Blackbird

Polska - polityka, gospodarka, kwestie społeczne, statystyka

52587 postów w tym temacie

Dnia 22.06.2015 o 11:12, KrzysztofMarek napisał:

Pomyliłeś się co najmniej o rząd wielkości. Generałów mamy raptem około 350 - oczywiście
łącznie z tymi emerytowanymi, pułkowników jakieś 5-6 tysięcy, też łącznie z emerytowanymi.
Do dziesiątków tysięcy daleko, tym bardziej, że tylko część z nich zdołała się uwłaszczyć,
a część jeszcze nie zaczęła, bo pozostaje w służbie.

Ok - literalnie napisałem tylko o wojskowych od pułkownika wzwyż, co nie było uzasadnione. Problem tyczył również majorów, kapitanów oraz już istniejących całych zastępów SB, gdzie niemal wszyscy byli oficerami.
Gdyby policzyć ich wszystkich, to ze 20 tys. jak nie więcej spokojnie by się zebrało. Gdyby doliczyć do tego wszystkich równie zdemoralizowanych współpracowników, którzy żyli i pracowali wśród innych, ale korzystali z tej współpracy na różne sposoby, to kilkadziesiąt tysięcy nie jest wcale liczbą zaniżoną.
Szczególnie w porównaniu do dzisiejszej liczby urzędników powoli dobijającej powoli do miliona... :)

Dnia 22.06.2015 o 11:12, KrzysztofMarek napisał:

Natomiast tego, że system jest chory nie będę kwestionował, tyle, że w ramach tego chorego
systemu uwłaszczyła się spora część dawnej Solidarności i teraz to oni siedzą przy korycie
to już nie chciałeś zauważyć.

Nie że nie chciałem bo to widzę. No, ale części z nich, nierzadko po wieloletnich więzieniach i szykanach należała się jakaś rekompensata. Co prawda zamiast drogi jawnej (odszkodowania od państwa) wybrali drogę niejawną wpisują się do systemu i budując nasze dzisiejsze "państwo istniejące tylko teoretycznie". :D

Dnia 22.06.2015 o 11:12, KrzysztofMarek napisał:

Dawnym "bojownikom o wolność" powodzi się całkiem dobrze,

Nie wszystkim i nie tylko im. To byłby szerszy temat, a nie chciałem zaczynać nowego wątku.
Ale wiesz, gdyby nie ta zdemoralizowana kadra ludzi dawnego PRL, których nie odcięto od wpływu na III RP, to nie mieli by demoralizujących przykładów jak należy się w życiu ustawiać.

Dnia 22.06.2015 o 11:12, KrzysztofMarek napisał:

a reszcie - powodzi się tak, jak każdy widzi.

No ta. Tak jak niewolnikom we własnym kraju. Odrabiać będzie się te długi i ten exodus najlepszych kilku mln Polaków dekadami, jeżeli nie dłużej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Kościół praktycznie zawsze był ustawiony i dopóty Polaki będą uważać, że Polska KK stoi
i musi mieć dostęp do państwowego koryta to tak będzie.

Tak, ale zmiany społeczne powoli, lecz z siłą wody drążącej skałę swoje robią. Kwestia czasu.
Samo chrześcijaństwo i zdrowe kościóły (nawet katolicki) finansowany przez swoich wiernych są potrzebne jako przynajmniej deklaratywny wzorzec cywilizacji (podobnie jak to było w komunizmie z pionierami i tzw. moralnością robotniczo-chłopską)
Oczywiście u nas po uporaniu się ze zdemoralizowanymi przedstawicielami. Całe szczęście, że KK jakimś cudem nadal wybiera na swoich papieży dość przyzwoitych i ludzi. A to w systemie elekcyjnej monarchii absolutnej jest raczej pozytywne.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

> b) cofnięciem lub zatrzymaniem mnóstwa reform przez ekipę SLD, która odebrała władzę
> po kilku latach radosnej i chaotycznej twórczości byłych ludzi Solidarności
Paradoksalnie Polscy katomarksiści dają ku temu przyzwolenie.
Znaczy nie bez powodu, bo ZUS, bo śmieciówki i cały zestaw bredni z jednej strony. Ale
żadnej realnej próby reformy z drugiej.

Dają bo sami się uwłaszczyli. A ciemny lud niech nadal płaci. :)

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

> c) Rozwój biurokracji był zresztą tym wszystkim bardzo na rękę.
Piszesz tak jakby usunięcie biurokracji to bylo *pstryk*. A przecież biurokracja to w
całej swojej istocie, kolosalna ilość związanych interesów. I tych wynik. Ktoś ma coś
z tego, ktoś inny z tamtego. I wszystko w kupie jest jak rozwinięty rak który praktycznie
jest nie do ruszenia i cały czas pochłania kolejne organy.

