Zaloguj się, aby obserwować  
Gram.pl

Rozkmina na weekend: znudzenie grami wideo

46 postów w tym temacie

Kiedyś nie mogłem się powstrzymać od siedzenia przed kompem, kiedy byłem młodszy to myślałem, że rodzice wyślą do psychologa:P potem tak jak w przypadku Xaviato zaczął się okres kiedy znajomi, dziewczyna i studia nie dawały czasu na granie, a że miło z nimi spędzałem czas to o kompie się nawet nie myślało. Teraz jest praca którą lubię, ale po której nie mam kompletnie sił na granie i zauważyłem, że jak przychodzi weekend to nie mam pojęcia w co mógłbym zagrać. Zwykle kończy się na kilku meczach w jakąś mobe czy war thunder i na tym koniec, po prostu za bardzo mnie nosi, żeby dało się się usiedzieć przed kompem w jednej pozycji. Wiem za to ze jakbym długo nie miał nic do roboty to przestawiłbym się z powrotem na tryb gracza, ale marne szanse, że coś takiego wydarzy się w najbliższym czasie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W mojej opinii, i powtarzam to bratu, który ma podobny problem, choćby się miało 50 gier zainstalowanych, należy usiąść i metodycznie je kasować (no chyba, że to elektroniki, a łącze ma się słabe, wtedy po prostu ignoruj listę w steam/origin). Jeśli nie kasować, to zadać sobie pytanie. Zainstalowałem tą nową kupioną grę, ale tak naprawdę wolę sobie odpalić ten tytuł z przed roku, w który obecnie cisnę 24/7. To po cholerę narzucać sobie tyle gier na głowę. Gra nie zniknie, szczególnie elektronik, włącz ją gdy poczujesz prawdziwą POTRZEBĘ zagrania w nią. Odpalanie gry, bo chcę sprawdzić, mimo że gra się już w dwie/trzy, może doprowadzić do burdelu i chaosu :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, skończyłem niedawno osiemnaście i od kilku miesięcy nie miałem jakieś chęci ograć żadnej gry, nawet nowych tytułów - jakoś tak się wypaliłem co mnie bardzo boli, bo w głębi wciąż pałam miłością do gier. Jedyne co cyklicznie jest w moim gamingowym grafiku to CS:GO, a kupiłem też wiele tytułów ostatnio, które kurzą się na półce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja mam prosty sposób - gram tylko kiedy chcę i jak chcę. Mam kilka gier które zawsze mnie bawią (civ V, OTTD, GTA:VC, homm 3, ME, Bard`s Tale, KOTOR, Arcanum, Planescape, TES), a inne kupuję tylko jak mam ochotę. Taki Risen na pewno teraz wyląduje na tapecie, ale jak mi się nie spodoba - shit happens. I tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 17.08.2014 o 00:10, Siriondel napisał:

Przeczytaj jeszcze raz co napisałeś. Jak ci się poszczęści, to może nawet zauważysz,
że nie ma to nic wspólnego z tym, co napisałem ja.

Nie obchodzi mnie, że skrytykowałeś grę. Naprawdę. Luz. Obchodzi mnie, że zadrwiłeś z
czyjegoś gustu. /.../

nope, napisałem tylko, że zastanawia mnie tylko czym wgniata, bo ja tę grę kojarzę tylko z masy klisz i bzdur (jak, bo ja wiem, cała afera z zakończeniem ME3, gdzie scenariusz był tak słaby i dziurawy, że ludzie skleili z tych bzdur&dziur teorię indoktrynacji i święcie w nią wierzyli? Zresztą w poprzednich częsciach nie było lepiej).
Całą resztę to już dopowiedziałeś sobie sam + wycieczki personalne.

