko przypuszczać że tak lub nie.
Jeżeli napiszę, że nie wierzę w sukces finansowy Biedronki w Polsce, to jestem niewierzący, nawet jeżeli taki sukces jest faktem.
Natomiast Twój problem jest taki sam jak wiara w sukces Biedronki w Szwecji. A-biedronkowicze nie wierzą w jej sukces w Szwecji. Niektórzy lepiej poinformowani przebąkują, że Biedronki w Szwecji nie ma, więc tym bardziej wiara w taki sukces wymaga większego samozaparcia i silnej woli. Przez niektórych nazywanej też fanatyzmem. ;)

Dnia 18.04.2012 o 18:57, KrzysztofMarek napisał:

Bądź na tyle uczciwy, nawet wobec siebie, żeby stwierdzić: "wierzę, że Bóg nie istnieje".

Nie mam pojęcia czy Bóg istnieje. Nie wierzę, ani w jego istnienie, ani w jego nieistnienie. Po prostu nie wiem.

Aczkolwiek logika podpowiada mi, że bardziej prawdopodobne jest, iż nie istnieje. Choćby dlatego, że nie ma ani jednego powtarzalnego zjawiska fizycznego dowodzącego jego istnienia, natomiast jest mnóstwo przemawiających za nie istnieniem.
Może czas zakończyć ten offtop wleczący się jak tasiemiec uzbrojony...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.


Zaloguj się