W całej znanej historii są znane przykłady radykalnych usunięć biurokracji.
Jeden z ostatnich to likwidacja biurokracji amerykańskiej przez ekipę, która doszła do władzy wraz z Ronaldem Reaganem w USA. Było to spójne bo w zarysie opracowane przez jednego człowieka i opierało się mniej więcej na takim pomyśle jak przepisanie źle działającego zabugowanego oprogramowania do zupełnie nowej wersji napisanej od początku z pozostawieniem podstawowych prawidłowych założeń i rozwiązań.

Krótko mówiąc byłaby potrzebna analiza tego co jest niezbędne do działania państwa i przede wszystkim obsługi ludności oraz co dobrze działa. A następnie na jej podstawie napisanie kilkudziesięciu możliwie krótkich ustaw, które w całości musiałyby zastąpić kilka tysięcy obecnych regulacji od poziomu ustawy, aż do rozporządzeń rządu. I to przedstawić jako konkretny program wyborczy do parlamentu.

To trudna praca, ale nie niemożliwa. I na pewno musiałaby być poprzedzona gruntowną reformą konstytucji, której niejednoznaczne zapisy i patologie w postaci odsyłania regulacji do ustaw głosowanych już tylko zwykłą kwalifikowaną większością należałoby całkowicie wyrugować.
I to jedyna możliwość zreformowania tego chorego kraju. Bo każde inne rozwiązanie, które próbowano zastosować nie udało się. Nie udało się nawet partii, która w końcu uzyskała większość parlamentarną oraz prezydenta i samorządy jednocześnie. Bo władza ją samą zdemoralizowała. Systemowo. Zgodnie z założeniami obecnie istniejącego systemu politycznego.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Taki ZUS na dzisiejszy moment jak dla mnie jest nienaruszalny.
Pomysłu likwidacji nikt nie przyjmie. Jedyne co przechodzi to podniesienie wieku emerytalnego
i w zasadzie jest to jedyna podejmowana "reforma". Patrz parę postów wyżej.

ZUS jako idea powszechnego i stąd taniego ubezpieczenia zdrowotnego nie jest całkowicie złym pomysłem. W praktyce Obama też to właśnie zrobił w USA. Tyle, że nie jest to jedna organizacja, a takie które muszą ze sobą konkurować. Problemem jest właśnie monopol oraz przymus. Organizacje ubezpieczeniowe są finansowo najpotężniejszymi organizacjami na świecie bo większość ludzi wbrew pozorom podchodzi do swojego życia i jego zagrożeń dość racjonalnie. A to w połączeniu z monopolem jest bardzo, bardzo niebezpieczne dla społeczeństwa jako takiego, stąd również dla państwa.

Naprawa ubezpieczeń w Polsce jest możliwa. Przede wszystkim muszą być całkowicie rozdzielone od siebie instytucjonalnie dwa zupełnie różne rodzaje ubezpieczeń - zdrowotne oraz emerytalne. I reformować je zupełnie osobno.
Co do pierwszego, to można zrobić tu pełną konkurencję, czyli pozwolić prywatnym firmom na ubezpieczanie zdrowotne wszystkich, którzy tego potrzebują, w tym firmom utworzonych początkowo z NFZ i części ZUS, które rozlicza te ubezpieczenia. Tutaj rynek sam wyreguluje poziom stawek i ubezpieczeń.

Natomiast co do drugiego, to nie obędzie się realnie bez spłaszczenia emerytur - być może aż do poziomu minimalnej powszechnej emerytury. Bo chodzi o to, żeby system naliczania był prosty jak budowa cepa i żeby nie dało się go zepsuć. Czyli mówiąc krótko system kanadyjski. Oczywiście, że będą poszkodowani - Ci, którzy przez lata dużo wpłacali. Ale te osoby wpłacały dużo ponieważ bardzo dużo w tym systemie korzystały z takiej niesprawiedliwej i bardzo rozstrzelonej redystrybucji dochodów w Polsce (np. realnie podatki degresywne dla osób zarabiających już powyżej 100 tys. zł rocznie, prawdziwa degresywna stawka ZUS).

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Chcieć to ruszyć? Mieliśmy niedawno konkurs na nowego prezesa z panią Kalatą. Wynik? :) Nikt nawet
czegoś takiego do wiadomości nie przyjmie.
O Polskich mentalnych komuchach nie wspominając. Urzendasy warzne som.

Dlatego te 60% ludności, czyli ok. 12 mln Polaków, którzy nigdy nie głosują są tak potrzebni do zmiany aktualnej konstytucji na zreformowaną.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Nie widzi mi się. Też mogę po nim jechać, ale przyjmując twoją retorykę. Choćby z podejściem do podatków i ZUS.

