Blackbird

Polska - polityka, gospodarka, kwestie społeczne, statystyka

52606 postów w tym temacie

22 godziny temu, Olamagato napisał:

/.../Z prawa Murphiego wynika, że jest tylko kwestią czasu, aż ten super zaraźliwy, ale stosunkowo mało zabijający wirus zmiesza się z kodem, który może go zarówno osłabić jak i niesamowicie wzmocnić. /.../

Prawo Murphego jest uniwersalne i  działa również na wirusa. Ot, jeśli ginie gospodarz, to i wirus nie ma perspektyw na przeżycie, stąd w przyrodzie ostają się te, które gospodarza nie zabiły. To tylko kwestia czasu, kiedy wirus złagodnieje (albo populacja nabierze odporności, co tak na dobrą sprawę jest tym samym zjawiskiem).

Epidemia wygaśnie już latem, tyle, że latem przyszłego roku, nie wcześniej. Ale oficjalnie spadek zachorowań będzie już na przełomie kwietnia i maja tego roku, bo władza chce wyborów, a to, że ludzie umierają, to normalne, przecież wcześniej czy później i tak wszyscy umrzemy. Dopiero po wygranych wyborach oficjalnie nadejdzie druga fala zachorowań. Ale ten scenariusz może się nie sprawdzić, bo, jak się wydaje, władzy powoli wraca rozsądek, a jeśli ludzie, pomimo zakazów, wyjdą protestować  na ulicach, to będzie oznaczało koniec tej władzy. A mogą wyjść, skoro władza daje przykład nie respektując zakazów które sama wydała. No i  władza nie ma na kogo złożyć winy za zaniedbania służby zdrowia, w końcu rządzą już piąty rok i mieli czas zmienić wszystko, co tylko chcieli, ale woleli kupować wyborców ich własnymi pieniędzmi. Teraz pieniądze będą tylko wtedy, jak  je dodrukują

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 12.04.2020 o 18:13, KrzysztofMarek napisał:

Prawo Murphego jest uniwersalne i  działa również na wirusa. Ot, jeśli ginie gospodarz, to i wirus nie ma perspektyw na przeżycie, stąd w przyrodzie ostają się te, które gospodarza nie zabiły. To tylko kwestia czasu, kiedy wirus złagodnieje (albo populacja nabierze odporności, co tak na dobrą sprawę jest tym samym zjawiskiem).

Ciekawe podejście. W sumie miałem podobny pogląd, tyle że nie rozpatrywałem go w kontekście doboru naturalnego wirusa. Rzecz jednak w tym, że jest prawdopodobnie 8 miliardów osobników, więc wirus może się spokojnie rozbestwić bez większej szkody dla swoich możliwości życiowych. Biorąc pod uwagę, że to cholerstwo nie tylko nie myśli, ale i samodzielnie niemal nie żyje (z życia przejawia tylko minimalne kryterium, czyli rozmnażanie), to zjawisko samo w sobie jest ciekawe. Zawsze był jakiś czynnik, który redukował nierównowagę w przyrodzie. Obecnie bezsprzecznie na tle ostatnich kilkudziesięciu milionów lat tą nierównowagą jest sukces populacyjny człowieka i wykorzystywanie przez niego nie tylko całej obecnej biomasy, ale nawet zakonserwowanej biomasy sprzed kilku ostatnich katastrofalnych uderzeń asteroid. Bo my się już dobieramy do węgla i ropy mającej 300 lub więcej milionów lat głęboko w skorupie ziemskiej. Wykorzystujemy to dla swoich celów, tyle że skutkiem pobocznym jest zachwianie równowagi biologicznej, a nawet geologicznej.

Jeżeli ta nierównowaga doprowadzi nas do wyniesienia części populacji poza Ziemię, to moim zdaniem warto, ale jeżeli miałoby się to skończyć tylko spektakularnym jebudu, to może nie jest to nawet ewolucyjnie najlepsza droga. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Będzie śmiesznie jeżeli wybory korespondencyjne spowodują skutek odwrotny do zamierzonego. Bo co powodowały ostatnie wybory? Ano niską frekwencję spowodowaną głównie lenistwem ponad połowy Polaków, którym nie chciało się wyjść z domu, albo wychodzili gdzieś indziej. Teraz będzie tak, że to urna przylezie do nich, a więc potencjalnie frekwencja na poziomie 90%. I teraz jeżeli mało osób to zbojkotuje, a nigdy nie głosująca większość się wkurzy, to wynik głosowania w takiej formie jest kompletnie nieprzewidywalny. Dlaczego? Dlatego, że w takich wyborach miażdżącą większością będzie populacja ludzi, którzy w ankietach odpowiadają, że ich to nie obchodzi, a na wybory nie pójdą. Teraz też mogą tak zrobić, ale jeżeli jednak nie bo będzie im wstyd przed listonoszem czy czymkolwiek, to wynik wyborów można wróżyć z fusów. A już szczególnie jeżeli liczącym głosy będzie rząd. Co wtedy jeżeli PAD przepadnie? Fałszować wyniki czy nie? Czy ktoś odkryje, że wyniki sfałszowano, a może udawać, że wybory były uczciwe i na prezydenta wybrać tego kto zawali całą pisową strategię? A jak to się może w skrajnym wypadku skończyć? Sejm z niewielką przewagą, senat z niewielką przegraną, prezydent wetujący wszystko jak leci, mający inicjatywę ustawodawczą i popierający go senat? A pisowi odrzucić weta już się nie uda. Jednocześnie żadnej ustawy prezydenta nie przepuści i mamy pata. Pat skończy się z pewnością nowymi wyborami, a to może spowodować, że cała śmietanka pis wraz z bPAD wyląduje w trybunale stanu (zresztą kiedyś i tak wyląduje). A TS nie da się przejąć bo członkostwo jest dożywotnie. A potem co? Chyba nowa konstytucja, nowe sądy, itp. IV RP. Co chciał Kaczyński, tylko chyba nie tak... Takie political fiction...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przy tej legislacyjnej sraczce jaką mamy, ustawach pisanych "na kolanie", byłoby nawet  dobrze gdyby przez jakiś czas nie wprowadzali żadnych zmian w prawie i żadnych nowych praw, żadnych nowych podatków.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Najlepiej wszystkie już istniejące projekty wyrzucić do niszczarki a potem...   potem zastanawiać się co dalej przez co najmniej 5 lat. A i tak nie mam złudzeń,  znowu będzie to samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.


Zaloguj się