//b''sides wgniatanie to na tyle potężny ładunek emocjonalny, że warto byłoby go uzasadnić, to nie jest zwykłe podobanie się''. Jak nastoletnia fanka zmierzchu mówi ci, że wgniotło ją w fotel to też nie ogłaszasz sagi nową "ósmą pieczęcią" tylko intryguje cię czemu tak uważa, a jak jeszcze w odpowiedzi zamiast argumentów zaczyna długi wywód czemu jesteś głupim hejterem bo to takie wielkie dzieło, to trudno reagować inaczej niż wyśmianiem takiej reakcji. Zwłaszcza, że w przypadku tego filmu też nie tyle ludzi drażniła sama marna jakość tej produkcji, co masa psychofanek które wychwalały pod niebiosa i zasłaniały się przed dyskusją "gustem"//


Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak komuś się odechciewa grać, to niech nie gra, zamiast robić z tego przykry obowiązek tylko dlatego że stosy CD-ACTION w szafie przylepiły mu na czoło etykietkę tak zwanego gracza. Jestem graczem, a gry to moja życiowa pasja. Więc muszę grać. A guzik prawda. Jesteś człowiekiem i nic nie musisz. Możesz robić, co ci się podoba.

Też kiedyś byłem graczem. Obecnie mam znacznie ciekawsze zajęcia w życiu, ale wciąż zdarza mi się grać, choć w znacznie mniejszych ilościach niż za czasów

Spoiler

zmarnowanej

młodości

Gry to rozrywka i przyjemność. Jak ci się nie chce grać, to znaczy że już nią nie są.

Zauważyłem też (nie pytajcie, skąd to wiem ;)), że znudzeniu grami sprzyja ściąganie/kupowanie wielu różnych gier w dużych ilościach. Za moich czasów kupowało się w media markt czy innym empiku jedną grę powiedzmy raz na miesiąc i z wypiekami na twarzy biegło się do domu, żeby ją zainstalować.

Dzisiaj możemy w ciągu kilku minut-godzin ściągnąć (oczywiście nielegalnie, czego nie pochwalam) prawie każdą grę, przez co pojawia się zjawisko zabierania się za kilka tytułów jednocześnie i niekończenia żadnego z nich. Więc to jest właściwie WADA piracenia gier.

Mam nadzieję że nie dostanę bana, bo o ile mnie pamięć nie myli, moderacja tego forum lubi nadużywać pojęcia "propagowanie piractwa".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak granie nudzi, to nie szukaj problemu u siebie i w swoim tzw wypaleniu, ale w grach, bo to najczęściej jest ich wina - zwłaszcza segment AAA jest do bólu powtarzalny i wychodzą w nim gry ciągle takie same, ale od kilku lat to samo dzieje się z grami indie, które też zaczęły wpadać w pętlę braku kreatywności i innowacyjności. Jakim cudem mogłoby się to nie znudzić?

Kiedyś, lata temu, też mnie granie znudziło i myślałem, że to moja wina, że to ze mną jest coś nie tak. A potem trafiłem na taką grę jak Space Rangers 2 (mówiłem, że lata temu, nie?) i tak mnie potężnie wkręciło, że nie mogłem się oderwać od komputera, tylko siedziałem z głupim wyrazem twarzy i się śliniłem. I wtedy zrozumiałem, że wystarczyła świeża, dobra gra, żeby "znudzenie" przeszło jak ręką odjął, bo problem tak naprawdę nigdy nie leżał po mojej stronie, tylko po tej drugiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mnie osobiście gry coraz bardziej nużą. Powodem tego być może, jest to iż gry są kolonami poprzednich gier. Nie sądzicie ? Deus Ex, Far Cry 3, Assasin począwszy od 2, Watch Dogs w wymienionych grach wszystkie te zadania poboczne, które studia oferują są niemalże identyczne. Jak się tu cieszyć otwartym światem, skoro jest on taki monotonny? Nie spotkam po drodze przy zwiedzaniu nikogo komu mógł bym oferować pomoc ani nie znajdę rzadkiego przedmiotu w czasie mojej przechadzki, zwiedzając pewien obszar w gierze ;) Po prostu ta monotonność zadań pobocznych zabija takie gry, lepszym rozwiązaniem moim zdaniem był by powrót do robienia naprawdę dobrych gier, bez psucia ich klimatu dennymi zadaniami pobocznymi. Dlatego też sobie cenie takie produkcje jak Fable, Gothic (szczególnie 2 Noc Kruka) czy też pierwszy Risen do 3 rozdzialu :D Tam naprawde mogę się spodziewać niespodziewanego zwiedzając jakiś obszar mapy^^ Kiedyś było tak iż gry tego samego gatunku się ogromnie różniły. Nie da się porównać Gothica do morowinda czy też obliviona, albo Fable. Te 4 gry są całkiem inny choć ich gatunek jest o ile się nie mylę ten sam. A teraz? Mam wrażenie, że wszystko jest takie same, Fallout i Stalker, całkiem podobna otoczka różniąca się fabuła. I takie wyjście, gdzie instrukcja na zrobienie gry będzie dalej taka sama : skopiuj potem wklej zmień fabułe i bedzie ok. Zmiejszy liczbe graczy na świecie :D Myślę iż takie tytuły jak Dark Souls, Mass Effect zdobyły taką popularność, bo w jej geam play widać różnice do tego dodać do Mass Effect tą wspaniała fabułe :D i jest miazga :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