To jest tak - jeżeli masz dobre założenia, to możesz coś zrobić i zrobić to dobrze, albo wadliwie. To co jest wadliwe można poprawić jeżeli nadal będzie taka możliwość. Ale lepiej coś poprawić niż nawet nie zacząć.
Problem z systemem politycznym w Polsce jest taki, że nikt za nich nie odpowiada oraz realnie nie ma szans na poprawianie bo każdą ekipę, która próbowała coś zrobić wykańczał systemowo albo koalicjant, albo zmęczona brakiem rezultatów ludność.
Nikt w Polsce nie zrobił czegoś takiego jak pewien premier Japonii kilka lat temu.
Uzyskał większość, zaczął reformy, ale koalicjant mu zaczął w tym przeszkadzać. To co zrobił?
Wygłosił do Japończyków odezwę, w której wypunktował co chce zrobić i jego ugrupowanie rozwiązało parlament. Oczywiście w celu uzyskania samodzielnej większości w parlamencie i wypieprzenie koalicjanta z rządzenia. I udało się. Uzyskał rządy samodzielne.
No, ale na to trzeba było mieć jaja. Dokładnie to samo mógł zrobić w 2010 lub 2011 Tusk. Nie zrobił bo zrezygnował ze swoich podstawowych haseł wyborczych, czyli realnie oszukał wszystkich, którzy na jego partię głosowali. Dzisiaj PO za to płaci. Chociaż ma tylko jedną szansę na przetrwanie - naprawić i wrócić do tego co zaniechano i czym Polaków okłamano. Ale na to trzeba też kogoś z jajami.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Tylko puste ideolo bajdurzenie z którego dosłownie nic nie ma i nie będzie. Jak gadam
z ludźmi co zrobisz? Zbiorę podatki i wydam na to i na to.
Ale *JAK*, bo to, że nie umieją jest pewne to już kwestia pomijana.

Wiesz, problem w tym żeby zlikwidować u Polaków obecne niewolnictwo ekonomiczne.
Po pierwsze pozwolić na samodzielne odprowadzanie podatków oraz wszelkich danin takich jak ZUSy i zwolnić z tego pracodawców. To rzekomo nałożyłoby 10 razy więcej pracy na urzędasów oraz wg urzędasów zagroziłoby stabilnością finansów publicznych. Ale tak naprawdę, to nie bo to trzeba i tak zrobić żeby ludzie wreszcie namacalnie dojrzeli z ilu ich pieniędzy z pracy są okradani w imię tego worka bez dna jakim jest państwo i jego chore systemy. Bo chodzi o to, żeby zmiana spowodowała zmiany społeczne i zmiany mentalności, albo przynajmniej polepszenie wzroku większości obywateli. Dlatego wystarczyłoby tylko prawo do samodzielnego rozliczania się. Zwalniając z tego pracodawców w całości.
To spowodowałoby dwie ważne rzeczy:
1. Zmaksymalizowanie efektywności firm, wyrzucenie z pracy lub inne zagospodarowanie własnej kadry finansowo-księgowej dzięki czemu mogłaby się ona zająć obsługą biznesu swojej fimy, a nie pierdołami związanymi z obsługą państwa
2. Powolne różnicowanie pracowników firm na tradycyjnych oraz efektywnych, którzy są odpowiedzialni finansowo za siebie. To musiałoby nastąpić bo życie nie znosi próżni. Ci drudzy otrzymywaliby od razu na rękę płacę brutto powiększoną jeszcze o bonus wynikający z pozbycia się przez pracodawcę podatku od wynagrodzeń pracownika po swojej stronie. Nawet dla tych mniej rozgarniętych finansowo bodźcem byłoby to, że niektórzy dostają na rękę niby dużo więcej, nawet jeżeli nie rozumieliby, że wiąże się to z dużo większą odpowiedzialnością za swoje finanse osobiste. I o to właśnie chodzi. Tylko to mógłby być realny bodziec do tego aby po kilku latach powstała wielomilionowa rzesza ludzi, którzy uważaliby, że płacą zbyt wysokie podatki na zbyt drogie w utrzymaniu państwo. I to oni, a nie jakaś partia, wymusiliby obniżenie kosztów. Czyli realnie likwidację biurokracji i bzdurnych wydatków państwa.

Taka reformę jest w stanie zrobić każdy premier mający większość parlamentarną. A zmiana byłaby fundamentalna i powoli zmieniająca społeczeństwo. Dopiero po zmianie byłaby świadoma i aktywna większość wyborców mogąca wziąć odpowiedzialność za trwałą naprawę tego chorego kraju.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

I tak jestem małpą. Bo nie umiem i nie umiałbym napisać ustaw, przeformować ZUSu na emerytury
obywatelskie, urynkowić służby zdrowia itd.

Od pisania ustaw są prawnicy. Politycy tak samo jak każdy inny człowiek są od sformułowania założeń w jakim kierunku regulacja ma iść i czego dotyczyć.
Najgorszą patologią Polski jest to, że politykom czyli realnie wieśniakom takim ja my wszyscy wydaje się, że są od pisania ustaw. Nawet jak prawnik sejmowy mówi im że coś będzie do dupy to i tak to w komisji przegłosowują. Taka jest praktyka tych baranów, którzy tam zasiadają. A potem piszą różne dopiski na kolanie i przegłosowują jawne debilizmy lub jeszcze bardziej durne poprawki mimo, iż od razu będzie wiadomo, że będzie to sprzeczne z konstytucją, innymi ustawami lub czasem nawet ze zdrowym rozsądkiem.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Polacy są za to świetni w gadaniu o niczym i wydawaniu nieistniejących, cudzych pieniędzy.

