Zaloguj się, aby obserwować  
Gram.pl

Świat w Dark Souls II podobnej wielkości co w pierwszej części

6 postów w tym temacie

Hmm.... Nie wiem, czy to źle... Z jednej strony duży świat to duże możliwości, z drugiej czasem wieje nudą. Chyba jednak lepiej jeśli świat będzie nie przesadnie duży, ale za to z wieloma atrakcjami:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Miałem wrażenie, że kiedyś mówili ze teren będzie dużo większy niż w Dark Souls... hmm... no w każdym razie wielkość świata w Dark Souls chyba nie ma większego znaczenia. Może być nawet mniejszy o ile będzie równie klimatyczny.

W Dark Souls spotkałem się z ciekawą przypadłością - we wszelkich RPG''ach mam manie maxowania wszystkiego. Musze zaglądać w każdy kąt, mieć każdy możliwy item, wszystko na MAXa. Jednak w Dark Souls były dwie tak okropnie nieprzyjemne lokacje (w pozytywnym tego słowa znaczeniu tutaj - byli tam ciężcy przeciwnicy, pełno pułapek etc) ze starałem się ich w ogole nie zwiedziać, tylko jak najszybciej ominąć. Mówie o Depths i Blighttown - pierwszy raz spotkałem się z taką immersją. To jeden z tych momentów, w których doświadczyłem czegoś dotąd niespotykanego w gamingu.

Ciężko mi to opisać - czuję do tej pory niechęć do tych lokacji, ale nie w taki sposób że ich nie lubie. Ja je podziwiam, że potrafią być tak... straszne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

> Miałem wrażenie, że kiedyś mówili ze teren będzie dużo większy niż w Dark Souls... hmm...

Dobre wrażenie miałeś bo też o tym czytałem.

> Mówie o Depths i Blighttown
> - pierwszy raz spotkałem się z taką immersją. To jeden z tych momentów, w których doświadczyłem
> czegoś dotąd niespotykanego w gamingu.

Faktycznie paskudne lokacje zwłaszcza ta druga - płynność. Najbardziej irytowały mnie respawnujące się zawsze moskity, no i gdy nie miało się pierścienia na szybkie poruszanie się w bagnach to była masakra. Dla mnie jedną z bardziej wpieniających lokacji była Tomb of Giants bo nie miałem z początku latarni ani czaru oświetlającego drogę. Normalnie strach było dać tam krok bez tego no i Skeleton Dog''i robiły swoje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

>Mówie o Depths i Blighttown
> - pierwszy raz spotkałem się z taką immersją. To jeden z tych momentów, w których doświadczyłem
> czegoś dotąd niespotykanego w gamingu.

Mnie osobiście w Blighttown denerwowało coś innego - komary, też chciałem jak najszybciej zbadać tą lokacje tak, żeby już nigdy tam nie wracać, byle by nie walczyć z tymi cholernymi komarami, autentycznie miałem ich dość...

Wydaje mi się, że świat tam był wystarczająco duży... Trzeba pamiętać, że potem było dużo skrótów, więc nie które miejscówki były przechodzone tylko raz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zaloguj się, aby obserwować