>Mass Effect zdobyły taką popularność, bo w jej

Dnia 17.08.2014 o 14:57, Muzyczek787 napisał:

geam play widać różnice do tego dodać do Mass Effect tą wspaniała fabułe :D i jest miazga
:D

What ? Nie mówiąc już o tym że składniowo te zdanie jest tragiczne , to pomiędzy game playem Mass Efecta 2 i 3 nie ma praktycznie żadnej różnicy . A jeśli chodzi o temat fabuły ... to nawet nie będe komentował , strata czasu, ale nazywanie jej wspaniałą jest " lekką " przesadą łagodnie mówiąć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mnie gry już też powoli nużą, chyba to wina poprzedniej generacji, która zadomowiła się zdecydowanie zbyt długo. Początkowa fascynacja konsolami, kiedy to ogrywałem wszystko jak leci, przeważnie kończąc każdy tytuł przerodziła się w zmęczenie materiału grając w kolejne Asasyny, CoDy (które początkowo urzekały filmowością i rozmachem), Batmany i sequele sequeli. Coś podobnego miałem kilka lat wcześniej grając tylko na piecu. Zaczynając przygodę z kompem w 2000 roku (gdzie wcześniej miałem styczność tylko z pegasusem) wszystko było dla mnie nowe i robiło wrażenie. Najpierw wyścigi, sportowe, strategie (Kozacy, AoE, Twierdza, Settlers), ekonomiczne (Tropico, Simcity), aż po RPG (wszystko zaczęło się od Gothica, który całkowicie mnie sparaliżował i owładnął żyjącym i jednocześnie niebezpiecznym światem, w którym marzyłem się znaleźć). Na konsolach otwarły mi oczy nowe, wcześniej pomijane gatunki gier - FPSy, TPP, slashery, ale teraz czuję, że już wszystko widziałem. Dodatkowo nie pomaga fakt, że w tych wszystkich grach, poza wyścigami i przygodówkami nieustannie się walczy. Nieraz wbijam w statystyki i okazuje się, że ubiłem mieczem/zastrzeliłem ponad 1000 przeciwników w jednej grze. A w kolejnej to samo. Czuję wtedy, że tracę czas, który można by wykorzystać o wiele lepiej zamiast ciągłego, monotonnego chlastania, rąbania i strzelania. Na horyzoncie czai się bardzo oczekiwany przeze mnie Wiedźmin 3, tuż przed nim Dragon Age 3, ale dobrze wiem jak to będzie wyglądało. Znowu będe rozwiązywał podobne questy, rozmawiał z npcami, szlachtował potwory do znudzenia, czyli robił to co robiłem już tysiące razy w innych grach. Pewnie od czasu do czasu jakiś detal mnie zachwyci i zaskoczy jak np. w ostatnim GTA, ale to wciąż to samo. Mam nadzieję, że ta generacja pozwoli developerom na stworzenie nowych rodzajów rozgrywki i nowych, oryginalnych IP, gdzie będe musiał uczyć się jak grać, bo obecnie biorę pada i z zamkniętymi oczami po 3 sekundach, wiem gdzie jest atak, blok, unik i rzucenie czaru...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 17.08.2014 o 15:05, Morrdin napisał:

What ? Nie mówiąc już o tym że składniowo te zdanie jest tragiczne , to pomiędzy game
playem Mass Efecta 2 i 3 nie ma praktycznie żadnej różnicy . A jeśli chodzi o temat fabuły
... to nawet nie będe komentował , strata czasu, ale nazywanie jej wspaniałą jest " lekką
" przesadą łagodnie mówiąć

Bo to jest kontunuacja serii, tak ma być, gdyby to miało inny tytuł to było by w tedy źle, bo było by kopią a tak to spoko. Game play w Risenie 2 się zmienił czego efektem był pewien nie smak. Przynajmniej w moim odczuciu. Głównie mi chodziło o przedstawienie podobizny między grami o innych tytułach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ja jestem graczem od 30 lat i nie mam uczucia żeby odstawić gry, fakt przychodzi okres krótkiej przerwy bo człowiek zmęczony po pracy itp., ale nie mam poczucia że gry są zarezerwowane tylko dla dzieci, a później już nie wypada, a część gier +18 :) nawet jak nie zagram to na bieżąco czytam o grach i nowościach, a patrząc na mojego Syna granie to już kultura bycia. Ja zawsze mówię do kogoś jak mi mówi że tylko gram i gram, że robię w sumie to co ty, z tym że Ty wpatrujesz się na film w tv, a ja dodatkowo biorę w tym udział :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli traktuje się granie jako zwykłą czynność to rzeczywiście może się znudzić. Jak wszystko zresztą. Jeśli jednak podchodzi się do tego holistycznie, jako do zjawiska a nie zwykłej, rutynowej aktywności to nie ma możliwości znudzić się graniem.
Dobra gra jest jak dobry film czy książka. Tu nie liczy się level czy nowy item ale emocje, idee, postaci, historie i odkrywanie nowych światów. Gra zostaje z Tobą nawet po odejściu od monitora. Inspiruje i popycha do poszukiwania czegoś nowego. W pewnym sensie świadome granie to rozwój osobowy. Jak bardzo by to głupio nie brzmiało. Wymiatam w CoD''a , może by tak spróbować swoich sił na strzelnicy albo pobiegać w gaciach moro z markerem. Zgładziłem wszystkie smoki w prowincji Skyrim, może spróbować pomachać prawdziwą stalą i wypuścić kilka strzał z prawdziwego łuku. Gry to nie tylko kawałek kodu ale coś co istnieje na wielu płaszczyznach. Również na serwerze Real Life.
Jeśli coś jest twoją pasją to zawsze będziesz czerpał z tego więcej niż inni. I uczucie do tego nigdy się nie wypali.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mi się kompletnie znudziło granie, niestety jakoś na nic nie mam chęci, jeszcze rok temu grałem we wszytko co popadnie, f2p, mmo, dokańczałem zaległości. Teraz jedyna gra na która czekam to wiedźmin 3, do którego będę musiał degradować maszynkę, lecz coraz bardziej zniechęca mnie fakt ze się nie opłaca wydawać tyle kasy dla jednej gry, bo na horyzoncie nie widać nic co przykuło by ma uwagę na dłużej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja się nie dziwię, że autor może mieć taki problem. Gdybym ja "musiał" grać w gry zawodowo (jak recenzenci) i to jeszcze w te klony tych samych gier, też bym się wypalił. Ze wszystkim tak jest, że w nadmiarze nuży.

Następny czynnik to nadmiar obowiązków pojawiający się z wiekiem (praca, rodzina).

Człowiek dojrzewa, dorośleje. Wydaje mi się, że z wiekiem stajemy się graczami bardziej wyrafinowanymi. W dzieciństwie wszystko wydaje się fajniejsze.