Właśnie dlatego trzeba ich zająć gadaniem o wydawaniu swoich własnych pieniędzy. Wtedy nie będą mieli czasu na na zajmowanie się cudzymi. :)

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Bo wolny rynek, bo państwo sraństwo.

Wolny rynek najlepiej czuje się we własnej kieszeni. Ale dopóki są ekonomicznymi niewolnikami, to nie mają o nim najmniejszego pojęcia. Szczególnie praktycznego.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Bo Polaki nie potrafią się ogarnąć i robią wszystko na hurra z pospolitego ruszenia :)
Polskie powstania i praktycznie wszystko później in your face.

To jest właśnie brak planowania, akcyjność. Ale wymuszona tym, że sami do tego doprowadzili.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Jedyny normalny moment to wzięcie narodu za mordę, ale to i tak nie było najlepsiejsze wyjście.
Bo nic nie rozwiązuje ;p

Bo to nic nie rozwiązuje. Niech każdy będzie swoim własnym dyktatorem na swoim podwórku i będzie ok.
A Ci, którzy będą na górze nie mogą z tego mieć przywilejów, wręcz odwrotnie - maksymalną odpowiedzialność, w tym finansową za swoje decyzje. Na przykład budżet państwa jest na minusie - to po premiach w całości. No i konstytucyjny zakaz planowania zadłużenia budżetu państwa, województwa, samorządu. Wszystkich, które są przymusowo zbierane. Niemcy to zrobili. Ale Niemcy patrzą do przodu na dekady, a my najwyżej na miesiące. Krótko mówiąc jako naród samorządzący jesteśmy najogólniej mówiąc ekonomicznymi debilami

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

No przecież jak to dyktator? Że KACZOR? :P

Są ludzie - Polacy, którzy absolutnie na nadają się do rządzenia krajem. "Kaczor" jest moim zdaniem w pierwszej trójce.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Ale on sam nie wie tak na prawdę czego chce. Błądzi jak cała reszta narodu.
I to widać... BARDZO :]

A to i bardzo dobrze bo jego rolą nie jest naprawa czy reformowanie kraju. Jego rolą jest zebrać większość konstytucyjną, żeby zmienić konstytucję i ponownie rozpisać wybory.
Bo ludzie, którzy trafią do sejmu siłą rzeczy będą mieli zupełnie różne poglądy na wiele spraw. Często sprzecznych - podobnie jak w pierwszym sejmie kontraktowym.
Poza tym po zmianie konstytucji i kilku podstawowym wymuszonych tym ustawach powinni jako sejm rozwiązać się i rozpisać nowe wybory - już wg nowego systemu politycznego.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

To nie reprezentanci ponoszą odpowiedzialność, co obywatele nie mają możliwości tworzenia alternatywy.

Ale przyczyną utrwalenia takiego systemu politycznego byli politycy. Jeszcze Ci wywodzący się z PRL. Ten układ jest zabetonowany. Prawdę mówiąc moim zdaniem w Polsce jeszcze nie było prawdziwych wolnych wyborów w których ugrupowanie polityczne po zdobyciu większości mogłoby samodzielnie rządzić i musiałoby samodzielnie wziąć za jego skutki odpowiedzialność.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Społeczeństwo obywatelskie to takie, które potrafi coś organizować bez rządu.
A Polacy są na ten moment tacy, że generalnie nie potrafią nic zorganizować.

Bo odebrano im odpowiedzialność i większość atrybutów wolnego człowieka. Nawet Czesi są kilka razy bardziej wolnymi ludźmi niż Polacy.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

I to jest problem. Jedyne co się organizuje to rosnąca biurokracja :P

Ale jest też na to rozwiązanie. Biurokracja, żeby wzrastać musi mieć zależne od niej zasilanie w pieniądzach. A wtedy już bez problemu udowodni sens swojego istnienia i konieczności wydatków na nią.
Wystarczy więc ograniczyć pieniądze jakie mogą na biurokracje iść. Już dawno o tym pisałem.
Pieniądze powinny wędrować od najniższej izby skarbowej i trafiać w gestię gminy. A dopiero działa od tego co zostanie ma przypadać organizacji szerszej terytorialnie. Do centralnego budżetu powinno wpadać w ostatniej kolejności. To jest finansowy model państw federacyjnych takich jak np. USA (ale nie tylko). Dzięki temu Ci, którzy są na samej górze mają najmniejsze szanse okradać budżet bo tej kasy pilnuje tylko tyle silnych instytucjonalnie płatników takich jak województwa lub stany. A te też mają budżet kontrolowany przez powiaty lub np. hrabstwa i tak dalej aż do najniższego poziomu najbardziej lokalnej izby skarbowej.
Model finansowania jaki jest obecnie w Polsce jest dokładnie odwrotny, czyli ponad 20 mln pojedynczych płatników (osoby fizyczne + firmy), którzy nie są w żaden sposób w stanie kontrolować czegokolwiek.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Realnie mogą służyć jak kuźwa ktoś w tych JOWach się pokaże i ludzikom będzie się chciało
poszperać, aby powybierać kogoś mniej "medialnie wyreklamowanego", a bardziej rzeczowego
i ogarniętego, który najpierw gdzieś się musi wyrobić ;p A do tego te małpy też musiałyby
się czegoś rzeczowego nauczyć.

Moim zdaniem nie masz racji. Ci dzisiejsi "zawodowi politycy" też kiedys zaczynali i byli identycznymi naturszczykami.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Więc imho JOWy i tak znaczenia nie mają. Bo kończy się i tak na obywatelach.

W tej chwili jako obywatel nie masz realnie biernego prawa wyborczego. Nie możesz zapłacić za plakaty, zarejestrować się do wyborów jako poseł bo i tak nie masz żadnych szans na wybór. Raz z powodu konieczności zarejestrowania nie tylko siebie, ale całego komitetu wyborczego, a dwa z powodu tego, że mając jeden komitet nigdy nie osiągniesz progu wyborczego 5% w skali kraju. Choćby nawet na Twój komitet zagłosowałoby 100% osób z Twojego rejonu (= wszyscy). To jest realna i fundamentalna patologia tego systemu i to trzeba natychmiast zmienić.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

A te małpy tylko ględzą o niczym. Bo podpierdzielę TOP10 10mld i "zbuduję fabryki i wyjdzie
powiedzmy, że 100-200 tys zł na jedno miejsce pracy średnio nowoczesne".

Jeżeli ktoś ma receptę na uzdrowienie gospodarki czy polepszenia jakości życia Polaków, to jest to recepta bez żadnej odpowiedzialności bo na koszt podatników i na dodatek jest zwyczajnie bzdurą wynikającą z totalnej ignorancji. Krótko mówiąc małpą widzącą się na stołku. Ale stołek nie zmienia małpy w człowieka. :)

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Jeżeli przyjąć, że Pearl Harbor było wymuszone i w znacznym stopniu wykreowane to nabiera
to kompletnie nowego znaczenia :)

Jakbyś znał kontekst historyczny wschodniej Azji z tamtych czasów to bys wiedział, że kilka lat wcześniej Japończycy już zbombardowali z powietrza konwój amerykańskich okrętów i zatopili jeden z nich. Tylko cudem wtedy nie wybuchła wojna między USA, a Japonią. Był to celowy atak ponieważ Amerykanie mieli już wtedy odszyfrowane meldunki. Gdyby ujawnili je światu, to wręcz musieliby wypowiedzieć Japonii wojnę. Jednak wtedy Japończycy dopiero testowali odporność Amerykanów na gotowość do wojny podobnie jak Hitler testował taką samą gotowość zajmując najpierw Austrię, a potem Czechosłowację.

Notabene dzisiaj mamy dokładnie taką samą sytuację z Rosją, która zaanektowała najpierw Gruzję (ale to Azja), a teraz Ukrainę. Kwestia wojny wisi na włosku.

A wg mojej wiedzy Pearl Harbor nie było niczym wymuszone po stronie Amerykanów. W incydencie w którym ok. 1937 r. Japończycy zabili mnóstwo Amerykanów i Brytyjczyków na starannie oznakowanym dla samolotów amerykańskim konwoju w Chinach, na atakowanych okrętach rzecznych na Jangcy było mnóstwo międzynarodowych dziennikarzy. Oni rozpowszechnili wiedzę o tym ataku i skończyło się to ogromnym skandalem w który Japończycy wypłacili ogromne milionowe odszkodowania aż aż do 1939 r. Dlatego Amerykanie w najśmielszych snach nie wyobrażali sobie, że Japonia powtórzy taki sam atak tylko na o wiele większą skalę. I tym razem to nie będzie już testowanie wytrzymałości...

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

[rosnący stale imperializm USA, podejscie USA do pozycji Japoniii na pacyfiku

Było dokładnie odwrotnie. Imperializm tworzył się właśnie w Japonii. Amerykanie od 1920 r. ćwiczyli wtedy intensywnie izolacjonizm.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

polityka zagraniczna, sankcje, ultimatum i sama kwestia, wiedzieli czy nie ^.^]

Ze znanych mi źródeł historycznych wynika, że teoria spiskowa o tym jakoby sami Amerykanie mieli doprowadzić lub przynajmniej zaniechać powstrzymania ataku na Pearl Harbor jest taką sama pozbawioną cienia logiki bzdurą jak teoria o tym, że Amerykanie nigdy nie wylądowali na księżycu.
Na jedno i drugie są tak twarde dowody, że trzeba mieć w tej dziedzinie zero wiedzy, żeby próbować im zaprzeczać. Ale niestety nierzadko tak właśnie jest.