Inna rzecz, jak ktoś tu wspomniał, jest taka, że nawalanie setki potworów w każdej grze może się po prostu znudzić. Chodzi mi tu o ten sam typ gry.
Pegasus, później pierwszy komputer, herosy, aeo, fpp - wszystko było świeże, nowe.

Pogoda. Gdy świeci słońce, w domu gorąco, rzeczywiście nie sprzyja to graniu. Tak jak pisało tutaj kilka osób, najlepsze okres to jesień-zima, kiedy za oknem szaro, buro i ponuro.

Ja tak mam, że wstrzymuje się z odinstalowywaniem gier, bo czasami po prostu "mi się zachce" grać w jakąś konkretną grę lub typ gry. Mam takie "napady", że jakaś gra mnie pochłania. Jak z niektórymi tytułami Paradoxu, czy ostatnio Company of Heroes 2 multi.

U autora głównym czynnikiem wydaje mi się jest wypalenie zawodowe wraz z powtarzalnością nowych tytułów i brakiem świeżości. Przerwa 1-2 tygodniowa w graniu lub zmiana pracy powinna pomóc :).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

> Jeśli traktuje się granie jako zwykłą czynność to rzeczywiście może się znudzić. Jak
> wszystko zresztą. Jeśli jednak podchodzi się do tego holistycznie, jako do zjawiska a
> nie zwykłej, rutynowej aktywności to nie ma możliwości znudzić się graniem.
> Dobra gra jest jak dobry film czy książka. Tu nie liczy się level czy nowy item ale emocje,
> idee, postaci, historie i odkrywanie nowych światów. Gra zostaje z Tobą nawet po odejściu
> od monitora. Inspiruje i popycha do poszukiwania czegoś nowego. W pewnym sensie świadome
> granie to rozwój osobowy. Jak bardzo by to głupio nie brzmiało. Wymiatam w CoD''a , może
> by tak spróbować swoich sił na strzelnicy albo pobiegać w gaciach moro z markerem. Zgładziłem
> wszystkie smoki w prowincji Skyrim, może spróbować pomachać prawdziwą stalą i wypuścić
> kilka strzał z prawdziwego łuku. Gry to nie tylko kawałek kodu ale coś co istnieje na
> wielu płaszczyznach. Również na serwerze Real Life.
> Jeśli coś jest twoją pasją to zawsze będziesz czerpał z tego więcej niż inni. I uczucie
> do tego nigdy się nie wypali.