Dnia 23.06.2015 o 23:51, LaplaceNoMa napisał:

Cała masa urzędów, mediów, sądów i innych szczekaczy na posyłki już na niego czekają :)

Dopóki z tego powodu nikt nie strzela, to jest to najbardziej cywilizowany sposób naprawy systemu. Każdy inny musiałby być rewolucją.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 29.06.2015 o 20:17, Treant napisał:

Wraca IV Kaczpospolita Ludowa i Straszydło już oznajmia, kto potencjalnie będzie skubany:

http://finanse.wp.pl/kat,1033759,title,Szydlo-obiecuje-Bogaci-zaplaca-wyzszy-podatek,wid,17669438,wiadomosc.html

Czy zawodnik namaszczony przez Balcerowicza wyprowadzi kontrę?

A tak naprawdę, ludzie baaardzo bogaci nie powodują zastoju w gospodarce, tylko ja napedzają i dają miejsca pracy innym. Bo ileż to multimilioner może przejeść, przepić i wydać na dziwki?
Ładnie wypowiedział się pewien chiński miliarder (aczkolwiek za ścisłość cytatu nie ręczę, piszę z pamięci): jeśli masz milion dolarów, jesteś zamożnym człowiekiem. Jeśli masz 10 milionów, jesteś bardzo bogatym. Jesli masz sto milionów i więcej, traktujesz te pieniądze jako powierzone i nimi obracasz, dają pracę ludziom i inwestujesz, co oznacza jeszcze więcej miejsc pracy.
Czy pan Jeronimo Martins, właściciel sieci sklepów Biedronka, jest miliarderem? Ależ jest! No i co z tego? Zabierzmy mu połowe majątku i co to da? Sklepy, które przejmie państwo, przyniosą większy dochód? Jeśli zaczną płacić personelowi więcej - nieuchronnie ceny podskoczą, pan Matins wyniesie się się z Polski. Już bardzo dawno temu niejaki Hilary Minc wygrał "bitwę o handel" i co starsi pamietają, ze skończyło sie to biedą w sklepach i cenami, dwu i trzykrotnie wyższymi niż teraz (przy dwukrotnie wyższych penjach. Czekolada kosztowała 19 zł, kostka masła 16 in 17,50 zł, bananów nikt nie widział, a cytryny i pomarańcze kosztowały 30 zł i były dwa razy doroku, na Boże narodzenie i Wielkanoc. A i to nie zawsze. Przed Świętami już dwa tygodnie niemal codziennie prasa pisała, że już płyną statki z ładunkiem pomarańczy i cytryn (z Kuby). No cóż, społeczeństwo karmione propagandą głupieje, więc można znowu zwalać wszystko na tych bogatych...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 29.06.2015 o 20:17, Treant napisał:

Wraca IV Kaczpospolita Ludowa i Straszydło już oznajmia, kto potencjalnie będzie skubany:

Skubani będą ci co zwykle, czyli zwykli obywatele. Bogacze albo "wyprowadzą" swoje firmy poza zasięg naszego fiskusa (przez co dochody spadną, i trzeba będzie podnieść podatki reszcie społeczeństwa), albo też podniosą ceny swoich produktów i usług żeby odbić sobie wyższe podatki. Tak czy inaczej my stracimy. Polska to nie USA, i bez podwyżek haracze na rzecz państwa są u nas horrendalne

ps nawet jak były by jakieś zyski z tej nowej stawki, to i tak "przeje je" i jeszcze trochę sam fiskus, na pilnowanie rozlicznych odliczeń podatkowych to co za bardzo rzeczowych 300 tyś nie przekraczają. Takich ludzi z pewnością stać na "kreatywnych" księgowych, robiących z krezusa zadłużonego po same uszy "żebraka", którego tak w zasadzie należało by zwolnić z podatków.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 29.06.2015 o 22:42, S1G napisał:

> Wraca IV Kaczpospolita Ludowa i Straszydło już oznajmia, kto potencjalnie będzie
skubany:
Skubani będą ci co zwykle, czyli zwykli obywatele. Bogacze albo "wyprowadzą" swoje firmy
poza zasięg naszego fiskusa (przez co dochody spadną, i trzeba będzie podnieść podatki
reszcie społeczeństwa), albo też podniosą ceny swoich produktów i usług żeby odbić sobie
wyższe podatki. Tak czy inaczej my stracimy. Polska to nie USA, i bez podwyżek haracze
na rzecz państwa są u nas horrendalne

Bogaci tych podatków i tak w Polsce nie płacą, więc ludzie robią histerię ze zwykłej kiełbasy wyborczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 29.06.2015 o 23:18, hans_olo napisał:

> /.../ > Bogaci tych podatków i tak w Polsce nie płacą, więc ludzie robią histerię ze zwykłej
kiełbasy wyborczej.

A jak myślisz, co bogacze robią ze swoim zyskiem?
Owszem, tylko część podatków płacą w Polsce, część w swoich krajach, albo tam, gdzie podatki są mniejsze. Gdyby w Polsce podatki były mniejsze, waliliby drzwiami i oknami, żeby podatki płacić u nas i w sumie i oni i my wyszlibyśmy lepiej. Bo to tak, jak z akcyzą na alkohol. Podniesiono akcyzę i dochody fiskusa zamiast wzrosnąć, spadły. Swoją drogą ciekawe, czy pójdą po rozum do głowy i przywrócą poprzednie podatki, czy znowu podniosą i dochody jeszcze bardziej im spadną.
A nawiasem mówiąc - zatrudnieni w tych "zagranicznych" firmach płacą w całości podatki w Polsce. Tyle, ze zatrudnienie spadnie i znów dochody fiskusa spadną Raz, że zatrudnionych będzie mniej, a dwa, ze trzeba będzie wypłacać zasiłki tym, którzy na tej operacji stracą pracę. w sumie odbije się to na nas wszystkich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 30.06.2015 o 00:05, KrzysztofMarek napisał:

Owszem, tylko część podatków płacą w Polsce, część w swoich krajach, albo tam, gdzie
podatki są mniejsze. Gdyby w Polsce podatki były mniejsze, waliliby drzwiami i oknami,
żeby podatki płacić u nas i w sumie i oni i my wyszlibyśmy lepiej. Bo to tak, jak z akcyzą
na alkohol. Podniesiono akcyzę i dochody fiskusa zamiast wzrosnąć, spadły. Swoją drogą
ciekawe, czy pójdą po rozum do głowy i przywrócą poprzednie podatki, czy znowu podniosą
i dochody jeszcze bardziej im spadną.

No właśnie. Celem podniesienia dochodów należy ciąć haracze, wtedy "przerzucanie" ich za granicę będzie mniej opłacalne i wzrośnie liczba biznesmenów/firm rozliczających się w Polsce. A kto wie może opłacalny okaże się "transfer" zysków do nas, wtedy dochody wzrosną jeszcze bardziej i przybędzie miejsc pracy (jak się mają u nas zagraniczne firmy rozliczać, to będą musiały do tego pracowników zatrudnić). Ale niestety na naszej scenie politycznej od lewa do prawa sami socjaliści (jeden jedyny Korwin być może się wyłamał, u władzy jeszcze nie był więc nie wiadomo) i na rozsądne rozwiązania nie ma co liczyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 30.06.2015 o 00:05, KrzysztofMarek napisał:

> > /.../ > Bogaci tych podatków i tak w Polsce nie płacą, więc ludzie robią
histerię ze zwykłej
> kiełbasy wyborczej.
A jak myślisz, co bogacze robią ze swoim zyskiem?
Owszem, tylko część podatków płacą w Polsce, część w swoich krajach, albo tam, gdzie
podatki są mniejsze. Gdyby w Polsce podatki były mniejsze, waliliby drzwiami i oknami,
żeby podatki płacić u nas i w sumie i oni i my wyszlibyśmy lepiej. Bo to tak, jak z akcyzą
na alkohol. Podniesiono akcyzę i dochody fiskusa zamiast wzrosnąć, spadły. Swoją drogą
ciekawe, czy pójdą po rozum do głowy i przywrócą poprzednie podatki, czy znowu podniosą
i dochody jeszcze bardziej im spadną.
A nawiasem mówiąc - zatrudnieni w tych "zagranicznych" firmach płacą w całości podatki
w Polsce. Tyle, ze zatrudnienie spadnie i znów dochody fiskusa spadną Raz, że zatrudnionych
będzie mniej, a dwa, ze trzeba będzie wypłacać zasiłki tym, którzy na tej operacji stracą
pracę. w sumie odbije się to na nas wszystkich.

W rzeczywistości u multimilionerów przenoszenie opodatkowania do Szwajcarii czy innych bezpiecznych krajów nie wynika z samej wysokości podatków lecz przede wszystkim z niejasnych źródeł niektórych dochodów i konieczności ukrywania się przed kontrolami i wymiarem sprawiedliwości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 30.06.2015 o 00:05, KrzysztofMarek napisał:

A jak myślisz, co bogacze robią ze swoim zyskiem?
Owszem, tylko część podatków płacą w Polsce, część w swoich krajach, albo tam, gdzie
podatki są mniejsze. Gdyby w Polsce podatki były mniejsze, waliliby drzwiami i oknami,
żeby podatki płacić u nas i w sumie i oni i my wyszlibyśmy lepiej. Bo to tak, jak z akcyzą
na alkohol. Podniesiono akcyzę i dochody fiskusa zamiast wzrosnąć, spadły. Swoją drogą
ciekawe, czy pójdą po rozum do głowy i przywrócą poprzednie podatki, czy znowu podniosą
i dochody jeszcze bardziej im spadną.
A nawiasem mówiąc - zatrudnieni w tych "zagranicznych" firmach płacą w całości podatki
w Polsce. Tyle, ze zatrudnienie spadnie i znów dochody fiskusa spadną Raz, że zatrudnionych
będzie mniej, a dwa, ze trzeba będzie wypłacać zasiłki tym, którzy na tej operacji stracą
pracę. w sumie odbije się to na nas wszystkich.