Może dawniej, dziś większość gier to kino klasy B (i to bynajmniej lat 80) albo książka z kosza z przecenami, większość to gry na zasadzie przejdź i zapomnij, te kilka tytułów, które są wyjątkowe ograłem już w takim stopniu, że ciężko doszukiwać się jeszcze większej głębi niż ta, którą już zdążyłem odkryć. Takie tytuły się pokazują max 2-3 razy do roku. Muszę też powiedzieć, że jak wstaje o piątej i wracam do domu o piątej po południu to zaraz po obiedzie głowa zaczyna się kiwać więc ciężko mi się inspirować grami, jestem na to zbyt zmęczony. Swoją drogą każda czynność potrafi znudzić, nieważne jak się do niej podchodzi, podejście do czegoś musi być naturalne, ciężko się na siłę zmusić do tak silnego wczuwania się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja tez tak czasami mam, mam bardzo duzo nie skonczonych gier, kolo 20 na samym steamie, nawet takiego Alana Wake kolekcjonerke pogralem moze 4 h i od tamtej pory nie wrocilem do gry. Ostatnio na jakis czas wciagnelo mnie Divinity Orginal Sin ale tez jej nie skonczylem, kolo levelu 17 gra mnie zwyczajnie znudzila, fabula kompletnie mnie nie wkrecila i mam wrazenie wtornosci w tej grze. Czesto mam tez tak ze jak czekam na jakas gre i ma sie pojawic juz za kilka dni to nie chce mi sie grac w nic innego, czytam tylko newsy i ogladam trailery wymarzonej gry ;) Kiedys za czasow jeszcze duzych pudel przechodzilo sie gry od A do Z, czasami kilkakrotnie, moze dlatego ze byly one drogie, nie bylo internetu, a wiec ogrom dostepu gier przez steama czy Humble Bundle bylo nie mozliwe. Kupienie jednej gry raz w miesiacu bylo nie lada wyczynem, pamietam jak sie zagrywalem w Wing Commander 3 czy Privatera The Darking i Ufo Enemy Unknow :D Teraz mam tego tyle ze nie wiem za co sie brac, do tego jeszcze doszly dwie konsole PS3, PS4 i przenosna PS Vita. Gry nadal kupuje, taki nawyk (uzaleznienie) ale bardzo wiele z nich nigdy jeszcze nie odpalilem. Mimo wielkich produkcji i gier AAA ktore mam, zaskakuje mnie czasami jak na pozor prosta gra potrafi mnie wciagnac bardziej niz wielkie uznane marki. Dla przykladu ostatnio zaczalem sobie pogrywac w Legends of War na PS Vite, gre stworzona przez History Channel. I mimo nie zaczetych (lece pierwsze z brzegu) Bioshock Infinity, Metro Last Light, Dead Island Riptide i wielu innych, w ta gre jakos bardziej mi sie chce grac niz w inne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Panowie, moim zdaniem winę za "wypalanie się" niektórych z nas ponosi nadmierny konsumpcjonizm, któremu nieświadomie dajemy się ponieść. Jeszcze kilka lat temu nawet zdobycie "pirata" nie było takie proste, kto pamięta tamte czasy, ten wie o czym piszę. Dziś wystarczy kliknięcie, a promocyjne ceny skutecznie ułatwiają podjęcie decyzji o zakupie, nierzadko hurtowym, w pakiecie z innymi produktami. Stąd też klikamy i kupujemy co tylko przyjdzie nam do głowy, bez większego namysłu, czasem nawet tylko po to, by biblioteka posiadanych przez nas programów wyglądała efektowniej. Czy ma to jakikolwiek sens? Oczywiście, że nie - parafrazując bohatera "Fight Club", wydajemy pieniądze na coś, czego zupełnie nie potrzebujemy, ulegając marketingowym sztuczkom. A później pojawia się to dziwne uczucie, znane nie tylko nam, ale i - co zabawne - milionerom. Mamy wszystko, a mimo to czegoś wciąż nam brakuje, bo zatraciliśmy się konsumpcji i chęci posiadania, zapominając o dawnej pasji oraz tracąc umiejętność cieszenia się rzeczami małymi.
Moja rada? Przestańcie klikać. Tak po prostu. Nie kupujcie niczego, co jest wam obojętne, nie ulegajcie chwilowym zachciankom, do koszyków wrzucajcie tylko te tytuły, które na samą myśl o nich wyzwalają w was uczucie, którego być może nie czuliście od bardzo dawna, od czasu, gdy po raz ostatni nie mogliście spokojnie zasnąć, bo kolejny dzień miał przynieść premierę gry, na którą czekaliście całymi miesiącami. I, jeżeli to możliwe, zrezygnujcie z cyfrowych edycji. Ja wiem, że trochę taniej, że po chwili będziecie mieć wszystko na dysku, ale czy właśnie o to chodzi? Nie sprowadzajmy swej pasji do poziomu zakupów w supermarkecie, tu nie chodzi o to, by było tanio i szybko, tu chodzi o emocje związane z nerwowym oczekiwaniem na przesyłkę, o radość z pośpiesznego powrotu do domu z grą w pudełku pod pachą. Może brzmi to głupio, ale pudełka mają "duszę", coś, z czym nie jest w stanie konkurować kolejna pozycja dodana do steamowej biblioteki.
Trzymam kciuki za każdego z was. Nie ma niczego gorszego od życia pozbawionego pasji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zaloguj się, aby obserwować