O matko bosko co zrobi te parę tysięcy osób co będę musiały zapłacić podatek dochodowy wyższy o 7% XD W rzeczywistości nie wpłynie to na nic bo liczba osób które będą go musiały zapłacić jest niewielka i nic nie znacząca, jest to tylko populistyczna obietnica. I przypominam że celem akcyzy jest spadek konsumpcji towarów nią objętych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 30.06.2015 o 11:55, ZubenPL napisał:

przypominam że celem akcyzy jest spadek konsumpcji towarów nią objętych.

No to należało by ją zlikwidować jako nie spełniającą swojej roli, bo wraz z wzrostem akcyzy spada liczba legalnie sprzedawanych towarów, a rośnie sprzedaż "poza oficjalnym obiegiem". Czyli wszelakich fałszywek i przemytów. Łączna konsumpcja się nie zmienia, a podwyżki akcyzy są tłumaczone koniecznością większych wpływów budżetowych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 30.06.2015 o 12:06, S1G napisał:

No to należało by ją zlikwidować jako nie spełniającą swojej roli, bo wraz z wzrostem
akcyzy spada liczba legalnie sprzedawanych towarów, a rośnie sprzedaż "poza oficjalnym
obiegiem". Czyli wszelakich fałszywek i przemytów. Łączna konsumpcja się nie zmienia,
a podwyżki akcyzy są tłumaczone koniecznością większych wpływów budżetowych.

Sprzedaż paliw, papierosów i alkoholu spada na skutek akcyzy nawet licząc przemyt i wszelkie fałszywki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 30.06.2015 o 12:55, ZubenPL napisał:

> /.../ > Sprzedaż paliw, papierosów i alkoholu spada na skutek akcyzy nawet licząc przemyt i wszelkie
fałszywki.

Widziałeś kiedyś nałogowego palacza, który przestał palić z powodu ceny papierosów? Bo ja nie znam takiego. Znam natomiast kilku, którzy przerzucili się na papierosy z przemytu.
Co do alkoholu - po prostu bimbrownictwo "na własne potrzeby" rośnie. Takich kontrole nie wykryją, dopóki nie zaczną bimbrem handlować.
Co do paliw - sądzisz, że trudno jest przerobić olej opałowy na ten do diesla? Najczęściej wystarczy zmiana nazwy, oleju rzepakowego też dolewać można. Jest to proceder nader opłacalny, mafie paliwowe robią to bardzo fachowo, uszlachetniają "zwykły" olej (benzynę zresztą też) lepiej, niż państwowe molochy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 29.06.2015 o 22:42, S1G napisał:

Skubani będą ci co zwykle, czyli zwykli obywatele.

Jednak "ciemny lud" tego nie rozumie. Ważne, że dało się ukierunkować zawiść: ja nie będę nic z tego miał, ale portfel obmierzłego bogacza (teoretycznie, ale socjaliści tego nie pojmują lub tylko udają) schudnie. Nie będzie żadnego odczuwalnego pozytywnego efektu fiskalnego tego posunięcia, ale to nie jest zmartwienie sondażowego faworyta. Koryto wszak wyżywi wszystkich doń podłączonych. Chociaż pozostaje jeszcze mała szansa na to, że politycy obiecują jedno, a robią co innego i tak "prawicowy" PiS obniżył obywatelom haracz wbrew zapewnieniom, "lewicowy" SLD obniżył akcyzę na alkohol, zaś "liberalna" PO podniosła VAT. Może Kononowicz byłby najlepszy, chociaż obiecał, że nic nie będzie, a zatem będzie wszystko, czyli all inclusive :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 30.06.2015 o 22:27, Treant napisał:

wszak wyżywi wszystkich doń podłączonych. Chociaż pozostaje jeszcze mała szansa na to,
że politycy obiecują jedno

Mam nadzieję że tak będzie, bo jak zaczną realizować swoje bajki wyborcze to Grecja będzie przy nas naprawdę bogatym krajem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 30.06.2015 o 22:27, Treant napisał:

>/.../ a robią co innego i tak "prawicowy" PiS obniżył obywatelom
haracz wbrew zapewnieniom, "lewicowy" SLD obniżył akcyzę na alkohol, /.../

Z partii, które są w sejmie, "lewicowy" SLD wprowadzi też podatek liniowy - dla prowadzących działalność gospodarczą. Na szczęście mało kto o tym wie, pominąwszy oczywiście tych, którzy taką działalność prowadzą. Są to najczęściej jedno i kilkuosobowe firmy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dawno się tak nie uśmiałem:

"Kopacz: dla Polaków Grecja jest wielką przestrogą"

Dla Polaków Grecja to wzór: nabrać kasy i ogłosić bankructwo. W końcu to wierzyciele się martwią o pożyczone Grecji pieniądze, Greków to mało to obchodzi. Ale rząd to obchodzi i to bardzo, bo przyjdzie pożegnać się z miejscem przy korycie. Pani Kopacz nie zrozumiała, ze jest to ostrzeżenie dla jej partii i dla niej osobiście. A także dla kandydatów do stanowisk.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.


Zaloguj się